Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie codzienne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie codzienne. Pokaż wszystkie posty

27 grudnia 2022

Nowe szwedzkie słowa 2022 - nyord

Zbliżający się koniec roku to jak zawsze pora podsumowań. I jak co roku to pora na odpowiedź na pytanie, czym w tym roku żyli Szwedzi i szwedzkie media oraz w jaki sposób znajduje to odzwierciedlenie w języku. Jak pewnie już wiecie, jestem "językowym nerdem" (språknörd), więc co roku z wypiekami na policzkach śledzę "listę nowych słów" (nyordslistan) przygotowywaną przez Radę Języka Szwedzkiego i czasopismo "Språktidningen". Zestawienie jest ciekawe nie tylko dla tych, którzy interesują się językiem szwedzkim - przypomina i pozwala uchwycić, co działo się w mijającym roku, bo to nie redakcja czy Rada ustalają odgórnie, co znajdzie się na liście, lecz trafiają na nią słowa, które wyłapano dzięki śledzeniu tego, co już się w języku dzieje. 

Wpisy o listach z poprzednich lat przeczytacie Szwecjoblogu: 

2021 * 2020 * 2019 * 2018 * 2017 * 2016 * 2015 * 2014 * 2013

Pełną bieżącą listę (35 słów i wyrażeń) znajdziecie na stronach "Språktidningen" i Rady Języka Szwedzkiego. Ja natomiast jak co roku przedstawiam moim zdaniem najbardziej interesujące przykłady. Co znajdujemy na liście w tym roku? 


Jak być może pamiętacie, ostatnie listy zdominowały słowa związane z pandemią - mocno wpłynęła przecież na naszą rzeczywistość (wpływa w zasadzie aż do dziś), więc naturalna była potrzeba utworzenia pojęć czy haseł, by tę nową rzeczywistość uchwycić albo w jakiś sposób oswoić. Kryzysy, oddziałujące na różne sfery życia, także na język, widać też na tegorocznej liście. Można odnieść wrażenie, że wpisują się w naszą rzeczywistość na stałe, co wyraża pojęcie permakris, takie słowo-teleskop, oznaczające permanentny kryzys. Konsekwencjami inwazji na Ukrainę są Putinpriser, putinowskie (wyższe) ceny, energikrig, wojna energetyczna i energifattigdom, ubóstwo energetyczne. W tym roku  mówiło się o inflacji, ale także o sytuacjach, kiedy inflacja wykorzystywana jest jako wymówka do nadmiernego podnoszenia cen - smygflation, wśligzująca się ukradkiem inflacja (angielskim odpowiednikiem jest greedflation).

Na liście znalazły się też pojęcia związane z nowymi teoriami, koncepcjami i publikacjami w dziedzinie np. ekonomii czy chemii: munkmodellmodel obwarzanka, trafił do języka szwedzkiego dzięki książce Kate Raworth Ekonomia obwarzanka, a pojęcie "chemii kliknięć", klickkemi, upowszechniło się dzięki medialnym doniesieniom o tegorocznej Nagrodzie Nobla.

Jak co roku nie zabrakło słów związanych z szeroko pojętym klimatem i ochroną środowiska. W tym roku to między innymi dekarbonizacja (avkarbonisering), czyli odejście od paliw kopalnych, klimatbiljett, dosłownie "bilet klimatyczny" - subwencjonowany, tani bilet okresowy, który ma zachęcać do wybierania komunikacji publicznej i rezygnacji z samochodów; a także spökflyg, "lot widmo", odbywający się bez pasażerów, ale pozwalający na utrzymanie rozkładu odlotów i przylotów.

Ze szczególnym zainteresowaniem przyglądam się nowym określeniom osób: zawodów, zainteresowań, postaw i zachowań. W tym roku moją uwagę zwróciły słowa urbexare (urbexer, miejski eksplorator) i returmissbrukare (osoba, która systematycznie zamawia w sieci produkty, których nie ma zamiaru zatrzymać, dosłownie "nałogowy odsyłacz" - to chyba jeden z moich tegorocznych faworytów). Edgelord to prowokator, który chce być "fajny", ale obraża przy tym inne osoby (od angielskiego edgdy). W tej grupie ciekawym nowym językowym nabytkiem jest jeszcze dödsdoula, doula umierania, która pomaga w procesie odchodzenia, podobnie jak doula pomaga przy porodzie. Ze śmiercią wiąże się też pojęcie väntesorg, żałoba za życia, antycypowana żałoba - uczucia przeżywane w związku z nadchodzącą stratą kogoś bliskiego (np. z powodu choroby) - myślę, że można pozazdrościć szwedczyźnie tak zwięzłego określenia.

Na tegorocznej liście są też wyrażenia i słowa nacechowane bardziej pozytywnie, np. ha dagendosłownie: mieć swój dzień, być w dobrej formie, czy brösta - brać na siebie odpowiedzialność, tak jakby "brać na klatę" (od en bröst - klatka piersiowa) - ten czasownik był wcześniej używany potocznie, także w kręgach przestępczych, teraz trafił do języka ogólnego.

I na koniec zostawiam kilka smaczków, które mogą Was zainteresować. Na początek epadunk - głośna muzyka kojarzona z tzw. "EPA-traktorami" (takie "umcy-umcy", próbka TUTAJ). Na drugą nóżkę: selfiemuseum, którego ekspozycje służą do robienia sobie fajnych zdjęć i atrakcyjnych selfie, np. w wannie z kwiatami albo na jednorożcu (tego typu obiekty powstają też w Polsce). Do tego Barbiecore, trend w świecie mody inspirowany... lalką Barbie. 

