28 lipca 2013

niedoceniany Göteborg

Wczoraj znalazłam na stronie Szwecja Dzisiaj informację, że Göteborg zajął trzecie miejsce na liście dziesięciu najpiękniejszych i najbardziej niedocenianych miast w Europie według portalu turystycznego EscapeHere.com (na "podium" znalazły się też Kopenhaga oraz Budapeszt). Göteborg, który jest drugim co do wielkości miastem Szwecji, uchodzi podobno za "gorszego brata Sztokholmu". 

Sztokholm odwiedziłam raz, Göteborg dwa razy. To właściwie jedyne miasto, do którego w mojej chęci odkrywania coraz to nowych miejsc wróciłam po kilku latach od pierwszych odwiedzin. "Gorszy brat" przypadł mi do gustu zdecydowanie bardziej niż stolica. Często podkreślam, że nie lubię dużych miast: Męczy mnie zgiełk, tempo życia, męczy mnie także nagromadzenie turystów w jednym miejscu. Sztokholm zrobił na mnie wrażenie miasta lansu. Göteborg - miasta bardziej na luzie. Może też trochę kojarzył mi się z dwoma najbliższymi mi miastami w Polsce. Z Poznaniem, dlatego że oba miasta liczą sobie około 550 000 mieszkańców i także dlatego, że Göteborg jako jedno z niewielu miast w Szwecji ma aktualnie funkcjonującą, rozbudowaną komunikację tramwajową (charakterystycznego dźwięku tramwaju, sunącego po szynach, brakowało mi w większych miastach Skanii). Kojarzy mi się też z moją rodzinną dolnośląską Złotoryją poprzez ukształtowanie terenu - spacerowanie po Göteborgu to ciągłe chodzenie pod górkę lub z górki, czasem pokonywanie schodami różnic wysokości.

Lilla Bommen i żaglowiec Viking
Co zatem jest takiego atrakcyjnego w Göteborgu, co z pewnością należałoby polecić turystom? Kiedy my po raz pierwszy wjeżdżaliśmy samochodem do miasta, naszą uwagę przykuł charakterystyczny biało-czerwony budynek, który wyglądał trochę, jakby był zrobiony dla zabawy z gigantycznych klocków lego. To biurowiec Lilla Bommen, zwany też potocznie "Pomadką" (Läppstiftet). Na najwyższym piętrze znajduje się kawiarnia Götheborgsutkiken z punktem widokowym, z którego można podziwiać wspaniałe widoki na port i samo miasto.
  
widok na port z punktu widokowego Götheborgsutkiken
Już w samym porcie jest sporo do zobaczenia. Z pewnością charakterystycznym elementem jest Barken Viking z 1905 roku, prawdopodobnie największy żaglowiec, jaki kiedykolwiek wybudowano w Skandynawii. Dziś pełni funkcję hotelu, restauracji i centrum szkoleniowego. Ciekawym budynkiem jest też opera, która swoim kształtem ma przypominać statek (co lepiej widać może na zdjęciu z Utkiken), przez co idealnie wpisuje się w portowe okolice.
  

Ważnym miejscem w mieście jest Götaplatsen, z rozpoznawalną fontanną Carla Millesa Posejdon. Wokół Posejdona mieszczą się ważne instytucje kulturalne: Muzeum Sztuki, sala koncertowa, teatr miejski i biblioteka. 

Posejdon, w tle Muzeum Sztuki
Plac jest też po prostu miejscem spotkań, odbywają się tu także koncerty plenerowe - ja miałam okazję bawić się tu na koncercie Backyard Babies w ramach festiwalu Göteborgs kulturkalas w 2008 roku. (O moim innym muzycznym odkryciu z tego festiwalu możecie przeczytać tutaj.)

Tak jak ważny jest plac, ważna jest też ulica, która do niego prowadzi - to Kungsportsavenyn, zwana też w skrócie Avenyn. Podobno wzorowana była na francuskich Champs-Élysées. Ulica jest świetnym miejscem dla osób, które podczas podróży uwielbiają zakupy i miejskie życie - wzdłuż bulwaru mieszczą się restauracje, kluby i mnóstwo sklepów. Mój ulubiony to Retrock, gdzie można kupić mnóstwo akcesoriów z Muminkami!

