28 stycznia 2015

"Córki marionetek" Marii Ernestam

Tajemnicza. Taka właśnie jest ta książka. Począwszy od tytułu i fantastycznej, budzącej niepokój okładkę, przez mroczne wydarzenie, od którego rozpoczyna się cała historia, po niezwykły nastrój, panujący w świecie przedstawionym w powieści i sam sekret z przeszłości, który próbują rozwiązać bohaterowie. 

Dziś premiera Córek Marionetek Marii Ernestam.




Od samego początku dałam się wciągnąć w klimat niewielkiego szwedzkiego miasteczka na wybrzeżu. Biorąc pod uwagę charaktery i zachowanie ludzi, którzy tu mieszkają, mogłoby właściwie być każdym, przeciętnym nadmorskim miasteczkiem. Ludzie spacerują tu wzdłuż wybrzeża, pracują, pomagają sobie nawzajem, przeżywają miłość i miłosne zawody czy wreszcie plotkują. Ale to miasteczko jest jednak inne. To tutaj jedenastoletnia Mariana dokonuje straszliwego odkrycia: do jednego z drewnianych koni na karuzeli przywiązano jej ojca. Martwego. Sprawcy nie odnaleziono.

Po trzydziestu latach Mariana razem z siostrami wiodą całkiem spokojne życie. Ich artystyczne talenty sprawiają, że miasteczko wydaje się czytelnikowi nieco bajkowe i odrealnione: Mariana prowadzi sklep ze starymi zabawkami i zabytkowymi lalkami, czyta też baśnie dzieciom z pobliskiej szkoły. Elena ma cukiernię, w której tworzy prawdziwe słodkie dzieła sztuki, a Karolina przepięknie maluje i często na prośbę mieszkańców w cudowny sposób ozdabia trumny, w których żegnani są ich bliscy. Raz w roku siostry razem ze swoimi rodzinami oraz matką uruchamiają zabytkową karuzelę z drewnianymi końmi ku uciesze ludzi.

Pewnego dnia do miasteczka przyjeżdża Amerykanin Amnon Goldstein, który z początku bardzo szybko zyskuje zaufanie i sympatię mieszkańców. Z drugiej strony jego zainteresowanie dawnymi wydarzeniami z miasteczka wywołuje lawinę niespodziewanych wydarzeń, pojawiają się nowe zagadki i wychodzą na jaw mroczne tajemnice, o których nikt już nie chciał pamiętać.

Wszystko to autorka opisuje sugestywnym językiem, który w Szwecji doczekał się już własnego określenia - "ernestamski". Maria Ernestam rzeczywiście pisze w wyjątkowy sposób: nieco poetycko, jednocześnie czasami umieszczając czytelnika w samym środku wewnętrznych monologów głównej bohaterki.


źródło: FB Czwarta Strona


Bardzo podobały mi się też pogłębione psychologiczne portrety postaci. Ernestam poprzez swoich bohaterów próbuje poniekąd odpowiedzieć, skąd się biorą zło i nienawiść albo raczej o to, w jaki sposób napędzają się ich mechanizmy. Ta część opowieści, wśród nieco magicznej otoczki bajek, karuzeli i marionetek, jest wzruszająca i boleśnie wiarygodna.


Dodam jeszcze, że sama przeczytałam książkę dwa razy. Naprawdę. Za pierwszym razem od deski do deski, niemal przygryzając wargi, nie mogąc się doczekać odpowiedzi na powracające wciąż pytania, które nurtują bohaterów. Za drugim razem wróciłam do powieści, znając zakończenie - byłam pod wielkim wrażeniem, jak wiele wydarzeń i wiele słów, na które może nie każdy czytelnik zwróci od razu uwagę, odgrywa jednak wielką rolę jako elementy większej układanki. Każdy puzzel na swoim miejscu. Majstersztyk.

