09 grudnia 2018

Dlaczego Święta Łucja budzi takie emocje?

Jak to możliwe, że dzień, który powinien kojarzyć się z przedświąteczną przytulnością, światłem w ciemności, okazją do spotkań nad szafranowymi ciasteczkami i grzanym winem, może jednak budzić kontrowersje i powodować zażarte dyskusje? O samym Dniu Świętej Łucji możecie poczytać w archiwalnym wpisie TUTAJ, a dziś wskażę Wam trzy najbardziej niewygodne kwestie związane z obchodami tego dnia i przypomnę fragmenty mojej książki I cóż, że o Szwecji.

W Szwecji Łucja w odniesieniu do współcześnie przebranej postaci z wiankiem ze świecami na głowie zapisywana jest już małą literą, lucia, tak jak w polskim słowniku ortograficznym człowieka przebranego w związku z obyczajem obdarowywania prezentami możemy nazwać już po prostu mikołajem - ponieważ jednak mikołaj w polskiej tradycji jest bardziej rozpoznawalny niż Łucja, pozwolę sobie trzymać się w tekście wielkiej litery.



Łucja a konkurs piękności?

Zwyczaj wybierania lokalnej Łucji zapoczątkowała sztokholmska gazeta "Stockholms Dagblad" w 1928 roku, pomysł podchwyciły potem gazety w innych miastach. Zwyciężczyni przewodniczy procesji w mieście, odwiedza szkoły i szpitale. Dziś jednak coraz więcej gazet przestaje organizować konkursy lub zupełnie zmienia kryteria wyboru Łucji. Coraz więcej dziewczyn bojkotuje też te konkursy.
Problematyczna jest już kwestia wybierania Łucji w szkołach, miastach i w skali całego kraju. Szwedów, tak często podkreślających wartość równości, tradycja głosowania na najlepszą kandydatkę zaczęła uwierać. W szkołach, by uniknąć organizowania konkursów piękności i popularności, które mogą stać się źródłem wykluczenia, coraz częściej wybiera się Łucję poprzez losowanie. W mediach zaczęto podkreślać, że wybory krajowej Łucji nie mają tak naprawdę charakteru konkursu piękności, a dużo ważniejsze jest to, jak kandydatki wypadną podczas wywiadów oraz czy potrafią śpiewać. Że już dawno przestał to być konkurs tylko dla niebieskookich blondynek o jasnej karnacji. Że wybory to sięgająca lat 20. tradycja. I że dziś głosowanie ma przecież zupełnie inny charakter, bo oddanie głosu to przekazanie pieniędzy na cele dobroczynne. W mieście Gävle w 2015 roku postanowiono nawet, że każda z kandydatek będzie reprezentowała inną fundację charytatywną.
W Malmö tegoroczna Łucja pochodzi z Polski. Wyboru dokonano spośród kandydatów, którzy dają  dobry przykład mieszkańcom i wykazują duże zaangażowanie na rzecz miasta - niezależnie od wyglądu czy talentu wokalnego czy płci.

Sztokholmskie Łucje z lat 1948-1953 (od prawej do lewej), źródło

Łucja a płeć?


No właśnie, niezależnie od płci! Czy w Szwecji, w kraju, w którym tak często mówi się o równouprawnieniu, Łucja musi być kobietą? Czy musi identyfikować się jako kobieta? Szczególnie, jeśli to taka Łucja, którą można zapisać małą literą, a więc niekoniecznie nawiązująca do samej świętej (jeśli przeczytaliście mój archiwalny post, wiecie już zresztą, że szwedzkie obchody Dnia Świętej Łucji z męczennicą z Syrakuz nie mają aż tak wiele wspólnego.
Z kraju spływają doniesienia o chłopcach, którzy wystąpili w białej szacie i świetlistej koronie w szpitalach czy domach opieki i wzbudzili mieszane uczucia wśród pacjentów. Albo o chłopcach, którzy zostali wybrani na Łucję w szkolnym głosowaniu, ale dyrekcja i nauczyciele ostatecznie nie pozwolili im na wystąpienie w tej roli. Albo o tych, którym co prawda pozwolono, ale sprzeciw zgłosili rodzice. O decyzjach wobec poszczególnych uczniów debatowano w całym kraju, odnosząc się do tradycji („oryginalna” Łucja była kobietą, więc to kobiety mają wcielać się w jej rolę), równouprawnienia (bo przecież często zdarza się, że dziewczynki z długimi włosami w przedstawieniach wcielają się w rolę Jezusa i nikt wtedy nie protestuje) i respektowania głosów dzieci (chłopcy-Łucje zostali przecież demokratycznie wybrani przez innych uczniów). 
A demokratycznie podejmowane decyzje to w Szwecji też przecież ważne pojęcie.


