08 lipca 2019

Szwedzkie książki na plażę

Jakie książki zabrać ze sobą na plażę? Nie ma na to jednej odpowiedzi. Jedni lubią lektury przyjemne jak ciepło słońca na skórze i kojące jak szum fal. Raczej lekkie, także dosłownie, takie które bez problemu zmieszczą się do torby plażowej obok kosmetyków do opalania. Inni wręcz przeciwnie, sięgają po bardziej opasłe tomy, na które wreszcie jest czas podczas kilkugodzinnego leżakowania - to przyjemna odmiana, szczególnie jeśli na co dzień czytelnicze zaległości nadrabiamy w tramwajach.

W dzisiejszym wpisie mam dla Was kilka propozycji, które kojarzą mi się z latem, wakacjami i plażą. Są tu lektury zabawne i straszne, pouczające i relaksujące. O różnej objętości. Mam nadzieję, że świetnie skomponują się Wam z piaskiem, kocem, krzykiem mew i smakiem lodów!


Tove Jansson Lato

Na mojej liście nie mogło zabraknąć książki autorstwa Tove Jansson, choć tym razem nie z opowieściami z serii o Muminkach, choć klimatem bardzo do muminkowych historii zbliżonej. Lato to sceny z życia babci i jej wnuczki na fińskich szkierach. Opowieść o dziecięcej ciekawości i doświadczeniu starości. O prawdach życia, nie zawsze podanych wprost. Jak u Tove Jansson.

Tove Jansson Lato (Sommarboken)
przeł. Zygmunt Łanowski
Nasza Księgarnia
2007

Mons Kallentoft Śmierć letnią porą

To jedna z okładek, które od razu przychodzą mi do głowy, kiedy myślę o lekturach na plażę. Ma w sobie to, dzięki czemu w ogóle zwróciłam uwagę na książki Kallentofta po raz pierwszy - jest odpychająca, a jednocześnie w jakiś sposób piękna. No i kojarzy mi się też z wrażeniami, jakie zrobiło na mnie przeczytanie zbyt wielu kryminałów podczas letnich wycieczek po Szwecji - aż strach było grzebać w piasku 😉 Śmierć letnią porą to druga z serii powieści o Malin Fors, policjantce z Linköpingu (w Szwecji ukazało się do dziś już dwanaście tomów). Linköping opanowują nieznośne letnie upały, a miasto musi zmierzyć się nie tylko z falą gorąca, ale i falą zła, które dotyka młode dziewczyny. U Kallentofta jak zawsze mrożące krew w żyłach sprawy i pełen metafor język, którym spisuje także wewnętrzne monologi ofiar.
Więcej o serii książek tego autora przeczytacie TUTAJ, a TUTAJ znajdziecie mój wywiad z autorem z Targów Książki w Krakowie w 2018 roku.


Mons Kallentoft Śmierć letnią porą (Sommardöden)
przeł. Bratumiła Pawłowska-Petterson
Dom Wydawniczy Rebis
2010


Bodil Malmsten Cena wody w Finistère

Propozycja dla tych, którzy lubią lektury spokojniejsze, niespieszne. Latem dobrze się czyta o perypetiach autorki, która obrażona na swój kraj opuszcza Szwecję i przeprowadza się do Bretanii, Finistère. To dla niej inny świat, inni ludzie, nowy dom, spełnienie marzeń o ogrodzie, zmagania z językiem, biurokracją, kretami, ale i twórczą niemocą.

Bodil Malmsten Cena wody w Finistère (Priset på vatten i Finistère)
przeł. Jan Rost
Wydawnictwo Literackie 2007

Lars Berge Korponinja

Na wakacyjny odpoczynek świetnie może sprawdzić się lektura o pracy w korporacji. Tym bardziej, że bohater znużony własnym życiem i korpopracą postanawia zniknąć. Jego plan to jednak nie "rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady" (czy może raczej: do Laponii), ale ukrywać się we własnym biurze. Absurdalna opowieść pełna przerysowanych bohaterów, absurdalnych sytuacji i z zakończeniem jakby z innej bajki. Takie właśnie książki pasują na urlop. 
PS. To jeden z moich przekładów! O książce pisałam też TUTAJ.


