11 lutego 2020

Wyloguj swój mózg, czyli co ekrany urządzeń robią z naszym mózgiem

O tym, że telefony komórkowe są coraz bardziej obecne w naszym życiu, rozmawiamy coraz częściej - najczęściej komentowany jest wpływ komórek na dzieci i młodzież, ale łapię się na tym, że sama zwracam uwagę na to, ile osób wpatruje się w ekrany w tramwaju, podczas spotkania w restauracji czy w trakcie zajęć na uczelni (w tym do każdej grupy zaliczam i siebie). W zeszłe wakacje w sklepie charytatywnym ze szwedzkimi rzeczami znalazłam zawieszkę z napisem Mobilfri zon, "strefa wolna od telefonów komórkowych". A pod koniec ubiegłego roku instytut HUI Research jako gwiazdkowy prezent roku wyróżnił skrzyneczkę, do której odkłada się komórki, żeby spędzić czas offline (tzw. mobillåda). A więc coś jest na rzeczy. To ten moment, kiedy dobrze sięgnąć po Wyloguj swój mózg Andersa Hansena.



O Hansenie słyszałam sporo już od pewnego czasu. Jego książki widziałam wyeksponowane na półkach szwedzkich księgarni (na polskim rynku ukazały się też jego dwa wcześniejsze tytuły), o Skärmhjärnan, w polskiej wersji to właśnie Wyloguj swój mózg, opowiadali youtuberzy, których śledzę. Potem dowiedziałam się, że Hansen dostał swój program telewizyjny w SVT pt. Din hjärna ("Twój mózg"). A później, o czym pisałam i Wam, przeczytałam, że w przedświątecznej ankiecie przy pytaniu: "Kogo ze znanych Szwedów, o których było głośno w ostatnim roku, zaprosił(a)byś do świątecznego stołu?" najwięcej, aż 7% ankietowanych Szwedów, wskazało Andersa Hansena. Posłuchałam wreszcie jego zimowego programu Vinter i P1 i wtedy wręcz musiałam sięgnąć po Wyloguj swój mózg. 

Hansen, lekarz i psychiatra, umie opowiadać i pisać - prosto, ale jednocześnie barwnie, tak by każdy jak najlepiej mógł zrozumieć i wyobrazić sobie często dość zawiłe procesy i skomplikowane zjawiska. Nie gwiazdorzy. Przedstawia wiedzę, a się nią przechwala. Materiał w jego książkach, programach telewizyjnych i radiowych jest w dużej mierze powtarzalny, ale każdą odsłonę można śledzić z zainteresowaniem.

Moim zdaniem treści książki zdecydowanie bardziej odpowiada jej szwedzki, oryginalny, tytuł Skärmhjärnan (dosł. "ekranowy mózg") niż polski, poradnikowy, z nieco nachalnym rozkazem w tytule. Nawet jeśli na końcu książki znajduje się rozdział "Dobre rady dla ludzi epoki cyfrowej" (ale to podsumowanie na raptem cztery strony). Wyloguj swój mózg to przede wszystkim opowieść o tym, jak bardzo życie w epoce cyfrowej różni się od tego, do czego przystosowała nas ewolucja. To przegląd badań naukowych na ten temat, podany w bardzo przystępnej formie.

Czy wiedzieliście na przykład, że na niebieskie światło emitowane przez ekrany reagujemy tak, bo dla naszych przodków niebieskie światło oznaczało bezchmurne niebieskie niebo - czas dnia, kiedy trzeba być skupionym i czujnym, działać i wystrzegać się niebezpieczeństw? Albo że scrollowanie Facebooka i Instagrama przypomina grę przy jednorękim bandycie? I słyszeliście o tym, że plotka pomogła naszym przodkom przetrwać? O takich ciekawostkach można przeczytać w tej książce. 

