30 grudnia 2015

Stockholm Stories: Sztokholmskie opowieści

Sztokholm, przeszło osiemsettysięczne miasto, latem tętniące życiem i wypełnione gwarem turystów, w listopadzie wydaje się nieco szarzeć, blednąć i tracić swój blask zanim nie rozświetlą go znów przedświąteczne iluminacje na ulicach i świeczniki lampiony w oknach. Sztokholmski listopad to według meteorologicznych statystyk jeden z najbardziej mrocznych miesięcy, podczas których słoneczne godziny można policzyć na palcach jednej ręki. Ile światła potrzebujemy jednak, żeby siebie tak naprawdę zobaczyć? Ile ciemności potrzeba nam, żebyśmy odważyli się na spotkanie z innymi ludźmi? Takie pytania zadaje sobie i społeczeństwu jeden z piątki bohaterów filmu Stockholm Stories.

Johanowi (Martin Wallström), niespełnionemu artystycznie poecie, oprócz literackiego sukcesu marzy się wielka awaria prądu, która pomogłaby ludziom zbliżyć się do siebie nawzajem. Swoje marzenie ma też Douglas (Filip Berg), nieśmiały, zakompleksiony chłopak z wyższych sfer: chce wbrew oczekiwaniom despotycznego ojca i nadwrażliwej matki opuścić Szwecję i wyjechać do Chin, by robić karierę w branży gier komputerowych. Jessica (Cecilia Frode) na spełnienie swoich pragnień raczej nie ma już szansy – właśnie odmówiono jej prawa do adopcji dziecka ze względu na „niewystarczający krąg przyjaciół”. Ekscentrycznego i pozbawionego inicjatywy Thomasa (Jonas Karlsson, autor zbioru opowiadań, inspirującego do stworzenia scenariusza) nagle ogarnia obsesja odnalezienia autora tajemniczego listu, który zobaczył w samochodzie na parkingu, zaadresowany na jego własne nazwisko. Anna (Julia Ragnarsson) będzie musiała poradzić sobie z rozstaniem, wywracającym jej życie do góry nogami. Ich historie, z początku niezależne od siebie, zaczynają się przeplatać w niespodziewanych momentach i często na zaskakujące sposoby.

Dzięki takim spotkaniom do roli filmowego bohatera urasta także miasto – Sztokholm, widziany z wysokości około 33 metrów nad poziomem morza, z punktu widokowego Katarinahissen. Ale Stockholm Stories to film nie tylko dla miłośników metropolitalnych klimatów. Problemy ze znalezieniem swojego miejsca i trudności komunikowaniem się z otoczeniem, z którymi borykają się bohaterowie wszystkich pięciu historii, mogą przecież dotyczyć wszystkich. A przestrzeń miasta, tak sprzyjająca poczuciu anonimowości, podkreśla jedynie uniwersalny charakter historii.



Mówiąc szczerze, pełnometrażowy debiut Karin Fahlén Stockholm Stories jest obrazem ciekawym w odbiorze, ale nie wybitnym. Postaci chwilami wydają się zbyt przerysowane, niestabilne emocjonalnie do tego stopnia, że ciężko już zrozumieć ich problemy. Trudno podjąć próbę oceny podejmowanych przez nich decyzji, choć wielu z nich to poważni kandydaci do pozostania w pamięci na dłużej. Specyficzne przedstawienie bohaterów w sytuacji kryzysu połączone z charakterystycznym poczuciem humoru sprawiają, że film wydaje się bardzo „skandynawski” w swojej naturze, idealnie nadający się na seans w jesienne i zimowe wieczory, bo – parafrazując - wtedy chętniej słucha człowiek sztokholmskich opowieści.


Film zaprezentowano w Polsce na krakowskim festiwalu szwedzkiej kinematografii Szwedzki Stół Filmowy 2015.




