Pokazywanie postów oznaczonych etykietą język. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą język. Pokaż wszystkie posty

27 grudnia 2022

Nowe szwedzkie słowa 2022 - nyord

Zbliżający się koniec roku to jak zawsze pora podsumowań. I jak co roku to pora na odpowiedź na pytanie, czym w tym roku żyli Szwedzi i szwedzkie media oraz w jaki sposób znajduje to odzwierciedlenie w języku. Jak pewnie już wiecie, jestem "językowym nerdem" (språknörd), więc co roku z wypiekami na policzkach śledzę "listę nowych słów" (nyordslistan) przygotowywaną przez Radę Języka Szwedzkiego i czasopismo "Språktidningen". Zestawienie jest ciekawe nie tylko dla tych, którzy interesują się językiem szwedzkim - przypomina i pozwala uchwycić, co działo się w mijającym roku, bo to nie redakcja czy Rada ustalają odgórnie, co znajdzie się na liście, lecz trafiają na nią słowa, które wyłapano dzięki śledzeniu tego, co już się w języku dzieje. 

Wpisy o listach z poprzednich lat przeczytacie Szwecjoblogu: 

2021 * 2020 * 2019 * 2018 * 2017 * 2016 * 2015 * 2014 * 2013

Pełną bieżącą listę (35 słów i wyrażeń) znajdziecie na stronach "Språktidningen" i Rady Języka Szwedzkiego. Ja natomiast jak co roku przedstawiam moim zdaniem najbardziej interesujące przykłady. Co znajdujemy na liście w tym roku? 


Jak być może pamiętacie, ostatnie listy zdominowały słowa związane z pandemią - mocno wpłynęła przecież na naszą rzeczywistość (wpływa w zasadzie aż do dziś), więc naturalna była potrzeba utworzenia pojęć czy haseł, by tę nową rzeczywistość uchwycić albo w jakiś sposób oswoić. Kryzysy, oddziałujące na różne sfery życia, także na język, widać też na tegorocznej liście. Można odnieść wrażenie, że wpisują się w naszą rzeczywistość na stałe, co wyraża pojęcie permakris, takie słowo-teleskop, oznaczające permanentny kryzys. Konsekwencjami inwazji na Ukrainę są Putinpriser, putinowskie (wyższe) ceny, energikrig, wojna energetyczna i energifattigdom, ubóstwo energetyczne. W tym roku  mówiło się o inflacji, ale także o sytuacjach, kiedy inflacja wykorzystywana jest jako wymówka do nadmiernego podnoszenia cen - smygflation, wśligzująca się ukradkiem inflacja (angielskim odpowiednikiem jest greedflation).

Na liście znalazły się też pojęcia związane z nowymi teoriami, koncepcjami i publikacjami w dziedzinie np. ekonomii czy chemii: munkmodellmodel obwarzanka, trafił do języka szwedzkiego dzięki książce Kate Raworth Ekonomia obwarzanka, a pojęcie "chemii kliknięć", klickkemi, upowszechniło się dzięki medialnym doniesieniom o tegorocznej Nagrodzie Nobla.

Jak co roku nie zabrakło słów związanych z szeroko pojętym klimatem i ochroną środowiska. W tym roku to między innymi dekarbonizacja (avkarbonisering), czyli odejście od paliw kopalnych, klimatbiljett, dosłownie "bilet klimatyczny" - subwencjonowany, tani bilet okresowy, który ma zachęcać do wybierania komunikacji publicznej i rezygnacji z samochodów; a także spökflyg, "lot widmo", odbywający się bez pasażerów, ale pozwalający na utrzymanie rozkładu odlotów i przylotów.

Ze szczególnym zainteresowaniem przyglądam się nowym określeniom osób: zawodów, zainteresowań, postaw i zachowań. W tym roku moją uwagę zwróciły słowa urbexare (urbexer, miejski eksplorator) i returmissbrukare (osoba, która systematycznie zamawia w sieci produkty, których nie ma zamiaru zatrzymać, dosłownie "nałogowy odsyłacz" - to chyba jeden z moich tegorocznych faworytów). Edgelord to prowokator, który chce być "fajny", ale obraża przy tym inne osoby (od angielskiego edgdy). W tej grupie ciekawym nowym językowym nabytkiem jest jeszcze dödsdoula, doula umierania, która pomaga w procesie odchodzenia, podobnie jak doula pomaga przy porodzie. Ze śmiercią wiąże się też pojęcie väntesorg, żałoba za życia, antycypowana żałoba - uczucia przeżywane w związku z nadchodzącą stratą kogoś bliskiego (np. z powodu choroby) - myślę, że można pozazdrościć szwedczyźnie tak zwięzłego określenia.

Na tegorocznej liście są też wyrażenia i słowa nacechowane bardziej pozytywnie, np. ha dagendosłownie: mieć swój dzień, być w dobrej formie, czy brösta - brać na siebie odpowiedzialność, tak jakby "brać na klatę" (od en bröst - klatka piersiowa) - ten czasownik był wcześniej używany potocznie, także w kręgach przestępczych, teraz trafił do języka ogólnego.

I na koniec zostawiam kilka smaczków, które mogą Was zainteresować. Na początek epadunk - głośna muzyka kojarzona z tzw. "EPA-traktorami" (takie "umcy-umcy", próbka TUTAJ). Na drugą nóżkę: selfiemuseum, którego ekspozycje służą do robienia sobie fajnych zdjęć i atrakcyjnych selfie, np. w wannie z kwiatami albo na jednorożcu (tego typu obiekty powstają też w Polsce). Do tego Barbiecore, trend w świecie mody inspirowany... lalką Barbie. 

Co myślicie o tegorocznej liście? Jakieś słowo Was zaskoczyło a może już słyszeliście je po szwedzku albo w innych językach? Chcielibyście zabrać jakieś słowo ze sobą do polszczyzny? 

27 grudnia 2021

Nowe szwedzkie słowa 2021 - nyord

Czym w tym roku żyli Szwedzi i szwedzkie media? Możemy dowiedzieć się tego z "listy nowych słów" (nyordslistan) przygotowywanej przez Radę Języka Szwedzkiego i czasopismo "Språktidningen" - została opublikowana właśnie dzisiaj! Śledzę to zestawienie z ogromnym zainteresowaniem, jest ciekawe nie tylko z językowego punktu widzenia, ale i doskonale podsumowuje wydarzenia mijającego roku. Warto jak zwykle przypomnieć, że to nie redakcja czy Rada ustalają odgórnie, jakie słowa znajdą się na liście - trafiają na nią słowa, które wyłapano właśnie dzięki śledzeniu tego, co w języku się dzieje. 

