25 czerwca 2015

Jak Szwedzi spędzają wakacje - W 80 blogów dookoła świata

Najczęściej na Szwecjoblogu to ja przekonuję o tym, że Szwecja to świetne miejsce na spędzenie letnich wakacji - albo przekornie podaję 5 powodów, dla których NIE warto jechać do Szwecji na wakacje. Dziś jednak w związku z piętnastą odsłoną akcji "W 80 blogów dookoła świata" opowiem Wam o tym, dokąd na urlop wybierają się Szwedzi. 

To, jak wakacje spędzają mieszkańcy różnych krajów, przedstawią Wam blogerki i blogerzy  kulturowo-językowi - tego samego dnia, o tej samej porze. Wszystkie moje wpisy, biorące udział w poprzednich odsłonach akcji, znajdziecie tutaj. Chcesz do nas dołączyć? Skontaktuj się z nami, wysyłając wiadomość na adres blogi.jezykowe1@gmail.com.





Z czym kojarzy się Wam lato? Z upałami, prażącym słońcem, kilkoma miesiącami wakacji, wylegiwaniem się na plaży, opalaniem, piciem lemoniady i spacerami na plaży? Szwedzi, jak zawsze zdystansowani i pozwalający sobie na żarty z samych siebie, widzą szwedzkie lato tak:

szwedzkie lato - najlepszy dzień w całym roku
- Przyszło lato!
- Super!
- Najlepsze lato w historii!


W Biblii mówili, że padało przez 40 dni i czterdzieści nocy i nazywali to "katastrofą". W Szwecji nazywamy to "latem".





Trudno więc się dziwić, że hierarchia wakacyjnych wartości zdaniem przeciętnego Svenssona przedstawia się następująco:


Co jest najważniejsze, by mieć dobre wakacje:
46% - ładna pogoda / słońce i ciepło, 19% - spokój / odpoczynek, 14% - przebywanie z rodziną / dziećmi, 12% - dobre towarzystwo, 5% - atrakcje / aktywności.


Wakacje za granicą to marzenie wielu. Tak jak ja przy planowaniu moich wakacji, zawsze wodzę palcem po mapie w kierunku Północy, tak Szwedzi najczęściej googlują takie cele podróży jak: Bangkok, Londyn czy Nowy Jork. W pierwszej dziesiątce plasują się też Kopenhaga, Barcelona, Phuket, Malaga, Dubaj, Miami oraz Paryż. Okazuje się jednak, że nie pokrywa się to z tym, które miasta ostatecznie stają się celami wakacyjnych podróży w rzeczywistości. Tam pierwsza dziesiątka wygląda inaczej. Otwiera ją wprawdzie Londyn, a za nim pojawiają się za to Stambuł, Berlin, Amsterdam, Paryż, Barcelona, Bruksela, Lizbona, Kopenhaga i Malaga. Marzenia o odległych ciepłych krajach skonfrontowane z rzeczywistością zamieniają się raczej w wycieczki po Europie.

źródło

Oprócz wakacji (semester) z dalszymi podróżami bardzo popularne jest też spędzanie urlopu w Szwecji ("svemester" - od Sverige, Szwecja + semester). Szwecja to kraj tak rozległy, że każdy znajdzie tu coś dla siebie, od dzikiej Laponii, przez malownicze wybrzeże, bo ciekawe wyspy. Od dużych miast po małe wioski rybackie. Więcej o miejscach zaznaczonych na mapie możecie poczytać w artykule (po szwedzku) na Cuponation.se:


za: Cuponation.se


Jeszcze inny sposób spędzania wakacji to poniekąd zaprzeczenie turystyki - "hemester" (od hem, dom + semester), czyli wakacje w domu. Oprócz spotykania się z rodziną i przyjaciółmi, wypoczywania z książką w ogrodzie, grillowania czy ogólnie pojętego "nicnierobienia", Szwedzi przeznaczają ten czas też na różne drobne prace w ogrodzie czy wokół domu - również jako formę odstresowania.

źródło

Najważniejsze jednak latem jest to, by po prostu wziąć "frimester" (od fri, wolny + semester) - nie sprawdzać służbowej poczty, wyłączyć dźwięki w telefonie, zapomnieć na chwilę o obowiązkach, by poczuć się naprawdę wolnym, wypoczętym - naprawdę na wakacjach.