Zazwyczaj reaguję, kiedy słyszę poirytowane komentarze o tym, że komórki i Internet to samo zło. To może być coś złego, dlatego powinniśmy uczyć się korzystać z dobrodziejstw. Przekaz z książki Hansena jest jednak trochę niepokojący. Mimo tego, że autor zestawia ze sobą różne, czasem sprzeczne, wyniki badań na przykład na temat wpływu obecności w mediach społecznościowych na nastrój i mimo tego, że wciąż zastanawia się, co było pierwsze, jajko czy kura - czy to media społecznościowe pogarszają nasz nastrój, czy to przez pogorszony nastrój zaglądamy częściej do mediów społecznościowych - to jednak większość badań pokazuje, że telefony i komputery mają na nas w większości negatywny wpływ: gorzej się przez nie uczymy, mniej zapamiętujemy, gorzej śpimy, mniej się ruszamy, a przede wszystkim uzależniamy się, jak od narkotyku.

Na całe szczęście Hansen nie każe nam wyrzucić naszych sprzętów przez okno. Chce, żebyśmy zrozumieli pewne procesy, skutki i przyczyny. A rady na końcu książki wcale nie są radykalne i paradoksalnie nasze telefony często nam w tym same pomagają - liczą, ile czasu spędzamy korzystając z aplikacji, posiadają różnego rodzaju tryby skupienia lub "nie przeszkadzać", zamieniają wieczorem obraz na czarno-biały lub z ograniczonym niebieskim światłem i tak dalej.

Książkę Hansena polecam gorąco. Nie po to, żeby Was straszyć przed własnymi telefonami czy komputerami, ale żebyśmy dowiedzieli się więcej o naszym fascynującym mózgu. Ekranowym mózgu. Hansen pisze też zresztą o tym, po co człowiekowi stres i prezentuje hipotezy, po co człowiekowi depresja. 

W książce uwielbiam też grafiki rozpoczynające kolejne rozdziały - ze słynnymi obrazami przerobionymi tak, by odzwierciedlały naszą dzisiejszą cyfrową rzeczywistość. Są tu Wenus Botticellego z telefonem w dłoni, Bóg ze Stworzenia Adama Michała Anioła - pod kołdrą, nie mogący oderwać się od komórki, Narcyz Caravaggia wpatrujący się się we własne zdjęcie w mediach społecznościowych czy Lucrezia Crivelli z La Belle Ferronière da Vinciego, nieobecna za ekranem.



Jeśli znacie język szwedzki, posłuchajcie też zimowego programu Hansena:




Anders Hansen Wyloguj swój mózg. Jak zadbać o swój mózg w dobie nowych technologii 
(Skärmhjärnan. Hur en hjärna i osynk med sin tid kan göra oss stressade, deprimerade och ångestfyllda
przeł. Emilia Fabisiak 
Znak 
2020

27 grudnia 2019

Nowe słowa 2019 - nyord

Dziś poznaliśmy słowa, które znalazły się na "liście nowych słów" (nyordslistan) przygotowywanej przez Radę Języka Szwedzkiego i czasopismo "Språktidningen"! Jak co roku z niecierpliwością czekam na pierwszy poświąteczny dzień, by przekonać się, jakimi słowami żyli w danym roku Szwedzi i szwedzkie media.

To lista interesująca nie tylko z językowego punktu widzenia, ale właśnie świetnie podsumowująca otaczającą nas rzeczywistość: ukazuje bowiem słowa, które były istotne i zrobiły "karierę" w mijającym właśnie roku, odzwierciedlają  zatem to, co działo się na świecie w tym czasie. To nie Rada ustala odgórnie, jakie słowa znajdą się na liście, ale trafiają na nią słowa, które wyłapano właśnie dzięki śledzeniu tego, co w języku się dzieje. 

Wpisy o listach z poprzednich lat przeczytacie Szwecjoblogu:

Pełną bieżącą listę znajdziecie na stronie "Språktidningen". Ja natomiast jak co roku przedstawię przykłady, które moim zdaniem są najciekawsze. A będzie ich sporo, bo w tym roku zestaw wszystkich 35 słów jest naprawdę interesujący!

