31 lipca 2015

... Olandia (zdjęcia)

Zwiedzanie Olandii stanowiło drugą część całodniowej wycieczki ze Stena Line, po pierwszej części dnia spędzonej w Kalmarze (relacja i zdjęcia do zobaczenia tutaj). Olandia to druga co do wielkości wyspa Szwecji (o powierzchni 1347 km²). Jest podłużna i wąska (długość ok. 130 km, szerokość - w najszerszym miejscu - ok. 20 km); według legendy wyspa miała powstać, kiedy do Bałtyku wpadło ciało wielkiego motyla, któremu odpadły skrzydła. 

Olandię zamieszkuje przez cały rok ponad 25 000 osób, ale latem przewija się tu jeszcze kilka razy więcej turystów. Olandia przyciąga Szwedów jako jedno z najbardziej słonecznych miejsc Szwecji, kuszą też malownicze krajobrazy, a od pewnego czasu na Olandię licznie przybywają też miłośnicy kryminałów Johana Theorina (ja na razie przeczytałam tylko Zmierzch, bardzo spodobał mi się klimat tej powieści, zabieram się więc za kolejne!).

Na wyspę dostaliśmy się Mostem Olandzkim, najdłuższym mostem w Szwecji.
Lasy, czerwone drewniane domki z białymi elementami oraz powiewające flagi - taka typowa, sielankowa, pocztówkowa Szwecja.
Po drodze wypatrzyłam też midsommarstång.
Pierwszym punktem programu na Olandii był Borgholm z ruinami zamku. Pierwsze konstrukcje twierdzy stanęły w tym miejscu prawdopodobnie już w XII wieku. Zamek przebudowywano wielokrotnie, a ostatnią przebudowę zlecono w 1654, kiedy zaprojektowano pałac w barokowym stylu. Potem jednak, przez cały wiek po zakończeniu przebudowy, zamek stopniowo popadał w ruinę, a jego ostateczne zniszczenie spowodował pożar z 1806 roku. Borgholm określany jest jako "najpiękniejsze ruiny w Skandynawii". Na terenie zniszczonego zamku dziś znajduje się muzeum z bardzo ciekawie zorganizowanymi ekspozycjami. W ruinach odbywają się też koncerty - to tutaj zespół Roxette nakręcił teledysk między innymi do Listen to Your Heart.


Zbliżamy się do zamku, ruiny już widać w oddali.
Dojazd do zamku Borgholm utrudniały... krowy ;)
Ruiny zamku i zbierające się nad nim deszczowe chmury stworzyły razem niesamowity klimat.








Podpisywanie się na ścianach to nie tylko chuligańskie wybryki dzisiejszej młodzieży, robiono to od wieków!




Bez kota na wycieczce nie mogło się obyć, na zamku też się znalazł!




Typowym widokiem na Olandii są wiatraki. Pierwsze dostrzegliśmy niemal jak tylko zjechaliśmy z mostu na ląd. Na wietrznej wyspie kiedyś było ich prawie 2000 (sic!), do dziś zostało około 350, obecnie tylko w roli zabytków i atrakcji turystycznych. My zatrzymaliśmy się w miejscowości Lerkaka, gdzie stoi najlepiej zachowany rząd pięciu wiatraków typu koźlak, czyli tych, którym obracały się nie tylko skrzydła, ale wokół własnej osi mogła obracać się cała konstrukcja wiatraka. Zapamiętałam słowa przewodniczki o tym, że dawne opowieści o wiedźmowych domach na kurzej nodze miały odstraszać dzieci od podchodzenia w pobliże wiatraków "na nóżce" i ich niebezpiecznych skrzydeł.







Po drugiej stronie drogi w Lerkaka znajduje się też kamień runiczny. Takim kamieniom poświęcę osobny post - poczekajcie do przyszłego tygodnia!




By trochę bliżej poznać historię wikingów, wyruszyliśmy dalej do Gråborg, największe na wyspie grodzisko, zbudowane w VI wieku, rozbudowane w epoce średniowiecza. Niedaleko znajdują się też pozostałości świątyni św. Kanuta z XI wieku, która popadła w ruinę w okresie reformacji.










Na koniec jeszcze kilka zdjęć z Mostu Olandzkiego. Rozpoznajecie Kalmar? Widać wieże zamku oraz starą wieżę ciśnień, o których pisałam w środę.








Na Olandię bardzo chciałabym jeszcze wrócić, ale pewnie tym razem wolelibyśmy mieć więcej niezależności i pewnie wybralibyśmy zwiedzanie na własną rękę. A jest jeszcze co zobaczyć! Urokliwe niewielkie miasteczka, latarnie morskie, kamienna formacja w Gettlinge, ogromna przestrzeń alvaretu no i las trolli! 


