03 czerwca 2016

Anders morderca i przyjaciele oraz kilkoro wiernych nieprzyjaciół

Jonas Jonasson sam sobie bardzo wysoko postawił poprzeczkę. Jego "Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął" jest książką absolutnie obłędną, mogę ją czytać wiele razy i chyba nigdy mi się nie znudzi. "Analfabetka, która potrafiła liczyć", oparta na pomyśle w zasadzie bardzo podobnym, też bardzo przypadła mi do gustu, choć nie wciągnęła mnie od samego początku. Jak tylko dowiedziałam się, że pojawia się polskie wydanie kolejnej powieści tego autora, natychmiast musiałam je sobie sprawić. Zastanawiałam się, czy uda mu się napisać trzecią równie genialną powieść. Co więcej, nawet trochę martwiłam się, czy nie stworzył historii na tyle podobnej do poprzednich, że pojawią się zarzuty o odgrzewanie kotletów czy pisanie na jedno kopyto. Martwiłam się również, że może zdecydował się na coś tak kompletnie z innej beczki, że nie będzie to ten sam styl, który tak bardzo polubiłam wcześniej.

Anders morderca* tak naprawdę nazywa się Johan Andersson. Przesiedział swoje w więzieniu i ma na koncie parę ofiar. Po wyjściu na wolność nie chce już doprowadzać do niczyjej śmierci, ale nie oznacza to, że zamierza żyć zgodnie z prawem. W łamaniu i naciąganiu prawa pomogą mu recepcjonista Per Persson i pastor Johanna, kiedy cała trójka przypadkiem znajdzie się w jednym miejscu, w tym samym czasie. Wydaje się, że dzięki pomysłowości duetu pastor/recepcjonista oraz złej sławie i niecnym czynom Andersa mordercy będą w stanie zbić miliony. Nie wzięli jednak pod uwagę, że w rozkręcaniu nietypowego biznesu pojawią się przeszkody: drepczące im po piętach postaci z przestępczego półświatka i... Jezus, który niespodziewanie zagości w sercu mordercy. 

Brzmi absurdalnie? I dobrze. Jonas Jonasson po raz kolejny bawi takim właśnie poczuciem humoru, tym razem naigrawając się nie tylko z ludzi, ale i z religii, sprawnie żonglując cytatami z Biblii. Narrację prowadzi w taki sposób, że bardzo łatwo wyobrazić sobie, co się dzieje - z pewnością książka świetnie nadawałaby się do ekranizacji. 

Choć i teraz uśmiechałam się pod nosem i czytałam mężowi na głos co zabawniejsze fragmenty (ten to ze mną ma...), to "Anders Morderca..." nie zachwycił mnie tak jak dwa wcześniejsze tytuły tego autora (traf chciał, że czytałam je w pociągu i moje uśmiechy pod nosem czy parsknięcia śmiechem nie raz wzbudzały zainteresowanie współpasażerów). Brakowało mi trochę genialnego mieszania i naginania historii Szwecji i świata tak, by mieli na nią wpływ bohaterowie. Ale to przecież miała być inna książka...

W paru momentach trochę zawiodłam się na przekładzie, kiedy to, co miało być zabawne, nie do końca wyszło. Dla przykładu: przetłumaczenie Taxi-Torsken jako Taxi-Dorsza nie do końca pasuje do późniejszej wzmianki o amatorze płatnego seksu, która wydaje się pojawiać ni stąd, ni zowąd (a torsk to w slangu klient prostytutki). Inną zresztą sprawą jest moje ubolewanie nad tym, że polskie wydania książek Jonassona mają tak niejednolite okładki, podczas gdy po oryginalnych, szwedzkich, już z daleka można poznać, o którego autora chodzi - możecie sprawdzić na jego stronie internetowej.


Podsumowując: polecam, bo Jonasson ma niezwykły talent do tworzenia niezwykłych postaci. Polecam, jeśli ktoś lubi komedie pomyłek z wartką akcją. Ale ostrzegam, by akurat przy tej pozycji nie mieć zbyt wygórowanych oczekiwań.

_____________________________________________________
* Anders Morderca szw. Mördar-Anders to postać, która Szwedom może się kojarzyć z piosenką Cornelisa Vreeswijka o tym tytule. Ale nie tylko. Na kartach szwedzkiej historii zapisał się niejaki Johan Alfred Andersson Ander, morderca, ostatnia osoba, która w Szwecji została skazana na śmierć i jedyna zgilotynowana w tym kraju (chodzi o rok 1910, w 1921 karę śmierci zniesiono). Czy ma to znaczenie dla fabuły? Trudno powiedzieć. Ale jak tylko zobaczyłam tytuł nowej książki Jonassona, wiedziałam, że taką mroczną ciekawostką będę musiała się z Wami podzielić.