Lars Berge Korponinja (Kontorsninja)
tłum. Natalia Kołaczek
 Wydawnictwo W.A.B. 2016 


Jonas Jonasson Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął

Ta książka była bestsellerem kilka lat temu, ale jeśli nie mieliście okazji po nią sięgnąć wcześniej, nadróbcie zaległości i zabierzcie ją właśnie na wakacje. Przygody tytułowego stulatka są tak niesamowite, niewiarygodne, a jednocześnie zabawne, że autorowi pozazdrościć można szalonej wyobraźni, lekkiego pióra i poczucia humoru. Jeśli czytacie na plaży, wśród ludzi, uważajcie - bo może zdarzyć się Wam głośno parsknąć śmiechem. 
O książce pisałam na blogu TUTAJ, a o jej filmowej wersji TUTAJ.


Jonas Jonasson Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął 
(Hundraåringen som klev ut genom fönstret och försvann)
przeł. Joanna Myszkowska-Mangold 
Świat Książki 
2012

Marie Hermanson Plaża muszli


W tej książce jest tajemniczość, która sprawia, że trudno się od niej oderwać, szykujcie się na godziny spędzone w leżaku lub na kocu! Główna bohaterka, Ulrika,  prowadzi badania naukowe nad tajemniczym zagadnieniem jakim są mity o porwaniach przez trolle (swoją drogą, o tym temacie poczytać możecie na blogu Skandis). Kiedy była młodsza, spędzała lato u rodziny przyjaciółki na zachodnim wybrzeżu, to były dla niej najbarwniejsze, najciekawsze chwile jej dzieciństwa. Poznała tam Maję, dziewczynkę, która jest inna niż wszystkie dzieci. Pewnego dnia Maja znika bez wyjaśnienia. Po kilkudziesięciu latach Ulrika powraca ze swoimi dziećmi do zatoki muszelek z dawnych lat i przyjdzie jej wrócić do zagadek z przeszłości. Plaża muszli to nie tyle kryminał, co proza psychologiczna. W Szwecji została wydana w 1998 roku i spotkała się z dobrym przyjęciem krytyków i czytelników. Kilka lat temu doczekała się wznowienia, dzięki któremu historia miała szansę dotrzeć do nowego pokolenia odbiorców. Myślę, że i w Polsce warto o niej przypomnieć.

Marie Hermanson Plaża muszli (Musselstranden)
przeł. Bratumiła Pawłowska
słowo/obraz/terytoria
2008


Karin Bojs Moja europejska rodzina

A gdyby tak urlop poświęcić nie tylko na podróże po Polsce i po świecie, ale na podróż przez historię, naszą historię, po naszym drzewie genealogicznym? Albo poczytać o podróżach do najważniejszych miejsc związanych z historią Europejczyków, o znalezionych przez archeologów materiałach i o tym, jak można je interpretować? Książka Karin Bojs nie suche fakty i daty, ale śledztwo kojarzące się raczej z serialami pokroju CSI i tematy takie jak sztuka, postrzegania kobiecości i męskości, obecność bliskich nam dziś zwierząt i przede wszystkim kluczowe pytania związane z naszym pochodzeniem. Nadaje się na dłuższe przesiadywanie na plaży albo dłuższe podróże nad morze czy jezioro. I najlepiej w towarzystwie, bo pewnie o treści będziecie chcieć potem dyskutować.
Więcej o książce na blogu TUTAJ.