Co myślicie o tegorocznej liście? Jakieś słowo Was zaskoczyło a może już słyszeliście je po szwedzku albo w innych językach? Chcielibyście zabrać jakieś słowo ze sobą do polszczyzny? 

02 lipca 2022

Na czym polega "Szwedzka sztuka kochania"?

Do lektury książek non-fiction Katarzyny Tubylewicz zawsze zabieram się z ołówkiem w ręku i zakładkami indeksującymi czekającymi w gotowości. Cenię jej ciekawość świata i otwartość w rozmowach z bohaterami książek. I mam wrażenie, że zadawane przez nią pytania wbrew pozorom nie przynoszą konkretnych odpowiedzi, ale zostawiają czytelnika z kolejnymi znakami zapytania, skłaniają do refleksji czy sięgnięcia po inne publikacje na poruszane tematy.


Po bardzo dobrze przyjętym zbiorze rozmów na temat samotności, Samotny jak Szwed?, Tubylewicz bierze pod lupę tematy z przeciwnego bieguna: miłość i erotykę. Uśmiecham się zresztą pod nosem, myśląc o datach premier obu książek: kojarząca się z chłodem (?) samotność ukazała się w lutym, o miłości na Północy możemy czytać od maja.

[…] być może to prawda, że miłość romantyczna w codziennym życiu jest dziś tak trudna do zobaczenia jak jednorożec w ogrodzie, ale mam wrażenie, że w okolicach sztokholmskiego skärgården (czyli w dosłownym tłumaczeniu ogrodu szkierowego) widziałam ostatnio kilka pięknych jednorożców.

Tytuł Szwedzka sztuka kochania przywodzi mi od razu na myśl film Szwedzka teoria miłości Erika Gandiniego, który był zresztą jednym z bohaterów Samotnego jak Szwed?. Zarówno Gandini, jak i Tubylewicz cytują Henrika Berggrena i Larsa Trägårdha Är svensken människa? (dosł. Czy Szwed jest człowiekiem?):

W Szwecji istnieje wyobrażenie o czystej miłości, o uczuciu, które nie jest zbudowane na wzajemnej zależności, ale którego podstawą jest autonomia jednostek.

Jak w takim razie wygląda miłość w kraju, gdzie tak ważna jest autonomia jednostek i gdzie stawia się na otwartość i tolerancję? Który może kojarzyć się z nieskrępowanym podejściem do nagości i "szwedzkim grzechem", a jednocześnie z chłodem i dystansem? O tym właśnie (i jeszcze wielu różnych rzeczach, bo przecież miłość i seks to bardzo pojemne tematy!) Tubylewicz dyskutuje ze swoimi bohaterami: ludźmi pióra i nauki, pochodzącymi z obu stron Bałtyku, postaciach o znanych nazwiskach, jak i tych bardziej anonimowych. Spotyka się z parami, rodzinami albo rozmawia w cztery oczy. Przeczytamy tu wywiady z autorami książek Agnetą Pleijel i Maciejem Zarembą, Manuelą Gretkowską i Piotrem Pietuchą, Leną Andersson, Hermanem Lindqvistem i Lilianą Komorowską-Lindqvist oraz Erikiem Adelsohnem; z psycholożką i seksuolożką Tanją Suhininen, literaturoznawczynią Małgorzatą Anną Packalén Parkman, a także z Marcusem, Jonasem i Nilsem, Lindą, Erikiem i Hampusem, Alicją i Kamilą, Katrin, Bingo i Alexem. Nie ma tu chyba tematów tabu: wywiady dotyczą tantry i celibatu, miłości po miłości, monogamii i poliamorii, związków tęczowych i queerowych, różnego rodzaju rodzinnych konstelacji czy związków, w których pojawiają się różnice kulturowe i różnice wieku. A jeśli jeszcze Wam mało, możecie jeszcze na własną rękę zajrzeć do przywoływanych w Szwedzkiej sztuce kochania książek, obejrzeć serial Bonusfamiljen, albo podpatrzeć, jak swoje życie prywatne w mediach społecznościowych pokazuje Camilla Läckberg.

Chętnie wyławiałam fragmenty dotyczące języka - o tym, jak zwracają się do siebie zakochani i że szwedzkie lilla gumman, dosłownie: mała staruszko, nie brzmi może tak uroczo po polsku. Że jag tycker om dig (lubię cię) może być wyznaniem miłości, a do mówienia "nie" Szwedzi mają inny repertuar słów niż tylko nej. O poczuciu dyskomfortu (att vara obekväm). I pojemności czasownika umgås - spędzać ze sobą czas, bywać ze sobą.

Wprawdzie w poprzednich książkach autorka też zwracała uwagę na różnice dzielące Szwecję i Polskę, mam jednak wrażenie, że  przez dobór rozmówców, wspomnienia autorki czy odniesienia literackie Szwedzkiej sztuce kochania są one najbardziej wyraźne momentami wręcz dotkliwe - dla autorki i jej bohaterów. Choć jak mówi w wywiadzie Maciej Zaremba:

Moim zdaniem  różnica nie polega naprawdę na tym, co się robi, ale  jak i co się o tym mówi.