Przede wszystkim wyraźnie widać, że dyskusje na temat zmian klimatycznych wciąż znajdują odzwierciedlenie w języku. W tym roku na liście nowych słów znalazło się kilka złożeń, których pierwszym członem jest właśnie klimat, na przykład klimatstrejk - strajk klimatyczny (climate strike jest też zresztą anglojęzycznym słowem roku 2019 według Collins Dictionary), klimatnödläge - klimatyczny stan wyjątkowy czy klimatdiktatur - dyktatura klimatyczna (mówi się o tym, że być może to właśnie jest potrzebne do wprowadzenia zmian klimatycznych). Bardzo szwedzkim słowem wydaje mi się Gretaeffekten - efekt Grety - podejmowanie działań na rzecz klimatu, do których inspiruje szwedzka aktywistka Greta Thunberg. 

Pamiętacie ubiegłoroczny flygskam, wstyd związany z lataniem - obciążaniem środowiska przez podróżowanie samolotem? W tym roku do tego słowa dołączają jeszcze nowe czasowniki: smygflyga, czyli latać po kryjomu, to znaczy nie opowiadając o wyborze środka transportu i unikając poczucia flygskam, oraz tågskryta, czyli chwalić się jazdą pociągiem.

Z klimatem wiążą się też słowa artdöden - masowe wymieranie gatunków zwierząt i roślin i grönt körfält, zielony pas ruchu -  dla pojazdów, które nie korzystają z paliw kopalnych.


źródło

Uśmiechnęłam się pod nosem, kiedy na liście znalazłam słowo aspludd, puch topoli, irytujący, unoszący się wszędzie w powietrzu, wyglądający trochę jak śnieg w środku wiosny. Często nie wiedziałam, jak nazwać te białe latające "koty", a tu proszę! Nieco mniej do śmiechu było mi natomiast, kiedy przeczytałam, że w tym roku w Szwecji puch topoli był w często przyczyną pożarów i ogień okazywał się podłożony...


Na liście nie zabrakło też słów odnoszących się do różnego rodzaju poglądów i działań grup ludzi. Okazuje się na przykład, że słowo antivaxxare, antyszczepionkowcy, używane jest nie tylko w odniesieniu do osób podważających sens i skuteczność szczepień, ale jako pojęcie bardziej ogólne, opisujące sceptycznych, niepokojących się o wszystko rodziców, którzy doszukują się teorii spiskowych. Hjärtslagslag, "prawo bicia serca" to kalka z angielskiego heartbeat law i opisuje przepisy zakazujące aborcji po wykryciu bicia serca płodu. Menskonst, dosłownie: "sztuka menstruacyjna" odnosi się do dzieł sztuki przełamujących tabu, normy i granice dobrego smaku - nie koniecznie przedstawiających miesiączkowanie. "Sztuka menstruacyjna" pojawiła się już kilka lat temu w postaci plakatów autorstwa Liv Strömquist na stacjach sztokholmskiego metra.

Innym tematem, który co roku reprezentowany jest na liście nowych słów, jest cyberprzestrzeń. Fejkade nyheter, czyli fake news pojawiły się na liście ilustrującej w 2017 rok, w 2019 roku mówiono natomiast o deepfake, nagraniach albo zdjęciach, które poddano manipulacji w taki sposób, że trudno odkryć, że są fałszywe. Ważnym pojęciem jest też källtillit, zaufanie do źródeł i wiara w bezstronność mediów. Na liście zagościł też cybersoldat, cyberżołnierz, zatrudniony do walki z cyfrowymi zagrożeniami i organizacjami terrorystycznymi. Swoje odzwierciedlenie na liście znalazło się też facebookowe zjawisko takie jak sharenting (od angielskiego share - udostępniać, parenting - rodzicielstwo) - udostępnianie przez rodziców zdjęć dzieci w mediach społecznościowych, najczęściej bez zgody zainteresowanych... Uważajcie też, żeby częste używanie telefonu komórkowego i przebodźcowanie nie zrobiły wam popcornu z mózgu, co po szwedzku określa się jednym słowem popcornhjärna (popcornowy mózg). 