Wpisy o listach z poprzednich lat przeczytacie Szwecjoblogu: 

2020 2019 * 2018 * 2017 * 2016 * 2015 * 2014 * 2013

Pełną bieżącą listę znajdziecie na stronie "Språktidningen" i Rady Języka Szwedzkiego. Ja natomiast jak co roku przedstawiam moim zdaniem najciekawsze przykłady. Jak być może pamiętacie, ubiegłoroczną listę zdominowały słowa związane z pandemią - mocno wpłynęła przecież na naszą rzeczywistość (aż do dziś), więc naturalnie wymagała stworzenia szeregu pojęć czy haseł, by tę nową rzeczywistość opisać albo po prostu oswoić. Co znajdujemy na liście w tym roku?

Cóż, okazuje się, że trwająca pandemia cały czas oddziałuje na język - prawie połowa z trzydziestu sześciu nowych słów na liście to słowa z nią związane - bo w dalszym ciągu oddziałuje i na nas. Wiele osób przeszło na hybridarbete, pracę hybrydową czy odbywa hybridmöten, hybrydowe spotkania. Odczuwamy jednak zoomtrötthet, zmęczenie Zoomem, choć tak właściwie to ogólne uczucie wyczerpania spowodowane spotkaniami wideo online. Niektórych dotyka anosmia, utrata węchu - anosmi, inni skarżą się na trądzik wywołany noszeniem maseczki ochronnej - maskne. Często przebywamy też w obrębie naszej coronabubbla - "koronabańce" - nie spotykamy się z osobami "z zewnątrz", by ograniczyć rozprzestrzenianie się wirusa. Niektórzy w czasie pandemii, żeby uprzyjemnić sobie czas spędzany w izolacji, sprawili sobie psa - coronahund - w mediach powraca pytanie o to, jaki los czekać będzie takie "koronapsy", gdy obostrzenia i rekomendacje zostaną zniesione i opiekunowie wrócą do swoich dawniejszych obowiązków i stylu życia. Można też zauważyć, że część osób odczuwa fono, fear of normal, lęk przed powrotem do normalności. Niektórzy oddają się domedagsskrollande, apokaliptycznemu scrollowaniu, czyli nadmiernej konsumpcji przekazów medialnych o negatywnym wydźwięku. Mnie zaniepokoiło pojęcie generation corona - pokolenia "korona". To określenie na grupę młodych ludzi, na których zdrowie, relacje, wykształcenie i sytuację na rynku pracy wpłynął wirus. Mówi się też o "szczepionkowym nacjonalizmie", vaccinnationalism, a więc niesprawiedliwej dystrybucji szczepionek.

Tak jak w poprzednich latach na liście znajdziemy słowa związane z kryzysem klimatycznym czy ekologią. Wśród tych mniej specjalistycznych moją uwagę zwróciło återförvildande, od angielskiego rewilding, przywracanie dzikości, to znaczy pozostawianie  jak najwięcej dzikich obszarów bez ingerencji człowieka, by mogły się w nich odtworzyć naturalne procesy. Pewnie zwróciliście uwagę, że w sklepach pojawia się svinnlåda - skrzynka (lub kosz) przeciwko marnowaniu żywności i nie tylko. Trafiają tam produkty przecenione ze względu na kończącą się datę ważności czy pewne skazy. Czy mamy na to jedno polskie słowo? Na nowej liście najbardziej poruszyło mnie natomiast słowo djuränkling, zwierzę-wdowiec, a więc takie, którego opiekun niedawno zmarł i potrzebuje nowego.

Jak co roku też znajdziemy przykłady na to, jak cyfrowy świat wpływa na język. W tym roku to między innymi pojęcie metaversum (pewnie już o tym słyszeliście o tej koncepcji alternatywnej wirtualnej rzeczywistości) oraz piratbibliotek - "pirackiej biblioteki" umożliwiającej nielegalne pobieranie książek.

Mamy też kilka nowych określeń osób: gangfluencer (od gang i influencerto ktoś, kto należy do jakiejś grupy przestępczej i w mediach społecznościowych pokazuje swój styl życia: szpanuje markową odzieżą, drogimi zegarkami czy luksusowymi podróżami. Jobbonär (od jobb, praca i pensionär, emeryt) to osoba, która pracuje dalej pomimo osiągnięcia wieku emerytalnego. W polszczyźnie chyba też brakuje nam zwięzłego określenia na tę grupę.

I jeszcze dwie językowe ciekawostki: pierwsza to spökkök, kuchnia-widmo, czyli taka, która przygotowuje jedzenie wyłącznie pod dostawę - na liście definiowana jako kuchnia znanej restauracji. Druga to snällvägg, dosłownie: miła ściana. To zapożyczenie z perskiego i oznacza miejsce, gdzie można zostawić na przykład zimowe ubrania dla potrzebujących (zobaczycie je na przykład tutaj).

Co myślicie o tegorocznej liście? Coś Was zaskoczyło? Chcielibyście zabrać jakieś słowo ze sobą do Waszego języka? A może chcecie się zmierzyć z quizem, w którym sprawdzicie znajomość tegorocznych nowych słów?

26 kwietnia 2021

Książki po szwedzku - o Szwecji z Waszej perspektywy

Od czytelników Szwecjobloga nieraz zdarzało mi się usłyszeć pytanie, gdzie miałam okazję kupić książki, o których opowiadam na blogu, czy to powieści, czy materiały do nauki. Spora część mojej domowej szwedzkojęzycznej biblioteczki to pozycje, które przywiozłam ze Szwecji (mnóstwo wydań kieszonkowych to egzemplarze z drugiej ręki ze sklepów charytatywnych czy pchlich targów) albo które ściągałam ze Szwecji (przede wszystkim na potrzeby pracy). Teraz, gdy wyjazdów brakuje, brakuje też takich okazji, żeby sprawić sobie takie pamiątki. No ale od czego są księgarnie internetowe. A szczególnie jed(y)na taka księgarnia – Książki po szwedzku. Z jej założycielką, Katarzyną Hasiewicz-Obarzanek, rozmawiałam właśnie o książkach po szwedzku, o czytaniu w języku obcym w ogóle oraz o innych okołoksiążkowych sprawach. 




Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam na Instagramie zapowiedź powstania księgarni z książkami w języku szwedzkim, niemal podskoczyłam z radości, bo czegoś takiego mi brakowało. Opowiesz o tym, skąd wziął się ten pomysł, na który nikt wcześniej nie wpadł? 