A może właśnie nie mówi? I jak w ogóle opowiadać o tych rozmaitych rodzinnych i związkowych konstelacjach, kiedy zależy nam na tym, by je normalizować, a nie podkreślać ich inność, egzotyczność i może jakąś kontrowersyjność? Jestem bardzo ciekawa, co z rozmów w Szwedzkiej sztuce kochania najbardziej będzie poruszać czytelników w Polsce. To właśnie jedne z tych znaków zapytania, które zostały mi po lekturze. Czytajcie i zbierajcie swoje.


PS Zajrzyjcie na szwecjoblogowy fanpage na Facebooku, możecie zdobyć swój egzemplarz książki!

27 grudnia 2021

Nowe szwedzkie słowa 2021 - nyord

Czym w tym roku żyli Szwedzi i szwedzkie media? Możemy dowiedzieć się tego z "listy nowych słów" (nyordslistan) przygotowywanej przez Radę Języka Szwedzkiego i czasopismo "Språktidningen" - została opublikowana właśnie dzisiaj! Śledzę to zestawienie z ogromnym zainteresowaniem, jest ciekawe nie tylko z językowego punktu widzenia, ale i doskonale podsumowuje wydarzenia mijającego roku. Warto jak zwykle przypomnieć, że to nie redakcja czy Rada ustalają odgórnie, jakie słowa znajdą się na liście - trafiają na nią słowa, które wyłapano właśnie dzięki śledzeniu tego, co w języku się dzieje. 

Wpisy o listach z poprzednich lat przeczytacie Szwecjoblogu: 

2020 2019 * 2018 * 2017 * 2016 * 2015 * 2014 * 2013

Pełną bieżącą listę znajdziecie na stronie "Språktidningen" i Rady Języka Szwedzkiego. Ja natomiast jak co roku przedstawiam moim zdaniem najciekawsze przykłady. Jak być może pamiętacie, ubiegłoroczną listę zdominowały słowa związane z pandemią - mocno wpłynęła przecież na naszą rzeczywistość (aż do dziś), więc naturalnie wymagała stworzenia szeregu pojęć czy haseł, by tę nową rzeczywistość opisać albo po prostu oswoić. Co znajdujemy na liście w tym roku?

Cóż, okazuje się, że trwająca pandemia cały czas oddziałuje na język - prawie połowa z trzydziestu sześciu nowych słów na liście to słowa z nią związane - bo w dalszym ciągu oddziałuje i na nas. Wiele osób przeszło na hybridarbete, pracę hybrydową czy odbywa hybridmöten, hybrydowe spotkania. Odczuwamy jednak zoomtrötthet, zmęczenie Zoomem, choć tak właściwie to ogólne uczucie wyczerpania spowodowane spotkaniami wideo online. Niektórych dotyka anosmia, utrata węchu - anosmi, inni skarżą się na trądzik wywołany noszeniem maseczki ochronnej - maskne. Często przebywamy też w obrębie naszej coronabubbla - "koronabańce" - nie spotykamy się z osobami "z zewnątrz", by ograniczyć rozprzestrzenianie się wirusa. Niektórzy w czasie pandemii, żeby uprzyjemnić sobie czas spędzany w izolacji, sprawili sobie psa - coronahund - w mediach powraca pytanie o to, jaki los czekać będzie takie "koronapsy", gdy obostrzenia i rekomendacje zostaną zniesione i opiekunowie wrócą do swoich dawniejszych obowiązków i stylu życia. Można też zauważyć, że część osób odczuwa fono, fear of normal, lęk przed powrotem do normalności. Niektórzy oddają się domedagsskrollande, apokaliptycznemu scrollowaniu, czyli nadmiernej konsumpcji przekazów medialnych o negatywnym wydźwięku. Mnie zaniepokoiło pojęcie generation corona - pokolenia "korona". To określenie na grupę młodych ludzi, na których zdrowie, relacje, wykształcenie i sytuację na rynku pracy wpłynął wirus. Mówi się też o "szczepionkowym nacjonalizmie", vaccinnationalism, a więc niesprawiedliwej dystrybucji szczepionek.

Tak jak w poprzednich latach na liście znajdziemy słowa związane z kryzysem klimatycznym czy ekologią. Wśród tych mniej specjalistycznych moją uwagę zwróciło återförvildande, od angielskiego rewilding, przywracanie dzikości, to znaczy pozostawianie  jak najwięcej dzikich obszarów bez ingerencji człowieka, by mogły się w nich odtworzyć naturalne procesy. Pewnie zwróciliście uwagę, że w sklepach pojawia się svinnlåda - skrzynka (lub kosz) przeciwko marnowaniu żywności i nie tylko. Trafiają tam produkty przecenione ze względu na kończącą się datę ważności czy pewne skazy. Czy mamy na to jedno polskie słowo? Na nowej liście najbardziej poruszyło mnie natomiast słowo djuränkling, zwierzę-wdowiec, a więc takie, którego opiekun niedawno zmarł i potrzebuje nowego.

Jak co roku też znajdziemy przykłady na to, jak cyfrowy świat wpływa na język. W tym roku to między innymi pojęcie metaversum (pewnie już o tym słyszeliście o tej koncepcji alternatywnej wirtualnej rzeczywistości) oraz piratbibliotek - "pirackiej biblioteki" umożliwiającej nielegalne pobieranie książek.