widok na kanał Stora Hamnkanalen
W mieście też znajduje się bardzo dużo kanałów i mostów. Świetną atrakcją turystyczną jest pływanie łódkami Paddan. Zwiedzanie odbywa się w tzw. systemie Hop on - Hop Off: łódki zatrzymują się w wybranych przystaniach, gdzie można wysiąść, pozwiedzać okolicę, a później wsiąść na kolejną łódkę i płynąć dalej. Podczas takich rejsów przewodnicy opowiadają o tym, co znajduje się na brzegach. Dużo radości daje przepływanie pod mostami. Szczególnie tymi, które są zawieszone naprawdę nisko nad kanałami - takie jak Osthyveln - Nóż do sera czy Frisören - Fryzjer. Pasażerowie przepływający pod mostem muszą wcześniej zejść ze swoich siedzeń i przykucnąć na dnie. Co dzieje się w przeciwnym razie? No coż, nazwy mostów mówią chyba same za siebie...
Charakterystycznym budynkiem jest też Fiskekyrkan (w oryginalnej pisowni Feskekôrka), czyli Rybny Kościół. Jest to hala targu rybnego, której budynek rzeczywiście przypomina kształtem gotycką świątynię. Gorąco polecam tam zajrzeć - oprócz części targowej znajdują się tam też restauracje serwujące ryby i owoce morza. 

Feskekôrka
Będąc przy Rybnym Kościele niedaleko już jest do mojej ulubionej części Göteborga -  przeuroczej dzielnicy Haga, z drewnianymi budynkami, nadającymi jej dziewiętnastowieczny charakter. Ja dotarłam tam w chłodne, deszczowe, wrześniowe popołudnie, kiedy w Szwecji zaczynało się już ściemniać. Zakochałam się wręcz w tej atmosferze wśród jasnym drewnianych fasad i ciepłych świateł z witryn kawiarni i sklepików. Oczami wyobraźni widziałam już, jak musi tu być pięknie w okresie bożonarodzeniowym, kiedy brukowane ulice pokrywa śnieg, a witryny rozświetlone są kolorowymi lampkami. Polecam kawiarnię Jakob's Café - wystrój wnętrza z masą dobrze dobranych antyków, tak dobrze pasujący do całej okolicy, sprawia, że kawa smakuje jeszcze lepiej.
  
Haga Nygata
Zwiedzanie miasta to jednak nie tylko czas spędzony na wolnym powietrzu na przechadzkach, przejażdżkach czy pływaniu łódką. To też kilka kapitalnych muzeów, które warto odwiedzić. Miłośników malarstwa nie trzeba będzie przekonywać do odwiedzenia Muzeum Sztuki, które w swojej zbiorach ma dzieła nie tylko nordyckich artystów, ale też Rembrandta, Moneta czy Warhola. Ja natomiast dużym i małym mogę zarekomendować Muzeum Historii Naturalnej z jego największą atrakcją - jedynym na świecie wypchanym płetwalem błękitnym. Rozmiary zwierzęcia robią wrażenie, zadziwia historia samego eksponatu. Z informacji z muzeum dowiedziałam się, że "paszcza" kiedyś umocowana była na zawiasach, zwiedzający mogli niczym Jonasz znaleźć się w brzuchu wieloryba. Okazało się jednak, że dla niektórym parom wnętrze wieloryba wydawało się miejscem wyjątkowo romantycznym i sprzyjającym miłosnym uniesieniom... Szczęki zwierzęcia obecnie pozostają więc zamknięte (podobno otwierane są raz na cztery lata na dzień wyborów parlamentarnych - valdagen - szwedzkie słowo val oznacza bowiem zarówno wybory, jak i wieloryba).

Koniecznie trzeba też zdecydować się na wycieczkę po Universeum. To fantastyczne interaktywne muzeum-centrum nauki. Znajdziecie tu wystawy poświęcone nowoczesnym technologiom, a także pomieszczenia, które zostały zamienione w las deszczowy (nie polecam zwiedzania w okularach), w którym w naturalnym środowisku mieszkają różne zwierzęta. Jest też ekspozycja z najbardziej niebezpiecznymi zwierzętami gadami i pająkami. Ja spędziłam najwięcej czasu w części z akwariami, szczególnie w akwariowym tunelu, gdzie rekiny i wielkie płaszczki przepływały za szkłem nie tylko obok mnie, ale nawet nade mną!

