25 października 2017

Sekretne życie szwedzkich nazw zwierząt

Zauważyliście, jak ostatnio popularne stały się książki poświęcone przyrodzie? Chyba coraz bardziej lubimy przyglądać się naturze, podglądać ją i odkrywać sekrety zwierząt. Swoim dzisiejszym postem może trochę wpiszę się w te trendy, ale od językowej strony. A jest ku temu świetna okazja - kolejna edycja akcji "W 80 blogów dookoła świata", tym razem poświęcona zwierzętom właśnie. A z rysunkami do tego wpisu znów pomogła mi Aga.



Lubię złożenia (sammansättningar). Podoba mi się w szwedzkim słowotwórstwie, że jednym dłuższym słowem da się dość precyzyjnie wyrazić to, do czego my w polszczyźnie potrzebujemy kilku, zarówno jeśli chodzi o znaczenie dosłowne, konkretne, jak i to metaforyczne: krokodiltårar to krokodyle łzy (en krokodil + en tår, łza), hästsvans to koński ogon (en häst, koń + en svans, ogon), gåshud - gęsia skórka (en gås, gęś + [en] hud, skóra), hönshjärna - ptasi móżdżek ([ett] höns, drób + en hjärna, mózg), a björnkram to taki intensywny uścisk, taki "misiek" (en björn, niedźwiedź + en kram, uścisk).

Wiele nazw zwierząt po szwedzku to właśnie złożenia. Jättepanda to panda wielka (człon jätte- w złożeniach to właśnie 'wielki' albo 'bardzo'), isbjörn to niedźwiedź polarny (od słów is, lód, i björn, niedźwiedź), a wąż zbożowy to majsorm (dosłownie to właściwie wąż kukurydziany). Jest jednak sporo takich nazw zwierząt, które po dosłownym przetłumaczeniu części złożenia wydają się zabawne, zaskakujące, a czasem kompletnie szalone. Przygotowałam dziś dla Was siedem takich przykładów.





vildsvin
dosł. dzika świnia
DZIK

"Dzik jest dziki, dzik jest zły...", dzik jest dziką świnią! Co właściwie się zgadza, bo świnia domowa jest udomowioną formą dzika. Podobno w polszczyźnie kiedyś dziki też nazywano "dziwymi wieprzami", później dzikimi wieprzami, aż w końcu stały się po prostu dzikami.


tvättbjörn
dosł. niedźwiedź pracz
SZOP PRACZ

Potoczne nazwy gatunkowe tego zwierzęcia i po polsku, i po szwedzku zwracają uwagę na jego charakterystyczne zachowanie. Jednak w po szwedzku szop okazuje się nie szopem, ale... niedźwiedziem. A to dlatego, że rodzina szopowatych to halvbjörnar, dosłownie półniedźwiedzie.


flodhäst
dosł. rzeczny koń
HIPOPOTAM

Hipopotam to koń? Ciekawe, z której strony! Jeszcze śmieszniej robi się, kiedy dowiemy się, że samiec hipopotama nazywany jest bykiem, samica krową a młode cielakiem! A tak naprawdę, kiedy przyjrzymy się słowu 'hipopotam', okazuje się, że i my nazywamy to zwierzę rzecznym koniem, bo nazwę zaczerpnęliśmy z języka greckiego, gdzie hippos znaczy konia, a potamos rzekę.





murmeldjur
dosł. mamroczące zwierzę?
ŚWISTAK


Jak robi kot, pies, kogut - wiadomo. Ale jak robi świstak? Kiedy próbowałam znaleźć odpowiednie nagranie na YouTube, najwięcej wyników było fragmentami programu BBC "Talking animals"... Nie mogę się powstrzymać i muszę Wam tu podrzucić ten filmik:



Podobno szwedzka nazwa murmeldjur, która aż prosi się, by przetłumaczyć ją jako "mamroczące zwierzę", nie wywodzi się właściwie od czasownika murmla, mamrotać, ale należałoby ją sprowadzić do staro-wysoko-niemieckiego murmunto, a to zaś do łacińskiego mus montis, czyli górska mysz. 


späckhuggare
dosł. wyrywacz sadła
ORKA


Najbardziej makabryczny z wybranych przeze mnie przykładów. Polska nazwa orki wiąże się z łacińskim nazewnictwem, podczas gdy szwedzka rzekomo pochodzi od zachowania tych zwierząt. Atakują one inne walenie, na przykład te pochwycone przez wielorybników, by dobrać się do ich tłuszczu, odrywają kawałki ich ciała. Brrr.


