27 listopada 2015

Góra Trzech Grot - dla dzieci i dorosłych też

Wszystko zaczęło się od tego, że pewnej nocy sześcioletnia Mina obudziła się śmiertelnie przerażona, bo straszny krokodyl, który najprawdopodobniej uciekł z markowej koszuli taty, ugryzł ją w pupę... Koszmarny sen dziewczynki stanie się przyczyną, dla której Mina razem z siostrą, Moą, kuzynostwem Markusem i Idą pod przywództwem dzielnego dziadka wyruszą w niebezpieczną, ale pełną niesamowitych przygód, wyprawę na Górę Trzech Grot.


P.O. Enquista znałam jedynie z twórczości dla dorosłych - przyznaję szczerze, że jego powieści były dla mnie zmorą jako obowiązkowe lektury podczas studiów. Jego debiutancka książka dla dzieci (w Szwecji wydana w 2003 roku) zupełnie mnie zaskoczyła. To piękna i oryginalna opowieść, która spodoba się zarówno młodszym, jak i starszym czytelnikom. 

Dzieciom pewnie spodoba się narracja pisana z perspektywy wielkodusznej i bystrej dziewczynki oraz jej zmagania z tym, jak dorośli mają w zwyczaju zbywać jej dylematy krótkim "spróbuj zrozumieć". Pokochają też pewnie mądre i wrażliwe zwierzęta, które w tej powieści są tak ważne jak ludzie. Niesamowite przygody dziadka i gromadki wnuków na pewno dostarczą wypieków na twarzy. 

Dorośli powinni docenić powagę pytania, które samo nasuwa się przy lekturze "Góry Trzech Grot": czy to dzikie zwierzęta są naprawdę najniebezpieczniejszymi stworzeniami, które można spotkać w lesie  (mnie ta tematyka od razu przypomniała dyskusje, które toczą między sobą szwedzcy politycy). Pewnie uśmiechną się za każdym razem, kiedy autor puści do nich oko - jak na przykład wtedy, kiedy dziadek wyjaśnia, co to znaczy, że jego żona jest feministką. Polskiemu dorosłemu czytelnikowi może umknąć kilka momentów, które przemówią do czytelnika szwedzkiego, jak na przykład subtelne przemycenie cytatu z Olofa Palme czy fakt, że dziadek z ilustracji Stiny Wirsén jest niezwykle podobny do samego autora (książka jest zresztą opisana jako "prawdziwa historia").

Mnie część graficzna "Góry Trzech Grot" nie przypadła do gustu. Nie przepadam ogólnie za kreską Wirsén, jej ilustracje często wydają mi się raczej złowieszcze i niepokojące. Niezbyt atrakcyjna wydaje mi się też okładka książki (taka sama jest w oryginalnym, szwedzkim wydaniu).

Polecam tę książkę odważnym rodzicom, którzy nie boją się podsunąć swoim pociechom lektur o pokonywaniu strachu i historii o odważnych dzieciach, przeżywających przygody tak niesamowite i niebezpieczne, że mogą się skończyć tragedią. Pamiętajcie, że już niedługo Mikołajki!

"Góra Trzech Grot" została przetłumaczona na ponad 20 języków. Otrzymała wyróżnienie tygodnika „Die Zeit”, który przyznał autorowi nagrodę Luchs za najlepszą książkę dziecięcą roku wydaną w Niemczech. 

P.O. Enquist Góra trzech grot (De tre grottornas berg
Ilustracje: Stina Wirsé
Wydawnictwo EneDueRabe
Rok wydania: 2015


25 listopada 2015

Pomysły na prezenty dla miłośników Szwecji - W 80 blogów dookoła świata

Co roku obiecuję sobie, że będę sprytniejsza niż ostatnio i sporządzę listę prezentów dla najbliższych już w listopadzie. Jeszcze nigdy mi nie wyszło (choć na całe szczęście jeszcze nigdy nie przeżyłam dramatu wybierania prezentów na naprawdę ostatnią chwilę). W dzisiejszej odsłonie "W 80 blogów dookoła świata" chcielibyśmy ułatwić Wam zadanie i podsunąć kilka pomysłów na to, co warto sprawić miłośnikom różnych krajów (jeśli jeszcze tych rzeczy nie mają). 