Na całe szczęście Internet to nie tylko zagrożenia. To też rozrywka - na przykład animoji, animowane, interaktywne emoji wykorzystujące nasze własne ruchy twarzy. Wśród słów roku znalazło się też ASMR, nazywane też "orgazmem mózgu" - przyjemne mrowienie, które odczuwamy na przykład słysząc skrobanie, szuranie, dźwięk nożyczek fryzjerskich czy łagodny szept. Jeśli uczycie się szwedzkiego, takie przyjemne mrowienie będziecie może odczuwać przy słuchaniu, jak ktoś szeptem czyta fragment Svenska akademins språklära, gramatyki języka szwedzkiego, albo katalog IKEA.


Inne słowa, na jakie chciałabym zwrócić Waszą uwagę to rzeczownik övervakningsekonomi, gospodarka obserwowania, to znaczy system, w którym cyfrowe informacje o zachowaniach konsumentów mają ogromne znaczenie dla gospodarki, oraz czasownik hundvissla, który dosłownie moglibyśmy przetłumaczyć jako "używać gwizdka na psa", ale w politycznym kontekście oznacza używanie przez polityków i opiniotwórców konkretnych, naładowanych znaczeniem słów, które tak jak właśnie gwizdek ultradźwiękowy usłyszy wybrana grupa docelowa. Pojęcie pochodzi od angielskiego dog-whistle politics. Zwróćcie też uwagę na czasownik syssna (od se - widzieć i lyssna - słuchać), który oznacza słuchanie przy pomocy zmysłu wzroku. Używa się go przede wszystkim w odniesieniu do osób niedosłyszących i ich bliskich, podkreślając w ten sposób znaczenie wzroku podczas komunikacji w języku migowym. 

Na listach często znajdują się słowa związane z jedzeniem. W tym roku to między innymi eldost (od eld - ogień i ost - ser) szwedzki wariant halloumi, który nadaje się do grillowania i smażenia. Eldost to zarejestrowana nazwa produktu. Innym przykładem jest växtbaserat kött, "mięso roślinne", roślinny produkt spożywczy, który w smaku i konsystencji przypomina mięso - wykorzystywany jest na przykład w wegeburgerach. 

I jeszcze kilka ciekawostek: fimpomat można byłoby przetłumaczyć jako "petomat" - to taki zbiornik do wyrzucania petów, w którym znajdują się dwa otwory - wyrzucając niedopałki papierosów można jednocześnie odpowiedzieć na jakieś pytanie, na przykład "Kto jest bardziej znany za granicą - Zlatan czy IKEA?", "Jakie jest najlepsze zwierzę domowe - pies czy kot?", "Jaka pizza jest najlepsza - kebabowa czy hawajska?", "Jaki jest najlepszy szwedzki dialekt - skański czy göteborski?". Pojawiają się w coraz większej liczbie miast w Szwecji i mają oczywiście zachęcać palaczy do wyrzucania petów do zbiorników zamiast śmiecenia na ulicach.



Dra åt helvete-kapital, nazywany też fuck off-kapital, czyli coś jakby "majątek na wypadek spieprzania" to pieniądze odłożone na wypadek, gdyby nagle trzeba było zerwać związek. 

Nie tak dawno szansę na stanie się anglojęzycznym słowem roku miało szwedzkie lagom - nie za dużo, nie za mało - prezentowane w poradnikach jako  "szwedzka sztuka życia". Tymczasem na liście szwedzkich nowych słów znalazło się japońskie słowo ikigai, określające "japońską sztukę życia" - szukanie radości w prostych rzeczach doświadczanych podczas życia codziennego.

Na sam koniec jeszcze jeden smaczek. Nie tak dawno przetoczyła się debata wokół tego, czy w języku może się pojawić nowy zaimek - chodziło o hen. Na liście nowych słów 2019 też znalazł się zaimek! To zapożyczone z tureckiego benim, forma dopełniacza od zaimka "ja", która znaczy "mój". Na razie nie jest w szwedzkim powszechne - słychać je w tzw. rinkebysvenska, szwedczyźnie z przedmieść, albo w szwedzkich tekstach hiphopowych, kiedy raperzy podkreślają swoją władzę, siłę, pozycję.