Mamy też kilka nowych określeń osób: gangfluencer (od gang i influencerto ktoś, kto należy do jakiejś grupy przestępczej i w mediach społecznościowych pokazuje swój styl życia: szpanuje markową odzieżą, drogimi zegarkami czy luksusowymi podróżami. Jobbonär (od jobb, praca i pensionär, emeryt) to osoba, która pracuje dalej pomimo osiągnięcia wieku emerytalnego. W polszczyźnie chyba też brakuje nam zwięzłego określenia na tę grupę.

I jeszcze dwie językowe ciekawostki: pierwsza to spökkök, kuchnia-widmo, czyli taka, która przygotowuje jedzenie wyłącznie pod dostawę - na liście definiowana jako kuchnia znanej restauracji. Druga to snällvägg, dosłownie: miła ściana. To zapożyczenie z perskiego i oznacza miejsce, gdzie można zostawić na przykład zimowe ubrania dla potrzebujących (zobaczycie je na przykład tutaj).

Co myślicie o tegorocznej liście? Coś Was zaskoczyło? Chcielibyście zabrać jakieś słowo ze sobą do Waszego języka? A może chcecie się zmierzyć z quizem, w którym sprawdzicie znajomość tegorocznych nowych słów?

17 grudnia 2021

Szwedzkie świąteczne reklamy 2021

Zgodnie z krótką szwecjoblogową tradycją przedstawiam kilka szwedzkich reklam, które - mam nadzieję - wprawią Was w pogodny przedświąteczny nastrój. TUTAJ zobaczycie wybrane przeze mnie reklamy sprzed kilku, a nawet kilkudziesięciu lat, a ubiegłoroczne znajdziecie TUTAJ.

Tak jak ostatnio zacznę od reklamy sieci supermarketów ICA. Tym razem sklep odwiedza stały klient (stammis) - Święty Mikołaj 😉 Oczywiście incognito! Zamawia dostawę zakupów do domu (hemleverans), na adres Nordpolsvägen 1 (ulica Biegun Północny 1). W końcowej scenie Ulfa oburza, że ktoś zostawił na parkingu sanie i masę saren 😂


Inna sieć supermarketów, Willys, pokazała reklamę, w której postać Mikołaja zamiast rozdawaniem prezentów zajmuje się sprawdzaniem i smakowaniem, co przygotowano do jedzenia. Zobaczymy tu klasyki: klopsiki (köttbullar), zapiekanka pokusa Janssona (Janssons frestelse), jarmuż (grönkål), ale też śledzie z moroszkami (hjortronsill) czy dość oryginalnie włączoną do świątecznego stołu pastę baba ganoush. Mniam!


W świątecznej reklamie sieci marketów budowalnych Jula Święty Mikołaj pomaga z dekorowaniem domu na Święta. Podoba mi się sprawdzanie dachu piernikowego domu przy użyciu poziomicy i sposób na ubieranie choinki 😉 Na końcu czytamy pozdrowienia, które przesyła nie Jultomten (tak po szwedzku nazywa się Święty Mikołaj), tylko Jula-tomten. Bardzo sprytnie!


W reklamie IKEA zobaczymy zaskakujący pomysł na prezenty - w sumie są dokładnie tym, o czym mówi hasło reklamowe: "wszystkim, czego potrzebujesz na święta i wszystkie inne dni" 😉


Świąteczna reklama zdrapek znów okazuje się trochę niekonwencjonalna. Tym razem usłyszymy w niej piosenkę palca, monety i klucza 🙃, w której skarżą się na swój los. Dla palca codzienność to brud, monetę zastąpiła plastikowa karta, a klucz ciągle się gubi. Ale na całe szczęście przychodzą Święta i wszyscy odzyskują sens swojego życia, bo przecież - jak głosi hasło reklamowe - nie ma Bożego Narodzenia bez zdrapek!


PostNord w swojej reklamie zapewnia, że magiczne święta to takie, kiedy nie trzeba się zastanawiać, czy paczki i prezenty przyjdą na czas. No i właściwie pozbawia złudzeń: prezentów nie przynosi jednak Mikołaj, tylko kurier.


Reklamę Bring, przedsiębiorstwa zajmującego się przewozem przesyłek i logistyką, zostawiłam prawie na koniec, bo to petarda! 🤭 Zobaczcie sami:


Z początku miałam wrażenie, że to jednak reklama środków na zgagę, wzdęcia i inne problemy gastryczne - takie reklamy widzimy bardzo często w polskiej telewizji z okołoświątecznym okresie. Ale nie! Przekaz Bring jest następujący: W czasie świąt nie zawsze ma się kontrolę nad swoją emisją gazów (utsläpp). Ale dzięki dostawom Bring, w których nie wykorzystuje się paliw kopalnych, można przynajmniej zredukować niepożądane gazy cieplarniane 🙃

W reklamie słyszymy świąteczną piosenkę Nu är det jul igen - wspaniale nabiera tempa wraz z tym, jak kolejne porcje jedzenia trafiają na talerz! Mnie ten utwór zawsze będzie się kojarzył z tańczeniem wokół choinki.


Na sam koniec chciałam Wam pokazać jeszcze jeden filmik - nie jest to jednak typowa szwedzka reklama, bo to międzynarodowa kampania Disneya, ale bardzo wpadła mi w ucho szwedzka wersja piosenki do tego filmu, moim zdaniem brzmi lepiej niż ta oryginalna. Utwór wykonuje Tousin "Tusse" Chiza, który w tym roku reprezentował Szwecję na Eurowizji.