I tego Wam życzę na lato! :)



A na koniec jeszcze garstka ciekawostek wśród statystyk:
  1. Przeciętny Szwed spędza na wakacjach 1-2 tygodnie.
  2. Ponad połowa Szwedów zdecydowanie woli wydać pieniądze na podróże niż na inne swoje hobby. 
  3. Podczas podróży Szwedzi statystycznie lubią trzymać się zaplanowanych wcześniej wydatków, natomiast na etapie planowania chętnie szukają sposobów, by oszczędzić. Najchętniej jednak na przykład rezerwując podróż z wyprzedzeniem lub wybierając mniej "oblegane" dni lotów, a nie decydując się tańszą formę noclegu - ponad 3/4 Szwedów zdecydowanie preferuje mieszkanie w hotelu.
  4. Szwedzi w porównaniu z innymi narodowościami wydają bardzo mało pieniędzy na przygotowanie swojego "wakacyjnego looku" - manicure, pedicure, depilacja, diety itd. Według analityków oznacza to, że mieszkańcy Szwecji są"wyluzowanymi" podróżnikami, że podczas urlopowych wojaży inne kwestie są dla nich ważniejsze.
  5. Ponad 60% Szwedów decyduje się odwołać lub zmienić termin urlopu ze względu na pracę - jeden z najwyższych wskaźników w Europie.


Źródła:




A stąd możecie przejść do tekstów na pozostałych blogach, biorących udział w tej odsłonie akcji:



Francja:


Gruzja: 

Hiszpania:

Kirgistan:

Niemcy:

Norwegia:

Rosja:


Stany Zjednoczone:

Szwecja:

Wielka Brytania: 

Włochy: 




Follow on Bloglovin

22 czerwca 2015

15. Festiwal Filmów Skandynawskich w Darłowie

Zaczęło się lato, działy kulturalne gazet już zapełniają się informacjami o wakacyjnych festiwalach muzycznych i filmowych. Jeśli lubicie skandynawskie kino, na Waszej festiwalowej mapie nie może zabraknąć 15. Festiwalu Filmów Skandynawskich w Darłowie.

Skąd wziął się pomysł zorganizowania takiej imprezy? Organizatorzy tłumaczą to następująco: 


Przybliżenie polskiej widowni kina z północy było z początku w Darłowie jedynie eksperymentem. Patrząc po 14 latach na wypełnioną w czasie seansu salę kinową, obserwując kolejne pokolenia festiwalowych entuzjastów i czując dreszcz emocji przed otwarciem każdej następnej edycji, śmiało można powiedzieć, że eksperyment się udał! Kino skandynawskie na stałe zamieszkało w sercach polskiej publiki i trwale osiadło na darłowskiej ziemi.

Festiwalowe projekcje będą obywać się już za miesiąc, przez cały tydzień, od 20. do 26. lipca, w godzinach popołudniowych. Dlaczego by więc w ciągu dnia nie porozmyślać i podyskutować na temat seansów, na przykład spacerując po plaży albo zwiedzając okolice? 

Widzowie będą mogli zapoznać się z kinem Skandynawii i Północy w ogóle (czekają na Was szwedzkie, norweskie, duńskie, islandzkie i fińskie produkcje). Ja z racji mojego "konika" polecam szczególnie piątkowe seanse, dlatego, że piątek, 24.07., będzie "dniem szwedzkim" festiwalu. Będziecie wtedy mogli zobaczyć kolejno cztery szwedzkie tytuły: 

"Tysiąc razy silniejsza" (szw. Tusen gånger starkare)

Festiwalowa propozycja dla młodszych widzów. O znajdowaniu swojego miejsca wśród szkolnych grup i grupek, o stereotypach, o nastoletniej sile i słabości.





"We are the best!" (szw. Vi är bäst!)

Film Lucasa Moodysona o buntujących się trzynastoletnich dziewczynach, które wbrew wszystkiemu i wszystkim zakładają zespół punkowy. Film może przypaść do gustu tym, którzy mieliby ochotę przenieść się do lat 80./90., do własnego okresu dorastania, buntu i jednocześnie beztroski. Sama historia mnie akurat nie zachwyciła, ale oczarowało przywołanie klimatu epoki. No i fajne, bardzo naturalnie zagrane bohaterki.





