24 lipca 2021

To też Sztokholm! [zdjęcia]

Stockholm i mitt hjärta... 𝅘𝅥𝅮 ♫ ♬ nucę sobie pod nosem od powrotu ze Sztokholmu, bo chyba dopiero teraz stolicy udało się tak naprawdę skraść mi serce i mnie zauroczyć. 

Przyznaję się nie od dziś: jako turystka mam problem ze stolicami w ogóle. Trudno jakoś mi wczuć się w ich klimat, łatwo odczuwam pewnego rodzaju przebodźcowanie: tętniące wielkomiejskim życiem dzielnice nie są dla mnie, do miejsc snobistycznych i ekstrawaganckich nie zaglądam, a sztandarowe atrakcje, do których ciągnę przecież i ja, są zwykle pełne turystów, tak że czasem trudno nawet zrobić zdjęcie, nie mając w kadrze nieproszonych gości.

Tym razem mój pobyt w Sztokholmie trwał dłużej, a plany zwiedzania ułożyłam inaczej niż zwykle, miałam więcej okazji trafić (często zupełnie przypadkiem) w miejsca, o których rzadko lub nawet w ogóle nie wspomina się w przewodnikach. Które jakby pochodziły z zupełnie innej bajki albo z innej epoki. Kojarzące się z zupełnie innymi miejscami niż stolicą. Sztokholm rzeczywiście ukazał mi się taki jak w piosence Lassego Berghagena: jest miastem, "które dostało wszystko" 😊


Södermalm



Do Södermalmu trwale przylgnął już przymiotnik "hipsterski". To dzielnica, gdzie znajdziecie wegeknajpy, sklepy ze zdrową żywnością i takie dla wielbicieli retro i vintage. To tu znajdują się też kultowe miejsca do podziwiania panoramy Sztokholmu - Monteliusvägen (o tym pisałam już na blogu: TUTAJ) i Skinnarviksberget (o tym jeszcze napiszę).

Znaleźć tu można też sporo starych drewnianych budynków, niektóre pochodzą z XVIII wieku - na przykład te przy Nytorget:





Moim ulubionym zakątkiem jest Mäster Mikaels gata. Ulica ta była kiedyś częścią Fjällgatan (dziś kojarzącej się właśnie świetnymi widokami), po podziale w latach 30. XX wieku otrzymała nazwę odwołującą się do... siedemnastowiecznego kata Mikaela Reissuera.








Podobną drewnianą zabudowę zobaczycie też przy Gamla Lundagatan. Klimatycznie wygląda też Yttersta gränden z żółtawo-pomarańczowymi budynkami (kojarzącymi się kolorystyką z Gamla Stan) i kwitnącymi malwami (które myślami przeniosły mnie do Skanii). Obie ulice to trasa prowadząca na/z Skinnarviksberget.











Svedmyra - Sockenplan - Enskede gård



Wysiadając przy tych stacjach metra, łatwo trafi się na osiedla domków, które wyglądają jak wyjęte z pocztówek ze Szwecji. Różnokolorowe fasady, urocze ogródki, ozdobione skrzynki na listy, dekoracje w oknach - trudno powstrzymać się od robienia zdjęć! Na spacer po tej okolicy zabrała mnie z Agnes na szwedzkiej ziemi








Djurgårdsbrunnskanalen - Blockhusudden



Na wyspie Djurgården znajdują się takie atrakcje jak Skansen, Muzeum okrętu Vasa, Muzeum Nordyckie czy wesołe miasteczko Gröna Lund - to właśnie one ściągają tu turystów. Tym razem wybrałam się tu nie na zwiedzanie, ale na fikę w Rosendals trädgård, a potem na spacer wzdłuż Djurgårdsbrunnskanalen do Blockhusudden - wschodni kraniec wyspy. Po drodze trafia się na "ścieżkę miłości księżniczki Wiktorii i księcia Daniela". Przewodniczką po tej okolicy była dla mnie Monika (Polka w Szwecji).









Årstaviken




Na naziemnej części trasy zielonej linii metra moją uwagę codziennie zwracała urokliwa okolicę przy Eriksdalsbadet - to wschodnia część zatoki Årstaviken, gdzie w końcu wybrałam się na spacer. Są tu pomosty dla łodzi i dla kąpiących się, ścieżki do spacerowania i biegania, siłownia na świeżym powietrzu, parę kawiarni, a także najstarsze w mieście ogródki działkowe (Eriksdalslundens koloniträdgårdsförening). 





