26 kwietnia 2021

Książki po szwedzku - o Szwecji z Waszej perspektywy

Od czytelników Szwecjobloga nieraz zdarzało mi się usłyszeć pytanie, gdzie miałam okazję kupić książki, o których opowiadam na blogu, czy to powieści, czy materiały do nauki. Spora część mojej domowej szwedzkojęzycznej biblioteczki to pozycje, które przywiozłam ze Szwecji (mnóstwo wydań kieszonkowych to egzemplarze z drugiej ręki ze sklepów charytatywnych czy pchlich targów) albo które ściągałam ze Szwecji (przede wszystkim na potrzeby pracy). Teraz, gdy wyjazdów brakuje, brakuje też takich okazji, żeby sprawić sobie takie pamiątki. No ale od czego są księgarnie internetowe. A szczególnie jed(y)na taka księgarnia – Książki po szwedzku. Z jej założycielką, Katarzyną Hasiewicz-Obarzanek, rozmawiałam właśnie o książkach po szwedzku, o czytaniu w języku obcym w ogóle oraz o innych okołoksiążkowych sprawach. 




Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam na Instagramie zapowiedź powstania księgarni z książkami w języku szwedzkim, niemal podskoczyłam z radości, bo czegoś takiego mi brakowało. Opowiesz o tym, skąd wziął się ten pomysł, na który nikt wcześniej nie wpadł? 

Z wykształcenia jestem lekarzem, zawodowo zajmuję się nieruchomościami, a księgarnię internetową o sugestywnej nazwie Książki po szwedzku prowadzę od tego roku. Otworzyłam ją z raczej egoistycznych pobudek - po latach przerwy wracałam do nauki języka szwedzkiego i chciałam mieć stały dostęp do literatury szwedzkojęzycznej. Szukałam i szukałam, i jedyne, co znajdowałam to pojedyncze oferty używanych książek na Allegro czy Facebooku. Coś trzeba było z tym zrobić. Tak powstał pomysł i jego realizacja w postaci Książek po szwedzku. Prosta nazwa, która od razu sugeruje typ asortymentu. 


Dlaczego twoim zdaniem czytanie w języku obcym jest tak ważne i potrzebne?

Odpowiem bazując na moim doświadczeniu. Czytam swobodnie po angielsku i włosku, i świadomie dbam o to, żeby raz na jakiś czas przeczytać książkę obcojęzyczną. Pomaga mi to zachować kontakt z językiem, a jednocześnie jest bardziej wymagające niż zapoznawanie się z artykułami w Internecie. W ten sposób ćwiczę umiejętność łączenia faktów i pojmowania sensu całej lektury. Poza tym, zwłaszcza jeżeli chodzi o czytanie w języku włoskim, mam dostęp do dzieł autorów, które najprawdopodobniej nigdy nie zostaną przetłumaczone albo które są wyjątkowo ciężko dostępne w Polsce. Zakładając sklep, wiedziałam, że jest więcej osób, takich jak ja, które znają wartość czytania w obcym języku i które szukają książek po szwedzku dostępnych w Polsce. 



Jakie w takim razie książki po szwedzku możemy znaleźć w tej chwili w asortymencie? 

Początkowo uparłam się, że będę sprzedawać jedynie beletrystykę i literaturę dla dzieci, ewentualnie kryminały. Zaczęłam klasycznie, od serii Muminkowej. Później wprowadziłam Alla vi barn i Bullerbyn Astrid Lindgren, Ellens äppleträd Cateriny Kruusval. Oferuję książki Fredrirka Backmana (En man som heter Ove, Britt-Marie var här, Min mormor hälsar och sager förlåt), kryminały Henninga Mankella czy Camilli Läckberg… Jednak praktycznie od samego początku otrzymywałam zapytania o podręczniki do nauki, które, jak się okazało, również są wyjątkowo trudno dostępne w naszym kraju. Mimo mojego wewnętrznego oporu zdecydowałam się poszerzyć ofertę również o te pozycje i był to strzał w dziesiątkę. Pierwsza partia Form i fokus sprzedała się w trzy godziny. Podobnie było z podręcznikami Rivstart. Aktualnie sama korzystam z tego drugiego i uważam, że to naprawdę świetne narzędzie, dlatego czuję ogromną satysfakcję, że mogę pomagać w dotarciu do tych pomocy osobom, które uczą się szwedzkiego. 


