24 marca 2021

Szwedzkie podcasty #3: czego warto słuchać

Mam wrażenie, że popularność podcastów - liczba słuchaczy i liczba nowych programów - cały czas rośnie. Szczególnie teraz, kiedy rzadziej możemy brać udział w wykładach i spotkaniach na żywo. Podcasty to świetny materiał do rozwijania sprawności słuchania ze zrozumieniem, otaczania się językiem, którego się uczycie, to nawet lepszy wybór niż włączanie na chybił trafił audycji w szwedzkich stacjach radiowych (czy ktoś to w ogóle jeszcze robi?). Lubię podcasty między innymi za to, że można wybrać materiały dotyczące tematyki, która najbardziej nas interesuje, i że programy prowadzone przez osoby, które są dla nas autorytetami lub które po prostu obserwujemy w sieci. Czasem po podcast sięgam chętniej niż po audiobooka - długość całego odcinka bardziej pasuje mi do czasu, kiedy słucham czegoś w tle, podczas wykonywania domowych obowiązków czy szykowania się do pracy.



Wcześniej przygotowałam już dla Was dwie listy podcastów, których sama chętnie słucham lub które Wy poleciliście (tutaj część PIERWSZA i część DRUGA), dziś przychodzę do Was z kolejną porcją programów, które odkryłam od tamtego czasu. Wybrałam podcasty poświęcone tematom, które sama uważam za interesujące, i takim, o których wiem, że cieszą się sporą popularnością. Ja słucham podcastów przez odpowiednią sekcję w Spotify, wystarczy, że wyszukacie ich nazwę w aplikacji, tytuły programów są linkami do stron, gdzie możecie słuchać ich w przeglądarce.


Förgiftad


Wiem, że wśród podcastów wiele fanów mają programy o prawdziwych zbrodniach. To akurat nie jest mój ulubiony gatunek, ale przyznam, że zaintrygował mnie program Förgiftad poświęcony... słynnym otruciom. Możecie tu posłuchać o truciznach w powieściach Agathy Christie, o śmierci szwedzkiego pisarza Dana Anderssona w pokoju sztokholmskiego Hotelu Hellman, czy o zbiorowym samobójstwie członków Świątyni Ludu (o tym słuchałam też w podcaście Sekter, o którym pisałam w sierpniu).


Borta för alltid

Jeśli interesują Was tematy przyrodnicze - może zainteresuje Was program Borta för alltid poświęcony wymarłym gatunkom zwierząt. Są tu odcinki o gołębiu wędrownym, wilku workowatym, alce olbrzymiej, ale i o nosorożcu krytycznie zagrożonym wyginięciem i o próbach wskrzeszenia mamuta. To masa ciekawostek, moc nowych słówek (nazwy zwierząt, które pewnie nie pojawiają sie na kursach szwedzkiego!), dają też sporo do myślenia o tym, co doprowadziło do tego, że wspomniane gatunki zniknęły.


Räls

Räls to program na dość wąski temat: kolej i pociągi w kulturze i społeczeństwie wczoraj i dziś. Te różne perspektywy wyraźnie widać w tematach poruszanych w odcinkach: od savoir-vivre'u w pociągu (np. czy siedząc w wagonie można malować paznokcie?), przez wpływ kolei na rozprzestrzenianie się grypy hiszpanki oraz wpływ obecnej pandemii na podróżowanie koleją, po steampunk. Jeśli są tu miłośnicy kolei - to będzie podcast dla Was! Ale i dla tych, którzy po prostu lubią ciekawostki z rozmaitych dziedzin.


Meny

To teraz coś dla miłośników gastronomii, jedzenia i po prostu jedzeniowych ciekawostek. Zobaczcie,  o czym możecie tu posłuchać: historia kapusty, historia keczupu, informacje o uwielbianych w Szwecji cynamonie i kardamonie, jak gotować z resztek w lodówce, jak gotować ryż i czy rzeczywiście trzeba uczyć się, jak to robić? Szykujcie się na ciekawych gości w programie, między innymi kucharzy i restauratorów, oraz na mnóstwo nowych słówek związanych z jedzeniem, smakami i gotowaniem.