Nie zapomnijcie też przeczytać posłowia. Nie ukrywam, że to właśnie słowa autorki o tym, jakie prawdziwe wydarzenia zainspirowały ją do napisania Córek marionetek, skłoniły mnie do ponownej lektury. Okazuje się, że kwestie takie jak tolerancja czy wartość człowieka nigdy nie przestają być aktualne. Tak samo to, że nierozumienie odmienności może prowadzić do lokalnych niesnasek i napięć, ale też to prawdziwych tragedii czy nawet pociągać za sobą wydarzenia o konsekwencjach dla całego świata. Przeczytajcie posłowie także dla tego, że odkryje przed Wami taką Szwecję, o której zbyt często się nie mówi.


Maria Ernestam, Córki marionetek
tłum. Magdalena Anna Kostrzewska
Czwarta Strona
rok wyd. 2015

wydanie szwedzkie:
Marionetternas döttrar
Bokförlaget Forum
rok wyd. 2012 


Follow on Bloglovin

20 stycznia 2015

Urodziny po szwedzku

To właśnie dziś, dziś mijają dokładnie dwa lata, odkąd założyłam ten blog i opublikowałam tu swój pierwszy post o Szwecji. Z okazji urodzin Szwecjobloga postanowiłam przygotować post o... urodzinach w Szwecji.

źródło



Z początku miałam wrażenie, że pisząc o obchodzeniu urodzin (szw. födelsedag), nie odkryję przed Wami niczego nowego. Pod wieloma względami świętowanie wygląda tak jak i u nas, po drugiej stronie Bałtyku. Szwedzka rodzina najczęściej zaczyna obchody już rano, budząc jubilata i przynosząc mu do łóżka tort (födelsedagstårta). Ale poza tym standard: świeczki (najczęściej w ilości odpowiadającej wiekowi jubilata), które należy zdmuchnąć za jednym "zamachem" i śpiewanie piosenek z życzeniami dożycia stu lat:

(piosenkę można śpiewać w wariantach Ja, må hon/han/du leva - śpiewając o kimś "niech żyje - ona/on" lub śpiewając, zwracać się do jubilata)

Jak szwedzkie "Sto lat" może brzmieć w uszach obcokrajowca, możecie posłuchać w bardzo zabawnym skeczu Ala Pitchera:



Spokojne odśpiewanie piosenki tak naprawdę kończy się czterokrotnym okrzykiem "Hurra!" (fyrfaldigt hurrande). Znalazłam nawet kiedyś w internecie tekst w rodzaju "Po czym poznać, że za długo jesteś w Szwecji?", wśród objawów podawano między innymi konsekwentne wykrzykiwanie dodatkowego, czwartego "Hurra!". Ale dlaczego mają być to akurat cztery okrzyki? Wiąże się to prawdopodobnie z sygnałami, jakimi komunikowano się na okrętach w XVII wieku. Dwoma strzałami sygnalizowano, że płyną swoi, Szwedzi, a ilość wystrzałów podwajano, sygnalizując, że płynie król. A w dniu urodzin każdy jest przecież królem swojego dnia :)

Interesująca wydaje mi się też historia, od kiedy właściwie w Szwecji świętuje się urodziny. Okazuje się, że nie jest to żaden prastary zwyczaj (choć dziś pewnie mamy tendencję do myślenia, że tak było od zawsze). Obchodzenie urodzin, w mniej więcej takiej formie, w jakiej robią to Szwedzi dziś, zaczęło się dopiero jakieś 150-200 lat temu. W średniowieczu zjawisko było nieznane - bo średniowieczni mieszkańcy Szwecji nie potrafili określić, kiedy dokładnie się urodzili. Potem z religijnych względów znacznie powszechniejsze było świętowanie imienin (bo znaczyło obchodzenie rocznicy chrztu). Późniejsze tradycje urodzinowe kultywowane w Szwecji są właściwie "pożyczką"z Niemiec. A zwyczaj dawania prezentów jubilatowi pojawił się dopiero w XIX wieku. We współczesnej Szwecji raczej wszyscy celebrują urodziny (choć niektórzy skromniej i nie zwracając na siebie zbyt dużej uwagi, nie chcąc przypominać wszystkim dookoła, ile mają lat).