Z wykształcenia jestem lekarzem, zawodowo zajmuję się nieruchomościami, a księgarnię internetową o sugestywnej nazwie Książki po szwedzku prowadzę od tego roku. Otworzyłam ją z raczej egoistycznych pobudek - po latach przerwy wracałam do nauki języka szwedzkiego i chciałam mieć stały dostęp do literatury szwedzkojęzycznej. Szukałam i szukałam, i jedyne, co znajdowałam to pojedyncze oferty używanych książek na Allegro czy Facebooku. Coś trzeba było z tym zrobić. Tak powstał pomysł i jego realizacja w postaci Książek po szwedzku. Prosta nazwa, która od razu sugeruje typ asortymentu. 


Dlaczego twoim zdaniem czytanie w języku obcym jest tak ważne i potrzebne?

Odpowiem bazując na moim doświadczeniu. Czytam swobodnie po angielsku i włosku, i świadomie dbam o to, żeby raz na jakiś czas przeczytać książkę obcojęzyczną. Pomaga mi to zachować kontakt z językiem, a jednocześnie jest bardziej wymagające niż zapoznawanie się z artykułami w Internecie. W ten sposób ćwiczę umiejętność łączenia faktów i pojmowania sensu całej lektury. Poza tym, zwłaszcza jeżeli chodzi o czytanie w języku włoskim, mam dostęp do dzieł autorów, które najprawdopodobniej nigdy nie zostaną przetłumaczone albo które są wyjątkowo ciężko dostępne w Polsce. Zakładając sklep, wiedziałam, że jest więcej osób, takich jak ja, które znają wartość czytania w obcym języku i które szukają książek po szwedzku dostępnych w Polsce. 



Jakie w takim razie książki po szwedzku możemy znaleźć w tej chwili w asortymencie? 

Początkowo uparłam się, że będę sprzedawać jedynie beletrystykę i literaturę dla dzieci, ewentualnie kryminały. Zaczęłam klasycznie, od serii Muminkowej. Później wprowadziłam Alla vi barn i Bullerbyn Astrid Lindgren, Ellens äppleträd Cateriny Kruusval. Oferuję książki Fredrirka Backmana (En man som heter Ove, Britt-Marie var här, Min mormor hälsar och sager förlåt), kryminały Henninga Mankella czy Camilli Läckberg… Jednak praktycznie od samego początku otrzymywałam zapytania o podręczniki do nauki, które, jak się okazało, również są wyjątkowo trudno dostępne w naszym kraju. Mimo mojego wewnętrznego oporu zdecydowałam się poszerzyć ofertę również o te pozycje i był to strzał w dziesiątkę. Pierwsza partia Form i fokus sprzedała się w trzy godziny. Podobnie było z podręcznikami Rivstart. Aktualnie sama korzystam z tego drugiego i uważam, że to naprawdę świetne narzędzie, dlatego czuję ogromną satysfakcję, że mogę pomagać w dotarciu do tych pomocy osobom, które uczą się szwedzkiego. 


Rivstart to też i mój ulubiony podręcznik! Na studiach uczyłam się przede wszystkim z tej serii i to właśnie z niej najbardziej lubię korzystać, kiedy prowadzę swoje kursy. W asortymencie wypatrzyłam też świetną ciekawostkę, którą też poznałam dzięki mojej pracy – książki wydane w wersjach uproszczonych, tzw. lättläst. Często korzysta się z nich na kursach dla cudzoziemców w Szwecji, mam wrażenie, że nie są dość dobrze znane tym, którzy uczą się szwedzkiego w Polsce. A szkoda! Opowiesz więcej o tym, czego można spodziewać się po takiej wersji uproszczonej? 

Wersje lättläst książek doskonale wpisują się w ideę szwedzkiego egalitaryzmu - równy dostęp do wiedzy i informacji, również dla osób, które z różnych przyczyn czytają gorzej. Chodzi tutaj o osoby mające pewien stopień niepełnosprawności, demencji, o imigrantów oraz o osoby uczące się szwedzkiego. Tekst ma być napisany prosto i zrozumiale. Zdania są krótkie, ale treściwe. Zawierają zazwyczaj jeden czasownik. Unika się używania skomplikowanych słów, strony biernej i pojęć abstrakcyjnych. Ta kategoria pojawiła się ze względu na zapytania ze strony klientów. Chcę ją stale poszerzać, bo dzięki tym wydaniom więcej osób może zapoznać się z tekstami, które w standardowej wersji byłyby zbyt skomplikowane językowo. 


Jakie masz rady i podpowiedzi dla tych, którzy chcieliby sięgnąć po jakąś książkę po szwedzku, ale nie wiedzą, czy nie będzie dla nich za trudna albo za prosta?

Zarówno na stronie internetowej, jak w social media zamieszczone są orientacyjne poziomy trudności danych pozycji. Zazwyczaj jednak ciężko jednoznacznie stwierdzić czy ktoś posiada odpowiednie zasoby językowe do przeczytania książki z przyjemnością (bez nadmiernego zerkania do słownika). Dlatego w zdjęciach każdej pozycji książkowej zawsze zamieszczam jedno, na którym widać tekst. Wtedy każdy może sprawdzić czy dana strona czy dwie stanowią dla niego wyzwanie czy raczej rozumie większość tekstu. Z drugiej strony, każdy może inaczej pochodzić do tej kwestii. Jedna osoba woli stawiać sobie wyzwania i podnosić poprzeczkę, a druga woli, żeby poziom językowy książki był bardziej dostosowany do jej umiejętności, żeby zwyczajnie się nie zniechęcić. Przed wyborem warto zapytać siebie, do której grupy należę 😊 

Na wirtualnych półkach twojej księgarni niektórych być może na pierwszy rzut oka zdziwią książki napisane przez autorów pochodzących z Finlandii: klasyki w postaci mocno kojarzącej się z tym krajem serii o Muminkach Tove Jansson czy nowości w postaci powieści Kjella Westö i Ann-Luise Bertell. Jak ważne było dla Ciebie to, by księgarnia była Książkami po szwedzku a nie Książkami ze Szwecji? Czy zastanawiałaś się już może nad wprowadzeniem do oferty szwedzkich przekładów polskiej literatury? 