W ubiegłym roku pisałam Wam, jakie były Gwiazdkowe Prezenty Roku w Szwecji w kolejnych latach oraz jakie produkty były typowane na najlepszy prezent 2014. Nie chcę namawiać Was, żebyście miłośnikom Szwecji kupowali ekspresy do kawy na kapsułki czy wysięgnik do robienia selfie, bo takie rzeczy najwyraźniej królowały w listach do Świętego Mikołaja wysyłanych ze Szwecji. Przedstawię Wam kilka produktów, dostępnych w Polsce, które z pewnością ucieszą każdego "szwedofila". 



1. Słodycze


Słodycze to wśród przygotowywanych przeze mnie prezentów standardowy dodatek, czy to bombonierka albo tabliczka czekolady dla starszych, czy czekoladowy Mikołaj dla młodszych. Myślę, że zdobędziecie serce miłośników Szwecji, jeśli wśród Waszych prezentów znajdą się:


Czekolady Marabou


źródło
Marabou to najbardziej znana szwedzka marka czekolady, ma też tytuł dworskiego liweranta dla rodziny królewskiej. Czekolady Marabou znajdziecie w różnych smakach, od najbardziej klasycznych, takich jak: mleczna, z orzechami, bakaliami czy miętą, po bardziej wymyślne kombinacje, jak ze słonymi migdałami, słoną lukrecją, ciasteczkami Digestive albo Oreo.


Cukierki ślazowe

źródło

Pamiętacie "Dzieci z Bullebryn"? Cukierki ślazowe, których jako dziecko nie potrafiłam sobie nawet wyobrazić, to jeden z tych detali, które od razu rozpoznaję z tej książki nawet dzisiaj. Jeśli Wasz obdarowany miłośnik Szwecji wychował się na powieściach Astrid Lindgren, z pewnością uśmiechnie się do ślazowych landrynek.

Słona lukrecja


źródło
Słona lukrecja, nazywana też salmiakiem albo po prostu "tymi-czarnymi ohydnymi-cukierkami" jest właściwie bardzo popularna w całej Skandynawii (o szwedzkich słodyczach pisałam tutaj). Słoną lukrecję można znaleźć w postaci żelek, landrynek, a nawet syropu do kawy czy lodów. To prezent chyba dla szwedzkich fanatyków, których podniebienie nawykło do skandynawskich smaków od dziecka albo po prostu nie boją się eksperymentować. Uważajcie, bo nie dla wszystkich będzie do prezent trafiony! 




2. Konik z Dalarny (konik Dala)


źródło

Nie znam nikogo, kogo nie urzekłyby te urocze drewniane figurki lub ich sylwetki umieszczone na różnego rodzaju gadżetach. Znam za to wiele osób, które te koniki kolekcjonują, w różnych odmianach i kolorach, z różnych materiałów. Dalahäst to jeden z najbardziej rozpoznawalnych szwedzkich symboli i moim zdaniem prezent idealny dla zbieraczy, bo dla nich koników nigdy nie będzie za wiele. A jeśli ktoś ma tylko jednego albo nie miał wcale, taki prezent może być przecież początkiem kolekcji.



3. Plecak Fjällräven Kånken

źródło


Mija czas, przybywa kanciastych plecaków z liskiem na polskich plecach,  a ja wciąż nie potrafię zrozumieć ich fenomenu... Bardzo podoba mi się to, że wymyślono je, żeby zadbać o proste plecy dzieci. Dziś plecaki zachwycają całą gamą kolorów i dodają kilka stopni w skali skandynawskiego lansu. 


4. Kawa Gevalia

źródło


Jak Szwedzi to fika, a jak fika to kawa. Na przykład Gevalia (w szwedzkiej wymowie nazwę czyta się przez 'j' na początku), pochodząca z największej w Szwecji palarni kawy w Gävle. Do prezentu obowiązkowo dołączcie jeszcze jakieś urocze filiżanki lub kubki, w łosie, Muminki, czy co też Wam jeszcze skandynawskiego przyjdzie do głowy!



5. Zabawki Brio

źródło
To moja propozycja dla tych, którzy wychowują swoje pociechy na małych miłośników Szwecji. Brio to szwedzka marka, najbardziej znana z produkcji drewnianych kolejek. Jak znam życie, ucieszą dzieciaki, ale i tatusiów też!

A jakie Wy macie pomysły na prezenty dla miłośników Szwecji?