Źródła:
wszystkie zdjęcia z własnego archiwum



Follow on Bloglovin

29 lipca 2015

Wycieczka: Kalmar i... (zdjęcia)

W tym roku mieliśmy szczęście i po raz kolejny mogliśmy wybrać się na rejs "Szwecja w jeden dzień" z oferty Stena Line. 




Ponieważ Karlskronę zwiedziliśmy dość intensywnie na własną rękę w ubiegłym roku (tutaj możecie przeczytać relację i obejrzeć zdjęcia z naszej wycieczki), postanowiliśmy ruszyć kawałek dalej w Szwecję. Tym razem zamiast opracowywać punkty programu samodzielnie, zdecydowaliśmy się na wersję wygodną - wycieczkę Kalmar i Olandia pod skrzydłami przewodnika (Pani Marto, jeśli kiedykolwiek trafi Pani na ten post - serdecznie pozdrawiamy!). Uśmiech zagościł na naszych twarzach, jak tylko wsiedliśmy do autokaru - podróżowaliśmy nie tylko pod polskim godłem, ale też z zerkającymi na nas księżniczką Victorią, księciem Danielem i małą księżniczką Estelle ;)



Kalmar to liczące sobie ponad 35 tysięcy miasto na południowym wschodzie Szwecji. Jego historia sięga XII wieku, co czyni go jednym z najstarszych szwedzkich miast. Kalmar nie ma nic wspólnego z kalmarami ;) Nazwę miasta notowano już w średniowieczu i powstała od słów kalm czyli kamienny kopiec i arin - ziemia.

Zwiedzanie rozpoczęliśmy w najstarszej, średniowiecznej części Kalmaru - od Starego Miasta, Gamla stan. Kalmarska starówka różni się bardzo od tego, co nam najczęściej kojarzy się z tym pojęciem. Dziś tworzą ją dobrze zachowane i zamieszkałe drewniane domy z XVIII i XIX wieku. Współczesne centrum znajduje się w innej dzielnicy.












Koty - powracający bohaterowie zdjęć z każdego wypadu do Szwecji



Tuż przy Gamla stan znajduje się stary cmentarz, założony w XIII wieku. Dziś - porośnięty trawą i skryty w cieniu drzew jest jedynie świadkiem dawnej historii miasta, cichą oazą niedaleko przyciągającego turystów zamku kalmarskiego.






Zwiedzanie zamku nie znajdowało się akurat w programie naszej wycieczki, ale chciałam wspomnieć o nim w swojej relacji - to tutaj w 1397 roku zawarto Unię kalmarską, jednoczącą trzy królestwa (Szwecji, Norwegii i Danii) pod wodzą jednego króla.



Następnie udaliśmy się na spacer do dzisiejszego centrum miasta, do dzielnicy Kvarnholmen, nad która góruje kalmarska katedra.


Zabudowa Kvarnholmen, w tle katedra.
Kalmarski ratusz z drugiej połowy XVII wieku, na fasadzie widoczne inicjały króla Karola XI.
Katedra w Kalmarze, jeden z dwóch kościołów w Szwecji, noszących miano katedry bez przypisanej diecezji.
Te trzy drewniane budynki, stojące obok siebie w jednej linii, nazywane są przez mieszkańców Tripp, trapp, trull (tak nazywa się po szwedzku gra w kółko i krzyżyk), pochodzą z XVII wieku, przetrwały pożar miasta z 1765 roku.

Dawna wieża ciśnień z końca XIX wieku, najwyższy budynek na Kvarnholmen, na swoich piętnastu piętrach mieści dziś jedenaście mieszkań.

Larmtorget to jeden z kilku placów-ryneczków na Kvarnholmen, znajdziecie tu wiele restauracji i kawiarni.

Po zwiedzaniu miasta wsiedliśmy z powrotem do autokaru, żeby kontynuować wycieczkę i wybrać się na Olandię. Wyspę ze stałym lądem łączy Most Olandzki (Ölandsbron), rozciągający się między Kalmarem a Färjestaden.



Most otwarto w latach 70. i ma ponad 6 km długości. W zasadzie można uznać go za najdłuższy most w Szwecji - wprawdzie Most nad Sundem (Öresundsbron) liczy sobie prawie 8 km, ale tylko jego część (5,35 km) leży na terenie Szwecji. Jak widzicie, konstrukcja Mostu Olandzkiego w pewnym momencie unosi się. To podwyższenie na 36 metrów ma umożliwiać swobodną żeglugę po Cieśninie Kalmarskiej.