Język jest dziedzictwem kulturowym. Chcę oferować książki napisane po prostu po szwedzku, bez znaczenia czy powstały w jednym miejscu naszego globu czy w drugim. Stosując klucz: książki ze Szwecji, nie sprzedawałabym choćby Muminków, a przecież to były pierwsze książki, które sama chciałam przeczytać po szwedzku. Z resztą taki był początkowo plan B - jeśli księgarnia nie wypali, to przynajmniej będę miała całą serię Muminków dla siebie 😊 W każdym razie, Finlandia może się pochwalić sporą grupką bardzo dobrych szwedofińskich pisarzy. Ciekawą postacią jest sam Johan Runeberg, poeta, którego utwór Vårt land jest obecnie hymnem narodowym Finlandii. Obecnie skupiam się na pozycjach typowo szwedzkich, czyli napisanych oryginalnie po szwedzku. Książki czytane w języku oryginału przekazują treści zgodnie z zamysłem autora. Od początku chodziło mi o udostępnienie innym właśnie tego doświadczenia. 


Czym się kierujesz, wybierając książki, które trafią do oferty twojej księgarni? Czy to tytuły, które sama czytałaś albo takie, które najbardziej chciałabyś przeczytać?

Cały czas się uczę. Polegam na guście moich klientów i ich sugestiach, bardzo pomaga mi to w wyborze asortymentu. Staram się śledzić nowości i jednocześnie oferować klasyki literatury, również dziecięcej. W języku szwedzkim powstało naprawdę wiele świetnych tekstów, często znanych na całym świecie, zekranizowanych, niesamowicie spopularyzowanych, np. kryminały Henninga Mankella z postacią komisarza Wallandera czy En man som heter Ove Backmana. To też jest pewien klucz - oferowanie tytułów znanych z popkultury. 

Jak "od kuchni" wygląda prowadzenie księgarni o tak specyficznym profilu? 

Myślę, że nie różni się to zbytnio od prowadzenia "zwykłej" księgarni. Chodzi o znalezienie odpowiednich pozycji, zamówienie ich i szczęśliwe sprowadzenie do naszego kraju.  O ile sam proces zamawiania zazwyczaj jest przyjemny i sprawny, to część logistyczna jest pewnego rodzaju wyzwaniem. Zwłaszcza w czasach, w których się znaleźliśmy obecnie. Zazwyczaj nie można precyzyjnie określić czasu dostawy. Na przykład ostatnio, czekałam na paczkę ponad miesiąc, w tym czasie zdążyły do mnie dotrzeć trzy inne przesyłki, zamówione znacznie później. Oprócz stałej oferty, sprowadzam też książki na zamówienie. Jest to bardziej czasochłonne, ponieważ po pierwsze, kontakt z mniejszymi firmami i indywidualnymi osobami nie jest tak sprawny. Po drugie, czasami trzeba poczekać na dodruk danej książki lub na sprowadzenie jej z daleka. Mogłabym jeszcze dużo mówić o kwestiach związanych ze skokami kursów walut, zmianami w prawie, kwestiami technicznymi… ale są to elementy wpisane w ten rodzaj działalności i po prostu trzeba to zaakceptować. 


Skoro księgarnia to zakupy, a skoro zakupy to wydatki. Porozmawiajmy więc jeszcze o cenach i finansach. 

My, Polacy jesteśmy przyzwyczajeni do taniej książki. Czasami odnoszę wrażenie, że niektórzy przyjmują wręcz postawę roszczeniową: jeśli już zdecydowałem się przeczytać tę pozycję, to powinna być bardzo tania lub najlepiej za darmo. Praca autora, proces wydawniczy, dystrybucja i marketing składają się na końcową cenę książki, która musi pokryć wymienione koszty. Do tego dochodzą też przepisy krajowe. Na przykład we Włoszech przeciętna cena książki zaczyna się na poziomie kilkunastu euro, czyli w przeliczeniu na złotówki od ok. 50 złotych, a to jest zazwyczaj dolny pułap. Jest to związane z tzw. stałą ceną książki, kiedy to rząd reguluje najniższą możliwą stawkę. Takiej sytuacji nie mamy w Polsce i nie ma jej też w Szwecji. 

Jako naczelny wolnościowiec i propagator idei wolnego rynku jestem zdecydowanie przeciwna centralnemu sterowaniu cenami i uważam, że książka doskonale poradzi sobie bez "ochrony" rządu. Import książek z zagranicy jest już wystarczająco skomplikowanym przedsięwzięciem. Oprócz zwykłych kosztów prowadzenia działalności dochodzą koszty przewalutowań, różnic kursowych, międzynarodowych przesyłek kurierskich (nawet kilkaset złotych za każdą przesyłkę) itp. itd. Wszystko to wpływa na cenę końcową produktu, który finalnie jest dostępny od ręki w polskim sklepie internetowym. 

Wierzę jednak, że gra jest warta świeczki i że z czasem coraz więcej osób dostrzeże korzyści płynące z czytania w obcym języku, i sięgnie również po książki po szwedzku.

23 kwietnia 2021

Materiały do nauki języka szwedzkiego - z czego polecam korzystać?

Jakie materiały do nauki języka szwedzkiego polecasz? Od jakiego podręcznika zacząć naukę szwedzkiego? Jaki słownik wybrać i czy na pewno będzie mi potrzebny ten dwutomowy? Czy są jakieś słowniki szwedzkiej wymowy? Z czego uczyć się szwedzkiej gramatyki? 

Takie pytania otrzymuję od Was regularnie i równie regularnie obiecywałam, że kiedyś przygotuję wpis, w którym raz a dobrze zbiorę swoje odpowiedzi. I uwierzcie mi, zabierałam się do tego już wiele razy, ale ciągle  nie mogłam dokończyć wersji roboczej. Na początku w szkicu porwałam się na zbyt wiele rzeczy, o których chciałam opowiedzieć. Były tam słowniki i podręczniki, profile nauczycieli w mediach społecznościowych i "studygramy", programy telewizyjne, książki dla dzieci i publikacje naukowe - rozrosło się to do kilku stron, na których rozwinięcie ciągle brakowało mi czasu. I skoro sama potrafiłam w tym przepaść, pewnie i Wam nie korzystałoby się z tego najlepiej. Po drugie, mam chyba dość niepopularne w Internecie zdanie na temat uczenia się języków obcych - że nie warto uczyć się na własną rękę. Tłumaczyłam to między innymi w poście, w którym radziłam, jak NIE uczyć się języka szwedzkiego. Podręczniki czy repetytoria oferują wprawdzie klucze do zadań, aplikacje pokazują oczekiwane odpowiedzi, ale nie poprawią wymowy, nie pozwolą na trening komunikacji, nie odpowiedzą na pytanie, czy użyte przez Was zwroty są idiomatyczne, czy używa się ich w takich połączeniach i kontekstach. Wiem z perspektywy ucznia i nauczyciela, jak łatwo wyrobić sobie kiepskie językowe nawyki, których potem trudno się pozbyć. Pracując z nauczycielem, unikacie też dylematów, jakie materiały wybrać, bo to nauczyciel wybierze je za Was - a nawet dobierze dla Was.