Wszystkie moje wpisy, biorące udział w poprzednich odsłonach akcji, znajdziecie tutaj. Chcesz do nas dołączyć? Skontaktuj się z nami, wysyłając wiadomość na adres blogi.jezykowe1@gmail.com.

A oto miejsca, gdzie znajdziecie pomysły na prezenty dla miłośników innych krajów:


Chiny:

Francja:
  
Hiszpania:

Kirgistan:

Niemcy:

Norwegia:

Rosja:

Stany Zjednoczone:

Szwajcaria:
  
Wielka Brytania: 
Włochy: 

23 listopada 2015

Blogowanie pod jemiołą - druga edycja blogerskiego kalendarza adwentowego

Czy wiedzieliście, że pierwsze kalendarze adwentowe pochodzą z XIX wieku? W swoich domach mieli je niemieccy luteranie i służyły im do odliczania dni od pierwszego grudnia do Wigilii. Dziś przede wszystkim kojarzą się nam z kartonowymi okienkami, za którymi ukryte są słodycze lub inne drobiazgi. Dla wielu dzieci to niezły trening wytrwałości i cierpliwości!

Blogerzy językowi i kulturowi też chcieliby podkreślić, jak szczególny jest ten grudniowy czas, dlatego już po raz drugi przedstawiamy Wam Blogowanie pod Jemiołą - blogerski kalendarz adwentowy.


Od pierwszego dnia grudnia aż do Wigilii 26 blogerów będzie publikować specjalne wpisy o zimowej, adwentowej czy bożonarodzeniowej tematyce, które zamiast czekoladek czy zabawek będą na Was czekać za okienkami naszego kalendarza. Otwarcie kolejnych okienek przeniesie Was między innymi do Niemiec, Francji, Szwajcarii, Hiszpanii, Włoch, Rosji, Norwegii czy wreszcie Szwecji.

Zobaczcie, którzy blogerzy przyłączyli się do akcji i kiedy możecie spodziewać się naszych wpisów (kliknięcie w odpowiednie okienko kalendarza przeniesie Was na właściwy blog):

Dzień 1 Dzień 2 Dzień 3 Dzień 4 Dzień 5 Dzień 6 Dzień 7 Dzień 8 Dzień 8 Dzień 9 Dzień 10 Dzień 11 Dzień 12 Dzień 13 Dzień 14 Dzień 15 Dzień 16 Dzień 17 Dzień 18 Dzień 19 Dzień 20 Dzień 21 Dzień 22 Dzień 23 Dzień 24 Dzień 24 Image Map


Jeśli chcecie być na bieżąco z jemiołowymi aktualnościami, śledźcie akcję na Facebooku, Twitterze, Google+ i naszym blogu grupowym. Warto nas śledzić, ponieważ za okienkami kalendarza mogą też kryć się konkursy!


Pamiętajcie, by nie przegapić 09.12. na Szwecjoblogu, a już dziś, w oczekiwaniu na grudzień, możecie przeczytać mój szafranowy wpis z ubiegłorocznej edycji Blogowania pod Jemiołą.

A na razie zapoznajcie się z zapowiedzią akcji:






13 listopada 2015

Szwedzkie (i nie tylko) jarmarki świąteczne

Jeszcze nie tak dawno sama zżymałam się na świąteczne akcenty, które pojawiły się w sklepach już pod koniec października. Teraz, w połowie listopada, kiedy Facebook pokazuje mi, że znajomi zapisują się do udziału w świątecznych jarmarkach w różnych miastach Polski i świata, uległam. Jarmarki w wielu miejscach otwierają się własnie w listopadzie, a ja już wyobrażam sobie te kilometry lampek i świecidełek oraz specyficzną mieszankę zapachów: prażonych migdałów, grzanego wina, gorącej czekolady i pieczonych jabłek...

Prawdziwymi mistrzami w organizowaniu jarmarków bożonarodzeniowych są oczywiście Niemcy, to tam już w XIV wieku działały jednodniowe targi, podczas których można było kupić wszystko, czego potrzebowało się na święta (wtedy - rzecz jasna nie z takim wyprzedzeniem!). Świąteczne jarmarki (julmarknader) są też popularne w Skandynawii - oto trzy z tych, które najczęściej przewijają się przez listy najlepszych i najciekawszych jarmarków w Europie. Dlaczego piszę o nich tak wcześnie? Bo może ktoś z Was znajdzie jeszcze w kalendarzu kilka wolnych dni, by wsiąść na pokład promu albo samolotu i zdecyduje się na zwiedzanie połączone ze świątecznymi zakupami - ja mam właśnie coś takiego w planach!

