25 września 2018

Szwedzki szwedzkiemu nierówny, czyli szwedzkie dialekty

O tym, że szwedzki szwedzkiemu nierówny przekonałam się na własnej skórze, kiedy po trzecim roku studiów wyjechałam na erasmusowe praktyki. Mieszkałam w Lund, praktyki odbywałam w Ängelholm. Na tyle, na ile pozwalały mi i wolny czas, i rozkłady pociągów przez trzy miesiące zwiedzałam południe Szwecji. I przez cały ten czas miałam okazję osłuchiwać się ze skańską wersją szwedzkiego. Przyzwyczajałam się powoli do innej melodii zdań, rozciągniętych samogłosek i oczywiście "charczącego R", które bardzo różniły się od rikssvenska, języka standardowego, neutralnego, który znałam z zajęć i podręczników. 



Mówiąc o dialektach w codziennym, bardziej potocznym rozumieniu, najczęściej się ma się na myśli prawdziwych, "czystych" dialektów (szw. genuina dialekter), które od języka standardowego różnią się na każdym poziomie: fonetycznym (związanym z wymową), morfologicznym (związanym z budową i odmianą wyrazów), syntaktycznym (związanym z budową zdań) i leksykalnym (związanym ze słownictwem), a częściej standardową wersję języka, która ma tylko pewne cechy dialektu.


Temat numer jeden

Mam wrażenie, że dialekty są wśród Szwedów bardzo popularnym tematem. Świetnie sprawdzają się przy "small talkach" - zdarzyło mi się usłyszeć takie pogawędki w autobusie z lotniska, kiedy siadały obok siebie dwie obce sobie osoby, po kilku minutach luźnej rozmowy o pogodzie padało pytanie w rodzaju "Skąd jest twój dialekt? Czy to Norrlandia?", a potem łatwo było przejść do pogawędki na przykład o miejscach, które odwiedziło się w danym regionie. Kilka razy zwróciłam też uwagę, że w programach, które śledzę , rozmówcy zatrzymywali się w rozmowie, by podpytać o jakieś słówko, które dla jednego było zupełnie normalne, a dla innego było wtrętem z jakiegoś dialektu. Czasem mam wrażenie, że próby zlokalizowania, skąd pochodzi dialekt mówiącego, są dla Szwedów rozrywką porównywalną z rozwiązywaniem krzyżówek czy sudoku, a umiejętność naśladowania dialektów to talent, którym można zabłysnąć na imprezie (ostatnio trafiła do mnie towarzyska gra planszowa Värsta språket, jednym z zadań na planszy jest właśnie mówienie we wskazanym na wylosowanej karcie dialektem), do takiego "sportu" nawiązuje reklama skepów ICA:



Takie talenty wykazują niektórzy autorzy i dzięki takim umiejętnościom można zdobywać mnóstwo wyświetleń na YouTubie:




Niedawno dwóch moich ulubionych szwedzkich youtuberów "językowych", TheSwedishLad i Nackagubben, rzuciło sobie wyzwanie związane z ich dialektami, skańskim i sztokholmskim:


Bardzo popularny był też program popularnonaukowy poświęcony dialektom, Svenska dialektmysterier, prowadzony przez Fredrika Lindströma. Odcinki programu regularnie gromadziły przed telewizorami ponad milion widzów, co można porównać z oglądalnością takich rozrywkowych formatów jak szwedzkie odpowiedniki programów Rolnik szuka żony (Bonde söker fru) czy Śpiewające fortepiany (Så ska det låta). 
Dialekty to też materiał na memy czy nadruki na koszulkach (w rodzaju "Mówię po skańsku, a jaka jest twoja supermoc?"). Ba! Region Smålandii, ma nawet dzień, kiedy świętują swój dialekt. Ponieważ dla tego dialektu charakterystyczna jest wymowa R - czy raczej to, że R się nie wymawia (Szwedzi żartują sobie, że to kolejny dowód na skąpstwo smålandczyków), oczywistym wyborem stał się pierwszy czwartek marca, po szwedzku: första torsdan i mars, a po smålandzku: fössta tossdan i mass. Dzień trzeba uczcić tortem marcepanowym (po smålandzku: massipantåta).