W tym wpisie zdecydowałam się na spojrzenie na materiały do nauki języka szwedzkiego z perspektywy "szkolnej" - a więc wybrałam takie, po które najczęściej sięga się na różnego rodzaju kursach, w Polsce i w Szwecji.


SŁOWNIKI


Jak widzicie na załączonym obrazku, słowniki zawsze budziły we mnie dużo emocji, od dzikiej radości po jakąś taką czułość 😂 (odpowiednio w 1991 i w 2009, może 2010 roku), dlatego to właśnie od nich zacznę.

W przypadku szwedzkiego tak właściwie nie mamy za bardzo w czym wybierać, więc polecić mogę tylko słownik szwedzko-polski i polsko-szwedzki (dwutomowy) Jacka Kubitsky'ego, jedyny tak obszerny słownik w tej parze językowej. Przestrzegam, że niektóre hasła potrafią nieźle zaskoczyć (np. w części szwedzkiej tłumaczenie schysst jako "równy, jak trza", w części polskiej hasło "koszałki-opałki" - struntprat, więcej ciekawostek znajdziecie na Facebooku). W 2020 roku ukazało się "nowe, zaktualizowane wydanie Słownika szwedzko-polskiego, uwzględniające między innymi nowoczesne słownictwo ogólne oraz aktualne tendencje leksykalne" (informacja ze strony księgarni PWN), ale jeszcze nie wpadło mi w ręce. Zwróćcie uwagę, że w słownikach Kubitsky'ego brakuje informacji o wymowie.

Na co dzień pracuję ze słownikiem szwedzko-polskim (bo tłumaczę ze szwedzkiego na polski), ale na studiach korzystałam też sporo z tomu polsko-szwedzkiego, szczególnie na kursie z pisania.


Niezależnie od tego, jak dobrze znacie szwedzki, polecam zaglądać na svenska.se. Znajdziecie tam dostępne zupełnie za darmo trzy słowniki wydawane przez Akademię Szwedzką: Svenska Akademiens Ordlista (SAOL), Svensk Ordbok (SO) i Svenska Akademiens Ordbok (SAOB)


SAOL zawiera skrócone definicje, ale łatwo sprawdzicie w nim, jak odmienić dane słowo (przyda się więc nawet tym bardzo początkującym). W SO można odsłuchać wymowy (czasem kilku wariantów), rozszyfrować niepełne informacje o formach, a przede wszystkim zapoznać się z obszerniejszymi definicjami i przykładami użycia. SO znajdziecie też w formie aplikacji mobilnej. SAOB to ogromny słownik historyczny i etymologiczny języka szwedzkiego, nad którym prace wciąż trwają - obecnie obejmuje hasła od a do vävning (2019).



Kiedy szukam polskiego odpowiednika jakiegoś szwedzkiego słowa albo chcę zweryfikować szwedzkie użycie w kontekście, zaglądam na Glosbe, szczególnie wtedy, kiedy chcę sprawdzić coś bardziej specjalistycznego (przykłady "zasysane" są z między innymi EUR-Lex – internetowej bazy aktów prawnych Unii Europejskiej) albo bardziej potocznego (przykłady pochodzą również z bazy OpenSubtitles). Poniżej zobaczycie jak to wygląda, między innymi dla wspomnianego wcześniej schysst:




Jeśli lubicie uczyć się ze słownikami obrazkowymi, zajrzyjcie do Lexin Bildteman opracowanego przez Institutet för språk och folkminnen oraz Kungliga Tekniska högskolan. Znajdziecie tam 31 jeden tematów (np. ubrania, sport, muzyka, pogoda, mieszkanie, miasto, zwierzęta, rośliny), a po kliknięciu na poszczególne obrazki można usłyszeć wymowę. Ciekawostka: słownik dostępny jest też w wielu różnych językach, fińskim, duńskim, norweskim, hiszpańskim, tajskim, greckim rumuńskim, rosyjskim i polskim, a także w językach saamskich (dla nich akurat nie ma nagrań). Podobnym słownikiem jest Lexin Animationsteman - jak sugeruje nazwa, tu zamiast obrazków mamy do czynienia z filimkami, co może pomóc w nauce czasowników z różnych dziedzin (hobby, dom, biuro, gesty i miny itd.).




Moim ulubionym słownikiem obrazkowym jest szwedzko-angielski Bildordbok wydany przez NE (są też wydania ze szwedzkim w innej parze: z arabskim, hiszpańskim czy niemieckim, więc możecie z niego skorzystać podwójnie, jeśli uczycie się innych języków). Tematy i obrazki są tu potraktowane naprawdę bardzo szczegółowo!



WYMOWA

Jak wspomniałam wcześniej, w słowniku Kubitsky'ego nie znajdziecie informacji o wymowie. Brzmienie danych słów możecie sprawdzić na przykład w SO, albo na stronie Forvo, której poświęciłam osobny wpis. Forvo bardzo lubię za to, że nagrywają się tam użytkownicy z różnych części Szwecji, a więc posługujący się różnymi dialektami, oraz za to, że nagrane są nie tylko pojedyncze wyrazy w izolacji, ale i całe zwroty. Z bazy Forva korzysta aplikacja mobilna Say it right. W Forvie możecie oczywiście sprawdzić wymowę słów z bardzo wielu różnych języków.




Jeśli potrzebujecie sprawdzić wymowę nie tyle "na ucho", co "na oko", a więc jeśli potrzebujecie sprawdzić transkrypcję, sięgnijcie po Svenska språknämndens uttalsordbok.



Na początku nauki wymowę najlepiej trenować pod okiem (uchem?) nauczyciela. Istnieją też oczywiście gotowe materiały z zestawami wyrazów, fraz, zdań i tekstów do ćwiczeń poszczególnych dźwięków, akcentu melodycznego i zdaniowego oraz nagraniami do odsłuchania i powtarzania, np. Uttalsboken Håkana Rosenqvista czy sporo starsza seria Talad svenska Gábora Harrera.


PODRĘCZNIKI

Seria Rivstart Pauli Levy Scherrer i Karla Lindemalma jest zdecydowanie moją ulubioną! Te podręczniki najbardziej lubiłam na studiach i najprzyjemniej mi się z nimi pracuje, kiedy prowadzę własne zajęcia. Zwróciliście pewnie uwagę, że teksty w podręcznikach, szczególnie tych dla młodzieży i początkujących, często kręcą się wokół losów kilku głównych bohaterów, którzy też uczą się danego języka albo po raz pierwszy lądują w danym kraju. Pod względem doboru takich "bohaterów", a także sposobu prezentacji materiału gramatycznego Rivstart wydaje mi się nie tylko najbardziej nowoczesny, ale i najbardziej ambitny z tych serii, które znam. Lubię też to, że sporo tekstów w podręczniku dla początkujących (A1+A2) to żywe dialogi, relatywnie naturalne jak na takie preparowane teksty. Oprócz zeszytu ćwiczeń skorzystać można z całego mnóstwa dodatkowych zadań online.

