05 kwietnia 2020

Językowa policja, czyli jakie błędy językowe irytują Szwedów

Språkpoliser - "językowi policjanci". Na pewno takich znacie. Czasem nazywani są też "gramatycznymi nazistami" (od angielskiego: grammar nazi). To wszyscy ci, którzy z błyskiem w oku, rozpalonymi policzkami i szybszym biciem serca poprawiają błędy językowe w wypowiedziach innych. Przede wszystkim w internecie, ale i "w realu", kiedy potrafią przerwać komuś na przykład arcyciekawą relację z meczu tylko po to, by wytknąć, że nie mówi się "kopnął tą piłkę", tylko "tę piłkę", nawet nie czekając na informację, czy bramka padła, czy nie. O różnicach między działaniami "językowej policji" i ekspertów od języka, w tym przedstawicieli instytucji opiniodawczo-doradczych zajmujących się używaniem języka szwedzkiego, czytałam w bieżącym numerze "Språktidningen", a dziś na blogu poczytacie o tym, co sprawia, że szwedzcy językowi policjanci mkną na sygnale, czyli o tym, jakie błędy językowe irytują Szwedów.






de/dem


...czyli zaimek osobowy trzeciej osoby liczby mnogiej, w formie podmiotu (de) i w formie dopełnienia (dem). Obie te formy czytamy jako [dɔm] i być może to potrafi zwodzić na manowce. Albo i to, że w szwedzkim rzeczowników nie odmienia się przez przypadki (poza formą dopełniacza), ale dla zaimków są już te dwie wspomniane formy, podmiotu (mianownika) i dopełnienia (przypadków zależnych). 

De heter Johan och Per. Jag skriver ett brev till dem
Oni nazywają się Johan i Per. Piszę do nich list.

Ge böckerna till dem som behöver dem mest.
Daj książki tym, którzy ich najbardziej potrzebują.

Jak sobie radzą Szwedzi, by nie popełniać błędów? Niektórzy podmieniają de/dem na angielskie they/them (na "m" kończą się odpowiadające sobie formy), inni sięgają raczej do języka szwedzkiego i podmieniają de/dem np. na han/honom (różne formy zaimka "on").

vart/var

...czyli dokąd i gdzie. Ulubiona anegdotka "językowych policjantów" leci tak:


- Ursäkta, vart går bussen till Brommaplan? 

- Till Brommaplan naturligtvis!

- Przepraszam, dokąd (gdzie) będzie jechać autobus do stacji Brommaplan?
- Oczywiście do Brommaplan!

Przysłówka pytającego vart używamy w odniesieniu do kierunku, stąd pytanie na dworcu o to, dokąd odjeżdża autobus na Brommaplan, może się spotkać ze zdziwieniem i niezrozumieniem (no dobra, pewnie w zrozumieniu pytania pomógłby jeszcze kontekst). Przysłówka var używamy w odniesieniu do miejsca, więc użycie go w pytaniu o stanowisko, z którego odjeżdża autobus będzie miało więcej sensu.

Przyznaję szczerze, że i mnie przechodzi nieprzyjemny dreszcz, kiedy słyszę szwedzkich blogerów, którzy np. w rozmowie o jakiejś restauracji pytają: Vart ligger den? (Dokąd ona jest?)


särskrivningar

...czyli rozdzielna pisownia złożeń (tych szwedzkich długich słów). To akurat zjawisko, które - mam wrażenie - bardziej bawi niż irytuje. Bo to przez taką pisownię powstają takie skarby jak: 
  • na opakowaniu w sklepowej lodówce z mięsem i podrobami: kyckling lever (kurczak żyje) zamiast kycklinglever (wątróbka drobiowa)
  • na drzwiach to toalety publicznej: herr toalett (pan toaleta) zamiast herrtoalett (toaleta męska)
  • przed budynkami: rök fritt (pal śmiało) zamiast rökfritt (wolne od palenia - np. miejsce)
  • na promocji w sklepie: super billigt (chleje tanio) zamiast superbilligt (supertanio)
  • w bufecie śniadaniowym w hotelu: mellan kokta ägg (między ugotowanymi jajkami) zamiast mellankokta ägg (jajka "na średnio").
Znów - nie chce mi się wierzyć, by takie komunikaty były niezrozumiałe i nieskuteczne, przecież zawsze jeszcze mamy kontekst. Ale na pewno mogą budzić radość i wspomniane wcześniej szybsze bicie serca "językowych policjantów".

Moja ulubiona anegdotka o särskrivningar to ta dotycząca umawiania się z kimś, kto pisze złożenia rozdzielnie:

- Ta med sex leksaker till dejten!
Jag tog med: boll, spade, hink, bil, tv-spel och tåg.