Flatenbadet


Jezioro Flaten to jedno z najczystszych kąpielisk w Sztokholmie. Na wypoczywających czekają tu piaszczysta plaża, pomosty, wieża do skoków do wody, stoliki piknikowe, kilka budek z jedzeniem, napojami i lodami, tory do boule czy boisko do piłki plażowej.







Jak myślicie, które z tych miejsc najbardziej przypadłoby Wam do gustu?

10 lipca 2021

21. Festiwal Filmów Skandynawskich w Darłowie

Lipcową tradycją stało się już, że piszę o Festiwalu Filmów Skandynawskich w Darłowie. W tym roku odbędzie się już jego 21. edycja. Jeśli jeszcze nie macie planów na 15-18 lipca, a macie ochotę na spotkanie z dobrym kinem z Północy, a do tego na pobyt nad morzem - koniecznie zapiszcie sobie te daty w kalendarzu! Seanse odbędą się przede wszystkim w darłowskim kinie Bajka. Łącznie wyświetlonych zostanie 13 tytułów, a wstęp na festiwalowe seanse jest wolny. Pełen harmonogram seansów znajdziecie na facebookowym fanpage'u Festiwalu Filmów Skandynawskich (pod koniec tego wpisu udostępniam post z informacjami). W tym roku po raz pierwszy w historii Festiwalu cały program pokaże jednocześnie Kino Kameralne Cafe w Gdańsku - tam jednak seanse będą biletowane.


Na zachętę chciałabym zaprezentować Wam kilka punktów programu (oczywiście - przede wszystkim szwedzkich), których moim zdaniem nie można przegapić.

Moim zdaniem największą gratką Festiwalu będzie projekcja niemego, nieco mrocznego filmu Furman śmierci (szw. Körkarlen) w reżyserii Victora Sjöströma z 1921 roku. Projekcja połączona będzie z koncertem zespołu Körkarlen Trio. Przechodzi mnie dreszczyk, jak tylko próbuję sobie to wyobrazić!

Wcześniej pierwszego dnia festiwalu pokazany zostanie też tegoroczny szwedzki kandydat do Oscara - Nie tak miało być (szw. Charter) w reżyserii reż. Amandy Kernell. O filmie pisałam tak: "Nie tak miało być to dramat, który potrafi widzom nieźle namieszać w głowie. Choć większa część akcji filmu rozgrywa się na Teneryfie, a szwedzki tytuł Charter przywodzi na myśl wakacje, film przyniesie raczej powiew skandynawskiego kinowego chłodu i niepokoju." 

Tym o mocniejszych nerwach polecam seans Pod powierzchnią, filmu wyreżyserowanego przez Joachima Hedéna. Podsumowałam go tak: "to taki typowy thriller o przetrwaniu - jeśli znacie takie tytuły jak 127 godzin, The Canyon, Frozen, Ocean strachu, to wiecie pewnie, jakiego rodzaju wrażeń możecie spodziewać się podczas oglądania. Ale nawet znając ten schemat, podczas seansu można siedzieć jak na szpilkach i czuć (paradoksalnie) klaustrofobiczną atmosferę, mimo ogromnej wodnej przestrzeni i pustki na powierzchni. Na niepokój składają się też wszechobecna podwodna ciemność rozpraszana tylko snopami światła latarki i fakt, że emocje bohaterek trzeba sobie trochę dopowiadać, bo nie zawsze dokładnie widzimy ich twarze zza masek, a głosy bywają zniekształcone przez system do komunikacji dla nurków."

Festiwalowa sobota będzie należeć Magnusa von Horna i jego filmów. Obejrzycie jego etiudy Bez śniegu, Echo i najnowszy pełnometrażowy Sweat, który zachwycił jury festiwalu filmowego w Cannes, opisywany jako łączący "dramat z konwencją thrillera", "film o nowym rodzaju samotności w czasach social mediów". Przed seansami Rico Jaźwiński z radiowej Trójki opowie o filmach Magnusa von Horna, a wieczorem poprowadzi tez spotkanie z gościem specjalnym.

Młodszych widzów pewnie ucieszy Biuro detektywistyczne Lassego i Mai. Rabuś z pociągu (szw. LasseMajas detektivbyrå- Tågrånarens hemlighet, reż. Moa Gammel), film przygodowy, którego bohaterowie pewnie doskonale znani są z serii książek Martina Widmarka i Heleny Willis.