I jeszcze jedna ciekawostka: w dni, kiedy przypadają urodziny członków rodziny królewskiej, w miejscach publicznych wywieszane są flagi.



A poza tym, zupełnie na marginesie, przypominam post rozpoczynający moją przygodę z blogowaniem:



Źródła:


Follow on Bloglovin

17 stycznia 2015

Szwedzki w smsach i w internecie

OMG! Thnx za ostatnie komentarze, a tak wgl to 3majcie się mocno, bo mam 4U coś xtra. OCB?

O skróty, które pojawiają się w internecie i w smsach. Skróty, które jednym ułatwiają komunikacjąę, a dla innych potrafią być utrapieniem i szyfrem, który jakoś trzeba złamać. 

źródło


Najczęściej w świecie LOLi, ROTFLi, YOLOsów czy innych WTFów oraz ich odpowiedników w różnych językach gubią się przedstawiciele starszego pokolenia, ale często "odbijają się" o nie też uczący się języka obcego. Dla wszystkich tych, którzy kiedyś się z czymś takim zmagali jeśli chodzi o szwedzki albo są po prostu ciekawi, co i jak skracają sobie Szwedzi, żeby się szybko komunikować, przygotowałam poniższą listę - tłumacząc to, co wypatrzyłam w wypowiedziach znajomych Szwedów na Facebooku i nieznajomych na forach.


h! = hej (cześć) 
ql = kul (cool)
7k = sjuk (chory)
3vligt = trevligt (miło)
cs = vi ses! (do zobaczenia!)
asg = asgarv (rechot, brecht)
mkt = mycket (bardzo)
iaf = i alla fall (w każdym razie)
pok = puss och kram, p&k = puss och kram (buziaki i uściski)
vgd? = vad gör du? (co robisz)





e = är, r = är (jest)
d = du/dig/din/det (ty/ciebie/twój/to)
k = ok 
nt = inte (nie)
lr = eller (albo)
o = och; å = och (i)
oxå = också (też)
dd = dudå (a ty)
ngn = någon (ktoś)
ngt = något (coś)
eg = egentligen (właściwie)
fr = från (z)





Co sądzicie o takich skrótach? Moim zdaniem, jeśli nie pojawiają się w histerycznym nadmiarze, potrafią być naprawdę przydatne - szczególnie dla tych piszących, którzy na przykład jadąc tramwajem z kilkoma torbami zakupów i jednocześnie trzymając się rurki, próbują jeszcze wysłać smsa. Chociażby takiego, jak ten ze zdjęcia powyżej (w pełnej, poprawnej wersji zdanie brzmiałoby Hej! Jag kommer om 5 minuter! czyli 'Cześć! Będę za 5 minut!').

No ale patrząc na to zjawisko inaczej... D e eg mkt svårt å förstå (Det är egentligen mycket svårt att förstå), czyli 'Właściwie bardzo ciężko je zrozumieć' :)




Dziękuję Dorocie z Języka holenderskiego - pół żartem, pół serio za inspirację do napisania tego posta!

Źródła:



Follow on Bloglovin

03 stycznia 2015

Jak uczyć się języka szwedzkiego (lub innego języka obcego)?

Dziś zapowiadana gratka dla osób, które myślą o uczeniu się szwedzkiego albo już się go uczą, ale też dla wszystkich tych, którzy są ciekawi porad na temat uczenia się innych języków obcych w ogóle.

Sprachcaffe, międzynarodowy organizator kursów językowych za granicą, zaprosił do współpracy 45 ekspertów językowych: nauczycieli i lektorów, filologów lub po prostu pasjonatów języka, autorów stron internetowych lub blogów, piszących o języku obcym lub prowadzących portale wielojęzyczne. Dzięki takiej współpracy stworzono poradnik "Jak nauczyć się języka obcego", w którym poznacie:

  • porady, jak zmotywować się do nauki języka
  • ciekawe patenty na naukę słownictwa i rozwijanie umiejętności mówienia, pisania czy słuchania
  • ciekawe adresy stron, blogów, kanałów YouTube, polecane aplikacje mobilne i inne interaktywne formy nauki, a także tytuły przydatnych książek czy magazynów do nauki języków obcych
  • a także informacje o najważniejsze języki obce w 2015 r. z perspektywy rynku pracy i edukacji.