- Weź na randkę sześć zabawek!
Wziąłem: piłkę, łopatkę, wiaderko, auto, grę komputerową i kolejkę.
(sex leksaker - sześć zabawek, sexleksaker - zabawki erotyczne)



Polecam facebookowy profil Sverige mot särskrivningar (Szwecja przeciwko pisowni rozdzielnej), który codziennie dostarcza nową porcję takich smaczków.

situationstecken


...czyli coś w deseń: "w cudzysłowie, nie w cudzysłowiu". Cudzysłów to po szwedzku citationstecken, dosłownie jakby: znak cytowania. Niestety, słowo citation nie jest w szwedzkim dość często spotykane. W szybkiej, niestarannej wymowie citationstecken może przypominać wymowę situationstecken (dosłownie jakby: znaku sytuacyjnego), przez co niektórym pewnie wydaje się, że to słowo właśnie tak wygląda. Eksperci z programu Språket i P1 radzą: żeby uniknąć niejasności i gniewu "językowych policjantów" lepiej używać synonimu citattecken. 



backa tillbaka, fyndet hittades, invånare bor


...czyli cofnąć się do tyłu, znalezisko znaleziono, a mieszkańcy mieszkają - więc masło maślane, czy też mówiąc po szwedzku: ciastko na ciastku i tort na torcie (kaka på kaka, tårta på tårta). Tautologie znajdują się też na liście najbardziej irytujących błędów w polszczyźnie.

spendera tid


...czyli afera o to, czy czas to pieniądz 😉 Chodzi o to, że początkowo szwedzki czasownik spendera używany był wyłącznie w połączeniu z pieniędzmi w znaczeniu "wydawać" - spendera pengar, spendera miljoner. Potem od angielskiego spend szwedzki pożyczył sobie i znaczenie związane z czasem, w znaczeniu "spędzać" - spendera tid, spenderar timmar, minuter... I choć to nowe znaczenie znajdziemy już na przykład w słownikach SAOL i SO, to wciąż potrafi wielu "językowych policjantów" doprowadzić do szału.

ejänkligen


...czyli niestaranna wymowa egentligen. Na niestaranną wymowę reagują też polscy "gramatyczni naziści" - wśród najbardziej irytujących błędów wymienia się np. "wogle" czy "orginalny".

Pamiętajcie, że jak pisze Ulf Teleman - błędy językowe, które nas "ruszają", to tzw. inlärda irritationer, czyli wyuczone irytacje, nie mamy tego w genach, więc buzującą w nas krew powinno dać się okiełznać 😉


A co Was przyprawia o dreszcze i na co Wy potraficie się zjeżyć w polszczyźnie? Niestaranna wymowa, masło maślane, niepoprawnie odmienione słowa? 😉 A może też wyłapujecie potknięcia językowe Szwedów? Dajcie znać w komentarzach!




Źródła:



Andersson, Lars-Gunnar & Ringarp, Anna Lena (2007). Språket. Svenska folkets frågor till radioprogrammet Språket. Norstedts.

11 lutego 2020

Wyloguj swój mózg, czyli co ekrany urządzeń robią z naszym mózgiem

O tym, że telefony komórkowe są coraz bardziej obecne w naszym życiu, rozmawiamy coraz częściej - najczęściej komentowany jest wpływ komórek na dzieci i młodzież, ale łapię się na tym, że sama zwracam uwagę na to, ile osób wpatruje się w ekrany w tramwaju, podczas spotkania w restauracji czy w trakcie zajęć na uczelni (w tym do każdej grupy zaliczam i siebie). W zeszłe wakacje w sklepie charytatywnym ze szwedzkimi rzeczami znalazłam zawieszkę z napisem Mobilfri zon, "strefa wolna od telefonów komórkowych". A pod koniec ubiegłego roku instytut HUI Research jako gwiazdkowy prezent roku wyróżnił skrzyneczkę, do której odkłada się komórki, żeby spędzić czas offline (tzw. mobillåda). A więc coś jest na rzeczy. To ten moment, kiedy dobrze sięgnąć po Wyloguj swój mózg Andersa Hansena.



O Hansenie słyszałam sporo już od pewnego czasu. Jego książki widziałam wyeksponowane na półkach szwedzkich księgarni (na polskim rynku ukazały się też jego dwa wcześniejsze tytuły), o Skärmhjärnan, w polskiej wersji to właśnie Wyloguj swój mózg, opowiadali youtuberzy, których śledzę. Potem dowiedziałam się, że Hansen dostał swój program telewizyjny w SVT pt. Din hjärna ("Twój mózg"). A później, o czym pisałam i Wam, przeczytałam, że w przedświątecznej ankiecie przy pytaniu: "Kogo ze znanych Szwedów, o których było głośno w ostatnim roku, zaprosił(a)byś do świątecznego stołu?" najwięcej, aż 7% ankietowanych Szwedów, wskazało Andersa Hansena. Posłuchałam wreszcie jego zimowego programu Vinter i P1 i wtedy wręcz musiałam sięgnąć po Wyloguj swój mózg. 

