25 marca 2019

Język szwedzki w Finlandii - W 80 blogów dookoła świata

Język szwedzki używany jest przede wszystkim w Szwecji (co dla nikogo nie jest zaskoczeniem), ale warto pamiętać, że jest również językiem urzędowym w Finlandii. Fińska odmiana języka szwedzkiego (szw. finlandsvenska) jest językiem ojczystym przede wszystkim dla mieszkańców zachodniej i południowej Finlandii. Poznajcie kilka ciekawostek i informacji na temat tej odmiany szwedczyzny.

źródło: YLE/Teemu Kiviniemi 


Fińska odmiana języka szwedzkiego brzmi trochę inaczej niż standardowy szwedzki

Jeśli uczyliście się szwedzkiego, pewnie jedną z pierwszych reguł dotyczących wymowy, jaką poznaliście, była ta dotycząca długości głosek. Każda akcentowana spółgłoska zawiera długą spółgłoskę lub samogłoskę. Samogłoska jest długa, jeśli występuje po niej krótka spółgłoska lub nie ma po niej spółgłoski. Jeśli w akcentowanej sylabie jest długa spółgłoska, to samogłoska jest krótka. To dlatego słowa glas i glass czytamy inaczej. Reguły tej jednak nie stosuje się w fińskiej odmianie języka szwedzkiego, gdzie pewne słowa wymawia się z krótką samogłoską i krótką spółgłoską, jak np. senap, kamera, föredrag.

W tej odmianie języka szwedzkiego nie ma akcentu grawisowego, tego, który najczęściej opisywany jest przez słuchających jako "ten skaczący akcent w szwedzkich wyrazach" (obszerny artykuł o tym akcencie znajdziecie na portalu Woofla). W standardowym szwedzkim akcent toniczny różnicuje znaczenie słów, np. anden może znaczyć albo kaczkę albo ducha (oba słowa w formie określonej, od en and i en ande) a buren może oznaczać klatkę (w formie określonej, od en bur) albo imiesłów od "nosić", np. buren på axeln - noszony na ramieniu. W fińskiej odmianie języka szwedzkiego te słowa w zasadzie wymawiane są bez różnicy w akcencie.

Poza tym w tej odmianie języka szwedzkiego występuje tylko jeden dźwięk a (to znaczy, że a w słowach kaffe i bakelse nie będzie brzmieć różnie), nie występują tak zwane retrofleksy, a więc w wymowie słów takich jak hård, kort czy kors usłyszymy wyraźne r, zamiast dźwięków przypominających trochę polskie dż, cz i sz. Wyraźnie wymawiane jest też d w takich słowach jak np. djur albo djungel. Charakterystyczna jest też wymowa dźwięku określanego jako tj-ljudet, na przykład tjugo czy kärlek, która zbliżona jest do polskiego ć. Sj-ljudet (temu dźwiękowi poświęciłam już na blogu osobny wpis) wymawiane jest natomiast podobnie do polskiego sz.

Nieco inaczej wygląda też akcentowanie wyrazów w zdaniu, a co za tym idzie: melodia zdania.

Posłuchajcie, jak brzmi fińska odmiana języka szwedzkiego w nagraniu, jak Mark Levengood czyta Piotrusia Pana:

  


Fińska odmiana języka szwedzkiego kojarzy się z Muminkami


I bywa nawet nazywana muminsvenskan, muminkowym szwedzkim (ciekawostki o Muminkach znajdziecie na blogu). Tove Jansson była fińską pisarką szwedzkojęzyczną. Posłuchajcie, jak sama autorka czyta swoją książkę W Dolinie Muminków (szw. Trollkarlens hatt), a potem obejrzyjcie fragment szwedzkojęzycznej wersji anime.






Słownictwo charakterystyczne dla fińskiej odmiany języka szwedzkiego


Ta odmiana języka szwedzkiego różni się od standardowej nie tylko wymową, ale czasem i słownictwem, które jak można się spodziewać - czerpie z języka fińskiego, np. coś co jest fajne, super, po szwedzku kul, w tej odmianie jest kiva, a vessa to WC. Są też wyrażenia innego pochodzenia, np. zamiast szwedzkiego tunnelbana używa się tu słowa metro, weekend to nie helg ale veckoslut (czyli dosłownie koniec tygodnia), a semla to dla Finoszwedów po prostu bułka. Ta z kremem nazywa się fastlagsbulle. Słownik finoszwedzko-szwedzki znajdziecie TUTAJ.