Zwróćcie też uwagę, że film zatytułowany jest Bonuspappa, czyli przybrany tata, ale przyznajcie, że "bonusowy tata" brzmi jakoś przyjaźniej. Takie "rodzinne" słowotwórstwo z bonus- znacie pewnie z netflixowego serialu Bonusfamiljen - Rodzina plus.


Przyjemnych, spokojnych Świąt!
🎄

20 sierpnia 2021

Zabawki z Bullerbyn - o Szwecji z Waszej perspektywy

Pewnie wiecie już, że uwielbiam loppisy. Loppis, a właściwie loppmarknad to pchli targ - w Szwecji to "zjawisko" bardzo popularne, szczególnie latem, ma wiele różnych odmian, przeczytacie o nim więcej w starszym wpisie na blogu. Loppisy uwielbiam za to, że można tam tanio znaleźć bardzo oryginalne pamiątki ze Szwecji, ja z pchlich targów przywożę też sporo używanych książek, dzięki czemu rozrasta się moja szwedzka biblioteczka. Na loppisach, a także w sklepach charytatywnych, poluję też czasem na gry planszowe. Bo sama lubię planszówki, ale też dlatego, że świetnie sprawdzają się jako narzędzie do nauki języka (zobaczcie mój facebookowy post, gdzie podrzucam parę przykładów). 

Ucieszyłam się bardzo, gdy na Instagramie trafiłam do... Bullerbyn. A właściwie na Zabawki z Bullerbyn, profil, na którym znajdziecie wspomniane zabawki, gry, układanki, książki i książeczki, a także różne inne niespodzianki. Z drugiej ręki, prosto ze szwedzkich loppisów właśnie. "Polowanie" na wymarzone przedmioty, choć tu działa na zupełnie innych zasadach, potrafi dostarczyć tyle emocji co wypatrywanie skarbów na stoiskach z mydłem i powidłem. Regularnie gromadzi wieczorami przed telefonami miłośników retrogadżetów. Dziś więc o Bullerbyn słów kilka. Bullerbyn - tym zdecydowanie mniejszym, bo internetowym i tym, który łączy wszystkich fanów Skandynawii. I o tym, kto za tym wszystkim stoi. Oddaję więc głos (klawiaturę?) Lucynie:

Kim jestem i jak to się zaczęło? 

Lucka - tak najczęściej przestawiam się każdemu. W Szwecji ma to nieco żartobliwy wymiar (lucka w języku szwedzkim to: okienko, klapa, właz). Śmiesznie słucha się własnej ksywki z poprawną szwedzką wymową! Niemniej jednak Szwedom wciąż łatwiej nazwać mnie włazem niż wymówić polskie Lucyna, czyli moje prawdziwe imię. 

Jestem w Szwecji od 2016 roku, ale z tym krajem jestem związana od dzieciństwa. Bywały takie lata, że wszystkie wakacje spędzałam w Helsingborgu, co zawdzięczałam pracującemu tam tacie. Tak zaznałam wszystkich kulinarnych szwedzkich dobroci (zupę jagodową i bułki z grillowanym serem kocham do dziś!), znienawidziłam meduzy w morzu, kolekcjonowałam piłki do golfa i widziałam białe noce. 



Kiedy już myślałam, że na wakacje z rodzicami w Szwecji jestem za duża, zaczęłam odkrywać sport, którego nazwa niewiele mi mówiła - biegi na orientację (orientering). Jak na złość okazało się, że orientering ma swoje korzenie w Skandynawii i tym sposobem zaczęłam bywać tu ponownie, tym razem nieco dalej - głównie odkrywałam lasy dookoła Sztokholmu i... były to głównie lasy. Wtedy pokochałam jeziora, a jagody jadłam wiadrami (jak widać - mój ulubiony leśny owoc). 

W czerwcu 2016 roku dotarłam tu na stałe, zmieniając w moim życiu tyle, ile dało się zmienić (czyli prawie wszystko). Z businesswoman zostałam bezrobotną, szukającą nowych pomysłów na siebie (jedyne czego byłam pewna, to to, że do korporacji nie wracam!). O second-handach nie wiedziałam nic, myślałam, że tutaj nie istnieją 😉

Na pytanie kim jestem najłatwiej odpowiedzieć mi "sportowcem". Trenuję od ponad 20 lat i chyba nie ma słowa, które lepiej mnie definiuje. Zawodowo jestem trochę w handlu i trochę w sporcie.

Zabawki z Bullerbyn to bardzo spontaniczny twór. Który, (być może) ku zaskoczeniu, nie powstał z potrzeby samozatrudnienia. Powstał z rodzinnych potrzeb i rosnącego zapotrzebowania na "weź przywieź coś ze Szwecji, tyle tam ładnych rzeczy macie!". I wszystko zbiegło się z powiększającą się rodziną w Polsce. Dziecko brata, dziecko siostry, dzieci kuzynów, syn przyjaciela, córka przyjaciółki - lista rosła w zastraszającym tempie! A jak tu dać każdemu fajną szwedzką pamiątkę i nie zwariować (z bankructwa)? Tylko rzeczy z drugiej ręki (które często nawet przez tą pierwszą rękę nie były dotknięte 😉). 


Jak dotarłam do second-handu? 

Żyjąc w Szwecji 5 lat (zdaje się, że kiedy to piszę mam rocznicę przybycia), średnio raz w roku zmieniamy mieszkanie (to osobna historia, całkiem długa, więc wyciągam z niej to co najlepsze z perspektywy czasu - odkrycie loppisów i second-handów). 