Stockholm Stories
Szwecja 2014

Reżyseria: Karin Fahlén
Scenariusz: Erik Ahrnbom na podstawie zbioru opowiadań „Det andra målet” Jonasa Karlssona.
W rolach głównych: Martin Wallström, Cecilia Frode, Julia Ragnarsson, Filip Berg, Jonas Karlsson, David Dencik.



28 grudnia 2015

Nowe słowa 2015

Jak co roku pod koniec grudnia wyczekuję, kiedy Rada Języka Szwedzkiego opublikuje "listę nowych słów" (szw. nyordslista). Jak co roku też spróbuję pokażę Wam kilka przykładów słów, które "zrobiły karierę" w mijającym właśnie roku. Pamiętajcie, że Rada nie tyle oficjalnie przyjmuje je takie słowa do języka, tylko bacznie obserwuje język mediów i odpowiada na oddolne sugestie Szwedów, a dopiero potem opisuje pewne językowe tendencje. Listy nowych słów to ciekawostka nie tylko dla kogoś tak jak ja zakręconego na punkcie języka - odzwierciedlają też, czym żył świat i czym interesowali się ludzie.




Moją uwagę od razu zwróciło słowo z początku listy - dumpstra. To czasownik utworzony na bazie angielskiego dumpster diving czyli "nurkowania w kontenerach na śmieci". Att dumpstra znaczy szukać rzeczy w śmietniku, najczęściej w odniesieniu do żywności (słyszeliście kiedyś o freeganach?). Powodem podejmowania takich praktyk jest chęć oszczędzenia pieniędzy i sprzeciw przeciwko marnowaniu jedzenia. Dlaczego tak zareagowałam na to słowo? W tym roku podczas jednej z naszych wycieczek do Szwecji naszymi couchsurfingowymi gospodarzami była właśnie grupa takich "nurków".

źródło

Jak co roku, na liście nowych słów pojawiło się kilka związanych z telefonami komórkowymi. Czy dla Was też groupie to wielbicielka jakiegoś zespołu muzycznego, podróżująca za nimi w krok w krok w poszukiwaniu bliskości? To znaczenie jest już obce młodym Szwedom, dla których grupie to po prostu grupowe selfie. Korzystanie z telefonów to nie tylko źródło przyjemności, ale też zagrożenie. Świadczą o tym takie słowa jak rattsurfa czy ögonkramp. Rattsurfa to czasownik oznaczający korzystanie z telefonu (np. surfowanie w sieci) za kierownicą, będące przyczyną wielu wypadków. Słowo stało się popularne dzięki kampanii społecznej Sluta rattsurfa (Skończ z surfowaniem za kółkiem). Ögonkramp to skurcz oczu - zaobserwowano, że coraz więcej dzieci i nastolatków ma problem ze wzrokiem wskutek zbyt długiego patrzenia w telefony ze zbyt krótkiej odległości.



Moim ulubionym słowem tej listy jest przymiotnik obror - dosłownie można byłoby to je przetłumaczyć jako nie-brat. Słowo pochodzi z języka młodzieżowego i oznacza kogoś niekoleżeńskiego, nieżyczliwego, nieprzyjemnego.

Zaskoczyło mnie też słowo plattfilm (dosł. płaski film) na określenie filmu bez efektów 3D. To ciekawe, że coś, co wydawało się zupełnie podstawowym pojęciem wymaga jednak doprecyzowania, kiedy popularność zyskują jego unowocześnione warianty. Podobnie było jakiś czas temu z określeniami na telewizor. Kiedy zaczęły się pojawiać te płaskie platt-tv, powstało słowo tjock-teve, dosł. gruby telewizor na "zwykłe" odbiorniki.