Foto: Unity Line
Göteborg: Liseberg


Na myśl o szwedzkich jarmarkach bożonarodzeniowych od razu przychodzi mi do głowy park rozrywki Liseberg. Jest najbardziej znany nie ze względu na długoletnią tradycję (organizowany jest o 1999 roku), ale ze względu na rozmach - to największy jarmark w Szwecji. Całe wesołe miasteczko rozświetlone jest wtedy jeszcze bardziej niż zwykle, oprócz ponad osiemdziesięciu stoisk na terenie parku pojawiają się też lapońska wioska i warsztat Świętego Mikołaja. Tegoroczna premiera przypada na 20 listopada.
Foto: Liseberg
Foto: Liseberg

Sztokholm: Stortorget


Jarmark na średniowiecznym sztokholmskim rynku Stortorget ma za sobą wielowiekową historię, choć w obecnej formie organizowany jest od 1915 roku. Znajdziecie tu ponad trzydzieści stoisk, a w nich mydło i powidło, bułeczki szafranowe i kiełbasa z renifera. Co najważniejsze, dostęp do tego jarmarku jest zupełnie bezpłatny, do tego dochodzi jeszcze bardzo przyjemny spacer ulicami Starego Miasta (Gamla Stan). W tym roku start 21 listopada.


Foto: Holger Ellgaard
Foto: Holger Ellgaard
Foto: Holger Ellgaard
Innym bardzo popularnym jarmarkiem w Sztokholmie jest ten w Skansenie.



Kopenhaga: Tivoli


Kopenhaga znalazła się w rankingu po sąsiedzku, ale także dlatego, że jarmark w Ogrodach Tivoli wymienia się na jednym tchu wśród tych najlepszych w Europie - zaraz obok jarmarków z Niemiec, Austrii czy Francji. Turyści chwalą kopenhaski jarmark za klasyczny i jednocześnie prawdziwie bajkowy klimat. Ponad sześćdziesiąt stoisk oferuje tradycyjne zabawki, rękodzieło, gløgg - grzane wino z migdałami i korzennymi przyprawami, czy pączki z jabłkami. W tym roku otwarcie już 13 listopada.

Na jarmark w Kopenhadze wybieram się w tym roku - po prostu muszę trafić do Ogrodów Tivoli, którymi rzekomo inspirował się Walt Disney. Czekajcie na fotorelację w grudniu!


Foto: Unity Line
Foto: Unity Line
Foto: Unity Line

Jeśli też chcecie wybrać się przed świętami do Tivoli, sprawdźcie rejsy i ofertę hotelową Unity Line. Poza tym, w Kopenhadze możecie odwiedzić też jarmark przy uroczym, kolorowym kanale portowym Nyhavn. A po drodze możecie zwiedzić też Malmö czy Ystad w świątecznej już szacie - może nawet uda się Wam trafić na obchody Dnia Świętej Łucji (13 grudnia)?

Foto: Unity Line
Źródła:



10 listopada 2015

Szwedzki Stół Filmowy w Krakowie

Na czym polega fenomen szwedzkiego stołu? Otóż goście sami mogą komponować dla siebie pełny posiłek zgodnie z własnymi upodobaniami. Poza tym taka forma serwowania potraw sprzyja nawiązywaniu kontaktów i prowadzeniu rozmów.



Mam wrażenie, że podobne idee przyświecały organizatorom młodego festiwalu filmowego w Krakowie - bogaty program Szwedzkiego Stołu Filmowego (13-15 listopada 2015) pozwala na dowolne skomponowanie filmowej uczty. Ja polecam skosztowanie wszystkiego, co znajdzie się w festiwalowym menu: seansów dla dorosłych i dla dzieci, pokazu filmów krótkometrażowych, lekcji języka szwedzkiego oraz szwedzkiej fiki. Poza tym, Szwedzki Stół Filmowy to także okazja do spotkania z innymi miłośnikami skandynawskiego kina. A na dokładkę, na internetowych sympatyków Festiwalu, jak i gości odwiedzających Szwedzki Stół Filmowy, czekają konkursy z nagrodami ufundowanymi przez naszych sponsorów.