Jakie tegoroczne słowa były Waszym zdaniem najbardziej interesujące?

Pamiętajcie też, że do końca roku trwa plebiscyt Uniwersytetu Warszawskiego na słowo roku 2019! Głosować możecie na TEJ STRONIE, a prócz otwartego plebiscytu internetowego słowo roku wybiera też kapituła profesorów językoznawstwa. Rok temu plebiscyt internetowy oraz głosowanie kapituły wygrała konstytucja
Ja mam swojego tegorocznego słownikowego faworyta. A Wy?

22 grudnia 2019

Świąteczny szwedzki stół

Wśród dań, które znajdują się na świątecznym szwedzkim stole, niezależnie od świąt (Wielkanoc, Midsommar czy Boże Narodzenie), można znaleźć kilka wspólnych elementów: śledzie, ziemniaki, klopsiki... Szwedzi zresztą sami żartowali z tego z siebie, kiedy Lynda Woodruff (w tej roli Sarah Dawn Finer) opowiadała o szwedzkich tradycjach w materiałach podczas Eurowizji: 


Ale tak bardziej na poważnie - co można znaleźć na świątecznym szwedzkim stole? W ostatnim z tegorocznych adwentowych wpisów przygotowałam dla Was kolejną porcję (nomen omen) okołoświątecznych statystyk. Tym razem to dane pochodzące z tegorocznego raportu Demoskopu przygotowanego na zlecenie Livsmedelsföretagen, organizacji branżowej przedsiębiorców z sektora spożywczego.

źródło
Raport przygotowywany jest co roku i porównując wyniki z poprzednich lat, można zauważyć zmiany w preferencjach Szwedów. Dyrektor Livsmedelsföretagen Björn Hellman zwraca uwagę na to, że w temacie świątecznego jedzenia najwspanialsze jest to, że zmiany oznaczają, że stół staje się bardziej różnorodny, bogatszy, tak by każdy mógł na nim znaleźć coś dla siebie, a jednocześnie by zachować tradycje. 

Od kilku lat dla Szwedów niezmiennie bardzo ważne jest, żeby produkty, z których przygotowuje się świąteczne dania, pochodziły ze Szwecji (w tym roku zadeklarowało to 47% ankietowanych), dopiero później wymieniano szczególnie wysoką jakość produktów (38%). Mniej istotne były takie kwestie jak szybkość i łatwość przygotowania świątecznych dań (17%) czy ich niska cena (10%).

W czołówce specjalności Szwedów, jeśli chodzi o ich przygotowanie, są tzw. pokusa Janssona, Janssons frestelse, zapiekanka ziemniaczana z marynowanymi szprotami i cebulą, a także klopsiki (köttbullar) i marynowany śledź (inlagd sill).

źródło

W odpowiedzi na pytanie o to, które danie jest absolutnym faworytem na świątecznym stole, co czwarty ankietowany wskazał świąteczną szynkę (julskinka), na drugim miejscu pojawiła się wspomniana wcześniej zapiekanka Janssona (16%) - najwyraźniej więcej osób lubi po prostu zjeść dobrze przyrządzoną szynkę niż ją przygotowywać. Na trzecim i czwartym miejscu są ryby: śledź (13%) i łosoś (7%), przy czym w tym roku śledzie zyskały, a łosoś stracił na popularności. Pierwszą piątkę zamykają klopsiki. Szwedzi zajadają się też jarmużem (grönkål) - gotowanym w bulionie warzywnym i zasmażanym później ze śmietaną, podawanym do szynki. Na popularności zdecydowanie straciły żeberka (z 6% w 2018 roku na 2% w tym roku). Generalnie zresztą da się zauważyć, że z roku na rok coraz mniej osób chce, by mięso i wędliny dominowały na świątecznym stole - takie stanowisko obierają przede wszystkim kobiety, które preferują ryby i owoce morze oraz warzywa. Różnice preferencji pod tym względem widać też, gdy podzieli się ankietowanych na grupy wiekowe - młodzi (18-39 lat) zdecydowanie woleliby na Święta jeść przede wszystkim potrawy jarskie.