Ciekawi Was, co zwiedziliśmy po drugiej stronie mostu, na Olandii (ciągnie się w oddali, na horyzoncie, na zdjęciu powyżej)? O tym przeczytacie w nowym poście już w piątek. Do zobaczenia!


Źródła:
wszystkie zdjęcia z własnego archiwum



Follow on Bloglovin

27 lipca 2015

9 hitów, o których nie wiedzieliście, że pochodzą ze Szwecji

Założę się, że każdy z Was słyszał prawie wszystkie dziewięć utworów, które przygotowałam na dziś. Założę się też, że wielu z Was mogło nie wiedzieć, że wykonawcy to Szwedzi. 

Na początek - mała podróż w czasie:

Europe - The Final Countdown



O tym, że za ten słynny motyw z "turu-tutu! turu-tututu!", który w latach 80. stał się numerem jeden w dwudziestu sześciu krajach, odpowiadają Szwedzi, dowiedziałam się dopiero... na drugim roku filologii szwedzkiej. 

The Cardigans - Lovefool




Do piosenek z lat 90., które wciąż często grane są w radiu, zdecydowanie zalicza się Lovefool zespołu The Cardigans. Pamiętałam wprawdzie o tym, że była taka szwedzka grupa, ale nie od razu kojarzyłam ich z tym popularnym utworem. Ale patrząc na teledysk, blond włosy i niebieskie oczy wokalistki, wszystko zaczęło układać mi się w całość :) Dodatkowa ciekawostka: refren tego utworu wykorzystał w swojej piosence Love Me... Justin Bieber.

The Rednex - Cotton Eye Joe




Słyszeliście kiedyś o gatunku muzycznym "country techno"? Taki podobno reprezentują The Rednex. Pamiętam, jak podskakiwałam przy Cotton Eye Joe na kinderbalach w zerówce, a tu potem okazało się, że to Szwedzi!



Przenosimy się dalej w czasie do kolejnego dziesięciolecia, a tu czekają na nas:


José González - Heartbeats



...czyli "piosenka od tych kolorowych kulek". Tak naprawdę to akustyczny cover utworu szwedzkiego duetu The Knife, ale stał się hitem właśnie dzięki reklamie Sony Bravia i dwustu pięćdziesięciu tysiącom kolorowych piłeczek, odbijających się bajecznie po ulicach San Francisco.


Eric Prydz - Call on Me



Nie jestem pewna, co przyniosło sukces kawałkowi Call on me, sam utwór czy raczej teledysk, w którym grupa kobiet w mocno wyciętych body (i jeden mężczyzna!) ćwiczy aerobik, dość sugestywnie poruszając biodrami.



Peter, Bjorn & John - Young Folks




Kojarzycie na pewno ten gwizdany motyw, może także utkwił Wam w pamięci animowany teledysk. Tu szwedzkie pochodzenie może podpowiadać nazwa muzycznego projektu, powstała od imion jego członków.





No to przechodzimy do najnowszych hitów...


Tove Lo - Habits




Tove Lo zyskała światową popularność dzięki swojemu singlowi Habits, zremiksowanemu przez Hippie Sabotage w wersji zatytułowanej Stay High. Stała się też znana dzięki teledyskowi do tego kawałka, a także dzięki dość odważnym, szczerym tekstom o imprezowaniu i burzliwych związkach.


Icona Pop - I love it



Utwór I love it stał się popularny nie tylko w klubach czy na radiowych listach przebojów. Spodobał się na tyle, że pojawił się jako podkład w kilku reklamach na całym świecie. Został też wykorzystany w filmach i serialach. Odpowiada za niego DJski duet Szwedek.


Avicii - Wake me up




I na koniec - Avicii. Jeden z najbogatszych DJów na świecie pochodzi ze Szwecji. Ale przyznaję, że country wstawki z wielu jego kawałków nieźle mnie na początku zmyliły ;)


Zdradźcie w komentarzach, czy udało mi się Was zaskoczyć!



Follow on Bloglovin

25 lipca 2015

TOP 3: Moja ulubiona muzyka a język szwedzki - W 80 blogów dookoła świata

UWAGA! W dzisiejszym wpisie nie znajdziecie ani letnich hitów, ani hitów sentymentalnych, ani też eurowizyjnych szlagierów.