A gdyby tak Lucią był Zlatan?


W zeszłym roku twarzą łucjowej kampanii reklamowej sieci domów handlowych Åhléns został ciemnoskóry chłopiec. Spadł na niego ogrom hejtu - negatywne komentarze były przede wszystkim rasistowskimi komentarzami. Rodzina była zmuszona zwrócić się do sklepów z prośbą o zakończenie kampanii. W odpowiedzi na zaistniałą sytuację powstał hasztag #jagärlucia (dosł. #jajestemłucją), a internet obiegły tysiące zdjęć osób, pozujących w białych szatach, z wiankami i świecami na głowach, pokazujące, jak różne oblicza ma dziś Łucja. Na swoich profilach na Instagramie takie zdjęcia wrzucili m.in. minister kultury Alice Bah Kuhnke, a także dziennikarze Tilde de Paula i Peter Jihde.

Łucja a zakazy?

Coraz częściej też robi się głośno o szkołach i przedszkolach, gdzie odchodzi się od łucjowych tradycji czy wręcz sie ich zakazuje  
Wszystko za sprawą szkoły w Laxå, gdzie kilka lat temu na czas obchodów zakazano dzieciom jedzenia pierniczków, przebierania się za pierniczkowe ludziki czy nawet śpiewania świątecznej piosenki o pierniczkach, które pochodzą z pierniczkowego kraju i są całe brązowe. Dlaczego? „Żeby nikomu nie zrobiło się przykro”. 
W tamtej historii podejrzewano, że chodzi o kwestie różnic kulturowych, a okazało się, że zakaz miał przysłużyć się zdrowiu dzieci - tak samo jak zakazane w polskich szkołach drożdżówki 😉
W tym roku głośno było natomiast od przedszkolu w Motali, które rzekomo miało zakazać obchodów Łucji w ogóle. W mediach znów zawrzało, znów larum podnieśli ci, którzy chcieli bronić szwedzkich tradycji przed multikulturowością (przypominam raz jeszcze wpis o samym święcie, który pokazuje, że to tradycja sama w sobie multi-kulti). Tymczasem okazało się, że obchody Dnia Świętej Łucji jak najbardziej były w planach, ale na innych warunkach, bez klasycznego pochodu i śpiewania na scenie. A więc - zdaniem przedszkola - bardziej sprzyjających dzieciom (dla wielu z nich występowanie przed wieloma rodzicami jest jednak onieśmielające) i rodzicom (ze względu na różną sytuację ekonomiczną, niektórzy rodzice mają tendencję do kupowania drogich strojów, na które nie wszystkich stać). Ponieważ placówkę obsypano mailami, wydano oficjalne oświadczenie.

źródło: Emelie Asplund/imagebank.sweden.se

Co o tym wszystkim sądzić? Na pewno do prasowych doniesień podchodzić z rezerwą: wiadomo, kontrowersyjne niusy są bardzo poczytne, ale niestety często też są wyjęte z kontekstu albo po prostu rozdmuchane. Wiadomo, tradycje mają ogromną wagę emocjonalną. Ale trzeba też pogodzić się z tym, że tradycje i zwyczaje ewoluują. Taka choinka, bez której nie wyobrażamy sobie świąt, z początku była drzewkiem zawieszanym pod sufitem. Dziś od coraz większej liczby osób słyszę też, że rezygnują z karpia na wigilijnym stole. Nie mówiąc o tym, że mikołaj (ten zapisywaną małą literą) mniej kojarzy się ze św. Mikołajem z Miry. Zresztą, czas oczekiwania na święta zdecydowanie lepiej poświęcić na budzenie pozytywnej magii świąt, prawda?