Za ideą zorganizowania takiego szwedzkiego filmowego przeglądu stoją dwie studentki, które w działaniu połączyła nas pasja do szwedzkiego kina. Pomysł, który realizują już kolejny rok, podsumowują następująco:


Szwedzki Stół Filmowy to przegląd kinematografii szwedzkiej przyprawiony spotkaniami przybliżającymi szwedzką codzienność. 


Jakie konkretnie filmowe rarytasy znajdą się na tegorocznej, drugiej edycji, Szwedzkiego Stołu Filmowego?

Na szwedzkim festiwalu nie może oczywiście zabraknąć Ingmara Bergmana - w tej edycji zobaczymy wzruszający film Fanny i Aleksander z 1982, nagrodzony czterema Oscarami - opowieść o dzieciństwie dwojga rodzeństwa, w którym po śmierci ojca znikają szczęście i beztroska. Świetna propozycja dla wrażliwych i cierpliwych widzów (film trwa ponad trzy godziny). 


Miłośnikom twórczości tego reżysera, oraz tym, którzy nie wiedzą o nim zbyt wiele, pewnie przypadnie do gustu Więcej niż Bergman, dokument, w którym gwiazdy współczesnego kina (m.in. Lars Von Trier, Martin Scorsese, Woody Allen, Isabella Rossellini czy Michael Haneke) opowiadają o artyście. Niektórzy z nich odwiedzają dawny dom Bergmana na gotlandzkiej wyspie Fårö.



Szwedzkie kino to oczywiście dużo więcej niż Bergman. To też takie nazwisko jak Magnus von Horn. Na festiwalu będzie można obejrzeć aż trzy jego filmy, w tym głośnego ostatnio Intruza ze zdjęciami Łukasza Żala (odpowiedzialnego za zdjęcia do Idy). Zobaczcie sami ten klimatyczny zwiastun, mnie aż przeszedł dreszcz.




Z nowszych filmów wyświetlone zostaną także Shed no tears oraz Stockholm Stories, oba z 2013 roku. Pierwszy to dość pokręcony obraz skonstruowany na podstawie tekstów i muzyki Håkana Hellströma (mnie nie przypadł do gustu, aczkolwiek świetnie patrzyło się na Göteborg na ekranie). Drugi to właściwie historie piątki bohaterów, luźno oparte o zbiór opowiadań popularnego aktora Jonasa Karlssona, który też występuje w filmie. (Koniecznie muszę zobaczyć!)




Co jeszcze? Na uwagę zasługuje na pewno blok szwedzkich filmów krótkometrażowych, a najmłodszych widzów (a także tych starszych, ale sentymentalnych) przyciągnie pewnie ekranizacje powieści Astrid Lindgren: Dzieci z Bullerbyn i Ronja, córka zbójnika. 

Jeśli zainteresowały Was jakieś tytuły, razem z organizatorami zapraszam Was do Krakowa do kina Paradox (ul. Krupnicza 38) w dniach 13-15 listopada. Wstęp na pojedyncze projekcje (poza Intruzemkosztuje jedyne 5 zł, wejście na lekcje szwedzkiego i zajęcia dla najmłodszych jest bezpłatne. Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Wam udanego seansu i... smacznego! :)


Szwecjoblog jest partnerem Szwedzkiego Stołu Filmowego.





Więcej informacji o wydarzeniu na Facebooku:

W porze obiadowej serwujemy wam program przeglądu na cały weeekend! Każdy znajdzie coś dla siebie :) #szwedzkistolfilmowy2015Grafika: Gabriela Cygan
Posted by Szwedzki Stół Filmowy on 8 listopada 2015
Źródła:



03 listopada 2015

Ślub od A do Ö

Ponieważ post o ślubnych przesądach cieszył się dużą popularnością, postanowiłam przygotować kolejny związany ze ślubną tematyką. Tym bardziej, że teraz, kiedy Ten Wielki Dzień już za nami, nie muszę martwić się, że przechodzenie od A do Ö spowoduje atak paniki, że w przygotowaniach czegoś brakuje ;) Oto krótki ślubny słowniczek, wraz z wymową:


BORGERLIG VIGSEL - ślub cywilny, nazywany też świeckim, zawierany przed uprawnionym do jego udzielenia urzędnikiem. W Szwecji możliwość zawierania cywilnych ślubów dla wszystkich istnieje od 1908 roku.