Odkryłam ten podcast przypadkiem i na jakiś czas kompletnie oderwałam się dla niego od świata. Mia opowiada w nim o swoim życiu z nowotworem i jak to sama nazywa: "życiu z datą ważności". Rozmawia o tym z przyjaciółką i z zaproszonymi gośćmi: np. przedstawicielkami personelu medycznego czy pastorką, w kolejnych odcinkach ma pojawić się też psycholog i przedstawiciel zakładu pogrzebowego. Poruszają tematy bardzo trudne, ale ważne, warto posłuchać, jak o nich rozmawiać, także po szwedzku. 



O Traditionspodden dowiedziałam się dzięki temu, że wzięłam udział w webinarium Leny Kättström Höök - etnolożki i ekspertki od szwedzkich tradycji. I to właśnie o tradycjach w pogłębiony sposób opowiada w tym podcaście. Chcecie dowiedzieć się, skąd wzięły się uczty rakowe czy obchody Dnia Świętej Łucji? To program dla Was! W związku ze zbliżającymi się świętami polecam zacząć od pierwszego odcinka - o Wielkanocy.


Elaine Eksvärd, prowadzącą podcast i ekspertkę od retoryki, kojarzyłam wcześniej z wystąpień w programie śniadaniowym Nyhetsmorgon. Snacka snyggt to odcinki dotyczące retoryki w naszym życiu codziennym - jak mówić komplementy, jak odmawiać, jak ćwiczyć mówienie przed publicznością, jak dobrze prezentować się na zdalnych spotkaniach na Zoomie czy innym Teamsie, jak w czasie pandemii grzecznie przypomnieć komuś o zachowywanie odstępu czy jak negocjować podwyżkę. Na moje ucho - usłyszycie tu względnie wolną wymowę.


W ostatnim wpisie o podcastach polecałam Wam Pocketpodden skierowany do tych, którzy kochają książki w kieszonkowych wydaniach, tym razem polecam program dla fanów audiobooków. W Szwecji książki do słuchania to naprawdę spora część czytelniczego rynku, przede wszystkim za sprawą usług abonamentowych. W programie posłuchacie nie tylko dyskusji o książkach, ale i rozmów z autorami i lektorami. Uwaga: bardzo długie odcinki!


Poesi för alla


Poesi för alla to porcja poezji w podcastowym świecie. W kolejnych odcinkach gośćmi są poeci i poetki, którzy czytają wiersze innych poetów i poetek i rozmawiają o ich twórczości.




Czy w tym zestawie znaleźliście coś dla siebie? 🎧
A może dorzucicie od siebie coś, czemu mogłabym się przysłuchać?

08 marca 2021

Samotny jak Szwed?

Ensam är stark. Samotność to siła, jak mawia się w Szwecji. Wierzę w nieuleczalną samotność duszy, jak napisał Hjalmar Söderberg. Czyżby w rozważaniach o samotności rzeczywiście trafne było tytułowe porównanie "samotny jak Szwed"? Czy ludzie Północy rzeczywiście lubią bywać sami?



Od razu spodobał mi się znak zapytania, który zobaczyłam na okładce książki Katarzyny Tubylewicz. Znaki zapytania mnożą się później jeszcze w książce. I to nie tylko dlatego, że na Samotnego jak Szwed? składają się wywiady. Autorka kieruje nie tylko pytania do rozmówców, ale i do czytelników. A może do samej siebie?

Może jest tak, że szwedzka samotność to po prostu marzenie o wolności? Pragnienie wyzwolenia od zobowiązań? Tęsknota za wyrwaniem się z kołowrotka zdarzeń i społecznych oczekiwań? Za oddychaniem pełną piersią? Za czuciem każdą komórką ciała?

Podoba mi się to, że Samotny jak Szwed? to nie tyle zbieranie głosów, które mają przynieść odpowiedź na zadawane pytania czy udowodnić jakąś tezę, ale że to słuchanie i budowanie opowieści o różnych aspektach samotności, przyglądanie się jej różnym obliczom z różnych perspektyw, zastanawianie się nad jej ambiwalentnym charakterem i znaczeniem - także tym, które można uchwycić w języku: Tubylewicz pisze na przykład o różnym ładunku emocjonalnym angielskich słów solitude i loneliness. Po szwedzku też jest różnica między att vara själv i att vara ensam, spędzaniem czasu w samotności a byciu samotnym (tu można zadać sobie pytanie, którego znaczenia dotyczy podtytuł książki O ludziach Północy, którzy lubią bywać sami).