Jeśli chodzi o napoje, króluje oczywiście julmust - słodki, gazowany świąteczny napój. Aż 75% ankietowanych uważa, że powinien być serwowany do świątecznych potraw. Podobno w 2015 roku Szwedzi wypili łącznie 60 milionów litrów takiego napoju i podobno rokrocznie sprzedaż konkurencyjnej Coca-Coli w okresie Świąt spada w Szwecji aż o połowę. Widać to też w raporcie Livsmedelsföretagen - inne napoje gazowane wybrałoby tylko 6% ankietowanych. Prawie co drugi ankietowany chciałby do świątecznego jedzenia napić się piwa, co trzeci - wódki. 

źródło

Wśród deserów ulubieńcami są Ris à la Malta, ryż na mleku, oraz knäck, śmietankowe cukierki o smaku toffi, najczęściej domowej roboty (wybrało je odpowiednio 19% i 12% ankietowanych). Szwedzi zajadą się też pralinkami z bombonierek (chokladask, 11%), szafranowymi bułeczkami lussebullar (9%),  pierniczkami (8%) i piankowymi mikołajami skumtomtar (5%). Co ciekawe, znów widoczne są różnice w odpowiedziach w różnych grupach wiekowych. Młodzi bardziej lubią knäck  i bułeczki, podczas gdy ris à la Malta to faworyt ankietowanych po czterdziestce - pewnie bardziej przywiązanych do tradycji.

Z badania wynika też, że mężczyźni coraz częściej angażują się w przygotowywanie świątecznego jedzenia - chodzi o wzrost z 75% w 2018 roku do 83% w tym roku. Dwanaście procent wszystkich ankietowanych, kobiet i mężczyzn, odpowiedziało, że w ogóle nie zajmuje się przygotowaniem świątecznych potraw, tylko siadają przy już zastawionym (przez innych) stole.

W ankietach zadano też pytanie: "Kogo ze znanych Szwedów, o których było głośno w ostatnim roku, zaprosił(a)byś do świątecznego stołu?". W tym roku z 7% głosów ankietowanych zwyciężył Anders Hansen: psychiatra, autor bestsellerowych książek o ludzkim mózgu, które ukazały się też w Polsce nakładem wydawnictwa Znak: W zdrowym ciele zdrowy mózg (przeł. Agata Teperek) i Wyloguj swój mózg. Jak zadbać o swój mózg w dobie nowych technologii (przeł. Emilia Fabisiak). Na drugim miejscu pojawiła się Mia Skäringer, aktorka i stand-uperka. Wśród wymienianych postaci znaleźli się też Greta Thunberg czy Zlatam Ibrahimović. Najczęściej jednak odpowiadano, że... nie zaproszono by nikogo (17%). W poprzednim roku pytano o zaproszenie do stołu polityków - wtedy wskazywano przede wszystkim premiera Stefana Löfvena, przewodniczącego Partii Lewicy Jonasa Sjöstedta i przewodniczącą  Chrześcijańskich Demokratów Ebbę Busch Thor.


Bez jakich potraw Wy nie wyobrażacie sobie Waszych Świąt Bożego Narodzenia (u mnie zwycięża oczywiście barszcz z uszkami, bo coś takiego jem tylko ten jeden raz do roku). Co najbardziej lubicie ze świątecznych słodyczy? I czy zaprosilibyście do stołu kogoś z celebrytów? 


Źródła danych:


Poprzednie wpisy adwentowe znajdziecie na blogu tu:
🕯🕯 - Świąteczny humor
🕯🕯🕯 - Szaleństwo świątecznych zakupów

WESOŁYCH ŚWIĄT!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...