"Zjazd absolwentów" (szw. Återträffen)

Nagrodzony Złotym Żukiem filmowy debiut artystki Anny Odell. Zjazd klasowy widziany oczami reżyserki to ciężki, poruszający się na granicy filmu fabularnego i dokumentalnego, przejmujący i zdecydowanie warty obejrzenia obraz. Więcej o filmie przeczytacie w moim tekście TUTAJ.




"Turysta" (szw. Turist)

Wielokrotnie nagradzany film o tym, jak lawina (w zasadzie niegroźna) potrafi zmienić sielankowe zimowe wakacje w rodzinne piekiełko. Alpejskie pejzaże zapierają dech w piersi, a zachowanie bohaterów zmusza do myślenia. Z obszerniejszą recenzją zapoznacie się TUTAJ.





Szwedzkie filmy wyświetlone zostaną także dzień wcześniej - w czwartek kino Bajka zaprasza na następujące szwedzkie projekcje:

"Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął" (szw. Hundraåringen som klev ut genom fönstret och försvann)

Zakręcona komedia o staruszku, który właściwie przez przypadek zmienia losy świata, bo ciągle znajduje się tam, gdzie nie powinien.
 Ekranizacja bestsellera autorstwa Jonasa Jonassona. Jeśli jeszcze nie czytaliście o stulatku na moim blogu, zajrzyjcie koniecznie TUTAJ.





"Hotel" (szw. Hotell)

Słodko-gorzki, zakręcony film o uciekaniu od swojej traumy i rzeczywistości. Bardzo "skandynawski" pod względem tematyki i podejścia do tematów tabu. We mnie wzbudził dość mieszane uczucia, ale na pewno trudno obok tej produkcji przejść obojętnie. Więcej o tym, dlaczego, przeczytacie w moim wpisie TUTAJ.




Pełen program zamieszczony jest na stronie Organizatorów

Rozpoczynający Festiwal poniedziałek będzie "dniem duńskim", wtorek to "dzień fiński", środa i czwartek to skandynawski miks pełen ciekawych tytułów, piątek to wspomniany "dzień szwedzki". Ciekawostką tegorocznej edycji będą dwa dni poświęcone kinu islandzkiemu. Będzie można wtedy także wysłuchać prelekcji dr Jakuba Konefała z UG. Mnie najbardziej kusi pokaz islandzkiego filmu niemego z muzyką na żywo. Co jeszcze? Dziecięco-młodzieżowy cykl filmowy wzbogaci wystawa Ambasady Szwecji poświęconą literaturze dziecięcej. I jeszcze jedna dobra wiadomość: wstęp na wszystkie seanse darmowy!


Szwecjoblog jest patronem medialnym Festiwalu.


Więcej bieżących informacji o Festiwalu szukajcie na:




Follow on Bloglovin

15 czerwca 2015

Korona panny młodej

Przy okazji ślubu księcia Carla Philipa i Sofii Hellqvist (ach, co to był za ślub!) przypomniało mi się, że już od pewnego czasu nosiłam się z tematem, związanym z pewną szwedzką ślubną tradycją. Czy nie jest trochę tak, że w tym swoim wyjątkowym dniu wiele panien młodych chciałoby poczuć się jak księżniczka? W Szwecji mają na to całkiem dużą szansę ze względu na... koronę panny młodej.

korona panny młodej z 1937, jubiler Albin Öijving, źródło
Korona panny młodej (brudkrona) to ozdoba związana z tradycją chrześcijańską. Średniowieczna panna młoda porównywana była do Maryi Panny, nazywanej królową nieba i ziemi. To dlatego z figur Maryi z kościołów lub klasztorów "pożyczano" korony dla panien młodych właśnie na ślub. Korona, oprócz symbolu maryjnego, była też symbolem czystości. Zwyczaj koronowania istniał też w dawnej Polsce (o czym wcześniej nie miałam pojęcia), w Encyklopedii staropolskiej ilustrowanej Zygmunta Glogera czytamy: 

"— W obyczaju polskim był odwieczny zwyczaj u możniejszych przypinania korony na głowie panny młodej, udającej się do ślubu, co było symbolem ukoronowania jej cnoty panieńskiej. Pierwotne znaczenie takiego symbolu w obyczaju lechickim miał maleńki wianeczek ruciany, który przypinano do włosów na ciemieniu. Później, aby nagrodę cnoty uświetnić, przypinano na wianku koronę."