Katarzyna Tubylewicz doskonale dobrała w tym celu swoich rozmówców. Spotkamy tu między innymi profesora religioznawstwa Davida Thurfjella,  autora niewydanej jeszcze w Polsce książki Leśni ludzie: jak natura stała się religią Szwedów (Granskogsfolk: hur naturen blev svenskarnas religion, moim zdaniem jeden z ubiegłorocznych hitów literatury faktu, o którym chętnie Wam jeszcze opowiem), reżysera Erika Gandiniego, którego kojarzycie pewnie z budzącej wiele emocji Szwedzkiej teorii miłości (moje wrażenia po obejrzeniu filmu opisałam TUTAJ), Vincenta V. Severskiego, pisarza i byłego oficera wywiadu, profesora medycyny paliatywnej Petera Stranga, Linusa Jonkmana - autora książki Osobność. Potęga czasu dla siebie, poetę noblistę Tomasa Tranströmera i jego żonę Monikę czy pisarkę Therese Bohman, autorkę powieści O zmierzchu, Tej drugiej i wydanej niedawno Utonęła.

Są więc tu rozmowy o związku samotności z religijnością i o samotności na łonie natury, jest rozwinięcie szwedzkiej teorii miłości i pytanie o to, czy jest też teorią samotności. Jest o samotności w chorowaniu i umieraniu oraz samotności w pandemicznej izolacji. Jest mowa o twórczej samotności pisarzy i artystów, padają pytania o specyficzną samotność w zawodzie szpiega. Pojawiają się rozważana o relacji między samotnością, tą chęcią osobności, a introwertyzmem, o samotności w medytacji, o samotności w związkach, a także o samotności wynikającej z niemożności wyrażania swoich myśli i tej wynikającej z tożsamości związanej z kilkoma kulturami, poczucia bycia pomiędzy, które Szwedzi nazywają mellanförskap. Co jakiś czas wypływa kwestia samotności jako tabu.

To więc książka bardzo uniwersalna. Wywiady w Samotnym jak Szwed? nie służą poznaniu miejsc na Północy, w których dobrze i pięknie jest napawać się byciem samemu, nawet jeśli pokazuje się tu Olandię, Gotlandię, Österlen czy Bohuslän. Nie mają być opowieścią o szwedzkiej mentalności i ideałach. Odbieram ją bardziej jak książkę, dzięki której autorka przyglądała się swojemu otoczeniu i sobie, i dzięki której to samo może zrobić czytelnik.

A Szwecja jako wspólny mianownik i punkt wyjścia po prostu bardzo dobrze się do tego nadaje, bo jak odpowiada Vincent V. Severski:

Szwecja ma predyspozycje do tego, by samotność w tym kraju dobrze funkcjonowała. Pomijając względy historyczne, demograficzne i mentalnościowe, to samotność jest też efektem dobrobytu. Tego, że w Szwecji po prostu można być samotnym. Bardzo często jest tak, że ludzie w innych krajach chcieliby móc być sami, ale nie mogą się na to zdecydować ze względów ekonomicznych czy społecznych. W Szwecji możesz wybrać samotność, jeśli chcesz, masz mieszkanie, pensję. Wielu ludzi tak wybiera i czasem w tym potem toną, ale samotność w Szwecji nie jest stanem patologii.
A do tego, co często wynika z kolejnych wywiadów, szwedzki kult samotności i indywidualizmu paradoksalnie mocno związany jest z mentalnością kolektywną. Jak mówi David Thurfjell:

Myślę, że istnieje ogromna różnica pomiędzy samotnością niechcianą a wybraną. Szwedów na pewno charakteryzuje duża doza autonomii indywidualnej. Nie lubimy wzajemnych zobowiązań, długu wynikającego z tego, że ktoś nam w czymś dopomógł. [...] Chcemy być indywidualistami, ale czujemy silną lojalność względem stada. [...] W Szwecji sposobem na bycie blisko jest zachowywanie odległości. To nasza metoda na budowanie międzyludzkich więzi. Dystans.