Fińska odmiana języka szwedzkiego jest językiem ojczystym dla Finoszwedów

Wspominałam o tym już na początku, ale przypominam o tym jeszcze raz. Choć fińska odmiana języka szwedzkiego różni się od odmiany standardowej już na pierwszy rzut... ucha 😉, to dla Finoszwedów jest językiem ojczystym. Dlatego tak irytujące są dla nich komentarze w rodzaju "Jak dobrze mówisz po szwedzku", które czasem zdarza im się usłyszeć.



Dzisiejszy wpis jest częścią akcji "W 80 blogów dookoła świata", którą autorzy blogów językowych i kulturowych. Przeczytajcie, co piszą na temat języków rozsianych po różnych częściach świata:



13 marca 2019

Szwedzki na YouTubie

YouTube to nie tylko filmiki ze śmiesznymi kotkami, teledyski czy testy produktów. Znajdziecie tu też materiały do nauki języka szwedzkiego. I to nie tylko w postaci vlogów na różne tematy (o tych napiszę Wam w innym wpisie). Są też kanały albo cykle skierowane właśnie do osób uczących się szwedzkiego. 

Oto kilkoro moich ulubionych twórców. Niektórych śledziłam sama jeszcze podczas studiów, innych odkryłam niedawno i słucham ich pomysłów z perspektywy nauczyciela.



TheSwedishLad

TheSwedishLad to kanał poświęcony językowi szwedzkiemu, faktom dotyczącym szwedzkiej kultury, znajdziecie tu też wyzwania językowe z gośćmi z różnych krajów. Najbardziej znaną serią na kanale jest "10 Swedish Words".



Nackagubben

Nackagubben to pełen humoru kanał, na którym znajdziecie zabawne ciekawostki na temat Szwedów i języka szwedzkiego, ciekawe słowa tygodnia, a nawet piosenki. Ja uwielbiam filmik o Swenglishu 😉, polecam Wam też ten o  szwedzkich wyrażeniach, które same sobie przeczą.



Say It In Swedish

Say It In Swedish to strona i kursy poświęcone nauce języka szwedzkiego. Ich część stanowi kanał zawierający filmiki prezentujące słownictwo, zagadnienia gramatyczne, gotowe lekcje, a także odcinki, w których wolno mówi się po szwedzku.



Katrin Berndt

Odcinki z powolnym mówieniem po szwedzku są też na kanale Katrin Berndt, który sam w sobie nie jest kanałem poświęconym językowi.



Svenska med Kalle

Svenska med Kalle prowadzony jest przez nauczyciela SFI (kursów języka szwedzkiego dla imigrantów). Dlatego też oprócz odcinków o samym języku publikuje wiele przydatnych filmów o tym, jak się uczyć, jak trenować sprawności słuchania, czytania, pisania czy mówienia.


Swedish Made Easy

Swedish Made Easy to kolejny kanał związany ze szkołą językową. Polecam Wam ich filmiki dotyczące wymowy różnych samogłosek.


Szwedzki z Humlą

Na liście nie mogło zabraknąć kanału zaprzyjaźnionej szkoły językowej Humla z krótkimi filmikami poświęconymi przede wszystkim szwedzkiemu słownictwu.


UWAGA!

Bardzo ważna wiadomość dla Was! Podczas zbliżającego się festiwalu Nordic Talking w Gdańsku (6-7 kwietnia) będziecie mieć okazję spotkać się i porozmawiać z Martinem Arvebro z kanału TheSwedishLad, a także wziąć udział w warsztatach językowych Humli. 

A to nie wszystko!

Na warsztaty zapraszam Was także i ja - zajmiemy się szwedzkimi "nowymi słowami", nyord, o których piszę dla Was kilka słów co roku w grudniu.
Będę też gościem panelu poświęconego studiom na "nordyckich kierunkach"
i będę dla Was tłumaczyć spotkanie z pisarką Majgull Axelsson.

Zapoznajcie się z PROGRAMEM wydarzeń i pamiętajcie, że na wydarzenia obowiązuje rezerwacja miejsc (linki w programie).