źródło: Allevents.in


Posłucham, jak mówisz i powiem ci, kim jesteś


Stereotypy na temat mieszkańców różnych części kraju wiążą się ze stereotypowym postrzeganiem dialektów. Są regiony i miasta bardziej lubiane, są też takie, z których często się żartuje i takie, o których z różnych powodów mówi się gorzej. W mojej książce "I cóż, że o Szwecji" podsumowałam to tak:
Podobno w Göteborgu wszyscy brzmią radośniej i sympatyczniej (pewnie za sprawą wznoszącej intonacji), norrlandzki może kojarzyćsię ze spokojnymi mieszkańcami północy (którzy zabawnie wciągają powietrze), a skański przywodzić na myśl lubianych muzyków, aktorów, kabareciarzy czy sportowców. Uroczo w szwedzkich uszach brzmi też fińska odmiana języka szwedzkiego, pieszczotliwie i z wiadomych powodów określana jako „muminkowy szwedzki” (muminsvenska). Co znajduje się po drugiej stronie dialektalnej wieży Babel? Znów skański, do którego Szwedzi najwyraźniej mają ambiwalentny stosunek (może dlatego, że niektórzy mają nawet trudności z jego zrozumieniem). Za brzydkie uważane są dialekty z „pasa narzekania” (gnällbältet, obszar kilku regionów środkowej Szwecji), w których charakterystyczna wymowa samogłosek sprawia wrażenie, jakby mówiący wiecznie na coś utyskiwali. Niespecjalnielubiany jest też dialekt sztokholmski, choć tu raczej nie chodzi o ocenę samego brzmienia, lecz o nastawienie wobec sztokholmczyków i stereotypy dotyczących mieszkańców stolicy: że czują się pępkiem kraju, są nadęci, pewną część ciała noszą wyżej głowy i zadzierają nosa. Ba! Nawet tak mówią — nosowo brzmiąca, brzęcząca wręcz wymowa długich samogłosek i oraz y to jedna z najbardziej rozpoznawalnych, najbardziej irytujących i najbardziej kojarzących się ze snobistycznym Sztokholmem cech.

Najatrakcyjniejsze dialekty


W Szwecji od kilku lat w mediach robi się zamieszanie, kiedy publikowane są wyniki badania, dzięki którym można spróbować rozstrzygnąć, który dialekt jest najbardziej atrakcyjny, czy też - jak często formułowane jest pytanie w takich badaniach - który dialekt jest najbardziej seksowny. Takie rankingi sporządza zarówno Sifo (Svenska institutet för opinionsundersökningar), Szwedzki Instytut Badań Opinii Publicznej, jak i... serwisy i aplikacje randkowe. Zamieszanie bierze się stąd, że oczywiście nie wszyscy zgadzają się z zaprezentowanymi wynikami.


W sieci dotarłam do najczęściej udostępnianych wyników badania z 2015 roku, przeprowadzonego przez portal randkowy Mötesplatsen wśród prawie 5000 singli:

źródło: Mötesplatsen.se

Za najseksowniejszy uznano norrlandzki, dialekt z północy Szwecji, za nim uplasowały się göteborski i värmlandzki, dialekty z zachodniej części kraju, na kolejnym miejscu skański z południa. Te dialekty pojawiają się też często w rankingach z innych lat, zamieniając się czasem nieznacznie miejscami. Göteborski zajął wysokie miejsce także w rankingu opracowanym przez Com Hem, przedsiębiorstwo telekomunikacyjne, kiedy w badaniu pytano o rolę dialektu w serwisie obsługi klienta. 



Ciekawostki do posłuchania

  • SweDia to taka encyklopedia szwedzkich dialektów, gdzie możecie posłuchać ich próbek, zbieranych w latach 1998-2000. Posłuchacie tam rozmówców różnej płci i w różnym wieku, z różnych regionów,
  • Svenska dialektmysterier Fredrika Lindströma był bardzo popularnym programem na temat dialektów,
  • Dialekter i P1 to nowy radiowy podcast Fredrika Lindströma o dialektach (jest też dostępny na Spotify),
  • Ack Värmland to całkiem zabawny serial komediowy Ulfa Malmrosa z kapitalnymi Mią Skäringer i Björnem Starrinem, w którym bohaterowie mówią z värmlandzkim dialektem,
  • Stand up Johana Glansa World Tour of Skåne.
________________________


Wpis powstał w ramach akcji Miesiąc Języków, którą jako grupa "kulturowo-językowych" organizujemy już po raz czwarty. To nasz sposób na uczczenie Europejskiego Dnia Języków, obchodzonego 26 września, przypominającego o korzyściach płynących ze znajomości wielu języków. Tegoroczną edycję Miesiąca Języków poświęcamy różnorodności językowej krajów i kultur, o których piszemy na blogach. Zapraszam Was między innymi do wczorajszego wpisu o języku francuskim u Uli z bloga Français mon amour, a jutro nie przegapcie tekstu o języku greckim u Żanety z Powiedz to po grecku. Więcej informacji  oraz harmonogram znajdziecie TUTAJ na grupowym blogu, a do szwecjoblogowych wpisów z poprzednich edycji możecie wrócić TĘDY - poczytacie wtedy m.in. o polsko-szwedzkich, polsko-niemieckich, polsko-francuskich i polsko-angielskich fałszywych przyjaciołach, o wyrażeniach z brodą, szwedzkich słowach w polszczyźnie, czy o najpiękniejszych słowach w języku szwedzkim.