Dla spragnionych szalonych rozrywek - największy w Skandynawii lunapark Liseberg z mnóstwem karuzeli, kolejek i atrakcji, na sam widok większości z nich przewracało mi się w żołądku. W parku znajdują się też sceny i sale koncertowe, a w okresie bożonarodzeniowym odbywa się tu bardzo popularny świąteczny jarmark.

kolejka w lunaparku Liseberg
Na koniec bardzo praktyczna informacja. Jak zobaczyć wszystkie te miejsca (i jeszcze wiele innych) i nie wyczyścić sobie przy tym całkowicie portfela? Jeśli wybieracie się do Göteborga, zastanówcie się nad kupnem karty City Card. Karta na jedną dobę dla osoby dorosłej kosztuje 315 koron, trzydobowa 565 koron. Z kartą macie wolny wstęp na większość atrakcji turystycznych, darmowe parkingi, przejazdy tramwajami, autobusami i łodziami w mieście, a niektóre sklepy mają dla posiadaczy karty specjalne zniżki. Szczegółowe informacje o karcie i warunkach korzystania znajdziecie tutaj.

Sezon wakacyjny jeszcze trwa - zróbcie więc na przekór statystykom, co powiecie na wycieczkę do Göteborga?


Źródła:
wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa

35 komentarzy:

  1. Ładne to miasto. Nie przeczę, że Gotheborg mnie osobiście kojarzy się z jednym z najbardziej znanych szwedzkich zespołów pop- Ace of Base.
    A co do rankingu to od zawsze marzyłam o zwiedzeniu Kopenhagi, a w Budapeszcie miałam okazję być 4 lata temu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, ciągle się czegoś od Was dowiaduję! Nie wiedziałam, że Ace of Base są z Gbg, ale wiem, że stamtąd pochodzi kilka zespołów metalowych :D
      Kopenhagę zwiedzałam rok temu i jak to duże miasto - nie powaliła na kolana, chociaż oprócz siebie nie znam ani jednej osoby, która by nie była zachwycona tym miastem. Budapeszt planuję w tym roku! :)

      Usuń
    2. W Budapeszcie budynek parlamentu jest wyjątkowo ładny. Po za tym pływałam statkiem po Dunaju, fajna sprawa :)

      Usuń
    3. Ja Kopenhagę lubię, choć jak porównam ją z Oslo czy Sztokholmem to wypada chyba najsłabiej. Budapeszt bardzo fajny i co istotne - tani! :)

      Usuń
  2. To miasto znalazło jednak szacunek, skoro znalazło się na planszy gry Eurobusiness !!

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja zawsze tylko przejazdem przez Göteborg i za każdym razem zastanawiam się czy warto zatrzymać się na dłużej i coś zobaczyć. Dzięki, że mi zdradziłaś co tam w środku miasta się kryje. Teraz mam konkretniejsze powody, żeby odwiedzić to miasto.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak się patrzy na te zdjęcia, to ma się ochotę spakować parę rzeczy do plecaka i ruszyć do Szwecji.
    A od listopada będzie można polecieć do Sztokholmu z Łodzi, chyba z Lubym się skusimy.

    Pozdrawiam!:)

    OdpowiedzUsuń
  5. W Sztokholmie byłam dwa razy - latem i zimą i byłam zachwycona. To najładniejsza stolica ze wszystkich, jakie do tej pory widziałam. Chętnie bym się dla porównania wybrała do Göteborga. Bardzo mnie kusi tamtejszy targ - saluhallen. Twój wpis i zdjęcia bardzo zachęcają, więc jak tylko będę miała kilka dni urlopu i upoluję bilety to ruszam na zwiedzanie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też z reguły wolę mniejsze miasta. Obiecuję, że kiedyś pojadę i na własne oczy zobaczę, że warto odwiedzić Göteborg :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ładne to miasto, mniejsze miasta nie mają takiego zgiełku i odstraszających tłumów turystów :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O mamo, pierwszy raz trafiam na takiego bloga i jestem szczerze zafascynowana! Interesuję się bowiem głównie Norwegią i językiem norweskim, uczę się run i uwielbiam mitologię norweską, dlatego u Ciebie czuje się jak u siebie w domu. Dlatego już zacieram ręce i czytam wszystkie posty po kolei, czegoś takiego właśnie szukałam. Zazdroszczę Ci tego miejsca, tego że możesz tam być i zaznać wszystkiego na włąsnej skórze. Także raz jeszcze - z nieba mi spadasz! :) Pozdaaawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo przydatny wpis. Miasto będzie na mojej liście "do zobaczenia" w przyszłości :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurczę, jakie to miasto fajnie inne od innych :D
    I te budynki z białą drewnianą elewacją ach ach ach :)
    Podoba mi się :D
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  11. miasto wygląda na bardzo ciekawe i urokliwe :) cóż, faktycznie dużo się o nim nie mówi, a tyle w nim rozrywek - dla tych co lubią zwiedzać i dla tych szukających rozrywki. Będę pamiętać o nim gdyby zdarzyło mi się być w tym kraju ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Natuś, byłam w G:), ale to już chyba wiesz:).
    Samochód się zepsuł i trzeba było przeczekać. W mieście była parada związana z rakiem piersi, więc na ulicach było różowo jak okiem sięgnąć....:)
    Posiedziałam w Trädgårdsföreningen - bardzo mi tam było dobrze:) Ogród w centrum miasta - bardzo przyjemne miejsce:)
    p.s. Wczoraj masowałam małżeństwo z G.:) 36 lat temu wyjechali, tzn. zostali wywiezieni, a po polsku mówią tak, jakby zawsze tutaj mieszkali:).