Do zobaczenia! 
❤️

08 marca 2019

Wędkarstwo w Szwecji - o Szwecji z Waszej perspektywy


Szwecja może być atrakcyjnym kierunkiem z wielu powodów. Jedni szukają tu kontaktu z naturą i spokoju. Inni chcą ruszyć śladami ulubionych pisarzy i bohaterów literackich (na przykład z popularnych kryminałów - tu możecie zobaczyć, jaką przygotowałam dla Was mapę). Niektórzy odbywają tu swoje rowerowe wyprawy - przeczytajcie gościnny wpis Marcina na ten temat.

Agnieszka, Darek i Mirek z youtubowego kanału Fisketur Szwecja realizują w Szwecji jeszcze inną pasję: wędkarstwo. Swoimi wrażeniami i doświadczeniem dzielą się z innymi w sieci: kręcą filmiki pokazujące niesamowicie piękne skandynawskie widoki (ujęcia z drona mogłabym oglądać godzinami), ale przede wszystkim wypełnione masą ciekawostek i przydatnych informacji na temat samego wędkarstwa, takich jak metody połowu czy rodzaje przynęt. 

W dzisiejszym wpisie w serii "O Szwecji z Waszej perspektywy" opowiadają o Szwecji jako raju dla wędkarzy, o swoim życiu w krainie jezior oraz o pasji, którą chcą zarażać innych. Ekipę Fisketur Szwecja możecie śledzić na YouTube, Facebooku oraz Instagramie




https://www.youtube.com/channel/UCaohNmKw5UTz0525DsFqoIw

Przyjeżdżając do Szwecji w sierpniu 2015 roku nie znaliśmy tu absolutnie nikogo, żadnych znajomych, żadnej rodziny, byliśmy zupełnie sami. Była to nasza pierwsza podróż do Szwecji, wszystko było nowe, bardzo ekscytujące, ale też przerażające. Podobno tęsknota za rodziną, krajem i samotność to najczęstsze dylematy emigrantów w Skandynawii. Problem z nawiązywaniem znajomości może wynikać zarówno z bariery językowej, jak i powściągliwości Szwedów do nawiązywania nowych znajomości. Sytuacji nie pomaga fakt, że zima w Szwecji potrafi być dość długa, a dzień bardzo krótki, wtedy samotność może być wyjątkowo dotkliwa. Przez całe dotychczasowe życie mieszkaliśmy w Polsce w większych miastach i nagle, z dnia na dzień, znaleźliśmy się w maleńkim miasteczku, otoczonym lasami i jeziorami w Värmland. Chociaż pierwszego dnia Szwecja trochę nas zaskoczyła małą ilością zabudowań, sklepów i ludzi, to okolica, w której się znaleźliśmy, okazała się rajem dla wędkarzy. Wielkie jeziora po sam horyzont, przepiękne skały, urokliwe wysepki i możliwość kontynuowania naszej wędkarskiej pasji przekonała nas do tego miejsca. Mieszkając nad samym jeziorem czuliśmy się cały czas jak na wakacjach i szybko odnaleźliśmy się w nowej rzeczywistości. 



Wędkarstwo jest sportem szalenie w Szwecji popularnym, chociażby ze względu na ilość jezior. Traktuje się je jako formę spędzania wolnego czasu, która pozwala na bliski kontakt z naturą, a tradycja ta często przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. Wędkarze to miłośnicy przyrody, którzy uwielbiają rozkoszować się ciszą i spokojem. Rodzinne wędkowanie, połączone z biwakowaniem nad jeziorem, jest w Skandynawii bardzo często spotykane w okresie letnim. Uczy kolejne pokolenia cierpliwości, wytrwałości i przede wszystkim szacunku do przyrody. Wędkarstwo sportowe, które my uprawiamy, ma wiele zasad. Najważniejsza z nich, to C&R (Catch and Release) czyli złap i wypuść rybę w jak najlepszej kondycji do wody. Oznacza to, że ryba musi wrócić do wody szybko, nie może być narażona na utratę śluzu, ważny jest też sposób w jaki ją trzymamy. Inaczej podbiera się szczupaka, a zupełnie inaczej okonia i taka wiedza jest wędkarzowi niezbędna. Od czasu do czasu można rybę zabrać w ilości zgodnej z przepisami danego łowiska. Należy również pamiętać, że aby móc łowić, trzeba wcześniej kupić kartę wędkarską. Wszyscy dbamy o to, aby kolejne pokolenia mogły cieszyć się z wędkarstwa tak samo jak my. 