Rivstart to też i mój ulubiony podręcznik! Na studiach uczyłam się przede wszystkim z tej serii i to właśnie z niej najbardziej lubię korzystać, kiedy prowadzę swoje kursy. W asortymencie wypatrzyłam też świetną ciekawostkę, którą też poznałam dzięki mojej pracy – książki wydane w wersjach uproszczonych, tzw. lättläst. Często korzysta się z nich na kursach dla cudzoziemców w Szwecji, mam wrażenie, że nie są dość dobrze znane tym, którzy uczą się szwedzkiego w Polsce. A szkoda! Opowiesz więcej o tym, czego można spodziewać się po takiej wersji uproszczonej? 

Wersje lättläst książek doskonale wpisują się w ideę szwedzkiego egalitaryzmu - równy dostęp do wiedzy i informacji, również dla osób, które z różnych przyczyn czytają gorzej. Chodzi tutaj o osoby mające pewien stopień niepełnosprawności, demencji, o imigrantów oraz o osoby uczące się szwedzkiego. Tekst ma być napisany prosto i zrozumiale. Zdania są krótkie, ale treściwe. Zawierają zazwyczaj jeden czasownik. Unika się używania skomplikowanych słów, strony biernej i pojęć abstrakcyjnych. Ta kategoria pojawiła się ze względu na zapytania ze strony klientów. Chcę ją stale poszerzać, bo dzięki tym wydaniom więcej osób może zapoznać się z tekstami, które w standardowej wersji byłyby zbyt skomplikowane językowo. 


Jakie masz rady i podpowiedzi dla tych, którzy chcieliby sięgnąć po jakąś książkę po szwedzku, ale nie wiedzą, czy nie będzie dla nich za trudna albo za prosta?

Zarówno na stronie internetowej, jak w social media zamieszczone są orientacyjne poziomy trudności danych pozycji. Zazwyczaj jednak ciężko jednoznacznie stwierdzić czy ktoś posiada odpowiednie zasoby językowe do przeczytania książki z przyjemnością (bez nadmiernego zerkania do słownika). Dlatego w zdjęciach każdej pozycji książkowej zawsze zamieszczam jedno, na którym widać tekst. Wtedy każdy może sprawdzić czy dana strona czy dwie stanowią dla niego wyzwanie czy raczej rozumie większość tekstu. Z drugiej strony, każdy może inaczej pochodzić do tej kwestii. Jedna osoba woli stawiać sobie wyzwania i podnosić poprzeczkę, a druga woli, żeby poziom językowy książki był bardziej dostosowany do jej umiejętności, żeby zwyczajnie się nie zniechęcić. Przed wyborem warto zapytać siebie, do której grupy należę 😊 

Na wirtualnych półkach twojej księgarni niektórych być może na pierwszy rzut oka zdziwią książki napisane przez autorów pochodzących z Finlandii: klasyki w postaci mocno kojarzącej się z tym krajem serii o Muminkach Tove Jansson czy nowości w postaci powieści Kjella Westö i Ann-Luise Bertell. Jak ważne było dla Ciebie to, by księgarnia była Książkami po szwedzku a nie Książkami ze Szwecji? Czy zastanawiałaś się już może nad wprowadzeniem do oferty szwedzkich przekładów polskiej literatury? 

Język jest dziedzictwem kulturowym. Chcę oferować książki napisane po prostu po szwedzku, bez znaczenia czy powstały w jednym miejscu naszego globu czy w drugim. Stosując klucz: książki ze Szwecji, nie sprzedawałabym choćby Muminków, a przecież to były pierwsze książki, które sama chciałam przeczytać po szwedzku. Z resztą taki był początkowo plan B - jeśli księgarnia nie wypali, to przynajmniej będę miała całą serię Muminków dla siebie 😊 W każdym razie, Finlandia może się pochwalić sporą grupką bardzo dobrych szwedofińskich pisarzy. Ciekawą postacią jest sam Johan Runeberg, poeta, którego utwór Vårt land jest obecnie hymnem narodowym Finlandii. Obecnie skupiam się na pozycjach typowo szwedzkich, czyli napisanych oryginalnie po szwedzku. Książki czytane w języku oryginału przekazują treści zgodnie z zamysłem autora. Od początku chodziło mi o udostępnienie innym właśnie tego doświadczenia. 