BRUD - panna młoda.

BRUDBUKETT - bukiet ślubny - dziś niemal oczywisty atrybut panny młodej, pojawił się w Szwecji dopiero w połowie XIX wieku, wcześniej kwiatami ozdabiano głowę przyszłej żony. Na początku nie pełnił funkcji dekoracyjnej, ale zapachową - panna młoda pachniała zatem różami, konwaliami, lawendą czy frezjami.




BRUDGUM - pan młody.

BRUDKRONA - korona panny młodej. Jeśli nie wiecie, co to takiego, przeczytajcie koniecznie mój starszy wpis o tej właśnie ozdobie. Dawniej "pożyczano" korony dla panien młodych z figur Maryi z kościołów lub klasztorów, bo średniowieczna panna młoda porównywana była do Maryi Panny, królowej nieba i ziemi. Dziś zwyczaj noszenia korony jest rzadszy, mało kto pamięta o jej religijnej symbolice, zmienia się też design koron, choć te tradycyjne wciąż można wypożyczać ze szwedzkich kościołów.

BRÖLLOP - wesele. Słowo pochodzi od brudlopp czyli "bieg panny młodej" z czasów, gdy nie było ślubów kościelnych, a ceremonia zaślubin odbywała się w domu panny młodej. Po zaślubinach należało szybko udać się na przyjęcie do domu pana młodego, stąd prawdopodobnie ten "bieg".

BRUDNÄBB - druhenka, dziewczynka,  sypiąca kwiatki w orszaku ślubnym. Druhenki miały symbolizować bieg życia, podkreślać przejście panny młodej z niewinnej panny w rolę dojrzałą kobietę i przyszłą matkę.

BRUDSKÅL - pierwszy weselny toast za zdrowie nowożeńców, wznoszony szampanem lub winem musującym, gdy wszyscy goście zjawiają się na weselu.

INBJUDAN - zaproszenie. Na szwedzkich zaproszeniach często pojawia się skrót OSA - Om svar anhålles, czyli "prosi się o odpowiedź".




KYRKLIG VIGSEL - ślub kościelny, nazywany też wyznaniowym. Udziela go duchowny podczas religijnej ceremonii. Do pierwszej połowy XVIII wieku w Szwecji śluby zawierano często w domu panny młodej bez obecności duchownego. W 1734 ustanowiono, że jedynie ślub kościelny ma moc prawną.

LYSNING - zapowiedzi przedślubne. W XVIII wieku zyskały też na znaczeniu - ogłaszano je z ambony na trzy tygodnie przed planowanym zawarciem małżeństwa. W tym czasie każdy, kto znał przeszkodę w zawarciu związku małżeńskiego, powinien ją zgłosić. Dziś istnienie przeszkód do zawarcia małżeństwa badają urzędnicy (hindersprövning).

MARSKALK - drużba, męski odpowiednik druhny.

MORGONGÅVA - prezent, jaki małżonek daje żonie po nocy poślubnej (dosł. "poranny podarunek"). Początkowo miał to być prezent, który zabezpieczyłby byt żony, gdyby nagle owdowiała (znalazłam też interpretację, że miała to być rekompensata za utracone dziewictwo). Współcześnie w "porannym podarunku" młoda żona otrzymuje najczęściej naszyjnik lub zawieszkę. Popularne jest też wymienianie się prezentami - zwyczaj stał się dużo bardziej romantyczny.

MÖHIPPA - wieczór panieński. 

SVENSEXA - wieczór kawalerski.

TÄRNA - druhna.

VIGSELRING - obrączka. Noszona w Szwecji na serdecznym palcu lewej dłoni. Dziś często kobieta i mężczyzna wymieniają obrączki podczas ślubu, chociaż w szwedzkiej tradycji pierścionki zaręczynowe (gładkie, bez ozdób) noszą i kobieta, i mężczyzna, a w dniu zaślubin jeszcze jeden pierścionek z oczkiem otrzymuje kobieta. Więcej w kwestii dylematów pierścionkowych i obrączkowym we wpisie o zaręczynach po szwedzku.




Źródła:
zdjęcia z naszego archiwum, fot. Iwona Rygielska