A dorosłych widzów zapraszam na oscarowy, głośny film Na rauszu (dun. Druk) Thomasa Vinterberga - seans zamknie tegoroczny Festiwal.

Pakujcie walizki i szykujcie się na filmowe wrażenia i świetną atmosferę. Coś o tym wiem - byłam na festiwalu dwa lata temu.




30 kwietnia 2021

SFD: Skandynawskie meble i życie w zgodzie z naturą - o Szwecji z Waszej perspektywy

Skandynawia wielu osobom kojarzy się ze skandynawskim stylem w aranżacji wnętrz. I to właśnie skandynawski styl był dla mnie punktem wyjścia do rozmowy z Arturem Przedzienkowskim, założycielem marki SFD, zajmującej się tworzeniem ręcznie wykonanych mebli. Rozmawialiśmy też o szwedzkich wartościach, szwedzkich słowach i inspirujących miejscach w Szwecji.



W nazwie Waszej marki, SFD Skandinavisk Möbeldesign, pojawia się ważne słowo-klucz na „S”. I to właśnie od niego chciałabym zacząć i pewnie często zdarza się Wam słyszeć to pytanie: jakie są "meble w stylu skandynawskim"? Jakie skojarzenia powinny przychodzić nam do głowy, kiedy słyszymy o "skandynawskim stylu"? 

Tak, to prawda. Często pada pytanie o skandynawski styl we wnętrzach. Skojarzenia, które mnie przychodzą jako pierwsze do głowy to jasne kolory, minimalizm oraz poczucie przestrzeni. Mebli jest najczęściej bardzo mało, szafy i schowki są ukryte w ścianach, a w pokojach znajduje się jedynie to co niezbędne do funkcjonowania. 

Meble w stylu skandynawskim kojarzą się najczęściej z meblami ze szwedzkiej znanej firmy. Czyli bardzo praktyczne, proste w złożeniu i najczęściej dostępne w kolorze sosny lub bieli. Lub drugi trend to meble w kierunku Art-Deco. 

Ja osobiście mam trochę większe oczekiwania w stosunku do tego pojęcia. Dla mnie od samego początku istotą Skandynawii jest niewytłumaczalna więź człowieka z naturą i życie z nią w zgodzie. To właśnie stało się moją inspiracją do projektowania mebli. Tutaj głównym źródłem inspiracji stała się przyroda północy oraz kultura Samów np. naczynia drążone z drewna. 

Obecnie koncentrujemy się na globalnym zasięgu naszej sprzedaży. Skłoniło nas to do przekształcenia  nazwy w języku szwedzkim na angielską SFD Furniture Design. Skandinavisk zawsze będzie nam towarzyszył w domyśle, bo to wszystko właśnie od tego "S" się zaczęło. 


Czy styl skandynawski pasuje do polskich wnętrz? Czy masz jakieś porady, jak w kilku prostych krokach można wprowadzić go swojego domu? 

Myśląc bardzo stereotypowo o rodzimych wnętrzach, np. w domach naszych babć, widać tam dużą ilość bibelotów, meblościanki zajmujące całe ściany w pokoju, i ściany pomalowane wyrazistym kolorem farby. Nasze współczesne wnętrza tak czy inaczej stają się bardziej praktyczne i  minimalistyczne. Czy styl skandynawski pasuje do naszych wnętrz? To pytanie zadałbym bardziej myśląc o naszym wewnętrznym samopoczuciu. Jeśli chodzi o pomieszczenia, to z pewnością wymaga to oczyszczenia naszej przestrzeni i ponowne jej zaplanowanie. W ten sposób będziemy w stanie ponownie zastanowić co jest dla nas naprawdę ważne pod względem funkcjonalnym, organizacyjnym ale również duchowym i mentalnym. Jeśli zwrócimy uwagę głębiej na wnętrza skandynawskie i ich właścicieli dostrzeżemy fakt wyraźnego powiązania osoby z daną przestrzenią – fakt obecności "bibelotów" najczęściej nie wiąże się z chęcią wypełnienia przestrzeni lub jej dekorowania, raczej z wyraźnym powiązaniem z właścicielem pod względem wspomnień, wartości czy też duchowości. 


Przez ostatni rok dużo więcej czasu spędzamy właśnie w naszych domach. To nasze stoły zastąpiły nam stoliki w kawiarniach czy restauracjach, a zwykłe biurka zmieniły się w całe biura. Czy taka zmiana stylu życia w jakiś sposób wpływa na Wasze projekty, myślenie o funkcjonalności? Albo na oczekiwania klientów?