Korony panny młodej w Szwecji pojawiły się później niż w średniowieczu, a popularność zyskały na początku XVII wieku.

korona panny młodej z XVII wieku z parafii Ekeby, fot. Sara Eidevald, źródło

Poniżej zobaczycie, jak wyglądały szwedzkie panny młode w XIX wieku, w różnych regionach. Cecha wspólna? Korona! 

 

(Zwróćcie przy okazji uwagę na to, że suknie ślubne dawniej bywały czarne. Dlaczego? Bo w tamtych czasach często była to jedyna elegancka suknia, na jaką biedniejsza kobieta mogła sobie pozwolić, dlatego miała być praktyczna i wykorzystywana także na inne ważne uroczystości kościelne - w tym pogrzeby).

Imponujące korony nosiły też panny młode wraz ze strojem ludowym w norweskim regionie Hardanger:
źródło

No dobrze, ale jak miewa się ta tradycja w Szwecji dziś? Cóż, zwyczaj ten nie jest już aż tak bardzo powszechny jak dawniej, ale wciąż jest bywa praktykowany. Mało która panna młoda, która decyduje się na włożenie korony, zastanawia się nad jej pierwotną symboliką (hmm, ale czy podobnie nie jest dziś też z welonem?). 


źródło

W latach 60. i 70. całkiem popularne było jeszcze noszenie koron, które kobiety przekazywały sobie z pokolenia na pokolenie. Korony te były jednak zdecydowanie skromniejsze i przede wszystkim lżejsze niż te sprzed kilku stuleci. Poza tym większość szwedzkich kościołów posiada korony, chętnie udostępniane pannom młodym do wypożyczenia na ich ślub w danej parafii. Korony, jakie można wypożyczyć, często są prezentowane na ich stronach internetowych, zobaczcie na przykład 17 rozmaitych koron w różnym stylu z parafii Örebro7 pięknych, bogatych koron w parafii Åkerbo (najstarsza z XVII wieku) albo "strzeliste" korony z parafii Orust (ja nie mogłam się napatrzeć).

Nowoczesne korony współczesnych projektantów mają inny charakter. Delikatniejsze, lżejsze i z innych materiałów. Zamiast pozłacanego metalu: druciki, paciorki, szkło czy koronki.

źródło
źródło
źródło

Poza tym, coraz częściej miejsce koron zajmują dzisiaj diademy, tiary i inne ozdoby do włosów, które pojawiają się wśród ślubnych trendów na całym świecie.

Co o tym myślicie? Który rodzaj korony podoba się Wam najbardziej?



Źródło:



Follow on Bloglovin

12 czerwca 2015

Szwecja: kraj domków letniskowych

Komu Szwecja kojarzy się z niewielkimi, czerwonymi domkami z białym wykończeniem na kantach ścian i wokół okien, ręka w górę! Jeśli tylko miałabym okazję podglądać, jak czytacie mój dzisiejszy post, pewnie zauważyłabym sporo uniesionych rąk. I pewnie większość domków, o których pomyśleliście, okazałaby się szwedzkimi domkami letniskowymi: sommarstugor, nazywanymi też fritidshus, semesterhus czy po prostu stugor.

Własny czerwony domek na wsi, najlepiej w stosownej odległości od sąsiadów, gdzie miałoby się święty spokój, bliskość natury i ogródek, gdzie można byłoby odpocząć ale też i trochę pomajsterkować, to stereotypowe wyobrażenie romantycznej sielanki według przeciętnego Szweda (w dużej mierze przeciętnego Skandynawa w ogóle). Posiadanie własnego domku letniskowego stało się dla wielu Szwedów osiągalne i niesamowicie w latach 1950-60. I trudno się dziwić. Sami zobaczcie, ile uroku mają grafiki, które ukażą się Waszym oczom, gdy wpiszecie słowo sommarstuga w wyszukiwarkę Google.

źródło


Szwecja należy zdecydowanie do czołówki krajów, jeśli chodzi o ilość domków letniskowych. Kiedyś w jakiejś broszurze w punkcie informacji turystycznej w Szwecji wyczytałam, że takich domków jest więcej niż samych Szwedów. Ta informacja wydawała mi się fantastyczną ciekawostką, ale grubo mija się z rzeczywistością. Według danych szwedzkiego Centralnego Biura Statystycznego z 2007 roku w Szwecji było około 680 000 domków letniskowych. Zgodnie z badaniem przeprowadzonym przez SnabbaSvar.se z 2013 roku (na które jeszcze wielokrotnie będę powoływać się w tekście) jedynie 17% Szwedów posiada własny semesterhus, a 37% ma w jakiś sposób możliwość korzystania z takiego domku. Ale za to 40% ankietowanych mieszkańców Szwecji wypowiedziało się, że są zainteresowani kupieniem własnego domku letniskowego.