Karin Bojs Moja europejska rodzina. Pierwsze 54 000 lat 
(Min europeiska familj. De senaste 54 000 åren) 
z jęz. angielskiego przeł. Urszula Gardner, 
konsultacja naukowa dr Małgorzata Bonar
Wydawnictwo Insignis 
2018 

Bea Uusma Ekspedycja

Jeśli w letnie szukacie ochłody, sięgnijcie po Ekspedycję Bei Uusmy. Książka opowiada o wyprawie balonem nad biegun północny z 1897 roku. O jej uczestnikach ślad zaginął, dopiero w 1930 na Wyspie Białej w archipelagu Svalbard znaleziono ciała podróżników wraz z pozostałościami po ich ostatnim obozie. Przez prawie wiek próbowano rozwiązać zagadkę ich śmierci, ale nie udało się jednak przedstawić żadnej naukowo udowodnionej teorii. Bea Uusma próbuje znaleźć odpowiedzi. Tym samym Ekspedycja nie jest tylko opowieścią o trzech podróżnikach, ale staje się też niezmiernie ciekawą historią autorki. Opowieścią o terenach skutych lodem, ale w która rozpala żarem jej determinacji i pasję, graniczących wręcz z obsesją autorki na punkcie uczestników wyprawy. Ciekawa rzecz, która zostaje na dłużej w pamięci. A do tego tak pięknie wydana! 
Więcej o książce przeczytacie TUTAJ.

Bea Uusma Ekspedycja. Historia mojej miłości
(Expeditionen. Min kärlekshistoria)
przeł. Justyna Czechowska 
Wydawnictwo Marginesy 
2017 

17 maja 2019

Made in Sweden - 60 słów, które ukształtowały naród

Elisabeth Åsbrink dała się poznać jako autorka o niezwykle uważnym spojrzeniu, wielkiej wrażliwości, warsztatowym kunszcie i siłą do podejmowania tematów ważnych choć trudnych. Marek Beylin w "KSIĄŻKACH. Magazynie do czytania" w tekście na temat Made in Sweden, najnowszej książki autorki, napisał tak: "Zazdroszczę Szwedom, że mają Elisabeth Åsbrink. Chciałbym czytać o nas tak, jak ona pisze o nich".




Napisałam tę książkę, bo była dla mnie kojąca. Bo była niepokojąca. Bo urodziłam się w Szwecji. Bo moi rodzice nie urodzili się w Szwecji. [...] Bo jest coś takiego jak kryzys tożsamości, ale nie ma czegoś takiego jak euforia tożsamości. [...]. 
Tak we wstępie tłumaczy autorka. W jednym ze szwedzkich wywiadów poświęconych tej książce dodała kolejne wyjaśnienie. Szwedzcy Demokraci często posługują się pojęciem "szwedzkich wartości". Budzi to sprzeciw tych, którzy twierdzą, że nie ma czegoś takiego, że istnieją natomiast wartości uniwersalne. Åsbrink uważa jednak, że jedni i drudzy są w błędzie. I to także dlatego napisała tę książkę.