sköldpadda
dosł. ropucha tarczowniczka
ŻÓŁW


Jeśli oglądaliście serial "Wikingowie", pewnie kojarzycie tarczowniczkę (ang. shieldmaiden, szw. sköldmö) Lagerthę. Szwedzkie słowo na żółwia dosłownie oznacza uzbrojoną ropuchę, ropuchę w zbroi, którą ja wyobrażam sobie jako taką ropuchę tarczowniczkę (podobnie zresztą zbudowane są słowa na żółwia w niemieckim i niderlandzkim).


nyckelpiga
dosł. dziewczyna z kluczami
BIEDRONKA


Biedronki w różnych językach są związane z niebem i... Maryją: boża krówka, ladybird,  ladybug, Marienkäfer. W wielu kulturach są też symbolem szczęścia. Szwedzka biedronka to "dziewczyna z kluczami" - według tradycji Maryja miała mieć klucze do Królestwa Niebieskiego. Maryjne skojarzenia budzi też siedem kropek na plecach biedronki siedmiokropki.


Nie zapomnijcie zajrzeć do innych blogerów, którzy przygotowali dla Was wpisy w tej odsłonie akcji. Dotyczą one zwierząt z perspektywy następujących języków:


angielski:
chiński:

fiński:

francuski:

gruziński:

hiszpański:

japoński:

kirgiski:

niemiecki:

norweski:

rosyjski:

słowacki:

turecki:


25 września 2017

Szwedzkie legendy miejskie przyprawiające o dreszcze

Przyszła jesień - na zewnątrz coraz wcześniej robi się ciemno i coraz częściej pada. Wydaje mi się, że taki czas doskonale pasuje do wsłuchiwania się i wczytywania w różne opowieści, a te, które zazwyczaj potrafią przyprawić o dreszcze, teraz działają na nas jeszcze bardziej. Wrześniową edycję akcji "W 80 blogów dookoła świata" poświęcamy w tym roku legendom miejskim, nieprawdopodobnym historiom (które z pozoru jednak wydają się prawdopodobne, bo często opowiadane są przez "znajomych znajomego"). Czasem są zabawne, czasem zastanawiające, a czasem naprawdę makabryczne! Które z nich wybrali dla Was blogerzy kulturowo-językowi? Listę linków do pozostałych tekstów w akcji jak zawsze znajdziecie na końcu wpisu. A ja zapraszam Was na szwedzkie opowieści tego rodzaju - w Szwecji określane jako skrönor, urbana myter, urbana legender czy vandringssägen.





Krzyki na kampusie - Flogstavrålet


Uppsala to miasto akademickie w środkowo-wschodniej Szwecji. Na przedmieściach, we Flogsta, mieszkają głównie studenci. Kiedy wybija dwudziesta druga, z okien, balkonów i dachów rozlegają się krzyki i wycia. Wystarczają, by zmrozić krew tym, którzy nie znają tego "zwyczaju". Flogstavrålet, wycie z Flogsta, obrosło już legendą. Nie wiadomo już do końca skąd się naprawdę wzięło. Jedni twierdzą, że w ten sposób studenci dają upust swoim emocjom, pozbywają się stresów i napięć, których przysparzają im nauka i egzaminy, a jednocześnie poprzez odwzajemniane okrzyki budują poczucie wspólnoty. Inni przekazują informację, że z początku (w latach 70.) wrzaski miały upamiętnić studenta, który popełnił samobójstwo, z krzykiem skacząc w nocy z okna... 
Tak jak to bywa w przypadku często powtarzanych miejskich legend, coraz więcej miejsc rości sobie do nich prawo. Wrzaski usłyszeć też można na kampusie w Lund (Delphivrålet) i w Sztokholmie (Lappkärrsskriket), codziennie lub w jeden dzień w tygodniu.





Błędne ogniki - Marteboljuset


Okolice Martebo na Gotlandii przyciągają miłośników nadprzyrodzonych zjawisk. Od początku dwudziestego wieku zdarza się tam widzieć błędne ogniki nazywane światłem z Martebo, Marteboljuset. Opisywane jest jako unosząca się nad ziemią i "płynąca" wzdłuż drogi świetlista, czerwonawa kula. Niektórzy mówią, że kiedy pojawia się światło, kompasy zaczynają wariować, a zwierzęta robią się niespokojne. Inni słyszeli metaliczne odgłosy. 
Próby wyjaśnienia pochodzenia światła bywały różne - małe wyładowania elektryczne, samozapłon gazów z gnijących roślin i szczątków zwierząt, reflektory samochodów widziane z odległości? Sprawą zainteresowała się szwedzka organizacja zajmująca się ufologią. Wiele doniesień o pojawianiu się światła i towarzyszących mu zjawiskach okazało się trudnych do wyjaśnienia.