Czym się kierujesz, wybierając książki, które trafią do oferty twojej księgarni? Czy to tytuły, które sama czytałaś albo takie, które najbardziej chciałabyś przeczytać?

Cały czas się uczę. Polegam na guście moich klientów i ich sugestiach, bardzo pomaga mi to w wyborze asortymentu. Staram się śledzić nowości i jednocześnie oferować klasyki literatury, również dziecięcej. W języku szwedzkim powstało naprawdę wiele świetnych tekstów, często znanych na całym świecie, zekranizowanych, niesamowicie spopularyzowanych, np. kryminały Henninga Mankella z postacią komisarza Wallandera czy En man som heter Ove Backmana. To też jest pewien klucz - oferowanie tytułów znanych z popkultury. 

Jak "od kuchni" wygląda prowadzenie księgarni o tak specyficznym profilu? 

Myślę, że nie różni się to zbytnio od prowadzenia "zwykłej" księgarni. Chodzi o znalezienie odpowiednich pozycji, zamówienie ich i szczęśliwe sprowadzenie do naszego kraju.  O ile sam proces zamawiania zazwyczaj jest przyjemny i sprawny, to część logistyczna jest pewnego rodzaju wyzwaniem. Zwłaszcza w czasach, w których się znaleźliśmy obecnie. Zazwyczaj nie można precyzyjnie określić czasu dostawy. Na przykład ostatnio, czekałam na paczkę ponad miesiąc, w tym czasie zdążyły do mnie dotrzeć trzy inne przesyłki, zamówione znacznie później. Oprócz stałej oferty, sprowadzam też książki na zamówienie. Jest to bardziej czasochłonne, ponieważ po pierwsze, kontakt z mniejszymi firmami i indywidualnymi osobami nie jest tak sprawny. Po drugie, czasami trzeba poczekać na dodruk danej książki lub na sprowadzenie jej z daleka. Mogłabym jeszcze dużo mówić o kwestiach związanych ze skokami kursów walut, zmianami w prawie, kwestiami technicznymi… ale są to elementy wpisane w ten rodzaj działalności i po prostu trzeba to zaakceptować. 


Skoro księgarnia to zakupy, a skoro zakupy to wydatki. Porozmawiajmy więc jeszcze o cenach i finansach. 

My, Polacy jesteśmy przyzwyczajeni do taniej książki. Czasami odnoszę wrażenie, że niektórzy przyjmują wręcz postawę roszczeniową: jeśli już zdecydowałem się przeczytać tę pozycję, to powinna być bardzo tania lub najlepiej za darmo. Praca autora, proces wydawniczy, dystrybucja i marketing składają się na końcową cenę książki, która musi pokryć wymienione koszty. Do tego dochodzą też przepisy krajowe. Na przykład we Włoszech przeciętna cena książki zaczyna się na poziomie kilkunastu euro, czyli w przeliczeniu na złotówki od ok. 50 złotych, a to jest zazwyczaj dolny pułap. Jest to związane z tzw. stałą ceną książki, kiedy to rząd reguluje najniższą możliwą stawkę. Takiej sytuacji nie mamy w Polsce i nie ma jej też w Szwecji. 

Jako naczelny wolnościowiec i propagator idei wolnego rynku jestem zdecydowanie przeciwna centralnemu sterowaniu cenami i uważam, że książka doskonale poradzi sobie bez "ochrony" rządu. Import książek z zagranicy jest już wystarczająco skomplikowanym przedsięwzięciem. Oprócz zwykłych kosztów prowadzenia działalności dochodzą koszty przewalutowań, różnic kursowych, międzynarodowych przesyłek kurierskich (nawet kilkaset złotych za każdą przesyłkę) itp. itd. Wszystko to wpływa na cenę końcową produktu, który finalnie jest dostępny od ręki w polskim sklepie internetowym. 

Wierzę jednak, że gra jest warta świeczki i że z czasem coraz więcej osób dostrzeże korzyści płynące z czytania w obcym języku, i sięgnie również po książki po szwedzku.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...