Made in Sweden autorka prezentuje - tak jak głosi polski podtytuł - 60 słów, które ukształtowały naród, szwedzki naród. To słowa (powiedzenia, cytaty z dzieł literackich i filmowych, fragmenty piosenek, inskrypcje runiczne, hasła, a nawet jeden hasztag) od pierwszego wieku naszej ery (zdanie z Germanii Tacyta) po rok 2017 (#MeToo). Åsbrink pokazuje spory kawał szwedzkiej historii i tak jak w poprzedniej książce (1947. Świat zaczyna się teraz) z pojedynczych wydarzeń, pojedynczych scen i pojedynczych postaci, tworzy mozaikę, nierzadko zaskakującą. Królestwo Larsa von Triera okazuje się wyrażać ciągłość szwedzko-duńskiej ksenofobii ciągnącej się od XV wieku. Psalm śpiewany na uroczystościach zakończenia roku szkolnego oraz internetowy akronim OMG stają się pretekstem do refleksji nad religijnością Szwedów. Nazwy pszennego pieczywa - początkiem opowieści o szwedzkim antysemityzmie. Cytat z Kopciuszka Disneya prowadzi do rozważań nad monarchią w Szwecji w kontekście takich wartości jak równość i równouprawnienie. Zlatan Ibrahimović odzwierciedla przemiany zachodzące w szwedzkim podejściu do kolektywizmu i indywidualizmu. Hokej na lodzie ma dużo wspólnego i z wikingami, i z pracownikami fabryk czy hut. A IKEA? Jeśli czytaliście W Lesie Wiedeńskim wciąż szumią drzewa tej samej autorki, na pewno wiecie już, do jakiej historii będzie prowadzić opowieść o sukcesie tej marki. Nie brakuje też fragmentów osobistej historii samej autorki - córki Brytyjki i Węgra, którzy wyemigrowali do Szwecji. Nie raz zdarzało jej się słyszeć pytanie o to, skąd jest, chociaż urodziła się w Szwecji, ma szwedzkobrzmiące nazwisko i mówi bez akcentu. W esejach wciąż pobrzmiewają pytania o tożsamość - tożsamość jednostki, tożsamość narodową, o obraz własny narodu i o to, jak naród postrzegany jest przez inne narody.

Myślę sobie, że Made in Sweden można traktować jako odpowiedź na falę książek o lagom, szwedzkim sposobie na szczęście i szwedzkich sekretach dobrego życia, nawet jeśli samo lagom nie znalazło się wśród sześćdziesięciu słów, o których pisze Åsbrink. Książka pokazuje natomiast, że Szwedzi wcale nie są tacy lagom, jak postrzega się ich za granicą i jak sami czasem być może chcieliby siebie widzieć. Wręcz przeciwnie - Szwecja pod wieloma względami to właśnie skrajności. Nie ma też gotowego szwedzkiego sposobu na szczęście, bo historia Szwecji to nie tylko dobre życie.


Młot Thora • Szwedzka zawiść  Homo sapiens  Helan går • Szwecja dla Szwedów  Lapończyk ma pozostać Lapończykiem • Dom ludu • Przeciętny Svensson • Jestem Śmierć  Przemoc rodzi przemoc • W tym kraju nie można tego mówić głośno  Most nad Sundem • Na mój sukces musi pracować cała drużyna  Otwórzcie Wasze serca
To wybrane tytuły rozdziałów, kilkanaście z sześćdziesięciu słów, które wybrała autorka (w materiale dla szwedzkiej telewizji przyznała, że przed napisaniem książki miała w głowie sto pięćdziesiąt takich haseł), które moim zdaniem pokazują zróżnicowanie książki zarówno pod względem historycznym jak i tematycznym. Książkę można czytać linearnie (chronologicznie) albo wybierać sobie poszczególne eseje w zależności od tego, jakie zagadnienia interesują Was najbardziej - naturalnie pewne zagadnienia będą wydawały się bliższe, inne - bardziej egzotyczne.

Pracując nad przekładem tej książki dowiedziałam się wiele nowego i jestem pewna, że Made in Sweden i Was nie raz zaskoczy, nawet jeśli o Szwecji wiecie już sporo. Masowe wyburzenia budynków, które zupełnie zmieniły krajobraz wielu miast, polityka narkotykowa, która zamiast tępić narkotyki tępi narkomanów czy wreszcie kolonie i niewolnictwo - to nie są przecież tematy, o których często mówi się w kontekście Szwecji. 

Made in Sweden to lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy interesują się kulturą i historią Szwecji, a także językiem szwedzkim - oprócz tego, że eseje dotyczą szwedzkich słów, jest tutaj też kilka rozdziałów poświęconych właśnie językowi szwedzkiemu. Ponadto Åsbrink często odwołuje się do książek, filmów i muzyki - tych znanych niemalże na całym świecie, ale i tych mniej popularnych. Dla mnie było to świetną okazją do dalszego zagłębiania się w poruszanych tematach. Dla Was przygotowałam playlistę na Spotify, która może przydać się jako ścieżka muzyczna do słuchania podczas lektury. Niech nie zdziwi Was rozbieżność gatunkowa: chóralne wykonania psalmów obok przebojów z Melodifestivalen - na liście umieściłam piosenki, do których autorka odwołuje się w poszczególnych rozdziałach (w kolejności pojawiania się w książce).


Elisabeth Åsbrink pisze, że "język to władza". Czym są w takim razie słowa -  tworzywo, po które sięga w swojej najnowszej książce? I czym jest historia przedstawiona w książce? O tym autorka wspomina sama:
Słowa spoczywają niczym monety na dnie studni i pobłyskują, kiedy ktoś ma napisać opowieść, ze wstępem, rozwinięciem i zakończeniem. To może być historia o ludziach, o języku, o kraju, historia, która może być prawdziwa, fałszywa lub pełna upiększeń; historia o historii.

Elisabeth Åsbrink Made in Sweden. 60 słów, które stworzyły naród
(Orden som formade Sverige)
Wielka Litera
2019
tłum. Natalia Kołaczek

25 kwietnia 2019

Z książką zamiast przewodnika: Arn, templariusze i ruiny

Film Templariusze. Miłość i krew (szw. Arn - Tempelriddaren / Arn - Riket vid vägens slut) to jest to jedna z najdroższych (jeśli nie najdroższa) produkcji w historii skandynawskiej kinematografii. Kiedy trafił do kin w Szwecji (właściwie jako pierwszy z dwóch filmów, do dystrybucji w Polsce trafiła połączona i skrócona wersja międzynarodowa), w ciągu pierwszych dwóch dni sprzedano 160 310 biletów i tym samym pobito szwedzki rekord. Produkcja powstała na podstawie serii Krzyżowcy Jana Guillou. Popularność książkowej i filmowej opowieści o fikcyjnym szwedzkim rycerzu, który broniąc Jerozolimy przed niewiernymi, próbuje odkupić błędy młodości, przyciągnęła turystów w regiony Västergötland i Östergötland, zachęcano wręcz do wycieczek śladami rycerza Arna. Jego losy przypadają na dwunasty wiek, dlatego też dziś wiele miejsc związanych z bohaterem to już tylko zachowane ruiny. Ruiny i zamki są natomiast tematem aktualnej odsłony akcji "W 80 blogów dookoła świata" organizowanej przez autorów blogów językowych i kulturowych. Listę tekstów na temat zabytków, ruin i zamków z różnych krajów znajdziecie pod koniec wpisu.


Jeśli macie ochotę obejrzeć ten film, zajrzyjcie do serwisu VOD.pl. W obsadzie rozpoznacie pewnie Sofię Helin, znaną teraz z roli Sagi Norén w serialu Most nad Sundem, a która tu wciela się w rolę Cecylii, która podbije serce Arna. Głównego bohatera gra Joakim Nätterqvist - być może widzieliście go w filmie Pocałuj mnie. W filmie zagrała też część rodziny Skarsgårdów: Stellan i młodziutcy wtedy synowie Gustaf, Bill i Walter. W matkę Rychezę wcieliła się Bibi Andersson, a Magnusa Folkessona zagrał Mikael Nyqvist.




W dzisiejszym wpisie posłużymy się książką zamiast przewodnika. O takim sposobie zwiedzania pisałam Wam, sięgając po Cudowną podróż Selmy Lagerlöf. Dziś towarzyszyć nam będą Droga do Jerozolimy Jana Guillou, pierwsza część sagi o krzyżowcach, w przekładzie Mariana Leona Kalinowskiego, oraz Rycerz zakonu templariuszy w przekładzie Mariana Leona Kalinowskiego i Janusza Korka, wydane przez śląskie wydawnictwo Videograf II w 2008 i 2009 roku. Pod ręką mam też broszurę I Arns fotspår (Śladami Arna), którą opracowało Västergötlands museum.

Husaby

O Husaby warto wspomnieć, ponieważ rzekomo to w tym miejscu Olof Skötkonung miał przyjąć chrzest jako pierwszy chrześcijański król Szwecji. Niedaleko kościoła w Husaby znajduje się nawet źródełko, w którym ochrzczono króla. 
I jeśliby starsza córka weszła do rodu Folkungów, byłby to ożenek iście królewski albo nawet lepszy niż królewski, skoro posiadłości Algota znalazły się w otoczeniu majątków Folkungów oraz Erykidów. Albowiem sama posiadłość Husaby stanowiła królewszczyznę, dzierżawioną od Karola Sverkerssona. Gospodarowanie na królewskich włościach wyróżniało. Poza tym Husaby było posiadłością większą i piękniej położoną - bo u podnóża góry Kinnekulle - niźli własne majątki Algota.
Na terenie królewskiej posiadłości znajdują się dziś ruiny siedziby biskupstwa (późniejsze niż akcja książki). 

źródło: Wikipedia

Dla bohaterów 
Drogi do Jerozolimy Husaby to miejsce pierwszego spotkania:
- Jak się zwiesz, klasztorny śpiewaku? - zapytała z niedowierzaniem w głosie. - Jam jest Arn Magnusson z Arnas - odrzekł natychmiast, w tym samym momencie uświadomiwszy sobie, że po raz pierwszy w życiu przedstawił się tak jak należało. - A ty? - dodał swoje pytanie i spojrzał jej głęboko w oczy. - Jam jest Cecylia Algotsdotter z Husaby - padła odpowiedź onieśmielonej panny, która zrobiła na Arnie takie samo wrażenie, jak on na niej, gdy wypowiedział swe imię, oto bowiem oboje pojęli, iż istotnie Pan sprawił, że się spotkali, a to właśnie odczuli mocno każde z nich w głębi swego jestestwa, kiedy w kościele oplatały siebie nawzajem ich żarliwe śpiewacze głosy.

Visingsö

Visingsö to największa wyspa na jeziorze Wetter. Na południowym krańcu wyspy znajdował się zamek, będący siedzibą władców, m.in. Sverkera Starszego, Karola Sverkerssona, Eryka X Knutssona, Jana I Sverkerssona czy Magnusa I Ladulåsa. Zaletą tego miejsca w dwunastowiecznej Szwecji było jego centralne położenie w królestwie i łatwość obrony.
Ich siłą mogła być niewielka liczba osób: zaledwie ośmiu dzielnych mężczyzn, którzy przepłyną Wetter, choć nikt nie uwierzyłby w taką możliwość. Po przeciwnej stronie, na południowym cyplu wyspy Vising, rezyduje królobójca, Karol Sverkersson, ze swą drużyną i myśli, że jest bezpieczny. Wszakże Bóg nie wspomoże człowieka, który dla własnej korzyści zamordował świętego. Gdy zostanie osiągnięte to, co jest teraz osiągalne, każdego spotka nagroda wedle zasług.
źródło: Jönköping läns museum

Gudhem

Klasztor Gudhem założono w drugiej połowie XII wieku - znajdował się na szlaku pielgrzymek do grobu świętego Olafa w norweskim Nidaros (dzisiejsze Trondheim). 
Miejsce ma też ogromne znaczenie dla losów naszych zakochanych bohaterów. Zakochani Arn i Cecylia będą musieli odpokutować swój romans: on spędzi dwadzieścia lat na Ziemi Świętej jako członek zakonu templariuszy, ona zostanie zamknięta w klasztorze Gudhem, pod surowym okiem matki Rychezy. 
Największe miano otrzymał pewien żeński klasztor w południowej części Zachodniej Gocji. Nazwano go Gudhem, co oznacza: „dom Boga", i przypisano Najświętszej Panience. Był on położony na wyżynie, z której roztaczał się widok na spowitą w błękit górę Billingen oraz, przy nieznacznym wysileniu wzroku, na dwie wieże katedry w Skarze. Na północ od Gudhem połyskiwało jezioro Hornborga, nad które wiosną, przed tarłem szczupaków, zlatywały się żurawie. Sam klasztor otaczały majątki, pola uprawne, niewielkie lasy dębowe. Była to okolica spokojna i piękna, gdzie raczej nie postałaby myśl o mrocznych sprawach i barbarzyństwie. Dla starszej wiekiem niewiasty, która wniosła wcześniej niemałe wiano i podążała tam teraz, aby w spokoju ducha dokonać żywota, nazwa Gudhem była pewno mianem pieszczącym ucho, a gościniec - największym traktem, jaki można by ujrzeć starzejącymi się oczami. Wszakże Cecylia Algotsdotter, w wieku siedemnastu lat zamknięta w Gudhem przez swoje grzechy, długo uważała ów klasztor za dom bez Boga, za miejsce, które trzeba by kojarzyć sobie z piekłem na ziemi.
źródło: Wikipedia

Varnhem

W połowie XII wieku założony został klasztor cystersów w Varnhem, dziś z zabudowań klasztornych pozostał tylko kościół, do zwiedzania udostępnione są za to ruiny dawnych budynków. W Varnhem pochowani zostali szwedzcy królowie z dynastii Erykidów.
Dla Arna klasztorne mury były jego domem z dzieciństwa. Trafił tu jako pięciolatek w charakterze oblata, dziecka oddanego na naukę, choć w zakonie wcześniej zaniechano już przyjmowania dzieci. Arn w klasztorze uczył się nie tylko języków, śpiewu czy literatury, ale i walki mieczem czy strzelania z łuku.
Na krótko przed dniem świętego Bartłomieja, w najgorętszej porze żniw i uboju kozłów w Zachodniej Gocji, zobaczył Arn z oddali wieżę kościoła w Varnhem, zrazu niewyraźnie, jakby koronę drzewa, które było dziwnie sękate, wyschłe czy też uszkodzone przez piorun i rosło gdzieś pośrodku bujnego dębowego lasu, potem zaś całkiem wyraźnie. Arn pamiętał ową kościelną wieżę z dzieciństwa [...] W podniosłym nastroju przejechał on teraz przez klasztorną bramę, po czym sprawdził, czy potrafi rozpoznać ową siedzibę, i przekonał się, że jej nie zapomniał, dostrzegł też to, iż bardzo podupadła.


Alvastra

W Alvastrze w 1143 roku założony został pierwszy na Północy klasztor cystersów. Ufundował go król Sverker wraz z żoną Ulvhild, klasztor był zresztą związany z dynastią Swerkerydów przez cały okres jej panowania, tu znajduje się nekropolia dynastii (pochowano tu także Ryksę z rodu Piastów, drugą żonę Sverkera). 
Król Sverker został zamordowany w drodze na pasterkę, a więc gdy udawał się do kościoła w Tollstad, i pochowano go już obok jego małżonki Ulvhild w Alvastrze. 


W klasztorze od 1342 roku mieszkała święta Brygida, to między innymi tutaj doznawała swoich objawień. 


Jeśli chcecie poczytać o innych, być może bardziej znanych szwedzkich zamkach i ruinach, polecam Wam szwecjoblogowy wpis o olandzkim Borgoholmie (gdzie zespół Roxette nakręcił teledysk między innymi do Listen to Your Heart) i mój artykuł o m.in. skańskim Glimmingehus (tekst również z myślą o książce zamiast przewodnika). A poniżej znajdziecie linki do wpisów o zamkach i ruinach z różnych stron świata:




Chiny:

Finlandia:

Gruzja:

Japonia:

Kirgistan:

Turcja:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...