Pociąg-widmo do stacji Kymlinge - Silverpilen


Sztokholmskie metro to nie tylko najdłuższa galeria sztuki na świecie. Ma też swoje mroczne tajemnice. I swoją stację-widmo - a raczej stację, której po wybudowaniu po prostu nigdy nie oddano do użytku, Kymlinge. Na tej stacji, według miejskich legend, zatrzymują się aluminiowe wagony pociągu typu C5, Silverpilen (srebrnej strzały), tak różne od niebieskich pociągów kojarzących się ze sztokholmskim metrem. Na stacji Kymlinge podobno wysiadają tylko zmarli...


21 września 2017

Podobni ale fałszywi! Polsko-szwedzcy fałszywi przyjaciele tłumacza - Miesiąc Języków

Czy Szwed i Polak trzymają te same rzeczy w portfelu i w neseserze? Jak nie pogubić się w terminach? I dlaczego szwedzkie ciastko może wydawać się Polakom niesmaczne? I skąd w ogóle przyszły mi do głowy takie pytania?

Za tym wszystkim stoją fałszywi przyjaciele (szw. falska vänner) - pary wyrazów, które brzmią lub wyglądają podobnie w różnych językach, ale znaczą coś innego, często ZUPEŁNIE innego. Bardzo łatwo przez nie wpaść w pułapkę i popełnić jakąś towarzyską lub zawodową gafę. Kilku takich fałszywych przyjaciół prezentowałam już w cyklu "Językowy smaczek tygodnia" - pojawił się wtedy kujon, który z nauką ma niewiele wspólnego, i konkurs, który w swoim szwedzkim znaczeniu odnosi się do porażki. 

Przed fałszywymi przyjaciółmi często się ostrzega, a nawet wręcz nimi straszy. Ja natomiast uważam, że te pozorne podobieństwa mogą pomóc nam w wymyśleniu skojarzeń lub historyjek, które raczej pomogą nam w ich zapamiętaniu. Na dziś wybrałam kilkanaście przykładów, o których z doświadczenia wiem, że zaskakują, bawią, robią zamieszanie lub mogą wydawać się złośliwe. Rysunki do wpisu wykonała Aga - mam nadzieję, że pomogą Wam w zapamiętaniu różnic między podobnymi do siebie słowami!

KRUK



Potraficie odróżnić od siebie kruka, gawrona, wronę i kawkę? Ja już się nauczyłam, ale wiem też, że dla wielu osób to właściwie jedno i to samo zwierzę. Zanim zaczniemy zastanawiać się nad nazwami ptaków ich etymologią, uprzedzam: szwedzkie słowo kruka nie ma z latającymi stworzeniami nic wspólnego. To doniczka.

Z krukowatymi jest tak, że ich nazwy są dźwiękonaśladowcze, a więc stoi za nimi krakanie (podobno w dawnej polszczyźnie istniało krukanie). Z tym że po szwedzku za krakanie na "kra" odpowiada wrona - kråka, podobnie brzmi też gawron - råka. Szwedzki kruk to korp, niezwykle zresztą niepodobny do duńskiego i norweskiego ravn, islandzkiego hrafn czy nawet niemieckiego Rabe albo angielskiego raven. 



PORTFEL



Co trzymacie w portfelu? Monety, banknoty, kartę płatniczą? Może i dowód osobisty i bilety, a czasem stare paragony albo zdjęcie ukochanego albo dzieci? Ja ostatnio widziałam, że Szwedzi najczęściej przechowują wszystkie te rzeczy w otwieranych etui na telefon, nie zmienia to jednak faktu, że po szwedzku portfel to plånbok (potocznie mówi się czasem plåska lub plånka - taką nazwę nosi zresztą popularny producent etui na karty i bilety). Słowo portfölj oznacza natomiast aktówkę, neseser albo tekę (w języku szwedzkim istnieje też pojęcie minister utan portfölj - minister bez teki). 


NESESER



Jak już mówimy o teczkach różnego rodzaju: torba na dokumenty, którą my nazywamy aktówką czy neseserem, to właśnie portfölj albo attachéväska, tak zwana dyplomatka. Tu na boku ciekawostka, niezbyt pewnie przyjemna: zdarza się, że plastikowe reklamówki w Szwecji wciąż nazywa się potocznie polsk attachéväska, polską aktówką - tak najwyraźniej zapamiętano  sobie emigrantów z Polski w latach 70. i 80. (więcej o tym przeczytacie na blogu hemma hos Johanssons). Ale ja właściwie nie o tym chciałam. Bo ciekawe jest to, że szwedzki necessär to... kosmetyczka. Choć zdarza się, że gdy widzę panie, które na wakacje pakują swoje suszarki, prostownice i kremy na każdą okazję, myślę sobie, że rzeczywiście przydałby się im neseser.