Domki letniskowe mają dla wielu Szwedów wartość sentymentalną, nostalgiczną, stąd wiele z nich urządzonych jest w stylu sprzed kilku dziesięcioleci, jakby czas się tam zatrzymał. Tym bardziej, że wiele domków przechodziło rzeczywiście z pokolenia na pokolenie. Wakacyjny wyjazd do letniego domku to nie tylko swojego rodzaju sentymentalny powrót do przeszłości, ale przede wszystkim - jak zauważają szwedzcy socjologowie - zmiana trybu życia na prosty i skromny.

Z drugiej jednak strony rosnąca popularność domków sprawiła, że coraz więcej ich właścicieli postanowiło dostosować je w taki sposób, by nadawały się do mieszkania przez cały rok i zdecydowanie podwyższyć ich standard.




W wakacje 2013 roku, według badania SnabbaSvar, przeciętny Szwed spędził w domku letniskowym około 14 dni. Co najbardziej cenił sobie podczas tych dwóch tygodni? Spokój, spokój i jeszcze raz spokój (22% ankietowanych odpowiedziało: 'spokój', 20% sformułowało odpowiedź, używając słowa 'wypoczynek', a 15% doceniło w ankiecie 'oderwanie się od codzienności'). W otwartym pytaniu pojawiały się jeszcze takie odpowiedzi jak: 'wolność', 'ucieczka od miasta', 'uniknięcie stresu', 'zmiana otoczenia' czy 'cisza'.





Co można robić na wakacjach w domku letniskowym? O to też zapytano w badaniach SnabbaSvar. Cóż, najpopularniejszą aktywnością okazało się... odpoczywanie (77%). Ponad połowa ankietowanych spędza swój czas na grillowaniu, czytaniu, opalaniu się, kąpaniu (jeśli domek położony jest blisko jeziora czy morza), spotykaniu się z przyjaciółmi, równie ważna jest też fika. Prawie 50% pracuje też wtedy w ogródku, uznając to za formę oderwania się od codzienności. Prawie połowa odpowiedziała też, że pije wtedy piwo albo wino. Tylko co czwarty ankietowany wskazał ruch, sport i trening jako 'letniskową' aktywność, co wyraźnie podkreśla, że jeśli sommarstuga, to przede wszystkim wypoczynek.


I co, komu się marzy taki spokój i odpoczynek?


PS. Jeśli zastanawiacie się, dlaczego domki są akurat czerwone oraz jaki jest to odcień, zajrzyjcie do dość starego posta, w którym pisałam trochę o faluńskiej czerwieni i o różnych teoriach na temat popularności tego koloru.




Źródła:



Follow on Bloglovin

01 czerwca 2015

Szwedzi na Eurowizji: 10 faktów

Fakt 1, czyli aktualności:
Zwycięzcą tegorocznej edycji Konkursu Piosenki Eurowizji został Måns Zelmerlöw, który urzekł telewidzów i jurorów piosenką Heroes (porównywaną z aranżacjami DJa Avicii) i świetnym wykorzystaniem możliwości wizualizacji na scenie.




Fakt 2: 
Szwecja uczestniczy w konkursie od 1958 roku, pierwszym utworem, pierwszym artystą, który zaprezentował się na Eurowizji była Alice Babs z utworem Lilla stjärna (Mała gwiazda). Szwecja zajęła wówczas czwarte miejsce wśród dziesięciu uczestników. Posłuchajcie, jak to wtedy wyglądało i brzmiało:



Fakt 3. 
Szwecja do tej pory wzięła udział w konkursie łącznie 55 razy, od swojego debiutu nie wystawiła kandydatów jedynie w trzech edycjach konkursu. W 1964 roku z powodu strajku artystów, w 1970 roku Szwedzi bojkotowali konkurs po tym, jak w poprzedniej edycji ogłoszono remis i zwycięstwo przyznano czterem krajom (nie było zasady, która mogłaby rozstrzygnąć taką sytuację), a w 1976 z powodów ekonomicznych.

