11 kwietnia 2014

Welcome to Sweden czyli Szwedzi w krzywym zwierciadle

Wpadam w seriale jak śliwka w kompot, bardzo szybko potrafię przekonać się do nowopoznanych serialowych postaci. Bohaterowie nowego szwedzkiego serialu komediowego Welcome to Sweden od razu skradli moje serce i rozbawili mnie do łez. Dosłownie!
źródło
Welcome to Sweden jest emitowany na antenie szwedzkiego kanału TV4 w piątki o 21.30 (do tej pory ukazały się trzy odcinki). Głównym bohaterem serialu jest Bruce Evans (Greg Poehler), Amerykanin, którego miłość sprowadza do Szwecji, do ukochanej Emmy (Josephine Bornebusch, gwiazda innego znakomitego szwedzkiego serialu komediowego Solsidan). W nowym kraju zaskoczy go naprawdę dużo. Co ciekawe, scenariusz powstał w dużej mierze w oparciu o przeżycia samego Poehlera, który tak jak Bruce wyprowadził się ze Stanów Zjednoczonych do Szwecji z miłości.  

Premierowy odcinek serialu obejrzało w Szwecji około 1,7 miliona widzów. Pozytywne reakcje na serial sprawiły, że podjęto już decyzję o nakręceniu kolejnego sezonu. Welcome to Sweden będzie też pokazywany w amerykańskiej telewizji NBC w czerwcu tego roku (ciekawostka: dialogi w tym szwedzkim serialu w większości  po angielsku).

Już pierwszy odcinek serialu jest niesamowicie zabawny. Oto zmęczony długim lotem do Szwecji Bruce trafia do domku letniego na wyspie. Tam poznaje dość specyficzną rodzinę Emmy: szczerą aż do bólu matkę Vivekę, małomównego ojca Birgera i dziecinnego brata Gustava. Poza tym - doświadcza tego, co typowo szwedzkie: uczty rakowej, kąpieli w saunie, śpiewania przy wódce... i nie znosi tego wszystkiego najlepiej. 

źródło

A to jeszcze nie wszystko! Potem przyjdzie mu zmierzyć się między innymi z uczeniem się języka, urządzaniem mieszkania (zdaniem Emmy: koniecznie w minimalistycznym, skandynawskim stylu), no i załatwić formalności w szwedzkim Urzędzie Emigracyjnym.

W serialu świetnie pokazane są stereotypowe cechy Szwedów, które często okazują się być zmorą dla obcokrajowców. Na przykład ich małomówność, cichość, nieśmiałość czy wręcz niechęć do nawiązywania kontaktu z nieznajomymi. Na łopatki rozłożyła mnie scena, kiedy Emma czai się pod drzwiami wejściowymi w mieszkaniu, nasłuchując dźwięków na klatce schodowej, by przypadkiem nie natknąć się na żadnego sąsiada. Sama miałam wrażenie, że coś podobnego robili moi sąsiedzi, kiedy pomieszkiwałam w Lund - na korytarzu nie mijałam się prawie z nikim! Urzekają mnie też czerwone drewniane koniki z Dalarny, widoczne w tle w prawie każdej scenerii, podkreślające szwedzkość w dosłowny sposób. Nawet milczący na ogół Birger tłumaczy Bruce'owi: "That's a Dala horse - it makes me happy when I'm sad". Rozczulające!

Prześmiewczo pokazany jest też szwedzki, "sterylny" styl urządzania mieszkań, z którym absolutnie nie może pogodzić się Bruce, próbując wynegocjować kolor ścian inny niż biały i przeforsować obecność gigantycznego drewnianego barku w salonie.

Emma: BRĄZOWY TO NIE KOLOR!, źródło

Oprócz komizmu sytuacyjnego bawią też nieporozumienia związane z samymi różnicami językowymi. Parsknęłam śmiechem, kiedy Bruce wyznaje Emmie: "To takie zabawne, że Twój tato ma na imię Burger".

źródło

O atrakcyjności serialu świadczy też gościnny udział amerykańskich gwiazd, takich jak Will Ferell, Aubrey Plaza czy Amy Poehler. Dziś wieczorem ma pojawić się też Gene Simmons z zespołu Kiss

źródło



A Wy, miłośnicy Szwecji, znacie i oglądacie jakieś szwedzkie seriale?
 
Źródło:

Follow on Bloglovin

09 kwietnia 2014

WIOSENNE ROZDANIE - WYNIKI

Gdy w niedzielę wybiła północ, razem z Karoliną z bloga hemma hos Johanssons oficjalnie zamknęłyśmy przyjmowanie zgłoszeń do naszego WIOSENNEGO ROZDANIA. Serdecznie dziękujemy wszystkim uczestniczkom (tak, zgłosiły się same panie) za wspólną zabawę!

Przypomnijmy, by otrzymać kolorowy, wiosenny zestaw, przedstawiony na poniższym zdjęciu...


... należało odpowiedzieć na pytanie:

W jaki sposób chciałbyś/chciałabyś wykorzystać gadżety z wiosennej kolekcji Lagerhaus?

Wszystkie Wasze odpowiedzi bardzo się nam podobały. Urzekł nas fakt, że większość z Was pisała o tym, jak zestaw mógłby przydać się nie tylko Wam, ale i Waszym bliskim. Były propozycje wspólnych rodzinnych pikników z dziećmi lub rodzicami, fotografowania z siostrą, pichcenia z przyjaciółkami, romantycznego śniadania z mężem, majówki z narzeczonym, grilla z konkubentem... Wybór więc, jak widzicie, nie był łatwy!

Ostatecznie zdecydowałyśmy się wyróżnić zgłoszenie, które zaskoczyło nas kreatywnością, oryginalnymi i niebanalnym podejściem do zadania. Bardzo podobała nam się rymowana argumentacja, wpisana w kolory szwedzkiej flagi oraz pomysłowe, estetyczne wykonanie:

Autor: Urszula Ludwin

Autorką pracy jest Urszula Ludwin (http://www.bloglovin.com/worldinblue) i to właśnie do niej poleci paczka gadżetami z kolekcji Lagerhaus. Życzymy udanego pikniku i serdecznie gratulujemy!

Urszula, napisz proszę mail z adresem do wysyłki na szwecjoblog@gmail.com lub johanssongemla@gmail.com


Pozostałym uczestniczkom raz jeszcze dziękujemy za zgłoszenia i pomysły!

07 kwietnia 2014

Językowy smaczek tygodnia #8: łatwe jak naleśnik

Dzisiejszy króciutko i znów na smakowicie, choć tym razem bez anegdoty, związanej z powstaniem takiego wyrażenia.




lätt som en plätt

czyli

łatwe jak (mały) naleśnik


źródło

Lätt som en plätt to właściwie taka nasza bułka z masłem. Niezwykle ciekawe wydało mi się to, że Szwedzi łatwiznę przyrównują do placuszków, Polacy do bułki, a anglojęzyczni do ciasta (easy as pie, piece of cake). Wszystko równie dobrze nadające się do schrupania.

Chętnie dowiem się, czy łatwizna jest też smakowita w innych językach. 


Udanego tygodnia!



Follow on Bloglovin
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...