Książka zaskoczyła mnie tym, ile jest w niej samej autorki. Katarzyna Tubylewicz jest w niej nie tylko dziennikarką, ton jest dużo bardziej prywatny, pisze tu sporo o samej sobie, o praktyce jogi, o wspomnieniach z dzieciństwa, o swoich lekturach - nie tylko tych związanych ze Szwecją, o podróżowaniu podczas pracy nad książką i wreszcie o swojej relacji z synem, Danielem, autorem klimatycznych zdjęć do książki. Ten w pewnym sensie bardziej intymny charakter utwierdza mnie w przekonaniu o tym, że Samotny jak Szwed? ma nie tyle przekazywać myśli, co skłaniać do własnych refleksji.

I jeszcze coś - zdarzało mi się nieraz słyszeć o moich zdjęciach z podróży po Szwecji, że rzadko widać na nich ludzi 😊 Dziś już wiem, że na kolejny taki komentarz mogę po prostu podsunąć książkę Samotny jak Szwed?


Katarzyna Tubylewicz Samotny jak Szwed? O ludziach Północy, którzy lubią bywać sami
Wielka Litera
2021

25 lutego 2021

Zazdrość, albo płoń, Oslo, płoń

Powieść Johanny Frid czytałam w oryginale w 2018 roku i długo nie mogłam przestać o niej myśleć. Kilka lat później dalej jestem zdania, że to jedna z ciekawszych i najbardziej zaskakujących książek, jakie w ogóle czytałam w ostatnim czasie. To opowieść o bólu duszy i ciała, o miłości i zazdrości, o endometriozie i radzeniu sobie z emocjami w dobie Instagrama. Czyta się ją trochę jak dziennik o (nieszczęśliwej) miłości, trochę jak dziennik choroby i obsesji, trochę jak zbiór notatek z lektur bohaterki/autorki.


Książka opowiada o dwudziestokilkulatkach, Johannie i Emilu. Obydwoje zajmują się poezją, poznają się na studiach. Johanna jest Szwedką, Emil Duńczykiem. Zostają parą, Emil postanawia dla Johanny przeprowadzić się do Sztokholmu. Pewnego dnia Johanna przypadkiem odkrywa, że Emil w dalszym ciągu utrzymuje kontakt ze swoją byłą, Norweżką Norą. Ogarnia ją potworna, obsesyjna wręcz zazdrość, myśli o Norze nieustannie jej towarzyszą. Znajduje Norę w mediach społecznościowych, zaczyna śledzić jej profil na Instagramie, nieustannie się z nią porównuje, przy czym w porównaniach sama zawsze wypada na niekorzyść. Nora jest śliczna, seksowna, ma piękne ciało, wspaniałe włosy, jest kochana przez wszystkich dookoła, świetnie układają się jej relacje z matką, znaną dziennikarką radiową (ją też Johanna śledzi w Internecie). Jej obsesja i nienawiść do Nory zamieniają się wkrótce w nienawiść do samego Oslo i całej Norwegii. Oprócz problemu z emocjonalnym bólem Johanna doświadcza też bólu fizycznego - po dłuższych medycznych perturbacjach zdiagnozowano u niej endometriozę.

Ból permanentnie uszkadzał moje ciało. I za każdym razem, gdy szłam do lekarza, musiałam to udowadniać i podkreślać, że jest rzeczywisty. Jednocześnie nie dało się go udowodnić. Na przekór mojej dokumentacji medycznej, opisom operacji. [...] Nie sądziłam, że ból wywołany przez Norę był jakiś wyjątkowy czy unikalny. Albo raczej wiedziałam, że tak nie jest. Przybierał różną postać i miał różne natężenie, lecz inni też go odczuwali. [...] Nie wiedziałam, jak go uśmierzyć, ale wiedziałam, że jest prawdziwy. Próbowałam się nim zaopiekować, założyć mu opatrunek, powstrzymać go i kontrolować. 