Ważne też jest to, że poradnik jest dostępny dla wszystkich zupełnie za darmo i bez żadnych ograniczeń.

Z dumą prezentuję Wam zatem materiał, w którym znajdziecie kilka porad ode mnie dotyczących nauki szwedzkiego oraz wiele cennych informacji od ekspertów od innych języków!

 
http://www.sprachcaffe.com/fileadmin/Redaktion/docs/Sprachcaffe-Polska/#70

http://www.sprachcaffe.com/fileadmin/Redaktion/docs/Sprachcaffe-Polska/#70/



Follow on Bloglovin

01 stycznia 2015

God fortsättning! - życzenia na Nowy Rok oraz szwedzkie norowoczne postanowienia

W Nowym Roku życzę Wam... dobrej kontynuacji!
O co chodzi? O szwedzkie powiedzenie God fortsättning, które dosłownie znaczy właśnie "dobrej kontynuacji", "dobrego dalszego ciągu". Używa się go na początku stycznia, życząc komuś, by "szczęśliwy Nowy Rok" w dalszym ciągu był dobry.

Ale nie tylko wtedy. God fortsättning słychać też podczas dni między Bożym Narodzeniem a Sylwestrem (szw. mellandagarna, tak zwane "między-dni"). Wtedy ma się jednak na myśli życzenia kontynuacji tego przyjemnego, spokojnego świątecznego czasu. Aż do samego pierwszego stycznia noworoczne życzenia składa się, mówiąc Gott nytt år, czy dosłownie: Dobrego Nowego Roku. Co więcej, czasami można usłyszeć też Gott slut, czyli Dobrego końca. Ekspertka od spraw savoir-vivre dziennika Dagens Nyheter, Magdalena Ribbing, odradza jednak używanie akurat tego sformułowania, dlatego że słowo "koniec" bywa w naszej kulturze nacechowane negatywnie. No bo można niefortunne życzyć końca komuś choremu albo zmagającemu się z innymi problemami...
 
Magdalena Ribbing zwraca też uwagę na to, że nie ma chyba innego języka, w którym istniałoby tyle różnorodnych pozdrowień, którymi można się posługiwać podczas tych świątecznych "między-dni". Trudno się dziwić, że pytania o użycie Gott nytt år, god fortsättning czy gott slut często trafiają do specjalistów od grzeczności (jak wspomniana pani ekspert z Dagens Nyheter) albo językoznawców (jak eksperci z Rady Języka Szwedzkiego). Cóż, my w polszczyźnie mamy za to dość problematyczne "do siego roku" :)

A co w tym "dalszym ciągu" nowego roku? Może postanowienia noworoczne - nyårslöften? Według danych SIFO z 2013 roku Szwedzi najczęściej postanawiają sobie:

1.              zdrowiej jeść (48 procent).

2.              zacząć ćwiczyć (42 procent).

3.              mniej się denerwować (19 procent).

4.              czytać więcej książek (12 procent).

5.              ogarnąć domowy budżet (10 procent).

6.              pić mniej alkoholu (9 procent).

7.              przeznaczać więcej czasu rodzinie i przyjaciołom (9 procent).

8.              rzucić palenie albo żucie tytoniu (8 procent).

źródło
Okazuje się jednak, że Szwedzi najwyraźniej nie przywiązują współcześnie aż tak dużej wagi do składania noworocznych obietnic jak my w Polsce. Według danych ośrodków badań opinii publicznej niemal co drugi Polak przygotował listę postanowień noworocznych (OBOP, 2012), a w Szwecji było to raptem 17 procent (SIFO, 2011). Inną kwestią jest to, czy dotrzymujemy tego, co sobie postanowiliśmy.

Oprócz dobrej kontynuacji życzę Wam zatem także wytrwałości. Macie już swoje plany i obietnice, które chcecie zrealizować w 2015 roku?

Źródła:


Follow on Bloglovin