Na liście musiały się też znaleźć słowa, opisujące wydarzenia, którymi żył świat i Szwecja. Mamy tu więc takie przykłady jak EU-migrant o obywatelu Unii Europejskiej, tymczasowo zatrzymującym się w innym kraju, by poprawić swoją sytuację materialną lub społeczną (w Szwecji często w odniesieniu do np. Romów z Bułgarii czy Rumunii) czy transitflykting (dosł. uchodźca tranzytowy) o uchodźcach, znajdujących się w jakimś miejscu jako ich przystanku w podróży do innego kraju. Jest też vithetsnorm, norma białości - sytuacja, kiedy biały kolor skóry jest uznawany za normę. Chodzi tu o głośną sprawę związaną ze sprzedażą plastrów w Szwecji - wybuchł niemały skandal, gdy ktoś zwrócił uwagę, że plastrów dla różnych kolorów skóry, są tylko beżowe.
Na uwagę zasługują też takie słowa jak klickokrati, klikokracja -społeczeństwo, w którym na media i politykę wpływają "kliki"/"lajki" użytkowników internetu, oraz robotjournalistik, dziennikarstwo "robotowe" - podobno w 2018 roku co piąty raport z wydarzeń sportowych czy biznesowych będzie tworzony przez roboty!

I na koniec jeszcze pokażę Wam trzy czasowniki, pochodzące z angielskiego, które urzekły mnie dopasowaniem pisowni do szwedzkich norm. Mamy tu svejpa, "swipe'ować", przesuwać palcem treści w telefonie, svischa, przelewać pieniądze przez telefon komórkowy (od nazwy aplikacji Swish) i vejpa (od vaporizer), czyli palić e-papierosy - zdecydowanie uważam, że i u nas przydałby się na to osobny czasownik.

Które przykłady spodobały się Wam najbardziej albo najbardziej Was zdziwiły? Może niektórych brakuje nam w polszczyźnie? Jakie polskie słowa Waszym zdaniem zrobiły w tym roku największą karierę?


27 grudnia 2015

Blogowanie pod Jemiołą - wyniki konkursu

Choć zazwyczaj posty publikuję rano, tym razem zwlekałam do wieczora. Dlaczego? Bo niełatwo było mi wybrać zwycięzców konkursu Blogowania pod Jemiołą!



Jeśli go przegapiliście, zajrzyjcie do wpisu o słomianym koziołku (albo raczej koźlisku) z Gävle. Konkursowym zadaniem było uzupełnienie dymków i stworzenie krótkiej rozmowy, jaką mogłyby prowadzić ze sobą mniejsze koziołki. 

Żeby nie przedłużać, prezentuję Wam najciekawsze, najzabawniejsze i najbardziej zwracające uwagę odpowiedzi:


ZESTAW 1 w postaci:

 1 egzemplarza książki z serii “w tłumaczeniach” od Preston Publishing (język i poziom dowolny)
 1 egzemplarza książki Ciemna strona. Szwedzcy mistrzowie kryminału wydanej przez Wydawnictwo Literackie




otrzymuje Marta, autorka bardzo krótkiego i zabawnego dialogu:




ZESTAW 2 w postaci:

1 pudełka fiszek do nauki wybranego języka na dowolnym poziomie ufundowanego przez Wydawnictwo Compagnia Lingua

1 egzemplarza książki Ciemna strona. Szwedzcy mistrzowie kryminału wydanej przez Wydawnictwo Literackie




otrzymuje Magda, której zdaniem koziołki rozmawiają ze sobą tak:


- Ej! Jak myślisz , który z nas pierwszy spłonie?
-TY! Dobrze wiesz, że ja do wszystkiego mam słomiany zapał ;)


Autorki zwycięskich komentarzy proszę o kontakt mailowy, wszystkim GORĄCO dziękuję za wspólną zabawę - mam nadzieję, że nie ostatnią! Jeśli podobały się Wam nagrody, skorzystajcie jeszcze do końca roku z oferty ich fundatorów, którzy dla Czytelników Blogowania pod Jemiołą przygotowali atrakcyjne rabaty (więcej szczegółów i informacje o kodach rabatowych w konkursowym wpisie).


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...