Autofikcyjna powieść Frid zaintrygowała mnie ze względu na to, że dotyczy uczuć i zjawisk bardzo bliskich, codziennych, a jednocześnie objętych tabu. Nie spotkałam się jeszcze z tak autentycznym, jednocześnie niepokojącym i poruszającym opisem zazdrości. Bohaterka ma świadomość, że to uczucie „brzydkie”, wstydliwe, czasem wręcz dziecinne i trudno jej oczekiwać, że ktoś z jej znajomych ją zrozumie. Śledzenie i „podglądanie” ludzi w Internecie to temat równie wstydliwy, choć tak naprawdę wielu z nas (czy może nawet wszyscy?) to robi. Czy problem rzeczywiście polega na podglądaczach czy jednak na tym, ile treści udostępniamy na własne życzenie do publicznego podglądania? I ile z tego wizerunku jest prawdą? Co ciekawe, media społecznościowe dla bohaterki ostatecznie stają się też źródłem informacji o chorobie. Bo właśnie, powieść Frid dotyczy też "kobiecych problemów", kwestii kobiecej cielesności, o których na co dzień się nie rozmawia – dobrze więc, że można o nich czytać.

Wystarczyło coś ochrzcić mianem "kobiece" albo "dla kobiet" i już robił się problem. Kobiecy problem. Odczuwałam z tego powodu wstyd. Jak miałam wyjaśnić mężczyznom (chłopakom, kumplom, kuzynom, komukolwiek), że choruję na endometriozę? 

Bohaterowie w książce "mówią swoimi językami", tzn. w oryginale w dialogach kwestie wypowiadane przez rodziców Emila i samego Emila napisane są po duńsku (czasem w emocjach przekręca imię Johanna na duńskie Johanne), Nora wysyła Johannie wiadomości po norwesku, w języku norweskim napisane są też podpisy zdjęć na Instagramie – to również wpływało na odbiór powieści, na poczucie autentyczności bohaterów i tworzenie sobie wyobrażenia o nich, nie tylko przez to, CO mówią, ale i JAK mówią, wzmacniało poczucie ich osobności. Ta warstwa wydawała mi się bardzo trudna do oddania w polskim przekładzie, ale choć wypowiedzi bohaterów czytamy tu po polsku, dowiadujemy się też, kto i kiedy posługuje się jakim językiem, Johanna nie traci na przykład swojego "i" z Lidingö, a Emil nazywa ją swoją kæreste.

Kiedy na zajęciach pierwszego dnia Emil i ten drugi Duńczyk zabierali głos, po prostu się wyłączałam. To było gorsze niż radio ustawione między dwiema częstotliwościami, bardziej jakby ktoś próbował wypłukać ryż w durszlaku o zbyt dużych dziurkach albo wróżyć z fusów.

Uśmiechałam się podczas lektury do stereotypów na temat sąsiednich krajów, jakie mają Skandynawowie. Norwegia to ropa, lasy, jazda na nartach i spędzanie czasu na wolnym powietrzu. Dania to piwo i designerskie meble. Szwecja jest w tym wszystkim gdzieś pomiędzy. Johanna traktuje te klisze pół żartem, pół serio, ale różnice wpływają trochę na to, jak postrzega siebie, Emila i Norę.

Johanna Frid za tę powieść otrzymała nagrodę kulturową dziennika „Dagens Nyhter” (Dagens Nyheters Kulturpris). W uzasadnieniu podkreślono „stylistyczną finezję i prosty humor”, z którymi zanurza się w najmroczniejsze uczucia i fizyczność: „Johanna Frid robi dokładnie to, czego szukają wszyscy pisarze: swoim tekstom nadaje swój własny głos, jej powieść jest niezłomna, inteligentna i humorystyczna”.

Przeczytajcie tę książkę - myślę, że może zmienić myślenie i świadomość.


PS Tęsknię tylko za oryginalną okładką i oryginalnym, pobrzmiewającym ibsenowsko, tytułem.


Johanna Frid Zazdrość albo płoń, Oslo, płoń (Nora eller Brinn Oslo brinn)
przeł. Patrycja Włóczyk
Wydawnictwo Stara Szkoła
2020
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...