Warto też zwrócić uwagę, że Rivstart to jedna z niewielu serii, w których książki przygotowane są też aż do poziomu B2/C1 - zwykle tym bardziej zaawansowanym uczniom i studentom trudno było znaleźć taki klasyczny "kursowy" podręcznik na swoim poziomie.

Wśród materiałów dla początkujących popularne są też Svenska utifrån Rogera Nyborga, Nilsa-Owego Pettersona i Birtty Holm (od niego także zaczynałam naukę na studiach) i seria Mål autorstwa Anette Althén, Kerstin Ballardini, Sunego Stjärnlöfa i Åkego Viberga (była podręcznikiem wiodącym na kursach języka szwedzkiego dla cudzoziemców - SFI - w szkole, w której odbywałam praktyki w ramach programu Erasmus). Z żadnym z nich jednak jakoś specjalnie się nie polubiłam. Podręcznik Svenska utifrån wydaje mi się mocno oldschoolowy jeśli chodzi i o teksty, i sam layout, chociaż zdarzało mi się uzupełniać moje kursy niektórymi "słuchanki". Natomiast Mål szybko nudził mnie prostymi dialogami i powtarzalnymi tekstami (ale przez to może sprawdzić się lepiej do samodzielnej pracy w wolniejszym tempie, poza kursem z nauczycielem czy grupą), ale bardzo lubiłam powracające pod koniec każdego rozdziału ćwiczenia wymowy.



A co dla tych bardziej zaawansowanych, oprócz wspomnianego Rivstarta? Przyjemne pracuje się z książką Språkporten Moniki Åström. Podoba mi się w niej i dobór tekstów (to w dużej mierze teksty o języku i o szwedzkiej kulturze jako takich, a nie tylko takie, które te treści kulturowe przemycają), oraz to, jak te teksty są opracowane do pracy ze słownictwem i dyskusji wokół głównych tematów. Lubię też Text i fokus Cecilii Fasth i Anity Kannermark, który jest już nie kompletnym podręcznikiem "kursowym", ale książką przeznaczoną konkretnie do ćwiczenia czytania ze zrozumieniem i słownictwa. 


GRAMATYKA

Dodatkowymi materiałami do podręczników "kursowych" są różnego rodzaju podręczniki do nauki gramatyki. Kiedy zaczynałam uczyć się szwedzkiego na własną rękę, sięgnęłam po podręcznik Troll Hanny Dymel-Trzebiatowskiej i Ewy Mrozek-Sadowskiej. Ponieważ to książka polskich autorek, objaśnienia gramatyczne są w języku polskim. Do Trolla radzę zabrać się, gdy  szwedzki będziecie już trochę znać - mnie na początku trochę frustrowała konieczność sprawdzania prawie wszystkich słówek, które pojawiały się w zdaniach do ćwiczeń, żeby w ogóle móc ruszyć z ćwiczeniami 🤦‍♀️

Moim absolutnym gramatycznym ulubieńcem jest seria Form i fokus Cecilii Fasth, i Anity Kannermark. Ale przyznaję, że na studiach wcale jej tak nie kochałam! - Form i fokus to typowe repetytorium gramatyczne, gdzie po krótkim teoretycznym wstępie (po szwedzku) pojawia się całe mnóstwo ćwiczeń, dzięki którym dane struktury mają zostać zautomatyzowane. Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy lubią takie żmudne wypełnianie luk, parafrazowanie zdań, odpowiadanie na pytania (szczególnie jeśli na przykład na studiach dostaje to etykietę "zadanie domowe" i jakiś termin wykonania 😉), ale rzeczywiście po takim treningu użycie pewnych form czy struktur staje się automatycznym nawykiem. Bardzo dużo zawdzięczam właśnie takiemu drylowi.

Pamiętajcie też, że z takimi podręcznikami - w przeciwieństwie do tych "kursowych" - nie trzeba pracować "od deski do deski", można w nich oczywiście skakać od zagadnienia do zagadnienia, na przykład w zależności od tego, jakie tematy pojawiają się w tekstach z podręcznika "kursowego" albo w czym czujecie zaległości.

Tych bardziej zaawansowanych, głębiej zainteresowanych szwedzkim jako takim (żeby nie powiedzieć "językowych nerdów" 😉) zachęcam do pobrania Svenska Akademiens Grammatik opracowanej przez Ulfa Telemana, Staffana Hellberga i Erika Anderssona. Czterotomowa gramatyka języka szwedzkiego dostępna jest zupełnie za darmo na svenska.se (doceniam to bardzo, bo za moich studenckich czasów z tomów w jednym egzemplarzu można było korzystać tylko na miejscu w wydziałowej czytelni, dużo lepiej też się przeszukuje plik PDF niż wertuje prawie osiemsetstronicowe tomiszcza). Całym sercem mogę też polecić książki Grejen med verb, Grejen med substantiv och pronomen, Grejen med ordföljd, Riddar Kasus hjärta och andra sagor om grammatik czy ostatnia Handbok för språkpoliser. Nikt nie pisze o gramatyce z takim luzem, poczuciem humoru, z takimi porównaniami i metaforami oraz z taką pasją jak Sara Lövestam. 


Ogromną pomoc stanowi dla mnie często Språkriktighetsboken opracowana przez Språknämnden. To takie książkowe opracowanie pytań, które zwykle trafiają do poradni językowej, np. problemy z wyborem zaimka, z odmianą przymiotnika, tautologiami wraz z rekomendacją, jak sobie z nimi radzić.


To oczywiście nie jest wyczerpująca lista, ale dla ułatwienia i przejrzystości wybrałam te, po które sięgam najczęściej i bez których trudno byłoby mi sobie wyobrazić naukę języka szwedzkiego i pracę ze szwedzkim.

Pamiętajcie też, że przygotowałam już trzy wpisy o szwedzkich podcastach, który warto posłuchać: CZĘŚĆ 1, CZĘŚĆ 2 i CZĘŚĆ 3, pisałam też o moich ulubionych kanałach na YouTube o języku szwedzkim. Zajrzyjcie też do wpisu O czym warto pamiętać, zaczynając naukę szwedzkiego - 5 porad ode mnie.