Dziś swoje ulubione piosenki z różnych krajów i w różnych językach przedstawią Wam blogerki i blogerzy  kulturowo-językowi - tego samego dnia, o tej samej porze. Wszystkie moje wpisy, biorące udział w poprzednich odsłonach akcji, znajdziecie tutaj. Chcesz do nas dołączyć? Skontaktuj się z nami, wysyłając wiadomość na adres blogi.jezykowe1@gmail.com.




Jak zawsze, kiedy pojawia się pytanie, jakich wykonawców, śpiewających po szwedzku, najbardziej lubię, czuję lekkie zakłopotanie. Po pierwsze, ci najpopularniejsi, śpiewający po szwedzku, kompletnie nie trafiają w mój gust muzyczny albo wręcz mnie irytują (patrz: Veronica Maggio, Kent, Timbuktu) a ci, których słucham namiętnie i nałogowo jeśli śpiewają, to po angielsku (patrz, ale najczęściej nie śpiewają w ogóle (patrz: gościnny wpis Leszka o szwedzkim post-rocku).

Ale ponieważ nie boję się wyzwań, postanowiłam poszukać takich około post-rockowych utworów, w których oprócz gitar, perkusji i innych instrumentów słychać też wokal i da się wyłapać szwedzkie słowa. W dzisiejszym wpisie pojawią się zespoły bardzo mi bliskie. Pojawią się dźwięki, które pozwalają mi kompletnie odpłynąć. Wszystkie trzy utwory jakoś kojarzą mi się ze skandynawskimi rozległymi krajobrazami.

Pod utworami znajdziecie też teksty, jednak bez tłumaczenia - raczej dla ciekawostki i jako próbę wyłapania słów, niż dla szukania głębi ich treści.


Dorena - Dandelion





To jeden z tych kawałków, których idealnie słucha się, jadąc pociągiem i wpatrując się w oddalające się krajobrazy za oknem. Pasuje mi też idealnie na łagodny poranek z kubkiem kawy z mlekiem tudzież wieczór z herbatą. Polecam gorąco. 

Maskros. Jag finns kvar. Mjuk bris. När du far. Jag ligger i mylla. Jag finner dig en dag.


PS. Jak dla mnie maskros brzmi dużo ładniej niż dandelion czy dmuchawiec albo nawet mlecz, nawet jeśli człon mask odnosi się do czarny robaczków, które można znaleźć w kwiatach... ;)



Ioseb - Det femte inseglet



Det femte inseglet czyli piąta pieczęć. Mnie kojarzy się od razu z "Siódmą pieczęcią" Bergmana. Jest nieco mroczniej niż w przypadku Doreny, cały ten klimat budzi we mnie bardzo filmowe skojarzenia. Niepokojące dźwięki na początku, pianino i równie niepokojące gitary. A potem łagodny głos wokalisty. No i tekstu więcej niż jedna linijka.



Sover du min älskade? Kommer jag att vakna mer? 
Svärtan gör dig mörkare, det som faller sig runt ögonen.  
Bered en väg för herren sänd 
ja, för här ska slåss för djävulen 
solen skiner vackert trots 
en maska här har sprungit loss.




Per Strängberg - Lejonhjärta





Ten utwór nie jest właściwie podobny do dwóch pozostałych, ale jednak po po prostu musiał znaleźć się w Top 3. Per Strängberg to jedna piąta zespołu Immanu El, o którym pisałam Wam zimą zeszłego roku. Ich też uwielbiam za kojące gitarowe brzmienia, a także za anielskie głosy. Teksty Immanu El są po angielsku, ale Per nagrał utwór Lionheart w wersji akustycznej ze szwedzkim tekstem.

jag dras mot din blick så ljus och duvlik 
tyst allting smälter omkring dig 
med brinnande röst jag faller av törst 
sakta och handlöst bland klövern 

en gång så klar du bleknar fast längtan drar 

och somrarna dör, mörkret bländar 
allting förleds 
men jag ser din hand genom vindar 
vinkar bland träd 
och allting smälter bort 

när juli går stanna och bli min vår 
som skär och blixtrar ljungeldars dån, 
brinnande hjärtan slutar att slå 
men jag hör din röst genom regnen 
kallar ändå 
och allting smälter när du älskar 
älskar villkorslöst


I jak podziałały na Was te kawałki?



A tu posłuchacie ulubionych utworów innych blogerek i blogerów, biorących udział w akcji:


Austria:

Chiny:

Francja:

Gruzja:

Irlandia:

Kirgistan:

Niemcy:

Rosja:

Stany Zjednoczone:  

Szwecja:

Tanzania/Kenia:

Turcja:

Wielka Brytania: 

Włochy: 



Follow on Bloglovin