Nasze trzecie mieszkanie okazało się domkiem - ot, stugan, czerwony, nad jeziorem, trochę na wsi. Stugan nie był nasz, ale wymagał remontów, w tym mebli, obrazków, dywaników itd. Idąc za tą potrzebą, czyli inwestycją - ale bez zakopania wielkich ilości pieniędzy - trafiliśmy na nasz pierwszy second-hand. Jedyne, co z niego pamiętam, to że moją pierwszą myślą po dotarciu było "aaaaa to tutaj Szwedzi spędzają wolne dni!" i to, że dzień był szary a second-hand było ledwo widać z ulicy (ukryty, jak jakiś sklep dla tajniaków 😉). 



Nasze pierwsze zdobycze to ramki, obrazy, fotele, lampki. Na dziale z zabawkami zawsze robiłam oczy jak pięć złotych, bo "patrz jakie to fajne, a jakie to i tamto" i na tym się kończyło. Pukające do głowy pomysły o sprowadzeniu ich do Polski, automatycznie uznawałam za niemożliwe w realizacji (urodzona pesymistka!😉). Aż... przyszedł grudzień i w związku z wyjazdem na święta musiałam wyposażyć nas w prezenty dla bliskich. A ich najważniejszym punktem były te dla dzieci.



Pierwsze paczki wypełnione zabawkami przywieźliśmy sami, zdaje się w grudniu 2018 roku. Zrobiliśmy furorę nie tylko wśród dzieci 😉


Pierwsze Zabawki z Bullerbyn były dla najbliższych i tylko wtajemniczone grono wiedziało, czym zajmuję się w wolnej chwili. W 2020 roku moje pesymistyczne pomysły wdrożyłam w życie za pomocą Instagrama i tak działam do dzisiaj. Zainteresowanie Bullerbyn wciąż mnie szokuje i cieszy, bo jest zainteresowanie używanymi rzeczami! 


A jak to wygląda od kuchni? 

Jednym zdaniem: ciężka praca 🙂 



Loppisy to odkrycie tajemnego świata Szwecji - nie każdy wie, że są, nie każdy wie gdzie są, nie każdy wie, kiedy są. Praca nad Bullerbyn wymaga szwedzkiego planowania: długoterminowego i szczegółowego. W miejsce A trzeba wyruszyć o 8:50, żeby mieć dobre miejsce w kolejce na otwarcie, w miejsce B o 10:20 bo o 11 otwierają a swoje też trzeba postać (zamiłowanie do kolejek w Szwecji w pandemii bardzo bardzo wzrosło! 😉). 


Loppisy to ciekawi ludzie - spece od skarbów: jedni sprawdzają z lupką obrazy, inni nerwowo przeglądają winyle, a jedni... biegną na zabawki i książki. Jest w tym dużo zabawy! Super jest obserwować to, jaką funkcję pełnią miejsca z używanymi rzeczami - to nie tylko tańsze kupowanie i hobby, to też ważne miejsca spotkań. W niektórych gra muzyka na żywo, w innych pracuje szewc, który szybko coś naprawi, a w prawie każdym jest miejsce na fikę! 




Zabawki z Bullerbyn szybko stały się moją drugą pracą, ale jest to praca, która naprawdę daje satysfakcję. Może udział nas wszystkich (prawie 2000 obserwatorów na Instagramie) wspomaga w jakiś sposób dbanie o planetę. Każda używana rzecz to o jedną mniej do wyprodukowania. A oprócz tego, każdy ma szansę na odwiedziny cioci ze Szwecji w swoim domu, nawet jeśli fizycznie mnie tam nie ma! 🙂


30 kwietnia 2021

SFD: Skandynawskie meble i życie w zgodzie z naturą - o Szwecji z Waszej perspektywy

Skandynawia wielu osobom kojarzy się ze skandynawskim stylem w aranżacji wnętrz. I to właśnie skandynawski styl był dla mnie punktem wyjścia do rozmowy z Arturem Przedzienkowskim, założycielem marki SFD, zajmującej się tworzeniem ręcznie wykonanych mebli. Rozmawialiśmy też o szwedzkich wartościach, szwedzkich słowach i inspirujących miejscach w Szwecji.



W nazwie Waszej marki, SFD Skandinavisk Möbeldesign, pojawia się ważne słowo-klucz na „S”. I to właśnie od niego chciałabym zacząć i pewnie często zdarza się Wam słyszeć to pytanie: jakie są "meble w stylu skandynawskim"? Jakie skojarzenia powinny przychodzić nam do głowy, kiedy słyszymy o "skandynawskim stylu"? 

Tak, to prawda. Często pada pytanie o skandynawski styl we wnętrzach. Skojarzenia, które mnie przychodzą jako pierwsze do głowy to jasne kolory, minimalizm oraz poczucie przestrzeni. Mebli jest najczęściej bardzo mało, szafy i schowki są ukryte w ścianach, a w pokojach znajduje się jedynie to co niezbędne do funkcjonowania. 

Meble w stylu skandynawskim kojarzą się najczęściej z meblami ze szwedzkiej znanej firmy. Czyli bardzo praktyczne, proste w złożeniu i najczęściej dostępne w kolorze sosny lub bieli. Lub drugi trend to meble w kierunku Art-Deco. 

Ja osobiście mam trochę większe oczekiwania w stosunku do tego pojęcia. Dla mnie od samego początku istotą Skandynawii jest niewytłumaczalna więź człowieka z naturą i życie z nią w zgodzie. To właśnie stało się moją inspiracją do projektowania mebli. Tutaj głównym źródłem inspiracji stała się przyroda północy oraz kultura Samów np. naczynia drążone z drewna. 