Projektując stoły, zawsze robiłem to z przekonaniem, że to kuchnia oraz jadalnia są tym zasadniczym miejscem i sercem domu. Przy tempie dzisiejszego życia to właśnie przy stole rano i wieczorem najczęściej jest czas, aby wypić wspólnie kawę i zjeść posiłek, chwilę porozmawiać. Często z tym miejscem wiążą się najcenniejsze wspomnienia naszego życia. 

Od zeszłego roku w naszych założeniach nic nie uległo zmianie. Nasze założenie jest uniwersalne i wzmacniamy je każdego dnia podejmując każdy nowy projekt i wyzwanie marki SFD. 



Czy możesz opowiedzieć, jak to się w ogóle stało, że przygoda z marką SFD rozpoczęła się akurat w Piteå? 

Piteå pierwszy raz w moim życiu pojawiło się wraz z przeprowadzką tam mojej siostry. To właśnie ją miałem na celu odwiedzić w nowym miejscu zamieszkania. Gdy wysiadłem z samolotu w Luleå uderzyło mnie "świeże", pachnące, ostre powietrze. Od tej pory wiele się zmieniło. Ten moment pozostał głęboko w mojej świadomości i od tej pory do Piteå wracałem regularnie na dłuższy, lub krótszy czas. Nie mam jednak wątpliwości, że ten można nazwać "przypadek" stał się bardzo silnym czynnikiem twórczym dla marki SFD. Powstało tam kilka z naszych projektów, pochodzą stamtąd również duchowe wartości i elementy, które zostały wpisane w tworzony przez nas styl. I co najważniejsze doskonałe, cudowne podejście z ogromnym respektem i szacunkiem do natury – tam dostrzegłem i zrozumiałem to znacznie lepiej. Tam tego się nauczyłem. 



Jakie miejsca najbardziej Was inspirują? Czy to raczej rozległe krajobrazy, lasy i szlaki Norrbotten, czy może miejskie przestrzenie Sztokholmu? Czy może jeszcze coś innego? 

Inspiracja, o której chyba mowa to mieszkanka kilku składników: miejsca i krajobrazu jako naturalnego lub antropogeniczne dzieła, atmosfery, ludzi, środowiska i przypadkowych zdarzeń. Dodałbym chyba również duchową gotowość do obierania tych wszystkich bodźców i sygnałów. Czasem zdarza się, że mijam  zupełnie obojętnie obok doskonałej "muzy" i inspiracji, zupełnie nie świadomie, nie będąc gotowym na jej przyjęcie i tworzenie. 

Gdybym miał przyczepić pineski do mapy, gdzie odnalazłem najwięcej tych doskonałych chwil, które udało mi się uchwycić i przełożyć na twórczość byłoby to całe Norrbotten, a w szczególności Piteå, wodospad Storforsen, Luleå oraz malowniczy park narodowy Abisko. To miejsca doskonałe względem krajobrazu, ludzi, powietrza, kolorów. Eh… Doskonałe. 

Takim miejscem, przeżyciem, byłyby również długie wędrówki podczas białych nocy wzdłuż jezior i rzek całej północnej Szwecji. Uwielbiam je i wspominam regularnie. Obraz, który został w mojej świadomości, już nigdy nie pozwoli mi podchodzić do natury w taki sposób jak przed podróżami. Chyba stałem się jej niewielką częścią, małym kawałkiem tego doskonałego świata. 





Zdecydowanie również Sztokholm, jako miejsce tętniące życiem w rytmie, który całkowicie mi odpowiada mimo miejskiego szumu i tempa. To miasto, w którego centrum potrafiłem bez problemu odnaleźć miejsce całkowitego wyciszenia, spokoju, ale też doskonałej zabawy i atmosfery. Pełne pięknego stylu, doskonałego projektowania i wspaniałej mody Drottninggatan, Götgatan, Hamngatan oraz Sturegatan. 

Sztokholm kocham za to poczucie, że natura jakby nie do końca pozwoliła się wedrzeć człowiekowi do jej wnętrza. To, gdy w samym centrum miasta widzę ogromne połacie nienaruszonego krajobrazu, które otoczone jest skałami lub wodą. Metro przedzierające się przez surowe skały, można powiedzieć jaskinie. Surowość natury i jej siła, która pozostała widoczna mimo bardzo silnej  ingerencji człowieka. Ten brak "szklanego city" sprawia, że czujemy się komfortowo w tak spójnie utrzymanej przestrzeni. 




