11 lipca 2013

Nieściszalni

O czym myślicie, słysząc hasło "film muzyczny"? Mnie od razu przychodzą na myśl dość kiczowaty Grease i dość rzewny Upiór w operze (oba uwielbiam i mogę oglądać bez końca). Jeśli macie jednak ochotę na zupełnie inną, zaskakującą odsłonę tego, co może w sobie pomieścić ten gatunek, w dodatku z domieszką kryminału i czarnego humoru - koniecznie zobaczcie Nieściszalnych (Sound of Noise).

http://www.charlottefilmsociety.com/wp-content/uploads/2012/08/Sound-of-Noise-1.png
Do czego mogą być zdolni sfrustrowani genialni muzycy, którzy chcą sprzeciwić się muzycznej tandecie i wyrwać miasto z nudy i marazmu? Według reżyserów Oli Simonssona i Johannesa Stjärne Nilssona są gotowi naprawdę na wszystko. Do tego stopnia, że nie zawahają się stworzyć bardzo ryzykownej, bardzo skandalicznej i bardzo nielegalnej symfonii "Na jedno miasto i sześciu perkusistów".

http://24.media.tumblr.com/tumblr_mc9vuhJggL1qzr7ddo1_500.png
Sześciu perkusistów kojarzymy już z plakatu. Ale jak można "grać na mieście"? Bardzo łatwo - dźwięki można przecież wydobywać z każdego przedmiotu, jaki tylko wpadnie w ręce. Absolutnie żadnych granic. Już pierwsza część niebywałej symfonii udowodni Wam, jak szalone jest to przedsięwzięcie, ale też jak szalony jest cały film:

http://24.media.tumblr.com/tumblr_m4397rxqaT1r3fmpzo1_250.gif

Kontrowersyjne? Jak najbardziej! Ale ja za każdym razem, kiedy oglądałam ten film (a widziałam go już chyba trzykrotnie - i jeszcze mi się nie znudził!) nie mogłam powstrzymać się przed machaniem nóżką do rytmu. Co więcej - głos z maszyny "Rör ej patienten!" ("Nie dotykać pacjenta!") od razu wywołał u mnie skojarzenie z "First Of The Year" Skrillexa...


Uwielbiam też scenę z kolejnej odsłony symfonii:


http://www.youtube.com/watch?v=MU_74htRyZU


Nie zdradzę Wam, jakie były dalsze poczynania zbuntowanego sekstetu, ale zaręczam, że robi się coraz lepiej, coraz bardziej niebezpiecznie, a pomysły ogarniają coraz to większym zasięgiem miejską przestrzeń. Smaczku dodaje jeszcze fakt, że muzyków cały czas próbuje oczywiście złapać policja. Na czele pościgu stoi policjant Amadeus Warnebring (Bengt Nillson) - jedyny w całej muzycznie uzdolnionej rodzinie, któremu słoń nadepnął na ucho i którego największym marzeniem jest po prostu cisza... Nic dziwnego, że szóstka perkusistów wyjątkowo działa mu na nerwy, a złapanie ich staje się punktem honoru. A już szczególnie złapanie Sanny (Sanna Persson).

http://www.swiftfilm.com/wp-content/uploads/2012/02/sound-of-noise-trailer-header-1.jpg
Film ogląda się świetnie. I nie jest to tylko moje zdanie. Nieściszalni zostali docenieni m.in. Złotym Żukiem w Szwecji, a w Polsce okrzyknięto go najlepszym filmem Warszawskiego Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w 2010 roku. Podczas seansu ciągle z wypiekami na policzkach czeka się na nowe zaskakujące sceny, a tworzenie muzyki praktycznie z niczego robi ogromne wrażenie. Ponadto w filmie jest mnóstwo humoru, zabawna jest cała historia poczciwego policjanta, wyraziste są postaci każdego z sześciu perkusistów. Dość ckliwe i nieprzystające do całości jest niestety zakończenie, ale z drugiej strony, po wszystkich brawurowych wyczynach i szalonym tempie przydaje się kilka scen wytchnienia.


Co do samych perkusistów: tak naprawdę wszyscy z nich (Magnus Börjeson, Fredrik Myhr, Johannes Björk, Marcus Haraldson Boij, Anders Vestergård) są profesjonalnymi muzykami - poza aktorką Sanną Persson. Cała szóstka jednak występuje jako zespół Six Drummers. Zanim nakręcono Nieściszalnych, dali się poznać w krótkometrażowym Muzyka na jeden lokal i sześć perkusji z 2001 roku. Dziesięciominutowy kapitalny film jest w całości dostępny na YouTube. 

http://www.youtube.com/watch?v=6CccSi5Js6E

Follow on Bloglovin

22 komentarze:

  1. Przypomniałaś mi właśnie, że ten film jest na liście filmów, które miałam w planach obejrzeć. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że dzięki temu awansowało na liście kilka oczek w górę! :D

      Usuń
  2. Ale czaderstwo ! :D puściłam sobie to bardzo głośno i kiedy mój chłopak zapytał, czy mogłabym trochę ściszyć, to mu powiedziałam, że taka opcja nie wchodzi w grę bo to NIEŚCISZALNI ! :D zapowiada się świetnie, jutro idę sprawdzić możliwości mojej wypożyczalni ! dzięki ogromne za takie rekomendacje !!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ale parsknęłam śmiechem, jak to przeczytałam :D
      Sprawdzaj, sprawdzaj, jak obejrzysz/obejrzycie, to koniecznie daj znać, jak wrażenia!