Jeśli skorzystaliście kiedyś z moich wskazówek lub rekomendacji, jeśli podoba się Wam to, co robię w sieci - będzie mi bardzo miło, jeśli zaprosicie mnie na wirtualną kawę w BuyCoffee.to. Dziękuję! ❤️


24 marca 2021

Szwedzkie podcasty #3: czego warto słuchać

Mam wrażenie, że popularność podcastów - liczba słuchaczy i liczba nowych programów - cały czas rośnie. Szczególnie teraz, kiedy rzadziej możemy brać udział w wykładach i spotkaniach na żywo. Podcasty to świetny materiał do rozwijania sprawności słuchania ze zrozumieniem, otaczania się językiem, którego się uczycie, to nawet lepszy wybór niż włączanie na chybił trafił audycji w szwedzkich stacjach radiowych (czy ktoś to w ogóle jeszcze robi?). Lubię podcasty między innymi za to, że można wybrać materiały dotyczące tematyki, która najbardziej nas interesuje, i że programy prowadzone przez osoby, które są dla nas autorytetami lub które po prostu obserwujemy w sieci. Czasem po podcast sięgam chętniej niż po audiobooka - długość całego odcinka bardziej pasuje mi do czasu, kiedy słucham czegoś w tle, podczas wykonywania domowych obowiązków czy szykowania się do pracy.



Wcześniej przygotowałam już dla Was dwie listy podcastów, których sama chętnie słucham lub które Wy poleciliście (tutaj część PIERWSZA i część DRUGA), dziś przychodzę do Was z kolejną porcją programów, które odkryłam od tamtego czasu. Wybrałam podcasty poświęcone tematom, które sama uważam za interesujące, i takim, o których wiem, że cieszą się sporą popularnością. Ja słucham podcastów przez odpowiednią sekcję w Spotify, wystarczy, że wyszukacie ich nazwę w aplikacji, tytuły programów są linkami do stron, gdzie możecie słuchać ich w przeglądarce.


Förgiftad


Wiem, że wśród podcastów wiele fanów mają programy o prawdziwych zbrodniach. To akurat nie jest mój ulubiony gatunek, ale przyznam, że zaintrygował mnie program Förgiftad poświęcony... słynnym otruciom. Możecie tu posłuchać o truciznach w powieściach Agathy Christie, o śmierci szwedzkiego pisarza Dana Anderssona w pokoju sztokholmskiego Hotelu Hellman, czy o zbiorowym samobójstwie członków Świątyni Ludu (o tym słuchałam też w podcaście Sekter, o którym pisałam w sierpniu).


Borta för alltid

Jeśli interesują Was tematy przyrodnicze - może zainteresuje Was program Borta för alltid poświęcony wymarłym gatunkom zwierząt. Są tu odcinki o gołębiu wędrownym, wilku workowatym, alce olbrzymiej, ale i o nosorożcu krytycznie zagrożonym wyginięciem i o próbach wskrzeszenia mamuta. To masa ciekawostek, moc nowych słówek (nazwy zwierząt, które pewnie nie pojawiają sie na kursach szwedzkiego!), dają też sporo do myślenia o tym, co doprowadziło do tego, że wspomniane gatunki zniknęły.


Räls

Räls to program na dość wąski temat: kolej i pociągi w kulturze i społeczeństwie wczoraj i dziś. Te różne perspektywy wyraźnie widać w tematach poruszanych w odcinkach: od savoir-vivre'u w pociągu (np. czy siedząc w wagonie można malować paznokcie?), przez wpływ kolei na rozprzestrzenianie się grypy hiszpanki oraz wpływ obecnej pandemii na podróżowanie koleją, po steampunk. Jeśli są tu miłośnicy kolei - to będzie podcast dla Was! Ale i dla tych, którzy po prostu lubią ciekawostki z rozmaitych dziedzin.


Meny

To teraz coś dla miłośników gastronomii, jedzenia i po prostu jedzeniowych ciekawostek. Zobaczcie,  o czym możecie tu posłuchać: historia kapusty, historia keczupu, informacje o uwielbianych w Szwecji cynamonie i kardamonie, jak gotować z resztek w lodówce, jak gotować ryż i czy rzeczywiście trzeba uczyć się, jak to robić? Szykujcie się na ciekawych gości w programie, między innymi kucharzy i restauratorów, oraz na mnóstwo nowych słówek związanych z jedzeniem, smakami i gotowaniem.



Odkryłam ten podcast przypadkiem i na jakiś czas kompletnie oderwałam się dla niego od świata. Mia opowiada w nim o swoim życiu z nowotworem i jak to sama nazywa: "życiu z datą ważności". Rozmawia o tym z przyjaciółką i z zaproszonymi gośćmi: np. przedstawicielkami personelu medycznego czy pastorką, w kolejnych odcinkach ma pojawić się też psycholog i przedstawiciel zakładu pogrzebowego. Poruszają tematy bardzo trudne, ale ważne, warto posłuchać, jak o nich rozmawiać, także po szwedzku. 



O Traditionspodden dowiedziałam się dzięki temu, że wzięłam udział w webinarium Leny Kättström Höök - etnolożki i ekspertki od szwedzkich tradycji. I to właśnie o tradycjach w pogłębiony sposób opowiada w tym podcaście. Chcecie dowiedzieć się, skąd wzięły się uczty rakowe czy obchody Dnia Świętej Łucji? To program dla Was! W związku ze zbliżającymi się świętami polecam zacząć od pierwszego odcinka - o Wielkanocy.


Elaine Eksvärd, prowadzącą podcast i ekspertkę od retoryki, kojarzyłam wcześniej z wystąpień w programie śniadaniowym Nyhetsmorgon. Snacka snyggt to odcinki dotyczące retoryki w naszym życiu codziennym - jak mówić komplementy, jak odmawiać, jak ćwiczyć mówienie przed publicznością, jak dobrze prezentować się na zdalnych spotkaniach na Zoomie czy innym Teamsie, jak w czasie pandemii grzecznie przypomnieć komuś o zachowywanie odstępu czy jak negocjować podwyżkę. Na moje ucho - usłyszycie tu względnie wolną wymowę.


W ostatnim wpisie o podcastach polecałam Wam Pocketpodden skierowany do tych, którzy kochają książki w kieszonkowych wydaniach, tym razem polecam program dla fanów audiobooków. W Szwecji książki do słuchania to naprawdę spora część czytelniczego rynku, przede wszystkim za sprawą usług abonamentowych. W programie posłuchacie nie tylko dyskusji o książkach, ale i rozmów z autorami i lektorami. Uwaga: bardzo długie odcinki!