Więcej o szwedzkich świątecznych zwyczajach przeczytacie w I cóż, że o Szwecji w rozdziale pt. "Małe żabki, dziewczyna ze światłem we włosach i Kaczor Donald". 

zdjęcie: new_in_sweden

02 grudnia 2018

Książki, które nadają się pod choinkę

Dziś drugi dzień grudnia i pierwsza niedziela adwentu. Odliczanie do świąt zaczęło się już na poważnie! W związku z tym przygotowuję specjalne wpisy związane z przygotowaniami do świąt - po jednym na każdą adwentową niedzielę. 

Na początek chciałabym zaprezentować Wam siedem pomysłów na książkowe prezenty pod choinkę - póki jeszcze jest wystarczająco dużo czasu na zakupy. To książki związane ze Szwecją albo ze względu na pochodzenie autorów, albo tematykę (czasem jedno i drugie). Są tu nowości, ale i tytuły sprzed kilku lat. Przede wszystkim dla dorosłych czytelników, ale i jedna propozycja dla dzieci. Przede wszystkim literatura faktu, bo mam wrażenie, że to do takich książek chętniej i częściej się wraca, że takie książki lepiej sprawdzają się jako prezenty.



Bea Uusma Ekspedycja
tłum. Justyna Czechowska
Marginesy

Dla kogo: Dla tych, których fascynuje lód i chłód. Ale też dla tych, których rozgrzewa prawdziwa pasja. 
(więcej o książce TUTAJ)

Hans Rosling, Ola Rosling, Anna Rosling Rönnlund Factfullness. Dlaczego świat jest lepszy niż myślimy, czyli jak stereotypy zastąpić realną wiedzą
tłum. Monika Popławska
Media Rodzina

Dla kogo: Dla wszystkich (tę książkę powinien w tym roku przeczytać każdy).
Szczególnie dla tych, którzy potrzebują uwierzyć, że świat jest lepszy niż nam się wydaje.


Karin Bojs Moja europejska rodzina
tłum. Urszula Gardner
Insignis

Dla kogo: Dla tych, którzy interesują się genealogią i są gotowi te zainteresowania przenieść na inny, bardzo głęboki poziom. 
(więcej o książce TUTAJ)


Herman Lindqvist Wazowie. Historia burzliwa i brutalna
tłum. Emilia Fabisiak
Marginesy

zdjęcie: Anna Dutka
Dla kogo: Dla tych, którzy lubią historię i dobrze opowiedziane historie.
A także dla tych, którzy historii jeszcze nie lubią, bo kojarzy im się albo z nudnymi podręcznikami albo z obowiązkowymi lekturami takimi jak Potop.


Thomas Erikson Otoczeni przez idiotów, Otoczeni przez psychopatów, Mój szef jest idiotą
tłum. Małgorzata Maruszkin (pierwsza i druga książka), Diana Hasooni-Abood (trzecia książka)
Wielka Litera

zdjęcie: Marchewkowa Skandynawia
Dla kogo: Dla tych, których interesuje komunikacja. Dla pracujących w korporacjach. Dla tych, którzy nie boją się słowa coaching. Dla tych, którzy mają szefów albo sami są szefami.


Natalia Kołaczek I cóż, że o Szwecji
Wydawnictwo Poznańskie

zdjęcie: Szwedzka Półka
Dla kogo: Dla tych, których chcecie Szwecją zarazić i którym chcecie pokazać Szwecję widzianą z MOJEJ perspektywy 😊
(więcej o książce TUTAJ)

Martin Widmark, Helena Willis Tajemnica szafranu
tłum. Barbara Gawryluk
Zakamarki

Dla kogo: Dla dzieci. I dla dorosłych lubiących detektywistyczne zagadki, którzy będą czytać na głos tym dzieciakom, które jeszcze same nie czytają.
(więcej o prawdziwej tajemnicy szafranu TUTAJ)


Którą z nich sami chętnie znaleźlibyście pod choinką?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...