    OdpowiedzUsuń
  13. cały czas mam ochotę się tam wybrać i zawsze coś ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie w Gøteborgu urzekly te stare domy i uliczki i parki. Duzo cennych informacji podalas, o ktorych ja sama nie wiedzialam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja czasami mam wrażenie, że Skandynawia zasługuje na większe turystyczne zainteresowanie. Takie fajne kraje a jak mówię komuś, że mi się Szwecja marzy i Norwegia, to od razu rzednie mina i że zimno, drogo, ciemno i ponuro...Póki co byłam tylko w Helsinkach ale do dziś pamiętam jak było cudnie. I te jagody wielkie prawie jak czereśnie zrywane po drodze...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam to, spotykam się z podobną reakcją - że zimno, ciemno, depresyjnie, najwięcej samobójstw, że ludzie tam podobno tacy niekontaktowi...

      Usuń
  16. Większość ludzi zwiedza stolice państw... ja uważam że więcej uroku mają miasta, które nie są aż tak medialne... człowiek tam może więcej zobaczyć i czegoś nowego dowiedzieć się o danym kraju czy regionie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękne miejsce, a te stare domy są po prostu urocze :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam to miasto :) Jeśli podróżujecie z dziećmi zdecydowanie polecam park Liseberg i Universum- z młodszym bratem i moim chłopakiem spędziliśmy w "sali gier i zabaw" 2 godziny :p
    No i te piękne wysepki... W sierpniu wybieram się tam ponownie i to na pewno nie będzie ostatni raz!

    OdpowiedzUsuń
  19. A mi się podobało jeszcze w Ogrodzie Botanicznym, a pod Gotegorgiem jest też miasteczko Molndal, gdzie jest ciekawy pałacyk (Gunnebo Slott), miejsca do wypoczymku itd.Plecam.

    OdpowiedzUsuń
  20. A ile czasu polecasz przeznaczyc na Göteborg? Dwa, trzy? Czy lepiej przeznaczyc wiecej czasu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam odpowiadało rozwiązanie z kartą City Card: 2 intensywne dni e GBG, jeden dzień na szkierach i potem jeden dzień na odpoczywanie w parkach i kawiarniach :)

      Usuń
  21. ja juz mieszkam od 1974roku w göteborgu .Göteborg byl w tym czasie piekny i czysty i bezpieczny.
    teraz jest brudny ,duzo kradziezy,mordersw i pelno cyganow , ktorzy zebraja,okradaja i mordoja.
    muzulmanie to porywaja mlode dziewczyny,bija i gwalca.wieczorami nie mozna wyjsc na spacer bo nikt
    nie co kogo spotka.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ile minimalnie trzeba poświęcić czasu na podstawowe zwiedzanie ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem optymalnie 3, warto skorzystać z karty Gothenburg Pass (kiedyś nazywało się to City Card, pisałam o niej na blogu: http://szwecjoblog.blogspot.com/2014/08/goteborg-city-card-czy-warto-zdjecia.html), zwiedzić i miasto, i wybrać się np. na archipelag (zdjęcia do zobaczenia na przykład tutaj: http://szwecjoblog.blogspot.com/2016/08/na-szkierach-archipelagu-goteborskiego.html.

      Usuń
  23. Ceny za Gothenburg Pass są mocno nieaktualne. Na ich stronie podają za jeden dzień 395,- a trzydobowa 855,-.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wpis jest z 2013 roku, dotyczy innego rodzaju karty. Dziękuję za komentarz, wkrótce uaktualnię treści na temat Göteborga.

      Usuń
  24. Świetnie napisane. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń