Podróże i wycieczki to doskonała okazja do ćwiczenia otwartości. Odkąd tak na poważnie zainteresowałam się Szwecją i odkąd siedem lat temu wyjechałam tam po raz pierwszy, nieustannie ćwiczę otwartość na sobie. A to nie zawsze łatwe. Po pierwsze: jestem dobrze zorganizowana i lubię, kiedy wszystko dookoła też jest dobrze zorganizowane. Jeśli wyjeżdżam na zwiedzanie, potrzebuję wcześniej przygotowanej rozpiski, dokąd po kolei jedziemy i jakie miejsca tam odwiedzamy, jak najwięcej o lokalizacjach i zabytkach doczytuję też wcześniej. Po drugie: jako typowy introwertyk raczej nie odczuwam specjalnej potrzeby nawiązywania kontaktów z ludźmi, także za granicą. Poniżej przedstawię Wam 5 pomysłów na to, jak (nawet tymczasowa) zmiana nawyków może okazać się cenna w skutkach podczas podróżowania. Może niektóre z nich wydadzą się Wam oczywiste, ale z drugiej strony - o najbardziej oczywistych rzeczach łatwo zapomnieć.
1. Nie wahaj się zboczyć z drogi.
Nieoczekiwana zmiana planów, która kiedyś była dla mnie prawdziwą zmorą i potrafiła zupełnie zepsuć mi dzień, podczas podróży nie raz przynosiła najciekawsze doświadczenia.
Podróżując po Szwecji samochodem, warto patrzeć na znaki informujące o atrakcjach turystycznych, znajdujących się na trasie. Dzięki temu możecie odkryć wiele ciekawostek, które na przykład akurat nie są uwzględnione w Waszym wydaniu przewodnika. My, reagując na "pętelkowy" znak informacyjny, dotarliśmy do rytów naskalnych we Flyhov, a dzięki podążaniu za drogowskazami z napisem kyrka, mogliśmy zwiedzić niesamowity drewniany kościół w Habo. Czasem też nie warto bać się drogowskazów, których nie rozumiemy - do dziś jako anegdotkę opowiadam, jak to kiedyś zastanawialiśmy się, o co chodzi ze strzałkami z napisami o pchłach, a wylądowaliśmy na kapitalnym pchlim targu (szw. lopp - pchła, loppis - pchli targ). Zwiedzając Skanię, kilka razy zdarzało mi się wysiąść z autobusu na trasie w innym miasteczku, bo zauroczyło mnie coś, co zobaczyłam przez okno. Za każdym razem było warto.
2. Spotykaj ludzi.
Organizując swoje wyjazdy do Szwecji praktycznie za każdym razem korzystam z Couchsurfing.com. Nie ma chyba lepszej lekcji otwartości niż taka, która odbywa się, gdy stajesz się gościem u praktycznie nieznanego Ci gospodarza. Jestem też przekonana, że poznawanie ludzi, podpatrywanie ich życia "od kuchni" jest doskonałym sposobem, by głębiej poznać też dany kraj czy region, do którego podróżujecie.
Do tej pory mam same pozytywne doświadczenia, a z kilkoma gospodarzami do dziś utrzymujemy kontakt. Większość osób, które w ten sposób poznałam na swojej drodze, to ciekawe osobistości: na przykład przewodniczący związku republikańskiego (Republikanska Föreningen) i jego mąż w Sztokholmie, inspirująca aktywna osiemdziesięciolatka, w wolnym czasie statystuje w filmach w Göteborgu, czy zakręcony freegański kolektyw spod Ystad.
3. Pytaj.
Niektórzy -jak ja - z zasady nie chcą i nie lubią pytać o drogę. Ani o cokolwiek innego. Sama przekonałam się jednak, że czasami opłaca się zaczepić przechodnia i zapytać nawet o coś, co Was zaintrygowało. Zgoda, nie wszyscy tubylcy sami orientują się w tym, co dzieje się dookoła, ale zawsze jest jakaś szansa. To nic, że może popatrzą na Was ze zdziwieniem. Wy za to potem będziecie mogli przede wszystkim trafić do celu albo sprzedać ciekawostkę Waszym towarzyszom podróży (a zaczepiony przechodzień może opowie o Was po powrocie do domu). Wiele mówi się o tym, jak zdystansowani i małomówni są Szwedzi. Coś w tym jest. Ale Szwedzi w moim odczuciu są też bardzo pomocni i to bardzo przydaje się, kiedy jesteście nowi w danym mieście.
Pytanie o różne rzeczy, nawet jeśli właściwie znacie odpowiedź, jest dobrą lekcją dla tych, którzy uczą się języków, ale mają trudności z przełamaniem się do mówienia. Zanim zaczniecie wygłaszać referaty w języku obcym, warto zacząć od formułowania prostych pytań o rozkłady jazdy autobusów, możliwość dolewki kawy czy poprosić o zrobienia zdjęcia.
4. Próbuj lokalnego jedzenia.
Wiem, że za granicą czasem najszybciej, najtaniej, a czasem i najbezpieczniej jest wejść do pizzerii albo McDonald'sa. Bo zawsze wiemy, co dostaniemy i najczęściej wiemy, jak ta rzecz będzie się nazywać w języku obcym (bo praktycznie wszędzie nazywają się tak samo), więc nie będzie problemu z ich zamówieniem.
Zdaję też sobie sprawę, że nie zawsze tak łatwo jest znaleźć lokale z "domową" kuchnią danego kraju - podczas spaceru po Göteborgu mijaliśmy restauracje różnego rodzaju: chińskie, tajskie, włoskie, a nie mogliśmy uświadczyć miejsca, żeby zjeść naleśniki - rzekomo szwedzki czwartkowy klasyk. Ale warto próbować. Klopsiki w Szwecji smakują inaczej niż w IKEI w Polsce.
Nie bójcie się też eksperymentować, o ile nie są to kompletnie ekstremalne potrawy. Dla mnie dość nietypowe było jedzenie pasztetu z młodych łosi, szynki z renifera, nie mówiąc już o osławionym kiszonym śledziu surströmming. Ale wszystko smakowało!
Patrząc na niektórych turystów, odwiedzających najbardziej popularne europejskie stolice można odnieść wrażenie, że tak właściwie niewiele tak naprawdę widzą zza ekranów swoich telefonów czy aparatów, którymi robią serie zdjęć. Warto mieć oczy otwarte na wszystko dookoła, nie tylko na to, co pokazują nam przewodniki i przewodnicy. Czasem może się okazać, że mnóstwo ciekawostek kryje wnętrze sklepu z antykami (jak na powyższym zdjęciu). Może bardzo inspirujący będzie się szyld, dzięki któremu nauczycie się nowego słówka albo doczytacie o czymś więcej po powrocie do domu. Pamiątkowe tablice na budynkach też nie są tam zupełnie bez powodu.
Pamiętajcie, że w podróży, a szczególnie za granicą, ciekawe może być naprawdę wszystko. Nawet to, że Szwedzi mają majonez w tubkach ;)
Pamiętajcie, że w podróży, a szczególnie za granicą, ciekawe może być naprawdę wszystko. Nawet to, że Szwedzi mają majonez w tubkach ;)
Wpis jest moim wkładem w inicjatywę Mocnej Grupy Blogerów - Słowo-Klucz: OTWARTOŚĆ. Do dołączenia do inicjatywy zaprosiła mnie Justyna z Hattu.pl, za co bardzo dziękuję, bo zebranie przemyśleń było bardzo twórczym wyzwaniem. Więcej o inicjatywie możecie przeczytać, klikając na poniższy baner.
Na ogół odmawiam udziału w blogowych łańcuszkach, awardach i tym podobnych inicjatywach. Tym razem temat wydał mi się bardzo wartościowy. Jestem ciekawa, co na temat otwartości mają do powiedzenia Zuza z Sanna's Land of Illusion, Patrycja z Pat i Norway! oraz Aśka z Varia czyta - od deski do deski.