Poesi för alla


Poesi för alla to porcja poezji w podcastowym świecie. W kolejnych odcinkach gośćmi są poeci i poetki, którzy czytają wiersze innych poetów i poetek i rozmawiają o ich twórczości.




Czy w tym zestawie znaleźliście coś dla siebie? 🎧
A może dorzucicie od siebie coś, czemu mogłabym się przysłuchać?

10 sierpnia 2020

Szwedzkie podcasty #2: czego warto słuchać

Podcasty to świetny materiał do rozwijania sprawności słuchania ze zrozumieniem, jeśli uczycie się języka szwedzkiego. Polecam częściej i chętniej niż słuchanie przypadkowo włączonych audycji radiowych. Między innymi dlatego, że można wybrać materiały dotyczące tematyki, która najbardziej nas interesuje, a dzięki temu pewnie łatwiej będzie nam się orientować w treści, nawet jeśli jeszcze nie wszystko będzie zrozumiałe, a poza tym będą dla nas po prostu ciekawsze.
W ubiegłym roku polecałam Wam już listę podcastów, których sama chętnie słuchałam lub które Wy poleciliście, dziś przychodzę dla Was z kolejną porcją programów, które odkryłam od tamtego czasu. Wybrałam to, co sama uważam za interesujące, ale mam nadzieję, że znajdziecie tu choć jedną propozycję dla siebie. Ja słucham podcastów przez odpowiednią sekcję w Spotify, wystarczy, że poszukacie ich po nazwie, we wpisie linkuję strony, gdzie audycji można słuchać bezpośrednio w przeglądarce.


App och etikett


App och etikett to moje odkrycie z okresu lockdownu. Prowadzący (jak widzicie na zdjęciu - reprezentujący różne pokolenia) odpowiadają na pytania słuchaczy i dyskutują na temat zasady savoir-vivre'u w mediach społecznościowych. Pewnie czasem sami je sobie kiedyś zadawaliście! Czy to w porządku, że szef ma swoich pracowników wśród znajomych na Facebooku? Ile warte są życzenia urodzinowe składane przez Fejsa? Jak często zmieniać zdjęcia profilowe? Dlaczego dziś już nie tak chętnie rozmawiamy przez telefon? Jak długie powinny być odpowiedzi na maile czy smsy? Takie i inne dylematy pojawiają się w programie. 

Pocketpodden

Pocketpodden przedstawia się jako podcast dla tych, którzy kochają "pockety". Ja uwielbiam książki w różnych wydaniach, a ten program to dla mnie źródło informacji o nowościach wydawniczych w Szwecji, a także o książkach trochę starszych, które teraz ukazują się w kieszonkowym formacie. Usłyszycie tu rozmowy z autorami, wydawcami i innymi osobami związanymi z "branżą".


Språktidningens podd


Redakcja czasopisma "Språktidningen" (opowiadałam Wam o nim na blogu) od początku tego roku prowadzi też swój podcast. Oczywiście - o języku. Posłuchacie tu o aktualnie dyskutowanych tematach, które zwykle poruszane są też w numerach magazynu, np. o liście nowych słów i bieżących trendach w języku, o zachowaniu "językowych policjantów" czy o popularności angielskich przekleństw w szwedczyźnie. Gośćmi programu są przede wszystkim językoznawcy, badacze, eksperci zajmujący się kulturą języka.


Radioföljetongen & Radionovellen



Macie ochotę na słuchowiska na podstawie znanych powieści? Włączcie Radioföljetongen & Radionovellen. Tu słuchałam szwedzkiego przekładu Prowadź swój pług przez kości umarłych Olgi Tokarczuk (tłumaczył Jan Henrik Swahn, szwedzki tytuł: Styr din plog över de dödas ben). W tej chwili można też posłuchać takich powieści jak Händelser vid vatten (Czarna woda) Kerstin Ekman, Ormens väg på hälleberget (Droga wężowa na skale) Torgnyego Lindgrena czy Köttets tid Liny Wolff.

Godnattsagor för rebelltjejer


Jeśli macie ochotę na wysłuchanie ważnej książki, ale napisanej z myślą o młodych czytelni(cz)kach, polecam słuchowiskową interpretację Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek Eleny Favilli i Franceski Cavallo (na szwedzki przetłumaczyli Hans-Jacob Nilsson i Åsa Jonason). Znajdziecie tu odcinki poświęcone takim postaciom jak Ada Lovelace, Frida Kahlo, Grace O'Malley, Maria Callas, Wangari Maathai, Ashley Fiolek czy Aiszlopan Nurgaiw. Znacie je wszystkie? Nie? To tym bardziej posłuchajcie!


Jakie stworzenia można znaleźć w średniowiecznych bestiariuszach i co symbolizuje pelikan? Dlaczego w wielu herbach pojawia się gryf? Czy koło to raczej zero czy nieskończoność i czy oznacza dla nas to samo co dla starożytnych? Dlaczego Bluetooth ma symbol z liter alfabetu runicznego? Symbolspråk to zaledwie dziesięć odcinków trwających około dziesięć minut - zwracam uwagę na południowy akcent prowadzącego 😉

Umbra


Kolejną popularnonaukową propozycją jest Umbra - zadziwi Was, ile można opowiadać o kolorach! Jest tu oczywiście odcinek o kultowej faluńskiej czerwieni, nazwach kolorów, symbolice kolorów i o tym, które uważamy za ładne i brzydkie. Szwedzkie radio opisuje program jako "nerdowski, poetycki i kształcący" - świetna rekomendacja! Tu też prowadzący z południa.

To teraz coś nieco bardziej mrocznego - podcast poświęcony postaciom z mitologii i ludowych wierzeń: od ważnych bogów przez różnego rodzaju stworzenia czy bestie. Spotkacie tu Lokiego, Anansiego, Atenę, Izydę i Ozyrysa, a także Babę Jagę, wampiry, nimfy leśne i yeti. Nie tylko opowiada się tu historie z mitologii, ale i omawia ich interpretacje.

Sekter


I jeszcze jeden dość mroczny, niepokojący, ale i interesujący temat. Podcast Sekter poleciła mi Aga (znana z Kundelka na Biegunie i Feels Like North) - jeśli dobrze pamiętam, rozmawiałyśmy właśnie o podcastach, m.in. popularnych ostatnio tematach "True Crime", a ja właśnie odsłuchałam odcinek Pocketpodden z Mariette Lindstein o scjenotologach i jej o serii książek o sekcie ViaTerra.
Jakie tematy zainteresowały Was najbardziej?🎧
A może chcecie mi polecić coś do posłuchania?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...