Obecnie koncentrujemy się na globalnym zasięgu naszej sprzedaży. Skłoniło nas to do przekształcenia  nazwy w języku szwedzkim na angielską SFD Furniture Design. Skandinavisk zawsze będzie nam towarzyszył w domyśle, bo to wszystko właśnie od tego "S" się zaczęło. 


Czy styl skandynawski pasuje do polskich wnętrz? Czy masz jakieś porady, jak w kilku prostych krokach można wprowadzić go swojego domu? 

Myśląc bardzo stereotypowo o rodzimych wnętrzach, np. w domach naszych babć, widać tam dużą ilość bibelotów, meblościanki zajmujące całe ściany w pokoju, i ściany pomalowane wyrazistym kolorem farby. Nasze współczesne wnętrza tak czy inaczej stają się bardziej praktyczne i  minimalistyczne. Czy styl skandynawski pasuje do naszych wnętrz? To pytanie zadałbym bardziej myśląc o naszym wewnętrznym samopoczuciu. Jeśli chodzi o pomieszczenia, to z pewnością wymaga to oczyszczenia naszej przestrzeni i ponowne jej zaplanowanie. W ten sposób będziemy w stanie ponownie zastanowić co jest dla nas naprawdę ważne pod względem funkcjonalnym, organizacyjnym ale również duchowym i mentalnym. Jeśli zwrócimy uwagę głębiej na wnętrza skandynawskie i ich właścicieli dostrzeżemy fakt wyraźnego powiązania osoby z daną przestrzenią – fakt obecności "bibelotów" najczęściej nie wiąże się z chęcią wypełnienia przestrzeni lub jej dekorowania, raczej z wyraźnym powiązaniem z właścicielem pod względem wspomnień, wartości czy też duchowości. 


Przez ostatni rok dużo więcej czasu spędzamy właśnie w naszych domach. To nasze stoły zastąpiły nam stoliki w kawiarniach czy restauracjach, a zwykłe biurka zmieniły się w całe biura. Czy taka zmiana stylu życia w jakiś sposób wpływa na Wasze projekty, myślenie o funkcjonalności? Albo na oczekiwania klientów?

Projektując stoły, zawsze robiłem to z przekonaniem, że to kuchnia oraz jadalnia są tym zasadniczym miejscem i sercem domu. Przy tempie dzisiejszego życia to właśnie przy stole rano i wieczorem najczęściej jest czas, aby wypić wspólnie kawę i zjeść posiłek, chwilę porozmawiać. Często z tym miejscem wiążą się najcenniejsze wspomnienia naszego życia. 

Od zeszłego roku w naszych założeniach nic nie uległo zmianie. Nasze założenie jest uniwersalne i wzmacniamy je każdego dnia podejmując każdy nowy projekt i wyzwanie marki SFD. 



Czy możesz opowiedzieć, jak to się w ogóle stało, że przygoda z marką SFD rozpoczęła się akurat w Piteå? 

Piteå pierwszy raz w moim życiu pojawiło się wraz z przeprowadzką tam mojej siostry. To właśnie ją miałem na celu odwiedzić w nowym miejscu zamieszkania. Gdy wysiadłem z samolotu w Luleå uderzyło mnie "świeże", pachnące, ostre powietrze. Od tej pory wiele się zmieniło. Ten moment pozostał głęboko w mojej świadomości i od tej pory do Piteå wracałem regularnie na dłuższy, lub krótszy czas. Nie mam jednak wątpliwości, że ten można nazwać "przypadek" stał się bardzo silnym czynnikiem twórczym dla marki SFD. Powstało tam kilka z naszych projektów, pochodzą stamtąd również duchowe wartości i elementy, które zostały wpisane w tworzony przez nas styl. I co najważniejsze doskonałe, cudowne podejście z ogromnym respektem i szacunkiem do natury – tam dostrzegłem i zrozumiałem to znacznie lepiej. Tam tego się nauczyłem. 



Jakie miejsca najbardziej Was inspirują? Czy to raczej rozległe krajobrazy, lasy i szlaki Norrbotten, czy może miejskie przestrzenie Sztokholmu? Czy może jeszcze coś innego? 

Inspiracja, o której chyba mowa to mieszkanka kilku składników: miejsca i krajobrazu jako naturalnego lub antropogeniczne dzieła, atmosfery, ludzi, środowiska i przypadkowych zdarzeń. Dodałbym chyba również duchową gotowość do obierania tych wszystkich bodźców i sygnałów. Czasem zdarza się, że mijam  zupełnie obojętnie obok doskonałej "muzy" i inspiracji, zupełnie nie świadomie, nie będąc gotowym na jej przyjęcie i tworzenie. 

Gdybym miał przyczepić pineski do mapy, gdzie odnalazłem najwięcej tych doskonałych chwil, które udało mi się uchwycić i przełożyć na twórczość byłoby to całe Norrbotten, a w szczególności Piteå, wodospad Storforsen, Luleå oraz malowniczy park narodowy Abisko. To miejsca doskonałe względem krajobrazu, ludzi, powietrza, kolorów. Eh… Doskonałe. 