Wspomniałeś wcześniej, że SFD to nie tylko meble, ale i wartości. Co to za wartości? Czy w nich też można dostrzec skandynawskiego ducha? 

Wartości marki towarzyszą nam od dnia jej powstania. Spisaliśmy je, aby nigdy o nich nie zapomnieć, a raz na jakiś czas przyglądamy  ponownie  upewniając, że o nich pamiętamy oraz niczego nie przegapiliśmy podczas ich tworzenia. W naszej pracy kierujemy się dążeniem do krzewienia takich wartości jak ogromny respekt i szacunek do natury, praca jako życiowa pasja nadająca również sens życia, wzornictwo inspirowane Skandynawią i zasadami dobrego projektowania oraz funkcjonalnością, a przede wszystkim bycie z bliskimi oraz tworzenie domowej atmosfery, w której zawsze możemy wyciszyć umysł i ciało. Te wartości umieszczamy w każdym meblu, który wykonujemy, aby pomóc nam wszystkim stworzyć własne, niepowtarzalne wnętrza i poczucie doskonałej domowej atmosfery. O wartościach moglibyśmy jeszcze długo rozmawiać, ale to już materiał na osobą historię 😊 


Fjäril, Sol, Måne, Trähus – to niektóre nazwy produktów SFD. Szwedzkie słowa. Tak jak zresztą i möbeldesing. Czy są jakieś szwedzkie słowa albo powiedzenia, które dla Was mają jakieś szczególne znaczenie, które wyjątkowo polubiliście? Niedawno na całym świecie dużo mówiło się o lagom, modnym hasłem stał się flygskam, a jakiś czas temu trafiłam w mediach na rozmowy o lillördag

Jest kilka zwrotów, które pozostają w naszych myślach i towarzyszą nam codziennym życiu. Chętnie nimi się podzielę: 

Det finns inte dåligt väder, bara fel kläder - Nie ma brzydkiej pogody, wyłącznie złe ubrania. 

Fikatid – Przerwa na kawę i ciastko. Doskonały element, który sprawia, że każdy dzień jest bogatszy w relacje i przyjemności. 

Lagom - umiejętność określenia i zachowaniu balansu w tym ile wystarczy nam do szczęścia i kiedy powiedzieć "dość". Gdy zapamiętamy i nauczymy się żyć wraz z tymi 3 zasadami, nasze życie stanie się bardziej pełne i wartościowe. My wciąż się ich uczymy 😉


To na koniec: czego nauczyliście się podczas podróży po północnej Europie, w pracy i w codziennym życiu w Skandynawii? Co takiego zabraliście albo zabieracie ze sobą do swojej codzienności, tej zawodowej i prywatnej? 

Nasze doświadczenia zbieraliśmy głównie w Szwecji. Pozostałe, kraje stanowią wyłącznie dodatek, "szczyptę przypraw" w tym wypadku. Bardzo lubię check listy więc do tej odpowiedzi podejdę właśnie w ten sposób: 

✔️ Nauczyliśmy się tego, że warto planować i że trzeba planować. 

✔️ Praca na 100% wystarczy, a nie na 1000% 

✔️ Tylko regularne rozmowy i dyskusje mogą nam pomóc znaleźć dobre rozwiązanie. 

✔️ Dziękować za wszystko (za dzień pracy, za zaangażowanie w projekt, za błędy, które nas uczą itp.) 

✔️ Być blisko przyrody, żyć z ogromnym szacunkiem i respektem do niej 

✔️ Planowanie wakacji – to wielka przyjemność nawet, gdy jeszcze do nich daleko 

✔️ Check lista – dobra na wszystko. Za każdym razem, gdy wyjeżdżamy ze Szwecji, pakujemy do walizek: dobry aparat, ciekawą książkę, notatnik oraz… 😉


Dziękujemy Ci Natalio za możliwość podzielenia się z Twoimi czytelnikami naszymi doświadczeniami oraz przemyśleniami, o części z nich powiedzieliśmy pierwszy raz. Jeżeli nasza historia wydała się Wam interesującą napiszcie do nas, chętnie odpowiemy na wszystkie pytania oraz posłużymy radą.



 BLOG • INSTAGRAM

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...