      Usuń
    2. haha no też się uśmiałam ale co racja to racja :)jak będę miała dłuższą chwilę wolnego to obejrzę, a teraz zapisuje co by nie zapomnieć :)
      Pozdrawiam cieplutko

      Usuń
  3. Ale że "Grease" jest kiczowaty... :D
    Pomysł na film genialny, bardzo oryginalny. Ckliwe zakończenia nawet lubię, więc to coś dla mnie :) Do obejrzenia na kinomaniaku, szkoda tylko że z lektorem i nie można posłuchać pięknego szwedzkiego. A ktoś w komentarzu napisał "rewelacja nad rewelacjami!", więcej chyba nie można chcieć :) Do obejrzenia koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W filmie "piękny szwedzki" to całkiem sporo południowego dialektu, o którym da się powiedzieć dużo, ale nie aż tak dużo o jego pięknie (choć mnie kojarzy się strasznie przyjemnie) :D

      Usuń
  4. Kurczę, zaraz przejrzę czeluści internetu w poszukiwaniu tego filmu bo się napaliłam :). Jeśli chodzi o film muzyczny to nie wypada nie wspomnieć o Bollywood :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, choć jak dla mnie Bollywood to jeszcze inna inszość, osobna szufladka ;)

      Usuń
  5. Ja tak troche z innej beczki: ciezko nauczyc sie szwedzkiego?:) kupilam kiedys kurs szwedzkiego i dopiero zaczynam sie uczyc:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a jaki to kurs?

      Co do Twojego pytania: dla mnie uczenie się szwedzkiego nie było czymś strasznie skomplikowanym. Alfabet jest w dużej mierze podobny do naszego, nowymi znakami są tylko samogłoski Å, Ä, Ö. Ucząc się gramatyki można dostrzec dużo podobieństw do angielskiego, a niektóre słowa w zapisie przypominają słowa niemieckie. Co do wymowy - przydaje się "muzyczne ucho", w szwedzkim występują np. dwa tony. Daj znać po jakimś czasie, jak Twoje postępy! :)

      Usuń
    2. Ten kurs to: kurs podstawowy z Edgard. Dwie plyty z wymowa i ksiazeczka gdzie wszystko jest napisane:) Jak na razie umiem bardzo podstawowe zwroty typu dzien dobry, do widzenia, umiem sie tez przedstawic ale najciezej mi sie zabrac za mowienie na glos bo wypowiedzenie pozdrawiam serdecznie jest dla mnie praktycznie niemozliwe:)

      Usuń
    3. Dużo właśnie słyszę o tych kursach Edgarda, ja kupiłam kiedyś z ciekawości ich zestawy ćwiczeń i nie jestem z nich do końca zadowolona, dlatego dla osób, które uczę wybieram tylko zadania, które mogę im polecić.
      Zawsze najciężej jest zabrać się za mówienie, więc tym się zupełnie nie przejmuj i nie poddawaj. Próbuj mówić najpierw równocześnie z płytą, później "po płycie", później sama, a później przyjdzie czas na mówienie do innych :) POWODZENIA!

      Usuń
  6. Nieściszalni- sama nazwa jest już bardzo oryginalna. Faktycznie po twojej recenzji na film można się nieźle napalić :) Teraz tylko prosić wujka google ,żeby go ładnie wyświetlił.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmmm, dzisiaj na TVP Kultura "Hydrozagadka" obowiązkowo a jutro "Nieściszalni" obowiązkowo:)
    Challenge Accepted!
    Mój mąż zeświruje z radości jak sobie rozkręci dźwięk na full a ja ogłuchnę, ale zapowiada się że warto :D
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz w wakacje nadrabiam filmowe zaległości! ;)

      Usuń
  8. Nieściszalni :). Brzmi intrygująco. Sam pomysł również. Ale to racja. Dźwięki można wydobyć z każdego przedmiotu! Ja napewno nie powstrzymam się od tupania do rytmu :). Ostatnio, gdy tylko słyszę muzykę wchodzi mi to w nawyk xD.

    Pozdrawiam! be-a-huminka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Jako wielka fanka filmów, na pewno obejrzę! Już nie mogę się doczekać (jak zwyklę, gdy ktoś poleci mi dobry film) :D
    A z "muzycznych",ale nie szwedzkich polecam Once, Nietykalnych i Sweeney Todd :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooo, "Once" uwielbiam, też widziałam już z tysiąc razy i wzruszam się okropnie za każdym kolejnym. A razem z moim P. piosenki ze Sweeney Todda znamy prawie na pamięć i śpiewamy sobie na role :D

      Cieszę się, że udało mi się wzbudzić zainteresowanie! :D

      Usuń
  10. Muszę obejrzeć, że tak napiszę, uwiodłaś mnie tymi fragmentami :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zdecydowanie tak, temu filmowi. Jak całemu kinu skandynawskiemu. Może poza malutkimi wyjątkami.
    Musze się wgryźć w temat bo widzę, że wielu filmów, które opisujesz - nie znam.
    pozdro

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...