SLIPY

Polacy noszą slipy na pupie, a Szwedzi... na szyi. No, może nie naprawdę. Ale to zdanie pomaga zapamiętać, że szwedzkie słowo slips oznacza krawat i jest zapożyczeniem od niemieckiego Schlips.


TAK



Wygląda (nie brzmi) jak nasze wyrażanie potwierdzenia, ale po szwedzku oznacza albo sufit albo dach. Albo-albo, bo nie ma na to dwóch osobnych słów, tak samo jak na ołówek i długopis, można najwyżej doprecyzować czy chodzi nam o "tak" zewnętrzne, yttertak, a więc dach, czy "wewnętrzne", innertak, czyli sufit. To, co brzmieniem może bardziej przypominać nasze potakiwanie, to szwedzkie "dziękuję", czyli tack.



TACKA


No właśnie, jak już mówiliśmy o dziękowaniu, to czasownik "dziękować", tacka wygląda dokładnie tak jak naczynie do przenoszenia dań.


SEMESTR, TERMIN i DATA



No dobrze, teraz trzymajcie się mocno, bo przed nami cały łańcuch fałszywych przyjaciół! Może pamiętacie już, że semestr, który nam kojarzy się z okresem nauki i ciężkiej pracy, dla Szwedów oznacza labę - semester to wakacje, ferie, urlop. O tym, jak to możliwie, a więc o tym, jak semester zaczęło w tym znaczeniu funkcjonować w języku, pisałam Wam w tekście o wakacjach. Jak w takim razie po szwedzku nazywają się części roku szkolnego albo akademickiego? To termin - semestry zimowy i letni to odpowiednio hösttermin i vårtermin (czyli tak naprawdę jesienny i wiosenny). No dobrze, a w takim razie jak przetłumaczyć termin w znaczeniu wizyty u jakiegoś specjalisty? Wtedy najczęściej używa się słowa tid, które dosłownie znaczy czas. Można na przykład zarezerwować termin u lekarza - boka tid hos läkare.

Uważajcie też na daty! Data jako oznaczenie dnia i miesiąca, to po szwedzku datum (np. Vad är det för datum idag? - Jaka jest dzisiaj data?). Słowo data w języku szwedzkim może być formą mnogą od tego właśnie datum, ale jako niepoliczalny rzeczownik oznacza dane, informacje.


KAKA



No dobrze, na koniec przechodzimy do słowa, którego właściwie nie ma w słowniku języka polskiego, ale które na pewno na pewnym etapie poznają dzieci (i wtedy przypominają sobie o nim rodzice). Szwedzkie słowo kaka nie tylko wymawia się inaczej niż dziecięce określenie na kupę, ale znaczy też coś zupełnie innego! Bo to ciasto albo ciastko - np. chokladkaka to ciasto czekoladowe a pepparkakor to pierniczki.

_______________________________



Wpis jest moim wkładem w celebrowanie września jako Miesiąca Języków, a konkretnie trzeciej edycji tej akcji organizowanej przez grupę Blogi językowe i kulturowe. Przez cały miesiąc na różnych blogach ukazują się wpisy poświęcone podobieństwom między językiem polskim a językami obcymi lub między Polską a innymi krajami. Dla przykładu, wczoraj Ola z Englishake pisała o czasach w języku angielskim i podobnych konstrukcjach w polszczyźnie, a jutro Justyna z bloga Daj Słowo zaprezentuje Wam idiomy polsko-angielsko-rosyjskie. Mój tekst o języku szwedzkim to nie jedyny wpis poświęcony Szwecji - zajrzyjcie jeszcze do Wojtka z Polskiego gadania o szwedzkich rzeczach i poczytajcie o (nie)porozumieniach między typowym Januszem a typowym Svenem.



Pełny harmonogram akcji dostępny jest TUTAJ. Jeśli spodobał się Wam nasz pomysł, chcecie poszukać z nami podobieństw językowych i kulturowych na wielu płaszczyznach, zajrzyjcie do spisu, zapoznajcie się z gotowymi tekstami i zapiszcie w kalendarzu, na które wpisy jeszcze czekacie. Możecie jeszcze dołączyć do naszego wydarzenia na Facebooku.

W całym przedsięwzięciu medialnie wspiera nas portal językowy bab.la.






Przeczytajcie też na Szwecjoblogu:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...