Hansen, lekarz i psychiatra, umie opowiadać i pisać - prosto, ale jednocześnie barwnie, tak by każdy jak najlepiej mógł zrozumieć i wyobrazić sobie często dość zawiłe procesy i skomplikowane zjawiska. Nie gwiazdorzy. Przedstawia wiedzę, a się nią przechwala. Materiał w jego książkach, programach telewizyjnych i radiowych jest w dużej mierze powtarzalny, ale każdą odsłonę można śledzić z zainteresowaniem.

Moim zdaniem treści książki zdecydowanie bardziej odpowiada jej szwedzki, oryginalny, tytuł Skärmhjärnan (dosł. "ekranowy mózg") niż polski, poradnikowy, z nieco nachalnym rozkazem w tytule. Nawet jeśli na końcu książki znajduje się rozdział "Dobre rady dla ludzi epoki cyfrowej" (ale to podsumowanie na raptem cztery strony). Wyloguj swój mózg to przede wszystkim opowieść o tym, jak bardzo życie w epoce cyfrowej różni się od tego, do czego przystosowała nas ewolucja. To przegląd badań naukowych na ten temat, podany w bardzo przystępnej formie.

Czy wiedzieliście na przykład, że na niebieskie światło emitowane przez ekrany reagujemy tak, bo dla naszych przodków niebieskie światło oznaczało bezchmurne niebieskie niebo - czas dnia, kiedy trzeba być skupionym i czujnym, działać i wystrzegać się niebezpieczeństw? Albo że scrollowanie Facebooka i Instagrama przypomina grę przy jednorękim bandycie? I słyszeliście o tym, że plotka pomogła naszym przodkom przetrwać? O takich ciekawostkach można przeczytać w tej książce. 

Zazwyczaj reaguję, kiedy słyszę poirytowane komentarze o tym, że komórki i Internet to samo zło. To może być coś złego, dlatego powinniśmy uczyć się korzystać z dobrodziejstw. Przekaz z książki Hansena jest jednak trochę niepokojący. Mimo tego, że autor zestawia ze sobą różne, czasem sprzeczne, wyniki badań na przykład na temat wpływu obecności w mediach społecznościowych na nastrój i mimo tego, że wciąż zastanawia się, co było pierwsze, jajko czy kura - czy to media społecznościowe pogarszają nasz nastrój, czy to przez pogorszony nastrój zaglądamy częściej do mediów społecznościowych - to jednak większość badań pokazuje, że telefony i komputery mają na nas w większości negatywny wpływ: gorzej się przez nie uczymy, mniej zapamiętujemy, gorzej śpimy, mniej się ruszamy, a przede wszystkim uzależniamy się, jak od narkotyku.

Na całe szczęście Hansen nie każe nam wyrzucić naszych sprzętów przez okno. Chce, żebyśmy zrozumieli pewne procesy, skutki i przyczyny. A rady na końcu książki wcale nie są radykalne i paradoksalnie nasze telefony często nam w tym same pomagają - liczą, ile czasu spędzamy korzystając z aplikacji, posiadają różnego rodzaju tryby skupienia lub "nie przeszkadzać", zamieniają wieczorem obraz na czarno-biały lub z ograniczonym niebieskim światłem i tak dalej.

Książkę Hansena polecam gorąco. Nie po to, żeby Was straszyć przed własnymi telefonami czy komputerami, ale żebyśmy dowiedzieli się więcej o naszym fascynującym mózgu. Ekranowym mózgu. Hansen pisze też zresztą o tym, po co człowiekowi stres i prezentuje hipotezy, po co człowiekowi depresja. 

W książce uwielbiam też grafiki rozpoczynające kolejne rozdziały - ze słynnymi obrazami przerobionymi tak, by odzwierciedlały naszą dzisiejszą cyfrową rzeczywistość. Są tu Wenus Botticellego z telefonem w dłoni, Bóg ze Stworzenia Adama Michała Anioła - pod kołdrą, nie mogący oderwać się od komórki, Narcyz Caravaggia wpatrujący się się we własne zdjęcie w mediach społecznościowych czy Lucrezia Crivelli z La Belle Ferronière da Vinciego, nieobecna za ekranem.



Jeśli znacie język szwedzki, posłuchajcie też zimowego programu Hansena:




Anders Hansen Wyloguj swój mózg. Jak zadbać o swój mózg w dobie nowych technologii 
(Skärmhjärnan. Hur en hjärna i osynk med sin tid kan göra oss stressade, deprimerade och ångestfyllda
przeł. Emilia Fabisiak 
Znak 
2020
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...