Fakt 4. 
Pierwsze zwycięstwo Szwecji przyniósł zespół ABBA z utworem Waterloo w 1974. Wygrana w konkursie Eurowizji była też przełomowym momentem w karierze zespołu.




Fakt 5:
W 2005 roku zorganizowano specjalny koncert "Gratulacje: 50 lat Konkursu Piosenki Eurowizji", mający wyłonić najlepszy konkursowy utwór w historii imprezy. Głosowanie na czternaście wyłonionych przez internautów i Grupę Referencyjną EBU piosenek przeprowadzono zgodnie z tradycyjnymi zasadami Eurowizji (tym razem każde państwo mogło oddawać głos na swojego reprezentanta). Najlepszym utworem konkursowym bezkonkurencyjnie okazało się właśnie Waterloo ABBY.

Fakt 6:
Między ABBĄ a Månsem Szwecja odniosła zwycięstwo jeszcze czterokrotnie. Najpierw zespół Herreys wyśpiewał zwycięskie Diggi-loo diggi-ley w 1984. Zobaczcie te stroje, tę choreografię! ;)



Na kolejną wygraną Szwecja poczekała siedem lat, aż na scenie Konkursu Eurowizji stanęła Carola z utworem Fångad av en stormvind.



Kolejna piosenka, która przyniosła Szwecji wygraną, to tym razem utwór po angielsku Take me to your heaven w wykonaniu długonogiej blondynki Chartlotte Nilsson. Nie wiem jak Wam, ale mnie kojarzy się z rytmami spod znaku ABBY.




Kolejny eurowizyjny triumf Szwecji to Euphoria Loreen z 2012 roku. Utwór dostał najwięcej "dwunastek" - aż od osiemnastu krajów - w historii konkursu!





Fakt 7:
Dzięki swoim zwycięstwom w Eurowizji Szwecja mogła być gospodarzem konkursu 5 razy: dwukrotnie w Sztokholmie, dwa razy także w Malmö i raz w Göteborgu. Decyzja o tym, gdzie odbędą się finały konkursu w 2016 roku zapadnie latem. 

Co ciekawe, Szwecja to jedyny kraj, który był gospodarzem Eurowizji w pięciu różnych dekadach!

Fakt 8: 
Żeby nie było zbyt pięknie: szwedzkie występy w Eurowizji to nie tylko same sukcesy. Reprezentanci Szwecji dwa razy znaleźli się na ostatnim miejscu, w tym raz z wynikiem 0 punktów.

Utworem, który nie zdobył punktów w głosowaniu była (moim zdaniem przeurocza) ballada En gång i Stockholm Monici Zetterlund z 1963 roku.




Głosującym nie przypadł też do gustu utwór Beatles zespołu Forbes. W głosowaniu jury przyznało tylko dwa punkty.





Fakt 9: 
Reprezentaci Szwecji w Konkursie Piosenki Eurowizji wybierani są w ramach corocznego konkursu muzycznego Melodifestivalen (dosł. Festiwal Melodii). Konkurs nazywany jest przez Szwedów pieszczotliwie 'Mello' lub mniej uroczo 'Schlagerfestivalen' - z racji charakteru utworów. Melodifestivalen cieszy się wielką popularnością wśród widzów - tegoroczna edycja zgromadziła przed telewizorami ponad 3 miliony Szwedów.


Fakt 10, czyli czy wiedzieliście, że...
Szwecja na Eurowizji to nie tylko szwedzcy wykonawcy, reprezentujący swój kraj w konkursie. W regulaminie konkursu nie ma żadnych zastrzeżeń, kto może być autorem piosenki. Bardzo często zdarza się więc, że piosenki dla reprezentantów innych krajów są pisane przez... Szwedów. I tak dla przykładu w 2012 Szwedzi przyczynili się do napisania piosenek dla Włoch, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Malty, Grecji, Cypru, Norwegii, Azerbejdżanu i Hiszpanii. Jeśli pamiętacie jeszcze tegoroczny konkurs - Szwedzi "przyłożyli rękę" do siedmiu utworów: dla Holandii, Rosji, Macedonii, Hiszpanii, Mołdawii, Azerbejdżanu i Gruzji.


Źródła:


Follow on Bloglovin