Takim miejscem, przeżyciem, byłyby również długie wędrówki podczas białych nocy wzdłuż jezior i rzek całej północnej Szwecji. Uwielbiam je i wspominam regularnie. Obraz, który został w mojej świadomości, już nigdy nie pozwoli mi podchodzić do natury w taki sposób jak przed podróżami. Chyba stałem się jej niewielką częścią, małym kawałkiem tego doskonałego świata. 





Zdecydowanie również Sztokholm, jako miejsce tętniące życiem w rytmie, który całkowicie mi odpowiada mimo miejskiego szumu i tempa. To miasto, w którego centrum potrafiłem bez problemu odnaleźć miejsce całkowitego wyciszenia, spokoju, ale też doskonałej zabawy i atmosfery. Pełne pięknego stylu, doskonałego projektowania i wspaniałej mody Drottninggatan, Götgatan, Hamngatan oraz Sturegatan. 

Sztokholm kocham za to poczucie, że natura jakby nie do końca pozwoliła się wedrzeć człowiekowi do jej wnętrza. To, gdy w samym centrum miasta widzę ogromne połacie nienaruszonego krajobrazu, które otoczone jest skałami lub wodą. Metro przedzierające się przez surowe skały, można powiedzieć jaskinie. Surowość natury i jej siła, która pozostała widoczna mimo bardzo silnej  ingerencji człowieka. Ten brak "szklanego city" sprawia, że czujemy się komfortowo w tak spójnie utrzymanej przestrzeni. 




Wspomniałeś wcześniej, że SFD to nie tylko meble, ale i wartości. Co to za wartości? Czy w nich też można dostrzec skandynawskiego ducha? 

Wartości marki towarzyszą nam od dnia jej powstania. Spisaliśmy je, aby nigdy o nich nie zapomnieć, a raz na jakiś czas przyglądamy  ponownie  upewniając, że o nich pamiętamy oraz niczego nie przegapiliśmy podczas ich tworzenia. W naszej pracy kierujemy się dążeniem do krzewienia takich wartości jak ogromny respekt i szacunek do natury, praca jako życiowa pasja nadająca również sens życia, wzornictwo inspirowane Skandynawią i zasadami dobrego projektowania oraz funkcjonalnością, a przede wszystkim bycie z bliskimi oraz tworzenie domowej atmosfery, w której zawsze możemy wyciszyć umysł i ciało. Te wartości umieszczamy w każdym meblu, który wykonujemy, aby pomóc nam wszystkim stworzyć własne, niepowtarzalne wnętrza i poczucie doskonałej domowej atmosfery. O wartościach moglibyśmy jeszcze długo rozmawiać, ale to już materiał na osobą historię 😊 


Fjäril, Sol, Måne, Trähus – to niektóre nazwy produktów SFD. Szwedzkie słowa. Tak jak zresztą i möbeldesing. Czy są jakieś szwedzkie słowa albo powiedzenia, które dla Was mają jakieś szczególne znaczenie, które wyjątkowo polubiliście? Niedawno na całym świecie dużo mówiło się o lagom, modnym hasłem stał się flygskam, a jakiś czas temu trafiłam w mediach na rozmowy o lillördag

Jest kilka zwrotów, które pozostają w naszych myślach i towarzyszą nam codziennym życiu. Chętnie nimi się podzielę: 

Det finns inte dåligt väder, bara fel kläder - Nie ma brzydkiej pogody, wyłącznie złe ubrania. 

Fikatid – Przerwa na kawę i ciastko. Doskonały element, który sprawia, że każdy dzień jest bogatszy w relacje i przyjemności. 

Lagom - umiejętność określenia i zachowaniu balansu w tym ile wystarczy nam do szczęścia i kiedy powiedzieć "dość". Gdy zapamiętamy i nauczymy się żyć wraz z tymi 3 zasadami, nasze życie stanie się bardziej pełne i wartościowe. My wciąż się ich uczymy 😉


To na koniec: czego nauczyliście się podczas podróży po północnej Europie, w pracy i w codziennym życiu w Skandynawii? Co takiego zabraliście albo zabieracie ze sobą do swojej codzienności, tej zawodowej i prywatnej? 

Nasze doświadczenia zbieraliśmy głównie w Szwecji. Pozostałe, kraje stanowią wyłącznie dodatek, "szczyptę przypraw" w tym wypadku. Bardzo lubię check listy więc do tej odpowiedzi podejdę właśnie w ten sposób: 

✔️ Nauczyliśmy się tego, że warto planować i że trzeba planować. 

✔️ Praca na 100% wystarczy, a nie na 1000% 

✔️ Tylko regularne rozmowy i dyskusje mogą nam pomóc znaleźć dobre rozwiązanie. 

✔️ Dziękować za wszystko (za dzień pracy, za zaangażowanie w projekt, za błędy, które nas uczą itp.) 

✔️ Być blisko przyrody, żyć z ogromnym szacunkiem i respektem do niej 

✔️ Planowanie wakacji – to wielka przyjemność nawet, gdy jeszcze do nich daleko 

✔️ Check lista – dobra na wszystko. Za każdym razem, gdy wyjeżdżamy ze Szwecji, pakujemy do walizek: dobry aparat, ciekawą książkę, notatnik oraz… 😉


Dziękujemy Ci Natalio za możliwość podzielenia się z Twoimi czytelnikami naszymi doświadczeniami oraz przemyśleniami, o części z nich powiedzieliśmy pierwszy raz. Jeżeli nasza historia wydała się Wam interesującą napiszcie do nas, chętnie odpowiemy na wszystkie pytania oraz posłużymy radą.



 BLOG • INSTAGRAM

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...