Wędkarstwo to nie tylko pasja, ale również sposób na nawiązywanie znajomości i przyjaźni. Nic bardziej nie zbliża ludzi niż wspólne zainteresowania, możliwość wymiany doświadczeń i spędzenia razem czasu. Szwedzi, których wcześniej znaliśmy z widzenia, nawet przy próbie nawiązania bliższego kontaktu byli dość oficjalni i zdystansowani. Wszystko się zmieniało, jak za pomocą czarodziejskiej różdżki, kiedy spotykaliśmy się właśnie w trakcie wędkowania na zamarzniętym jeziorze. Nagle zamknięci mieszkańcy naszego miasteczka, jak odczarowani na nasz widok z wędkami, sami inicjowali rozmowę. W trakcie takiego spotkania można podzielić się ciekawymi miejscami do łowienia, wymienić informacjami dotyczącymi sprzętu i nauczyć się od siebie czegoś nowego. Istnieją przynęty, techniki połowu, które w Polsce nie są znane, a na pewno nie są popularne, a kto może nas lepiej nauczyć, jak nie mieszkańcy krainy jezior. Zimą możemy często natrafić na ogniska, grille i śmiech pośrodku zamarzniętego jeziora. Często bowiem takie wyprawy mają charakter bardziej towarzyski niż wędkarski. Szwedzi podczas wędkowania dzielą się opowieściami i lokalnymi nowinkami. To dzięki naszej pasji poznaliśmy najwięcej osób, z którymi cały czas pozostajemy w kontakcie. Szukanie nowych miejsc połowu oraz wędkarstwo morskie, którym się ostatnio zafascynowaliśmy, sprawia, że odkrywamy przepiękne rejony Skandynawii. W poszukiwaniu krajobrazów i wędkarskiej przygody wybieramy się kolejny raz w okolice Molde w Norwegii. W planach jest też Tromsø i Szkiery Św. Anny, jedno z najpopularniejszych łowisk szczupaka w Szwecji. Jesteśmy też zaprzyjaźnieni z wędkarzami ze Szwecji i Norwegii, tworzymy grupy pasjonatów tego sportu i razem organizujemy wyprawy wędkarskie. 




W Szwecji łowi się prawie cały rok. Lato to wspaniały czas, kiedy słońce prawie nie zachodzi, jesień przyciąga wielu turystów i amatorów tego sportu, gdyż jest to okres połowu dużych okazów przygotowujących się do nadejścia zimy. Natomiast wędkarstwo podlodowe jest dużo popularniejsze w Szwecji niż w Polsce, choćby ze względu na brak tak wielu ograniczeń połowu szczupaka, którego można cały rok łowić i nie ma on okresu ochronnego. Wiosną, po długiej i zazwyczaj ciężkiej zimie, z przyjemnością przygotowujemy sprzęt i wyruszamy na pierwsze wyprawy. Nie ma dla nas większej przyjemności, niż przemierzanie jeziora na naszej łodzi, z przystankami na zdjęcia, czy zbieranie grzybów na jednej z pobliskich wysp. Obserwowanie przyrody, dzikich zwierząt, częste obcowanie z sarnami, łosiami i ptakami wpływa na nas kojąco. Pozwala się zatrzymać i cieszyć się chwilą, co w dużym mieście jest bardzo trudne. Bliski kontakt z naturą i ucieczka z metropolii, to jedne z największych zalet naszej przeprowadzki. Można powiedzieć, że wędkarstwo pomogło nam się w Szwecji zaaklimatyzować, nawiązać znajomości i sprawia, że każdego dnia budzimy się z pozytywną energią, którą chcemy zarażać innych. 