Jonas Jonasson Anders Morderca i przyjaciele oraz kilkoro wiernych nieprzyjaciół (Mördar-Anders och hans vänner (samt en och annan ovän))
tłum. Elżbieta Ptaszyńska-Sadowska 
Wydawnictwo W.A.B.
2016

01 czerwca 2016

Na Dzień Dziecka - piosenki dla dzieci po szwedzku

Zastanawialiście się kiedyś, jak w różnych językach brzmią znane i lubiane piosenki dla dzieci czy kultowe piosenki z bajek? Razem z kilkoma innymi blogerkami przygotowałyśmy dla Was i dla dzieciaków prezent na Dzień Dziecka w postaci naszych ulubionych piosenek z dzieciństwa (i nie tylko). Oczywiście w językach, o których piszemy na naszych blogach. Mam nadzieję, że dzięki piosenkom uda mi się też przemycić Wam kilka ciekawych szwedzkich słówek.




U każdej z nas znajdziecie trzy wspólne hity, którym wszystkie nie mogłyśmy się oprzeć, a także dwie piosenki, które wybierałyśmy niezależnie. Zapraszamy do naszego bajkowo-piosenkowego wehikułu czasoprzestrzeni!



♬♫♪ Hakuna matata (Król Lew - Lejonkungen 





Hakuna matata, te "dwa radosne słowa" (jak w polskim tekście piosenki) znaczą "nie martw się", "nie ma problemu". W szwedzkiej piosence Timon, Pumba i Simba śpiewają Inga bekymmer czyli "żadnych trosk" oraz że hakuna matata to "cudownie wolna filozofia".

Przy okazji, dzięki tej piosence dowiedziałam się, jak po szwedzku jest guziec - vårtsvin (od en vårta - brodawka i ett svin - świnia). Bardzo podobało mi się też słowo en polare - kumpel, koleś, które później spotykałam często... w kryminałach, w przestępczych dialogach :P

Więcej o disneyowskich piosenkach po szwedzku i o tym, dlaczego warto oglądać bajki w języku obcym, pisałam tutaj.

♬♫♪ Mam tę moc - Slå dig fri (Kraina Lodu - Frost




Piosenka z "Krainy Lodu" to już kolejny rok ulubiony przebój dzieciaków z mojej rodziny. Za każdym razem podziwiam, z jakim zapałem ją wyśpiewują, bo tekst wcale nie jest prosty! Ten szwedzki też zresztą do najłatwiejszych nie należy.

Słuchając szwedzkiej wersji, zawsze uśmiecham się pod nosem, gdy Elsa śpiewa: Lite snö har väl aldrig stört mig - Trochę śniegu chyba jeszcze nigdy mi nie przeszkadzało. Tak bardzo kojarzy mi się to ze szwedzkim powiedzeniem, dotyczącym pogody, które słyszałam tysiące razy: Det finns inget dåligt väder, bara dåliga kläder - Nie ma złej pogody, są tylko złe ubrania.

♬♫♪ Stary farmer farmę miał - Per Olsson hade en bonnagård





No to teraz coś prostszego językowo niż pieśń wolności Elsy. Urzekło mnie, że Szwedzi zamiast "ija-ija-o" śpiewają "ian-lian-lej" i że stary farmer ma swoje szwedzkie imię i nazwisko. 

Uwielbiam tę piosenkę nie tylko za to, że może nauczyć dzieci nazw zwierząt w języku obcym, ale też za to, że tym starszym zwraca uwagę na to, że w różnych językach zupełnie inaczej nazywamy dźwięki, jakie wydają z siebie zwierzęta. No bo czy wpadlibyście sami na pomysł, że świnka zamiast chrum-chrum może robić nöff-nöff, a koń zamiast i-ha robi gnägg-gnägg?

Więcej o "dogadywaniu" się ze zwierzętami po szwedzku pisałam już w tym wpisie.

♬♫♪ Muminki- Mumin 




Nie byłabym sobą, gdybym w części, w której miałyśmy wolną rękę co do wyboru utworów nie wrzuciła czołówki z Muminków! 

W szwedzkiej wersji piosenki dużo śpiewa się o tym, jak Muminki wyglądają. Po pierwsze, że Muminek to troll (na dodatek "najlepszy troll, jaki kiedykolwiek istniał na świecie - Det bästa troll som nånsin fanns), że mają krótkie nożki, nieduży ogon i - co najważniejsze - aksamitny pyszczek (sammetsnos).


♬♫♪ Alfabet 




O podrzucenie jakiejś piosenki z alfabetem prosili mnie już kilka razy słuchacze kursów, katowani przeze mnie literowaniem swoich imion, nazwisk, adresów mailowych czy adresów. Domyślam się, że chodziło o krótką wersję, taką, która kończy się czymś w rodzaju "Już alfabet poznam wnet, zacznę od A i skończę na Zet", jak śpiewają polskie dzieci", ale do dzisiejszego wpisu wybrałam coś bardziej złożonego, gdzie jeszcze przy okazji można się nauczyć dwudziestu dziewięciu słówek.

Przyznaję, że do szału doprowadza mnie głos w stylu zwariowanych wiewiórek, ale podobał mi się bardzo dobór przykładów, łatwych do zapamiętania (np. Q står för qub, kostka/sześcian, a nie jak widziałam w innej wersji Q står för Qatar). Uroczy jest dla mnie ostatni przykład, Ö står för... ö, wyspa.


Mam nadzieję, że spodobał się Wam nasz pomysł, a zaprezentowany przeze mnie wybór piosenek nauczył Was czegoś nowego ;)

♬♫♪