Do zobaczenia nad wodą i połamania kija! 
Fisketur Szwecja

04 marca 2019

Wsiąść do Pociągu: Kraje Północy

Zastawialiście się kiedyś, jak wyruszyć w podróż po Szwecji, nie ruszając się w domu? Oczywiście, można przeglądać archiwum Szwecjobloga, można też spędzić sporo czasu na podróżowaniu palcem po mapie (albo myszką po Google Maps). Przyjemnym rozwiązaniem jest też rozegranie partii gry Wsiąść do Pociągu: Kraje Północy (Ticket to Ride: Nordic Countries). Oprócz Szwecji na planszy możemy odwiedzić Norwegię, Danię, Finlandię, a także zahaczyć o Estonię i Rosję. A planszówki świetnie sprawdzają się nie tylko na długie jesienne i zimowe wieczory, ale i podczas oczekiwania na przyjście wiosny.


Wsiąść do Pociągu to już cała seria gier, której plansze stanowią mapy. Edycja Europa to wielkie miasta Starego Kontynentu u progu zeszłego stulecia, są też wersje Afryka oraz Azja. Edycja Dookoła Świata to jeszcze obszerniejsze terytoria, ale wypuszczono również wersje dotyczące mniejszych regionów, jak właśnie Kraje Północy czy Zjednoczone Królestwo, a nawet pojedynczych państw, np. Niemiec. 


Zasady gry są bardzo proste i można nauczyć się ich dosłownie w kilka minut. W dużym skrócie: gracze zbierają karty przedstawiające różnokolorowe wagony i używają ich by budować standardowe trasy, tunele i połączenia promowe (te dwa ostatnie szczególnie w Norwegii). O tym, jakie odcinki będą dla nas najbardziej interesujące, decydują losowane karty biletów, które informują, skąd i dokąd mamy dojechać oraz ile punktów możemy otrzymać za zrealizowanie zadania. Trasy tworzy się wymieniając karty w kolorze planowanej trasy na plastikowe wagoniki, które ustawia się na planszy.


Wygrywa ten, kto zdobędzie najwięcej punktów, a te zdobywa się za wybudowane trasy (im dłuższa, tym więcej punktów) oraz za zrealizowanie biletów, przy czym jeśli nie ukończy się trasy przewidzianej w bilecie, punkty są odejmowane. Ponadto zawodnik, który ukończył najwięcej tras biletów, otrzymuje kartę Globtrotera i dodatkowe punkty. Szczegółowe zasady gry dostępne są oczywiście wraz z grą, a także w internecie.



Wsiąść do Pociągu potrafi budzić wiele emocji - gra przeznaczona jest tylko dla 2-3 graczy ("większe" wersje, np. w Europa lub Dookoła Świata zaprojektowane są dla do 5 graczy), a plansza i tak wydaje się dość ciasna. Bardzo łatwo może dojść do sytuacji, że zablokujemy komuś możliwość wybudowania trasy z biletu, czasami złośliwie, czasami nawet przypadkowo - może się okazać, że wylosowane przez obydwu graczy bilety mają jakiś wspólny odcinek. W odróżnieniu od np. Europy w wersji Kraje Północy nie ma dostępu do dworców, które pozwalałyby na obsługiwanie fragmentu trasy przeciwnika, a z podwójnych tras, które widoczne są na planszy, można skorzystać tylko w wariancie gry w trójkę. Gra wymaga czasem nieco spostrzegawczości i strategii planowania swoich tras, ale i tu trzeba uważać, bo gdy wymyśli się zbyt zawiłą drogę z punktu A do punktu B - na przykład kiedy ratujemy się przed blokadą przeciwnika albo kiedy chcemy zgromadzić dużo punktów - pod koniec gry może zabraknąć nam wagoników do jej ukończenia.



We Wsiąść do Pociągu po raz pierwszy zagrałam w Szwecji (w wersję Europa): tak się złożyło, że nasi couchsurfingowi gospodarze bardzo lubili planszówki. Kiedy więc jeszcze na studiach dowiedziałam się, że jest wersja północna, musiałam ją mieć. Wtedy była to edycja dość trudno dostępna w polskich sklepach, istniała tylko w wersji oryginalnej z dodawanymi zasadami przetłumaczonymi na polski i wydrukowanymi na czarno-białej kartce papieru. Od pewnego czasu w sklepach dostępne jest też polskie wydanie gry. W edycji skandynawskiej bardzo podoba mi się jej chłodny "klimat", który oddaje i śnieg na planszy, i karty z pokrytymi śniegiem wagonami.


Lubicie planszówki? Znacie tę serię? A może znacie jakieś inne gry planszowe w skandynawskim klimacie?